REKLAMA
KRK'26

Hipoteki: liberalizacja, która boli

2013-01-10 19:22
publikacja
2013-01-10 19:22

Liberalizacja przez zaostrzanie - to propozycja zmian rekomendacji S, zaproponowana przez KNF. W miejsce zniesionego limitu rat kredytów do dochodów pojawi się konieczność posiadania wkładu własnego. Problem może mieć co trzeci klient.

Już niewiele czasu zostało bankom na zaopiniowanie nowego projektu rekomendacji S - regulującej udzielanie kredytów mieszkaniowych. Komisja Nadzoru Finansowego czeka na reakcje banków do 18 stycznia i zakłada, że nowa rekomendacja zostanie przyjęta w marcu, a rynek zacznie je stosować nie później niż w sześć miesięcy od przyjęcia. Wyjątek KNF robi dla najbardziej radykalnego zapisu czyli posiadania minimum 10 proc. wkładu własnego. Ten wymóg ma zacząć obowiązywać od przyszłego roku.

Konieczny wkład własny

W odświeżonej rekomendacji S, która miała nieco zliberalizować politykę udzielania kredytów mieszkaniowych, ku ogólnemu zaskoczeniu znalazł się zapis nadający jej zupełnie przeciwny kierunek. Punktem zwrotnym będzie konieczność posiadania wkładu własnego przy zaciąganiu kredytu na nieruchomość.

Biorąc pod uwagę, że niemal połowa kredytów udzielana jest na więcej niż 80 proc. wartości nieruchomości, zmiana proponowana przez KNF to prawdziwa rewolucja. Polacy będą mieć spore trudności, aby sprostać nowym oczekiwaniom. Tym bardziej, że sama transakcja zakupu wymaga jeszcze dodatkowych wydatków, konieczne są też pieniądze na wykończenie.

Z ostatnich przedstawianych przez Związek Banków Polskich danych pochodzących z III kw. 2010 r. wynika, że kredyty na ponad 90 proc. wartości nieruchomości brało blisko 35 proc. Polaków. Co czwarty kredytobiorca nie miał nawet 5 proc. wkładu własnego. Łącznie na więcej niż 80 proc. LtV (relacja kredytu do wartości nieruchomości) zaciągało kredyt ponad dwa lata temu 48,6 proc. klientów, dziś jest to 47,24 proc. Sytuacja więc wiele się nie zmieniła. Choć od tego roku, po zakończeniu sprzedaży kredytów z dopłatami do odsetek determinacja klientów do zadłużania się na 100 proc. ceny mieszkania mogła się obniżyć.

Struktura wskaźnika LtV dla nowo udzielanych kredytów III kw. 2010 r.

Źródło: ZBP, III kw. 2010 r.

Struktura wskaźnika LtV dla nowo udzielanych kredytów w III kw. 2012

Źródło: ZBP, III kw. 2010 r.

Według nowej rekomendacji S od 2014 r. klient biorąc kredyt na nieruchomość powinien mieć co najmniej 10 proc. wartości nieruchomości, a na kolejne 10 proc. wykupione ubezpieczenie. Od 2015 r. wkład własny ma już wynosić 20 proc. Przy średnim obecnie kredycie w wysokości blisko 200 tys. zł, klient będzie musiał wyłożyć 20 tys. zł w 2014 r., a od 2015 r. 40 tys. zł. Biorąc pod uwagę średnie całkowite ceny mieszkań w aglomeracjach, największe kwoty będą potrzebne w Warszawie - ok.. 39 tys. zł, we Wrocławiu, Gdańsku i Krakowie od 28 do 32 tys. zł i to przy 10 proc. wkładzie własnym.

10-proc. wkład własny dla całkowitych średnich cen transakcyjnych mieszkania

w wybranych miastach w III kw. 2012 r. (tys. zł)

Źródło: ZBP, III kw. 2012 r.

