Sprzedający na Vinted skarżą się na masowe blokady kont, które mają miejsce od kilku tygodni. Serwis przyznaje, że takie działania mają miejsce, tłumacząc je walką z działalnością komercyjną, która nie jest tam dozwolona, donosi Wyborcza.biz. Użytkownicy podejrzewają, że rygorystyczna polityka Vinted wiąże się z donosami klientów i raportami DAC7 przekazywanymi urzędom skarbowym.


Problemy z dostępem do kont na Vinted zaczęły przybierać na sile w ostatnich dniach stycznia, aby w lutym nasilić się jeszcze bardziej. Jak wynika z informacji serwisu Wyborcza.biz, na grupach zrzeszających sprzedawców każdego dnia pojawiają się wpisy osób, których konta zostały zablokowane. Część użytkowników spotkała się z usunięciem swoich ogłoszeń (nawet 146 przedmiotów), innym zablokowano możliwość wystawiania przedmiotów na sprzedaż.
Vinted walczy ze sprzedażą komercyjną
Przyczyna zjawiska okazuje się dość prosta: walka z przypadkami sprzedaży komercyjnej, która na Vinted jest zakazana.
Zgodnie z naszymi zasadami katalogu, sprzedaż komercyjna nie jest dozwolona na Vinted. W związku z tym w przypadku wykrycia działalności komercyjnej prowadzonej przez użytkowników Vinted możemy ukrywać lub usuwać oferty oraz blokować konta – odpowiada Magdalena Szlaz z działu PR Vinted, cytowana przez Wyborcza.biz.
Zgodnie z regulaminem, za działalność komercyjną Vinted uznaje każdą formę sprzedaży, która nastawiona jest na uzyskiwanie regularnego dochodu, co weryfikowane jest nie tylko liczbą zrealizowanych zamówień, ale także całkowitą kwotą wygenerowanego przychodu. Serwis reaguje na każdą nieprawidłowość, a z konsekwencjami muszą liczyć się szczególnie osoby handlujące rękodziełem. Choć Vinted w regulaminie deklaruje, że ceni kreatywność, to jednocześnie wskazuje, że sprzedaż produktów wykonywanych profesjonalnie przez użytkownika lub osoby z nim współpracujące jest działalnością komercyjną.
Sprzedawcy skarżą się na donosy
Sprzedający na Vinted informują o:
- Nagłych blokadach czasowych, nakładanych zazwyczaj na okres od pięciu do siedmiu dni, które często stanowią jedynie wstęp do trwałego usunięcia konta.
- Masowym usuwaniu ofert zawierających słowa kluczowe takie jak „hurt”, „dostępne wszystkie rozmiary” czy „sklep”, co system interpretuje jako dowód na prowadzenie działalności handlowej.
Wśród użytkowników narasta przekonanie, że za falą blokad stoi nie tylko sztuczna inteligencja, ale również donosy kupujących. Sprzedawcy piszą, że wystarczy kilka złośliwych zgłoszeń od osób trzecich – często będących reakcją na odmowę obniżenia ceny lub brak odpowiedzi na pytania – by konto zostało poddane restrykcyjnej weryfikacji. Pojawiają się głosy, że atmosfera na platformie staje się coraz gorsza, a strach przed donosami paraliżuje wielu uczciwych użytkowników, którzy boją się wystawiać jakiekolwiek przedmioty.
Właściciele zablokowanych kont przyczyn doszukują się także w unijnej dyrektywie DAC7. Użytkownicy są zdania, że na podstawie danych z raportów DAC7 przekazywanych urzędom skarbowym o osobach, które na Vinted przekroczą próg 30 transakcji lub 2000 EUR przychodu rocznie, serwis może wykryć, czy ktoś prowadzi działalność handlową. Przedstawiciele Vinted w rozmowie z Wyborcza.biz zaprzeczają, aby te przepisy miały wpływ na blokady kont w serwisie, ale nie podają, jakie dokładnie kryteria stosują, ani ile użytkowników zostało ograniczonych.
Vinted niedostępne dla przedsiębiorców
Największą kością niezgody pozostaje fakt, że polscy użytkownicy, którzy chcieliby zalegalizować swój handel na Vinted, mają obecnie związane ręce. Choć w takich krajach jak Francja, Włochy czy Wielka Brytania funkcjonuje usługa Vinted Pro dedykowana sprzedawcom komercyjnym, w Polsce opcja ta jest wciąż niedostępna. To stawia małych przedsiębiorców w sytuacji bez wyjścia – niektórzy ryzykują, zakładając nowe konta na nowe IP albo odkupując te sprawdzone, ale inni zostaną zmuszeni przenieść się na inne platformy, płacąc prowizje od sprzedaży.




























































