REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Igrzyska i Mistrzostwa Świata nie dla Polski

    2010-10-04 05:58
    publikacja
    2010-10-04 05:58
    Do startu EURO 2012 pozostało mniej niż dwa lata. 8 czerwca 2012 roku na Stadionie Narodowym w Warszawie zabrzmi pierwszy gwizdek w organizowanej w Polsce sportowej imprezie wszech czasów. Choć przecież mogło być zupełnie inaczej, gdyby Polsce została przyznana organizacja zimowych igrzysk w 2006 roku.

    Przy okazji zbliżającego się wielkimi krokami kolejnego sezonu zimowego, warto postawić pytanie, czy Polskę stać na organizację dużej zimowej imprezy sportowej. Chodzi już nie tylko o same igrzyska, ale na przykład o mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym.

    Mierzmy siły na zamiary

    Polska w ostatnich ubiegała się organizację takiej imprezy kilkakrotnie, za każdym razem bezskutecznie (igrzyska zimowe 2006, MŚ 2011, 2013, 2015). Przegrana w wyścigu o igrzyska nie była zaskoczeniem, natomiast niepowodzenie związane z organizacją MŚ w narciarstwie klasycznym można uznać za porażkę.

    Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, co w tych przypadkach było czynnikiem decydującym. Łatwiej jednak wytłumaczyć porażkę “olimpijską”. Polska nie była i w dalszym ciągu nie jest przygotowana na organizację tak dużej imprezy. Zarówno w kwestii finansowej jak i związanej z infrastrukturą.

    Ze względu na specyfikę samej imprezy, musi ona przynajmniej częściowo odbyć się w górach. Jedyne miejsce, które teoretycznie byłoby wstanie przyjąć olimpijczyków w Polsce to Zakopane. Nawet jeśli Zakopane kandydowałoby razem z Popradem (od kilku lat mówi się o takie możliwości), w żaden sposób nie rozwiąże to problemów. Dużo mniejszym wyzwaniem byłaby organizacja mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym. Jednak również w tym przypadku Polska od kilku lat nie może poradzić sobie z konkurencją innych górskich miast.



    Po pierwsze - kto za to zapłaci?

    Koszt organizacji Igrzysk Olimpijskich w Turynie (2006 rok) wyniósł ponad 3,5 mld euro. Przyjmując założenie, że Zakopane organizowałoby imprezę wspólnie z Popradem, a jej organizacja kosztowałaby mniej niż we Włoszech, to suma ok. 1 mld euro i tak jest obecnie dla Polski zaporowa.

    Odpowiedzialność za finansowanie igrzysk olimpijskich ponosi głównie budżet państwa - organizatora. Do tego dochodzą środki od sponsorów i komitetów olimpjskich. Nie zmienia to jednak faktu, że polski budżet nie może pozwolić sobie na wydanie nawet dwóch miliardów złotych. Sytuacja budżetowa państwa jest w opłakanym stanie i bez wprowadzenia koniecznych reform nie będzie pieniędzy na emerytury, a co dopiero na organizację igrzysk.

    To prawda, że igrzyska są imprezą dochodową, stanowiącą doskonałe narzędzie promocyjne. Jednak najpierw pieniądze trzeba wyłożyć i zainwestować, a dopiero później liczyć na zyski. Niestety na horyzoncie nie widać szansy na diametralną poprawę sytuacji budżetu, a jedynie taka dawałby szansę organizacji igrzysk w Zakopanem.

    Po drugie, po trzecie i po czwarte - inwestycje

    Pomijając problem sfinansowania olimpiady, główną przeszkodą przemawiającą przeciw organizacji jej w Zakopanem są względy infrastrukturalne. Dojazd w Tatry jest i jeszcze długo będzie uciążliwy, a najwyższe polskie góry są po prostu zbyt małe, by udźwignąć tak duże wydarzenie.