KNF uzasadnia zmiany chęcią budowania podstaw pod możliwość emitowania instrumentów dłużnych pod zastaw portfeli kredytów mieszkaniowych. Doświadczenia, szczególnie z takimi instrumentami dłużnymi w USA nie ułatwiają zadania w Polsce, dlatego warunkiem sukcesu rozwoju takiego rynku wysoka jakość portfeli kredytowych z względnie prostym do opanowania ryzykiem - tłumaczy nadzór.

Dodatkową intencją może być powrót do długoterminowych form oszczędzania jak kasy mieszkaniowe, które jednocześnie są dla banków źródłem długoterminowych depozytów. Konieczność posiadania wkładu własnego w większym stopniu zmobilizowałby rodaków do oszczędzania i dzięki temu zmniejszenia przewagi wartości kredytów nad oszczędnościami. Zmiana byłaby cenna w sytuacji gdy wielu bankom nie jest już łatwo otrzymać pieniądze od zagranicznego inwestora strategicznego.

Idea z kredytami z wkładem własnym oraz proponowane przez KNF tempo jej wdrożenia niesie jednak też ryzyko.

Wprawdzie, zgodnie z rekomendacją S każdy klient zaciągający kredyt mieszkaniowy będzie zobowiązany podpisać deklarację, że pieniądze na wkład własny nie pochodzą z kredytu, to otwarte pozostaje pytanie jak bank będzie weryfikował takie informacje. Rodzi się obawa, że klienci będą pożyczać pieniądze na wkład własny, a jeśli nie na wkład własny to na wykończenie mieszkania. Koszty tego kredytu będą dużo wyższe niż oprocentowanie kredytów mieszkaniowych co będzie się niekorzystnie przekładało na ich sytuację finansową i zdolność do spłaty rat. Choć kredytujący mają szansę na niezły interes. Jeśli choćby połowa klientów, lub ich rodzin pożyczyli w 2014 r. na połowę czyli 5 proc. wkładu własnego to w ruch pójdzie około 700 mln zł. W 2015 r. wraz z wyższym wkładem własnym, znacznie zwiększą się też poszukiwane kwoty do ok. 2 mld zł.

Sposobem na uniknięcie takiej sytuacji przynajmniej dla części osób mogłoby być upowszechnienie się kredytów na przyszłą wartość nieruchomości. Pozwalałoby to uzyskać również pieniądze na wykończenie czy remont mieszkania.

Istnieją jednak spore szanse, że rekomendacja S ma szansę podkręcić rynek kredytów konsumpcyjnych, na którym banki zarabiają najlepiej, a w początkowej fazie również wpuścić wiatr w żagle rynku nieruchomości.

Najpierw pod koniec tego roku klienci bez oszczędności przypuszczą szturm na rynek, aby obkupić się za kredyty na 100 proc. wartości nieruchomości, potem w 2014 r. pójdą po ostatnie kredyty na 90 proc. LtV. I tak zabójcza dla deweloperów rekomendacja S, początkowo im pomoże pozbyć się sporej nadwyżki mieszkań. A jest co sprzedawać, jak zauwża NBP na koniec marca 2012 r. całkowita liczba mieszkań dostępnych w sprzedaży na sześciu największych rynkach wynosiła około 51 tys. i była najwyższa od początku 2007 r. Z kolei jesienią 2012 r. na największych rynkach mieszkaniowych oferta była około 1,6-2,2-krotnie większa od rocznej sprzedaży.

Obecnie klienci mają jeszcze dokąd się udać po kredyty na całe mieszkanie, udziela ich nadal ponad połowa banków finansujących zakup nieruchomości.

Kolejne minusy znowelizowanej rekomendacji S

  • Kredyty najwyżej na 35 lat

Z jednej strony KNF wydłuża okres liczenia zdolności kredytowej z 25 do 30 lat, ale jednocześnie, zamierza ograniczyć maksymalny czas trwania kredytów mieszkaniowych. Nie tylko nie chce słyszeć o pożyczaniu na 50 lat, ale nawet na 40.

