Jeszcze późną jesienią rysowała się szansa, że wiosna przyniesie długo wyczekiwaną redukcję stóp procentowych w Narodowym Banku Polskim. Teraz jednak zapowiada się, że poluzowanie polityki monetarnej będzie musiało poczekać. I nikt nie wie, jak długo.


- Mam nadzieję, że w tym marcu [2025 r. - red.] będzie projekcja taka, która skłoni członków Rady do obniżenia stóp procentowych - powiedział podczas październikowej konferencji prasowej Adam Glapiński, odpowiadając na pytania dziennikarzy. Jeszcze na początku grudnia pogląd ten podzielała spora część rynkowych ekonomistów.
To było jednak dawno temu – przynajmniej jak na standardy szybkości monetarnego dryblingu w wykonaniu prezesa NBP Adama Glapińskiego. - Obniżki mogą przesunąć się na 2026 rok – przyznał na grudniowej konferencji prasowej prezes Glapiński. Ta zmiana retoryki sternika polskiej polityki monetarnej zasadniczo wykluczałaby redukcję stóp procentowych w całym 2025 roku. Tyle tylko, że w przypadku prezesa Glapińskiego – jak również całej obecnej Rady Polityki Pieniężnej – niczego nie można wykluczyć.
Nigdy nie mów nigdy
Od listopada 2023 roku stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego pozostają na niezmienionym poziomie. Po dwóch „przedwyborczych” obniżkach z września i października 2023 roku RPP wbrew oczekiwaniom większości ekonomistów wstrzymała się z dalszym luzowaniem polityki pieniężnej. Postulowane przez bankowych ekonomistów redukcje stóp w NBP nie zmaterializowały się w roku 2024. I bardzo możliwe, że nie zobaczymy ich też przez większość 2025 roku, choć w październiku prezes NBP Adam Glapiński już wprost sugerował, że obniżka stóp procentowych może pojawić się już w marcu 2025 roku.
Teraz jednak rynkowi analitycy są przekonani, że na marcowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej nie zmieni poziomu stóp procentowych. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest uporczywa inflacja, która w grudniu negatywnie zaskoczyła ekonomistów, przyspieszając z 4,7% do 5,3%. Na podwyższonym poziomie – tj. w pobliżu 4% - utrzymuje się też inflacja bazowa, czyli wskaźnik z uwagą monitowany przez bankierów centralnych.
Analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego prognozują, że do pierwszej redukcji stóp w NBP może dojść w lipcu, gdy Rada zapozna się z kolejną projekcją inflacyjną. Wcześniej takim gamechangerem miała być projekcja marcowa. Teoretycznie warunkiem koniecznym do obniżki stóp procentowych jest to, aby projekcja NBP wskazywała na spadek inflacji CPI do 2,5-procentowego celu w horyzoncie oddziaływania polityki monetarnej (przyjmuje się, że jest to 6-8 kwartałów).
Część członków RPP dodaje, że argumentem na rzecz utrzymania stóp procentowych bez zmian jest bardzo ekspansywna polityka fiskalna rządu. Tegoroczny deficyt sektora finansów publicznych drugi rok z rzędu ma wyraźnie przekroczyć 5% PKB, zasilając gospodarkę szerokim strumieniem pieniędzy pożyczonych od zagranicznych inwestorów.
- Dla mnie mocny argument, mocny czynnik, jeśli chodzi o to zagrożenie uporczywością, jest jeden — to jest luźna polityka fiskalna. Pozostałe argumenty, między innymi właśnie wysoka dynamika płac, to są już argumenty słabsze, dlatego że nie wydaje mi się, aby w roku 2025 ta dynamika była dwucyfrowa - powiedział członek RPP Henryk Wnorowski w telewizji BIZNES24.
- W najbliższych kwartałach inflacja utrzyma się wyraźnie powyżej celu NBP, do czego przyczynią się efekty wcześniejszego wzrostu cen energii, a także wzrosty stawek akcyzy i cen usług administrowanych. Jednocześnie podwyższona pozostanie prawdopodobnie także inflacja bazowa – wskazano w komunikacie opublikowanym po lutowym posiedzeniu RPP. Przypomnijmy, że cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego wynosi 2,5% z dopuszczalnym odchyleniem o jeden punkt procentowy. Pomijając trzymiesięczny epizod z wiosny ’24, inflacja CPI w Polsce po raz ostatni mieściła się w celu NBP w październiku 2019 roku – czyli 5,5 lat temu. Przez cały ten czas niezmiennie poza celem znajduje się także inflacja bazowa.
Rada pod presją biznesu i polityków
Obniżek stóp procentowych w NBP domagają się już nie tylko bankowi ekonomiści oraz przedstawiciele rządu, ale też czołowi politycy koalicji rządzącej. Pod koniec lutego z oficjalnym pismem do prezesa NBP Adama Glapińskiego zwrócił się marszałek Sejmu Szymon Hołownia, który domagał się „rozważenia” redukcji stóp procentowych.
- Szanowny Panie Prezesie, mając na względzie sytuację uczestników życia gospodarczego, w szczególności polskich kredytobiorców ponoszących wysokie koszty spłacanych kredytów, zwracam się do Pana Prezesa, jako przewodniczącego Rady Polityki Pieniężnej, z prośbą o rozważenie obniżenia stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego - napisał marszałek Hołownia w piśmie skierowanym do prezesa NBP.
Tyle tylko, że prezes Glapiński teoretycznie dysponuje tylko jednym głosem (aczkolwiek rozstrzygającym remisy) w 10-osobowej Radzie. Konstytucja zapewnia bankowi centralnemu oraz RPP niezależność od nacisków politycznych. Zresztą najbardziej „jastrzębim” nastawieniem w RPP cechują się kandydaci wybrani przez Senat poprzedniej kadencji, w którym obecna koalicja rządząca dysponowała bezwzględną większością głosów.
Także w lutym o obniżenie stóp procentowych i osłabienie złotego zaapelował prezes Mlekovity Dariusz Sapiński. - Odpowiedzialna za politykę walutową Rada Polityki Pieniężnej powinna wziąć pod uwagę trudną sytuację polskiego mleczarstwa, ważnej gałęzi polskiej gospodarki, i błyskawicznie zainterweniować w celu osłabienia złotego, którego dalsze umacnianie grozi osłabieniem polskiej gospodarki i niszczeniem jej konkurencyjności na świecie – uznał Sapiński. Sama RPP w swoich zeszłorocznych komunikatach pisała, że aprecjacja złotego wspiera antyinflacyjną politykę monetarną. Ale od grudnia sformułowanie to nie jest obecne w oficjalnych komunikatach RPP.
- Cieszymy się, że ten kurs jest wysoki, dlatego że działa przeciwinflacyjnie, to jest silny element działający przeciw inflacji – przekonywał prezes NBP.
- Wysokie stopy procentowe są bolesne dla niektórych sektorów gospodarki i kredytobiorców, ale nie ma żadnych podstaw, żeby je obniżać – tak podczas lutowej konferencji prasowej odpowiadał swoim oponentom prezes NBP Adam Glapiński - Potwierdzają to wszystkie międzynarodowe instytucje, warto to odnotować w związku z różnymi głosami, które się w polskich mediach pojawiają. Może nie będę w to wnikał czym motywowanych. MFW wskazał, że polityka NBP jest całkowicie prawidłowa - mówił Glapiński.
Jak nie wiosna, to może jesień?
- Obniżki stóp procentowych nastąpią na początku III kw., najpóźniej we wrześniu, a w całym 2025 r. będzie to 50-100 pb. – ocenił w lutym członek RPP Ludwik Kotecki, cytowany przez Puls Biznesu. - Moim zdaniem to się wydarzy w tym roku, choć prezes Adam Glapiński teraz się od tego odżegnuje – dodał Kotecki.
Teraz to jesień wydaje się najbardziej prawdopodobnym okresem obniżenia stóp procentowych w Polsce. Pomimo „jastrzębiej” retoryki prezesa NBP większość rynkowych ekonomistów zakłada, że rok 2025 zakończymy ze stopami procentowymi niższymi, niż go rozpoczęliśmy. Wiele zależy tutaj od dwóch kwestii. Po pierwsze, od kształtowała się cen energii oraz administracyjnie ustalanych taryf na prąd i gaz. I po drugie: od dynamiki płac w gospodarce. - Czekamy na to, jakie będą taryfy na energię w drugiej połowie roku. Liczymy na to, że dynamika płac, która napędza inflację, spadnie. Będziemy czekać przede wszystkim na dynamikę płac – podkreślił miesiąc temu prezes NBP Adam Glapiński.
- Widać, że wszyscy członkowie Rady oczekują jak kania dżdżu momentu, w którym można będzie obniżać stopy procentowe. Ale na razie nie ma takiej możliwości – dodał Glapiński.
Jak zwykle nikt nie wie, o której godzinie poznamy decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Nie jest zapisany także czas publikacji oficjalnego komunikatu RPP, który w przeszłości zwykle był publikowany o 16:00. Wiadomo za to, że następne decyzyjne posiedzenie Rady zaplanowane jest na 1-2 kwietnia. Wątpliwe jednak, aby wtedy zapadła decyzja o zmianie stóp procentowych.
























