    Organizacja igrzysk wraz z Popradem tych problemów do końca nie rozwiąże, ponieważ część dyscyplin musiałaby być rozgrywana w Polsce. Na pewno po naszej stronie Tatr o medale walczyliby skoczkowie na Krokwi, w Kirach biathloniści. Pewnie dyscypliny rozgrywane na lodzie również musiałby toczyć się w Polsce. Co jednak z narciarstwem alpejskim, dowolnym, curlingiem czy narciarstwem biegowym? To miliony złotych inwestycji, a przede wszystkim ogromna ingerencja w środkowisko naturalne i tak już bardzo zniszczonych i zadeptanych Tatr.

    Południowa część Polski, choć tak chętnie odwiedzana przez turystów, cały czas jest jednym z trudniej dostępnych zakątków naszego kraju. Podróż Zakopianką od lat dostarcza wielu przeżyć i emocji, niekoniecznie pozytywnych. Pociąg z Krakowa do Zakopanego jedzie prawie pięć godzin. Jak w takiej sytuacji mieliby podróżować kibice i turyści, których na igrzyska przyjechałyby dziesiątki tysięcy?



    MŚ w narciarstwie klasycznym szczytem możliwości

    Zakopane bylo już trzykrotnie gospodarzem takich zawodów. Jednak ostatnie miały miejsce w 1962 roku, a wcześniejsze - jeszcze przed wojną. W XXI wieku Zakopane już kilka razy zgłaszało swoją kandydaturę. Nadzieja była tym większa, że od kilku lat z powodzeniem organizujemy Puchar Świata w skokach. Niestety trzy kolejne “potyczki” (organizacja w 2011, 2013, 2015 roku) kończyły się niepowodzeniem, którego nikt się nie spodziewał.

    Co wpłynęło na to, że Zakopane w tym roku przegrało wyścig o mistrzostwa z Oslo, Val di Fiemme i Fallun? Z pewnością względy infrastrukturalne. Wymienione trzy kurorty, to uznane w całej Europie ośrodki narciarstwa, nie tylko klasycznego. To doskonale zagospodarowane górskie miejscowości, przygotowane do przyjmowania bardzo dużej liczby turystów i kibiców.

    Jednak infrastruktura to na pewno nie był czynnik jedyny i w ostatecznym rozrachunku decydujący. Wszak gospodarz MŚ w 2009 roku - Liberec jest miastem co najmniej porównywanym z Zakopanem, a jednak Czechom organizacja została przyznana. Co więc tak bardzo działa na niekorzyść stolicy Tatr, że od sześciu lat musi obchodzić się smakiem?

    Możliwe, że podczas wyboru gospodarza mistrzostw w 2015 duże znaczenie miał raport FIS, który dotyczył zawodów Pucharu Świata w skokach. W raporcie tym Zakopane zostało sklasyfikowane na ... ostatnim miejscu. Co dziwne, nikt nie potrafił wskazać powodów, dlaczego tak właśnie się stało.

    W sporcie często jest niestety tak, że do głosu dochodzi polityka. Szczególnie przy wyborze gospodarza dużej imprezy. Tak było w przypadku Pekinu i igrzysk w 2008 roku, tak również mogło być (choć wcale nie musiało) przy kandydaturze Zakopanego.

    Nie zmienia to faktu, że polska zasługuje na organizację MŚ i z pewnością doskonale wywiązałaby się z takiego zadania. Szkoda tylko, że najwcześniejszy możliwy termin to dopiero rok 2017. Wtedy czterdziestoletni Adam Małysz będzie z pewnością na sportowej emeryturze i nie pomoże naszej drużynie w zdobyciu tak upragnionego medalu w konkursie drużynowym.

    Szymon Matuszyński
    Bankier.pl
    s.matuszynski@bankier.pl

    Źródło:
    Tematy

    Komentarze (1)

    dodaj komentarz

    Powiązane: Zakopane

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki