Grecy są w bardzo trudnej sytuacji. Olbrzymia niepewność wśród obywateli może doprowadzić do wybuchu konfliktów. Na razie na ulicach spokojnie, ale tylko dlatego, że obywatele tego kraju są przekonani, że nic gorszego nie może się już wydarzyć.


Dramat w Grecji mocno wpłynął na kurs walutowy, co jest fatalną wiadomością dla osób zadłużonych we franku szwajcarskim. Zgodnie z przypuszczeniami analityków niepewność na rynkach doprowadziła do wzrostu kursu helweckiej waluty do 4,05 zł - frank nie był tak drogi od 5 miesięcy.
To wzrost o ok. 5 groszy względem piątku. Szef Szwajcarskiego Banku Centralnego (SNB) w ubiegłym tygodniu powiedział, że kryzys długu w Europie, zapoczątkowany w 2007 roku kryzysem kredytów wysokiego ryzyka w USA (subprime), spowodował wzrost zainteresowania frankiem jako walutą bezpieczną. Zwiększony popyt doprowadził do zwiększenia wartości franka.
Zobacz także
Część analityków uważa, że helwecka waluta jest mocno przewartościowana, co negatywnie wpływa nie tylko na szwajcarską gospodarkę, ale sytuację kredytobiorców walutowych m.in. w Polsce. Umocnieniu uległ dolar i funt. Euro traci wobec każdej pary. To samo dotyczy złotego.
Grecy na razie spokojni
Wielu Greków przezornie wyciągnęło wcześniej pieniądze z banków. Jednak utrzymujące się wakacje bankowe, brak jednoznacznych decyzji odnośnie do reform i sposobu regulacji zadłużenia wobec wierzycieli może doprowadzić np. do wstrzymania wypłat emerytur i pensji w sektorze publicznym. Protestom nie byłoby wtedy końca.
Jeżeli wierzyciele nie zgodzą się na radykalne umorzenie greckiego długu, to najprawdopodobniej ci ogłoszą bankructwo i zrezygnują z euro. Dla Greków oznacza to radykalne obniżenie siły nabywczej pieniądza (zubożenie), ale w dłuższym okresie większa konkurencyjność prawdopodobnie umożliwiłaby im powrót na ścieżkę rozwoju gospodarczego.
A co by się stało w Polsce? Wycofanie inwestorów zagranicznych z giełdy oraz silny wzrost kursu franka prawdopodobnie negatywnie odbiłyby się na rodzącej się w bólu dobrej koniunkturze gospodarczej. Innymi słowy, raty kredytów by wzrosły, a podwyżek pensji by nie było. Niestety, niezależnie od tego co zrobią Grecy, odbije się to na nas negatywnie.























