Struktura nowo udzielonych kredytów ze względu na okres kredytowania

Źródło: ZBP, III kw. 2012 r.

Tymczasem niemal połowa banków nadal udziela kredytów na 40 lat i dłużej, potrzeby najwyraźniej istnieją, choć tak długoterminowe kredyty wielu klientów nie mają. Jak podają ostatnie statystyki Związku Banków Polskich z III kw. 2012 r. odsetek kredytów na okres dłuższy niż 35 lat sięga jedynie 1,51 proc. Zdecydowanie najwięcej kredytów - 63 proc. - klienci biorą na okres pow. 25 lat do 35 lat, czyli przeważnie 30 lat. Utrzymanie dłuższych kredytów jest jednak ważne na wypadek ewentualnych kłopotów klienta. W takich sytuacjach wydłużenie czasu spłaty jest jedną z prostszych opcji obniżenia raty i restrukturyzacji kredytu.

W swoich sugestiach KNF idzie jednak dalej. Namawia banki, aby przekonywały klientów do kredytów maksymalnie 25- letnich. Nie będzie im łatwo, na takie okresy spłaty lub krótsze bierze obecnie kredyt jedynie co trzeci klient.


Bank

Max. LTV

Maksymalny okres kredytowania

Alior Bank

95%

30

BGŻ

100%

40

BNP Paribas

90%

35

BOŚ

100%

50

BPH

80%

30

BPS

100%

30

BZ WBK

90%

30

Citi Handlowy

90%

35

Credit Agricole

80%

35

DB PBC

100%

40

Euro Bank

100%

30

Getin Noble Bank

107% brutto

50

ING BSK

80%

40

Kredyt Bank

90%/100% dla zamożnych

40

mBank

110%

40

Millennium

100%

35

MultiBank

110%

40

Nordea Bank

100%

45

Pekao

100%

30

PKO BP

100%

40

Pocztowy

100%

40

Polbank EFG

80%

40

Raiffeisen

80%

30


  • Koniec z pożyczaniem w walutach

Nowe reguły gry KNF nie przewidują już udzielania kredytów w walutach innych niż waluta dochodów. Osoby zarabiające w PLN będą musiały zapomnieć nawet o euro. Kredyty w walutach obcych już jednak zostały mocno zmarginalizowane. Według Open Finance w III kw. 2012 r. ich udział w liczbie nowo udzielanych kredytów wynosił 1,26 proc. Zmiana więc mocno nie zaboli, ale zlikwiduje niszę którą niektóre banki stworzyły dla swoich zamożnych klientów.

Kilka zmian na plus

  • Zniesienie limitu rat kredytów do dochodów

KNF w projekcie rekomendacji znosi administracyjny limit raty kredytów do dochodów. Obecnie łączne obciążenia kredytowe klienta nie powinny przekraczać połowy dochodów, gdy klient zarabia więcej niż średnia w przedsiębiorstwach, ewentualnie mogą stanowić do 65 proc. dochodów, jeśli wynagrodzenie przekracza średnią. W nowej rekomendacji relację rat kredytów do dochodów nadzór pozostawia do indywidualnej decyzji banków. Podpowiada jednak, że optymalne jest nie więcej niż 40 proc. ewentualnie 50 proc.

