Potrzeba było przeszło 6 lat, aby inflacja bazowa powróciła do 2,5-procentowego celu NBP. To jednak nie koniec historii i obecny szok naftowy może sprawić, że w kolejnych miesiącach także ten miernik wzrostu cen zacznie rosnąć.


Według opublikowanych 16 marca danych Narodowego Banku Polskiego inflacja w relacji rok do roku w lutym 2025 kształtowała się następująco:
- po wyłączeniu cen żywności i energii wyniosła 2,5 proc. wobec 2,7 proc. odnotowanych w październiku. Ekonomiści spodziewali się wyniku na poziomie 2,6 proc. To najniższy odczyt od października 2019 roku.
- po wyłączeniu cen administrowanych (podlegających kontroli państwa) wyniosła 1,6 proc. wobec 1,6 proc. miesiąc wcześniej,
- po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych wyniosła 2,3 proc. wobec 2,6 proc. miesiąc wcześniej;
- tzw. 15-proc. średnia obcięta, która eliminuje wpływ 15 proc. koszyka cen o najmniejszej i największej dynamice, wyniosła 2,2 proc. wobec 2,4 proc. miesiąc wcześniej.
Przypomnijmy tylko, że jeszcze w listopadzie i w grudniu inflacja bazowa obniżyła się do 2,7%, wyznaczając najniższą wartość od 6 lat. Tak, przez poprzednie sześć lat bazowa inflacja CPI wykraczała poza 2,5-procentowy cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego. Taki stan rzeczy trwał nieprzerwanie od listopada 2019 roku. Dopiero w kwietniu ’25 roczna dynamika tego miernika cen znalazła się w paśmie dopuszczalnych odchyleń (tj. +/- 1 pkt. proc.) od celu NBP.
- Najczęściej używanym przez analityków wskaźnikiem jest wskaźnik inflacji po wyłączeniu cen żywności i energii. Pokazuje on tendencje cen tych dóbr i usług, na które polityka pieniężna prowadzona przez bank centralny ma relatywnie duży wpływ. Ceny energii (w tym paliw) są bowiem ustalane nie na rynku krajowym, lecz na rynkach światowych, czasem również pod wpływem spekulacji. Ceny żywności w dużej mierze zależą m.in. od pogody i bieżącej sytuacji na krajowym i światowym rynku rolnym - dodano w komunikacie Narodowego Banku Polskiego.
Natomiast „szeroki” wskaźnik inflacji konsumenckiej (CPI) w ujęciu rocznym w lutym wyniósł 2,1 proc. i znalazł się nawet poniżej celu NBP. Wiemy jednak, że to już historia i że za sprawą skokowego wzrostu cen paliw marcowa inflacja CPI najprawdopodobniej przekroczy 3%. I w kolejnych miesiącach nadal może rosnąc za sprawą tzw. efektów drugiej rundy.
Czym jest inflacja bazowa i po co w ogóle się ją liczy?
Miary inflacji bazowej służą do oceny średniookresowego i długookresowego trendu wzrostu ogólnego poziomu cen. Przyjmuje się zazwyczaj, że inflacja bazowa jest tą częścią inflacji, która jest związana z oczekiwaniami inflacyjnymi i presją popytową oraz która nie jest bezpośrednio zależna od szoków podażowych, eliminując ceny żywności i napojów bezalkoholowych oraz energii, które są szczególnie wrażliwe na wewnętrzne i zewnętrzne szoki, napisano w metodologii miar inflacji bazowej NBP.
- Narodowy Bank Polski co miesiąc wylicza cztery wskaźniki inflacji bazowej, co pomaga zrozumieć charakter inflacji w Polsce. Wskaźnik CPI pokazuje średnią zmianę cen całego, dużego koszyka dóbr kupowanych przez konsumentów. Przy wyliczaniu wskaźników inflacji bazowej analizie są poddawane zmiany cen w różnych segmentach tego koszyka. To pozwala lepiej identyfikować źródła inflacji i trafniej prognozować jej przyszłe tendencje. Pozwala też określić, w jakim stopniu inflacja jest trwała, a w jakim jest kształtowana np. przez krótkotrwałe zmiany cen wywołane nieprzewidywalnymi czynnikami – czytamy w komunikacie NBP.
Żywność i napoje bezalkoholowe jako grupa towarów w gusowskim koszyku CPI w 2025 r. ważą 25,91 proc. (wobec 25,87 proc. w roku ubiegłym). Z kolei ceny nośników energii i utrzymania mieszkania stanowiły 20,35 proc. wagi indeksu inflacji konsumenckiej (w stosunku do 19,44 proc. rok wcześniej). Do tego dochodzi 10,18 proc. wagi kategorii „transport”, gdzie znajdują się ceny paliw. Oznacza to, że inflacja bazowa mierzy zmiany cen ok. 60% gusowskiego koszyka inflacyjnego.



























































