Były przedwyborcze fałszerstwa w PO, czy nie? W wywiadzie dla Rzeczpospolitej Jarosław Gowin mówił między innymi o "nocy cudów" i "pompowaniu" kół Platformy w przeddzień zamknięcia list wyborczych. Według niego, w Małopolsce do partii przyjęto kilkaset osób.
Szef mazowieckiej PO Andrzej Halicki przypuszcza, że Gowinowi chodzi o bazę członków partii i uchwałę zarządu z 21. marca dotyczącą przyjmowania nowych członków. Zamrażała ona na pół roku ten proces - wyjaśnia polityk. Dodaje, że nowych członków partii przyjmują koła, a nie - jak sugeruje Jarosław Gowin - regiony. Według Halickiego, deklaracje od chcących się zapisać do Platformy dotarły przed 21. marca, ale do centralnego rejestru członków wpisano ich już po tej dacie.
Halicki dodaje, że nie ma to nic wspólnego z wyborami przewodniczącego partii. - Hasło "noc cudów" sugeruje, że coś tam z głosami się działo nie tak, jak należy - mówi. Podkreśla, że weryfikacja członków, która odbywała się na przełomie roku miała na celu stworzenie listy rzeczywistych i aktywnych członków Platformy. Jego zdaniem, Gowin zbił dość niefortunnie te dwie sprawy.
Tymczasem Jarosław Gowin w przesłanym IAR oświadczeniu stwierdza, że jego słowa o rzekomym fałszerstwie wyborczym zostały nadinterpretowane. Były minister sprawiedliwości tłumaczy w nim, że odnosił się, nie do wyników wyborów, które uważa za w pełni wiarygodne, lecz do stosunkowo niskiej frekwencji.
IAR/Naukowicz/gaj

























