  • Zdolność kredytowa liczona na 30 lat zamiast 25 lat

Osoby które ze względu na niewystarczającą zdolność kredytową musiały zrezygnować z zakupu mieszkania, po zmianie opinii nadzoru będą miły kolejny powód do zadowolenia. KNF zniosła limit rat do dochodów i jednocześnie wydłużyła okres na jaki ma być liczona zdolność kredytowa klienta pożyczającego pieniądze na nieruchomość. W miejsce obecnie obowiązujących 25 lat wejdzie 30 lat. Zmiana, choć wydaje się drobna ma jednak spore znaczenie. Rata 300 tys. zł kredytu oprocentowanego na 5,5 proc. zaciągniętego na 30 lat wynosi - 1703 zł, tymczasem trwającego 25 lat już o ponad 7 proc. więcej - 1842 zł. Nie pozostaje to bez znaczenia dla zdolności kredytowej klienta. W połączeniu z limitem raty do dochodów w przypadku ok. 15 proc. osób przesądzało to o niemożności pożyczenia oczekiwanej kwoty, lub w ogóle uzyskania kredytu.

  • Lepsze traktowanie osób na umowach śmieciowych

KNF dała bankom zielone światło do kredytowania osób z niestabilnymi dochodami czyli na umowy o dzieło, zlecenie, czy też na działalności gospodarczej. Jeśli bank oceni klienta pozytywnie, to nie powinien pozbawiać go możliwości otrzymania kredytu z powodu nieregularności - stwierdza nadzór.

  • Więcej informacji o

  • kosztach długich kredytów

Banki czeka również więcej obowiązków informacyjnych na czym z pewnością skorzystają klienci. KNF chce, aby udzielający kredytu nie skupiali się wyłącznie na pozytywnych stronach wydłużania czasu spłaty, czyli niższej racie, ale pokazywali też jak długość trwania kredytu przekłada się na koszty odsetkowe i spowolnienie tempa spłaty kapitału.

Klienci mają też więcej niż obecnie wiedzieć o stopach procentowych i ryzyku jakie one ze sobą niosą.

Informacje mają być przedstawione pisemnie.

Każdorazowo bank powinien też zwrócić uwagę klientowi, że długi okres spłaty kredytów mieszkaniowych wymaga zachowania odpowiedniego bufora finansowego na wypadek pogorszenia sytuacji materialnej.

  • ubezpieczeniach

W projekcie rekomendacji Komisja wyraźnie grozi palcem bankom, które dopuszczały się negatywnych praktyk w sprzedaży ubezpieczeń dołączanych do kredytów mieszkaniowych. Zaleca, aby banki jasno informowały w jakiej roli występują - ubezpieczającego czy też pośrednika ubezpieczeniowego. Dzięki temu klient dowie się czy bank reprezentuje jego interesy, czy też interesy firmy ubezpieczeniowej. KNF zaleca, aby klient otrzymał informacje wskazujące strony umowy ubezpieczenia ich prawa i obowiązki, a także jasno wyrażone informacje o ewentualnym prawie zakładu ubezpieczeniowego do regresu w stosunku do kredytobiorcy. W otrzymanych dokumentach klient powinien znaleźć też informację kto jest uposażonym ubezpieczenia, on czy bank. Gdy uposażonym jest bank, to w momencie choroby lub śmierci klienta w jego imieniu czy też w imieniu spadkobierców, odszkodowania z ubezpieczenia może dochodzić bank. Ze względu na konflikt interesów nie zawsze jednak to robi. Nie chce np. działać na niekorzyść ubezpieczyciela należącego do grupy kapitałowej, albo zależy mu na utrzymaniu niskiej szkodowości i wysokich prowizji. Woli więc dochodzić spłaty od rodziny.

Poszkodowanych w takich sytuacjach klientów od tego roku chronią też rekomendacje Polskiej Izby Ubezpieczeń. Od stycznia PIU wdrożyło nowe zasady dobrych praktyk na rynku ubezpieczeń, według których klienci polis w których uposażonym jest bank, również mają prawo domagać się wypłaty odszkodowania.

