REKLAMA
HIPOTEKI

Grozi nam 7-proc. inflacja

2008-06-30 07:16
publikacja
2008-06-30 07:16
Ceny ropy na światowych rynkach w ostatnich tygodniach są nieprzewidywalne. Tydzień temu za baryłkę ropy naftowej na giełdzie w Londynie płacono 134 dolary, a w piątek przekroczyła już 140 dolarów. Wzrostowi cen ropy towarzyszą coraz bardziej niepokojące wypowiedzi przedstawicieli producentów ropy. W czwartek pojawiły się głosy, że na koniec wakacji ropa może kosztować 170 dolarów za baryłkę. Nie dziwi więc scenariusz banku Unicredit, który nie wyklucza, że nawet na koniec 2008 r. cena baryłki ropy sięgnie już 200 dol.

Za takim scenariuszem może przemawiać kilka czynników, piszą ekonomiści Unicredit. Zbliża się sezon huraganów, a to, że dwa ostatnie lata były łagodne pod tym względem, nie oznacza, że będzie tak i w tym roku. Dodatkowo ceny ropy mógłby podnieść ewentualny atak USA na Iran. Na ceny ropy mogłyby też wpływać słabe dane o produkcji i zapasach tego surowca. Gdyby tak się stało, gospodarkę USA czeka recesja, a niewykluczone, że pojawi się ona także w strefie euro. Dla krajów wschodzących, takich jak Polska, oznacza to spowolnienie wzrostu gospodarczego.

Wysoka inflacja, niższy wzrost

Nie ma wątpliwości, że dla gospodarki tak szybki wzrost cen ropy to negatywne zjawisko. – Na pewno wzrosłaby inflacja, być może nawet zobaczylibyśmy poziom 7 proc. Jednocześnie rosnące koszty spowodowałyby spowolnienie gospodarki, nawet o 1 pkt proc. wobec obecnych prognoz na 2009 rok. Zwiększyłby się deficyt na rachunku bieżącym – wylicza Andrzej Bratkowski, główny ekonomista banku Pekao.

Wzrost cen nie dotyczyłby tylko branż związanych z transportem, ale całej gospodarki. – Największe podwyżki dotyczyłyby sektorów, które nie mają konkurencji w postaci importu. To dotyczy np. usług – mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku. Dodatkowym utrudnieniem dla rozwoju gospodarki stałyby się rosnące stopy procentowe. Nie jest jasne, jak w takiej sytuacji zachowałaby się Rada Polityki Pieniężnej (RPP).

– Rada miałaby dwa sprzeczne sygnały – z jednej strony rosłaby inflacja, z drugiej, wysokie ceny ropy mogłyby doprowadzić do spowolnienia gospodarczego. Teoretycznie RPP nie powinna reagować na szoki podażowe, ale jednocześnie jakieś niewielkie podwyżki byłyby możliwe, bo RPP obawiałaby się wtórnych efektów takiego wzrostu cen ropy – mówi Jacek Wiśniewski, główy ekonomista Raiffeisen Banku.

Jakub Borowski podkreśla, że z jednej strony zaczyna reagować polityka pieniężna, z drugiej w pewnych branżach ceny i tak nie rosną, ze względu na konkurencję ze strony zagranicznych producentów, a koszty owszem. Prowadzi to albo do zwiększania wydajności pracy, co jest czasochłonne, albo do zwolnień pracowników.

Jakie mogą być – paradoksalnie - pozytywne konsekwencje wzrostu cen ropy ? Czy odporność gospodarki światowej na rosnące ceny ropy jest relatywnie duża? Dlaczego rosnące ceny ropy nie przenoszą się wprost na wysokość rachunków za paliwo płaconych przez polskich kierowców ? Co wg ekonomistów zatrzymałoby marsz cen ropy w górę ? Jakie są prognozy cen paliw na koniec roku?

Więcej: Gazeta Prawna 30.06.2008 (126) – str.2-3

Mirek Kuk, Krzysztof Grad
Źródło:
Tematy
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (14)

dodaj komentarz
~Karol
Pseudo Nauczyciele od piekła nieba i rodzących dziewic także chcą podwyżek śmiechu warte z kasy podatnika ! Kiedy te czarne złodzieje przestaną okradać podatnika ! ????

~ai
I jeszcze jedno- straszna cenzura tu szaleje
~ai
Myślę ,że za ceny ropy ,a co za tym idzie za inflację odpowiadają te niedorobione matoły zza oceanu
~hes
Jak to 7%. Przecież już jest powyżej 10%. Grozi nam spadek inflacji?? To ja już panikuję.
~Marco
NIe ma co się przejmować, wiadomo było inflacja będzie rosła, co jest spowodowane obecną sytuacją makroekonomiczną. Akurat w Polsce płace rosną szybciej niż inflacja. Oczywiście są to wyliczenia średnie, co powoduje, że np. budżetówka straci część dochodó na rzecz inflacji, co nie oznacza, że poziom życia im się pogorszy. Może być NIe ma co się przejmować, wiadomo było inflacja będzie rosła, co jest spowodowane obecną sytuacją makroekonomiczną. Akurat w Polsce płace rosną szybciej niż inflacja. Oczywiście są to wyliczenia średnie, co powoduje, że np. budżetówka straci część dochodó na rzecz inflacji, co nie oznacza, że poziom życia im się pogorszy. Może być to w zasadzie ledwie odczuwalne. Najbardziej narzekają zawsze te same grupy, ale jak popatrzą na swoją sytuację finansową sprzed 10 lat obiektywanie, to zauważą, że ich poziom życia diametralnei wzrósł. Co za tym idzie ich oczekiwania również wzrosły
~filet
hehe no to jak AMERYKA ruszy na iran np. za tydzien to juz nikt nie krzyknie hej co wy odpier..cie!!! chcecie wojny z muzułmanami !!! bo ameryka nas zapewni ze ropa bedzie tansza i ze to nam dobrze zrobi bo inaczej inflacja 10% i czapa a kredyty we frankach trzeba spłacić - gnoje.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~lon
widziałem tam wybitne postacie naszej polityki
Czarnecki, Jasiński, Tchorzewski
swiatowej sławy fachowcy od gospodarki
i energi

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki