Gospodarka Australii nie przyspieszyła

Australia zaliczyła kolejny kwartał bez recesji, choć z dość skromnym wzrostem produktu krajowego brutto. Problem w tym, że rekordowa „bezrecesyjność” kraju kangurów odbywa się na koszt przyszłych pokoleń.

W III kwartale 2019 roku PKB Australii okazał się o 0,4% wyższy niż kwartał wcześniej oraz o 1,7% wyższy niż w analogicznym kwartale roku ubiegłego. Ale ekonomiści kręcą nosem na ten rezultat. Kwartalna dynamika  australijskiego PKB okazała się niższa od oczekiwanych 0,6% kdk. To rezultat o tyle rozczarowujący, że realny wzrost PKB był niewiele wyższy od tempa przyrostu populacji.

Australii przytrafiały się pojedyncze kwartały spadku PKB. Ale od roku 1991 ani razu nie nastąpiły po sobie dwa kwartały z ujemną dynamiką PKB.
Australii przytrafiały się pojedyncze kwartały spadku PKB. Ale od roku 1991 ani razu nie nastąpiły po sobie dwa kwartały z ujemną dynamiką PKB. (Australian Bureau of Statistics)

Mimo to kraj kangurów odnotował 113. kwartał bez tzw. technicznej recesji, definiowanej jako dwa następujące po sobie kwartały spadku PKB. Po raz ostatni tak rozumiana recesja w Australii zdarzyła się na początku 1991 roku. To najdłuższa bezrecesyjna seria wśród wszystkich krajów rozwiniętych zrzeszonych w OECD od zakończenia II wojny światowej. Drugie miejsce w tym zestawieniu zajmuje Polska.

Rozczarowanie jest jednak tym większe, że od początku roku australijskie władze robią, co tylko mogą, aby podtrzymać najdłuższą na świecie ekspansję gospodarczą.  W październiku Bank Rezerw Australii zdecydował się na drugą w tym roku obniżkę stóp procentowych, sprowadzając cenę pieniądza do najniższego poziomu w historii. Ultra-tani kredyt w połączeniu z 25-miliardową obniżką podatków nie wygenerował oczekiwanego przyspieszenia wzrostu PKB. Do zwiększenia zakupów konsumentów nie skłoniła nawet dodatkowa ulga podatkowa w wysokości 1080 AUD na pracownika. Wzrost wydatków na dobra wyższego rzędu okazał się najniższy od 2012 roku.

Problem z Australią jest taki, że cały kraj siedzi na tykającej bombie gigantycznego zadłużenia z tytułu kredytów mieszkaniowych.  Australijczycy winni są bankom prawie 130% PKB. Kredytowy boom skutkował też przeszło 5-krotnym wzrostem cen nieruchomości od roku 1990.

Ekstremalnie drogie domy sprawiły, że młodzi mieszkańcy Australii muszą poświęcić znaczną część dochodów na spłatę rat kredytowych.  Akurat dziś na Bankier.pl publikujemy artykuł o parze, która przeprowadziła się z antypodów do Polski – głównie za sprawą horrendalnie drogich nieruchomości  w kraju kangurów.

To symptom o tyle niepokojący, że drugim motorem napędzającym australijski wzrost gospodarczy jest wysoka, ale kontrolowana przez władze, imigracja. Populacja Australii rośnie w tempie 1,6% rocznie i w ubiegłym roku przekroczyła 25 mln. W zaledwie 14 lat populacja Australii zwiększyła się o ¼, czyli o pięć milionów. Imigranci napędzają wzrost gospodarczy, ale także kredytowy boom i cenowy balon na rynku nieruchomości.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
12 25 _jasko

"kraj kangurów odnotował 113. kwartał bez tzw. technicznej recesji"
"To najdłuższa bezrecesyjna seria wśród wszystkich krajów rozwiniętych zrzeszonych w OECD od zakończenia II wojny światowej. DRUGIE MIEJSCE w tym zestawieniu zajmuje POLSKA."
To jakieś skrajne nieporozumienie!
Wszak Polska "za poprzedników" "przez 8 lat" "była w ruinie"!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% XII 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% XII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 1,4% XI 2019

Znajdź profil