Halina Kochalska, Open Finance

Źródło:
Tematy
Wybierz Orange Flex UNLMTD dla firm z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł – Tak O!
Wybierz Orange Flex UNLMTD dla firm z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł – Tak O!
Advertisement

Komentarze (7)

dodaj komentarz
~autora
boli boli-tylko kogo boli.
boli białe kołnierzyki bo sprzedaż mniejsza.
Ale głowa do góry kredyciarze marzyciele-lobbyści od wyciskania soków z głupoli zrobią wam okres spłaty na 100 lat i ruszycie na banki -tylko się pospieszcie bo ceny też wzrosną o 100%.
Także bydło które jeszcze nie zdążyło się upodlić do ataku
boli boli-tylko kogo boli.
boli białe kołnierzyki bo sprzedaż mniejsza.
Ale głowa do góry kredyciarze marzyciele-lobbyści od wyciskania soków z głupoli zrobią wam okres spłaty na 100 lat i ruszycie na banki -tylko się pospieszcie bo ceny też wzrosną o 100%.
Także bydło które jeszcze nie zdążyło się upodlić do ataku hurrrrrrrrrraaaaa.
~Marcin
Cytat: [...] upowszechnienie się kredytów na przyszłą wartość nieruchomości

Nie istnieje nic takiego jak przyszła wartość nieruchomości - możemy jedynie powiedzieć jaka jest wartość nieruchomości obecnie. Nieruchomości mogą być za rok 50% tańsze, 50% droższe lub stać w miejscu. Na którą z tych wartości chciałby autor udzielać kredytu?
~Bożydar
Jeżeli masz 50% wkładu to się boisz. Jeżeli ktoś nie ma/nie miał większych pieniędzy, to się nie boi bo są to dla niego nieznane sfery. Patrzy na świat w inny sposób, co widać choćby po przekonaniu że mieszkanie na kredyt jest jego własnością i stanowi majątek. Rzeczywistość ostatnich lat pokazuje że majątek jest ujemny, ale do tego Jeżeli masz 50% wkładu to się boisz. Jeżeli ktoś nie ma/nie miał większych pieniędzy, to się nie boi bo są to dla niego nieznane sfery. Patrzy na świat w inny sposób, co widać choćby po przekonaniu że mieszkanie na kredyt jest jego własnością i stanowi majątek. Rzeczywistość ostatnich lat pokazuje że majątek jest ujemny, ale do tego typu ludzi takie coś nie dociera - bo to dla dzieci, bo to na przyszłość, bo cośtam.

Nie można tego nazwać głupotą, raczej brak odpowiedniej edukacji ekonomicznej i zdolności oceny pewnych czynników. Odpowiednie zabiegi ze strony środowiska banków/developerów/pośredników etc. Wynik jest taki że przysłowiowe jelonki są bardzo łatwą do ustrzelenia zwierzyną.

To dzieje się cały czas, nawet teraz. Zobacz co robi państwo - obniża stopy, żeby kredyty były tańsze, żeby rozpędzić akcję kredytową.

Obecny system finansowy opierający się na wykładniczym wzroście pieniądza wymaga żeby ludzie ciągle zaciągali nowe kredyty - bez tego system się rozpadnie.



~real
mam na 110% wartosci i czego mam sie bac? Jak przestaniesz splacac to przy wyzszym wkladzie wlasnym jeszcze wiecej stracisz, niz jakbys nic nie wkladal...to jest tylko zabezpieczenie dla bankow, a nie klientow...
~komornik
gratuluję rozumku, baaardzo bystra konstatacja.
~Jacek.ORD odpowiada ~komornik
Najpierw mocno się zmartwiłem, że 'rosyjska ruletka' (100% pożyczki) potrwa jeszcze przez cały rok, a następnie zostałem dobity komentarzem: można otrzymać 110% i nie bać się...
~vz
Mnie nie boli.
Też chcę wziąć kredyt.
Ale bez 50% wkładu własnego nawet nie próbuję.
Wolę go bezpiecznie spłacać.
10, 20% wkład własny? Jakaś kpina.
Czy Wy się naprawdę nie boicie?


Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki