REKLAMA

Fundusz Wsparcia Kredytobiorców coraz bliżej

Łukasz Piechowiak2015-09-22 17:06główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2015-09-22 17:06

Projekt ustawy o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej prawdopodobnie zostanie przyjęty przez Sejm. Ustawa przeznaczona jest dla osób, które znalazły się w trudnej sytuacji finansowej, a są zobowiązane do spłaty kredytów mieszkaniowych.

Wsparcie ma wynosić maksymalnie 1,5 tys. zł miesięcznie przez okres nawet do 18 miesięcy. Ubiegać się o nie będą mogły osoby spłacające kredyt mieszkaniowy, które znalazły się w trudnej sytuacji finansowej.

fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER / / EastNews

Pomoc tylko dla bezrobotnych kredytobiorców

Ustawodawca definiuje trudną sytuację finansową kredytobiorcy – jest to osoba, która w momencie złożenia wniosku o wsparcie posiada status bezrobotnego lub wartość miesięcznego zobowiązania wobec kredytodawcy wynosi 60% dochodów jego gospodarstwa domowego. Przy czym za osobę bezrobotną uprawnioną do wsparcia uznaje się taką, która utraciła zatrudnienie nie na skutek własnej decyzji (za wypowiedzeniem przez kredytobiorcę) i nie z powodu zwolnienia dyscyplinarnego.

W ustawie zastrzega się również, że o wsparcie mogą ubiegać się tylko osoby, które posiadają jedną nieruchomość. Powierzchnia mieszkania nie może też być większa niż 75 m2, a domu większy niż 100 m2. Gdy ubiegający się o wsparcie posiada dzieci, kryteria wielkości mieszkania lub domu ulegają zmianie. Wniosek o wsparcie będzie można składać u starosty. Wzór wniosku zostanie ustalony.

Zwrot wsparcia przyznanego na podstawie ustawy rozpoczyna się w miesiącu następującym po miesiącu, w którym upłynęły dwa lata od zaprzestania płatności rat pomocy i jest dokonywany przez 8 kolejnych lat w równych, nieoprocentowanych miesięcznych ratach.

Wsparcie finansowane byłoby ze specjalnego Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, na który maja się złożyć banki w stopniu odpowiadającym wielkości portfela udzielonych przez nich kredytów mieszkaniowych. Maksymalna wartość funduszu to 600 mln zł.

Co interesujące, BGK będzie przysługiwać prowizja za jego prowadzenie - 0,5% wartości funduszu lub 2% od udzielonej z funduszu pomocy.

To, że ma on wynieść maksymalnie 600 mln zł wcale nie oznacza, że banki dokładnie tyle do niego wniosą. Uzupełnienia mają być dokonywane, gdy wartość funduszu spadnie poniżej 100 mln zł, ale do kwoty nie mniejszej niż 300 mln zł. Zatem spodziewajmy się raczej, że maksymalnie fundusz będzie operował właśnie taką kwotą.

Utworzona została także Rada Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, a w jej skład wejdą m.in. przedstawiciel ministra finansów, przedstawiciel KNF-u, prezes BGK, Rzecznik Finansowy i przedstawiciel 5 kredytodawców, którzy wpłacają najwyższą składkę do funduszu.

Ustawa o wsparciu kredytobiorców będących w trudnej sytuacji finansowej jest potrzebna, bo rzeczywiście wielu ludzi, którzy zaciągnęli kredyty mieszkaniowe nie jest wstanie przewidzieć, czy za 15 lat nie popadną w poważne tarapaty finansowe i nie będą wstanie regulować swoich zobowiązań w terminie. Istotną cechą projektu jest fakt, że Fundusz byłby praktycznie całkowicie finansowany przez sektor bankowy.

Projekt nie jest idealny

Z drugiej strony nie jest to projekt idealny i wiele kwestii budzi wątpliwości. Pierwsza sprawa to okres trwania zobowiązania, który w maksymalnym wymiarze wynosi 18 miesięcy. Oznacza to, że najwyższa wartość wsparcia może wynieść nawet 27 tys. zł. To bardzo dużo. Wsparcie przewidziane jest głównie dla osób, które utraciły pracę na skutek zwolnienia (spory odsetek kredytobiorców posiada polisty na wypadek utraty zdrowia więc ich Fundusz nie dotyczy), a przeciętny okres poszukiwania pracy osób faktycznie jej poszukującej wynosi do 10 miesięcy. Oznacza to, że półtoraroczne wsparcie to zbyt hojna propozycja i prawdopodobnie rok by wystarczył.

Druga sprawa to zapis, że o wsparcie mogą występować tylko kredytobiorcy, który zaciągnęli zobowiązanie na zakup mieszkania lub domu. Ustawa w zasadzie wyklucza ludzi, którzy np. zaciągnęli duży kredyt na remont domu lub mieszkania, które dostali np. od rodziców. Życie pisze różne scenariusze w związku z tym katalog uprawnionych do pomocy kredytobiorców powinien być szerszy.

Wciąż niezrozumiała jest też uporczywa kwestia trzymania limitów powierzchni mieszkania lub domu, który musi posiadać kredytobiorca by uzyskać pomoc. W teorii, zgodnie z projektem, o wsparcie mógłby ubiegać się singiel w kawalerce za 300 tysięcy złotych, a wykluczone z niego byłoby małżeństwo starające się o dziecko w 76-metrowym mieszkaniu po babci, na którego remont wzięli 75 tys. zł kredytu.

Maksymalna pomoc wynosić ma 27 tys. zł, a po dwóch latach od jej udzielenia otrzymujący wsparcie miałby 8 lat na spłatę tej kwoty w nieoprocentowanych ratach, czyli maksymalnie 282 zł miesięcznie. Rezygnacja z oprocentowania to odważny krok, ale biorąc pod uwagę, że środki te będą przekazywane przez banki na spłatę oprocentowanych kredytów, które zostały w nich zaciągnięte, jest to uczciwa propozycja. Mam jednak wątpliwości na etapie składania wniosków o wsparcie, które daje pewne pole do wyłudzeń dla osób, które mają kredyty, a działają w szarej strefie.

Na koniec pozostają kwestie biurokratyczne. Wnioski o wsparcie będzie można składać u starosty. Bardzo możliwe, że urząd ten nie ma wystarczająco dużo kompetencji do poprawnej oceny i sprawdzenia wniosków składanych przez kredytobiorców, co ustawodawca niejako potwierdza umieszczając w ustawie procedurę na wypadek znaczących uchybień w dokumentach przesłanych do BGK. Możliwe, że starostwa nie będą też wstanie skutecznie doinformować mieszkańców, że istnieje możliwość uzyskania wsparcia. Mimo wszystko ustawa znacząco wybija się jakością ponad to co wcześniej prezentowali nam posłowie PO w sprawie „frankowców”.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Piotr Pawlak odchodzi z Toyoty. Kierował klastrem obejmującym siedem krajów północnej Europy
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (14)

dodaj komentarz
~polak2
Kto za to zapłaci /pan -pani to pewne Ci co nie brali .
~peter
Uważam, że to jest dobra propozycja, adresująca większość typowych sytuacji kredytobiorców, którzy zakupili mieszkanie na własne potrzeby i w miarę rozsądnie (pierwsze mieszkanie, limit powierzchni). W ten sposób nastąpi odsianie "inwestorów", którzy przeinwestowali. Ci zawsze mogą sprzedać jedną z posiadanych nieruchomości Uważam, że to jest dobra propozycja, adresująca większość typowych sytuacji kredytobiorców, którzy zakupili mieszkanie na własne potrzeby i w miarę rozsądnie (pierwsze mieszkanie, limit powierzchni). W ten sposób nastąpi odsianie "inwestorów", którzy przeinwestowali. Ci zawsze mogą sprzedać jedną z posiadanych nieruchomości I spłacić kredyt, czyż nie?
~Dim
Perpetuum mobile nie może zadziałać. To tyko sposób na okradzenie tych którzy kredytów nie brali.

Bank wpłaca ---> Jasiowi ---> Jaś wpłaca do Banku; I kto na tym zarabia ?
~Poco
Wolałbym aby nasz rząd przeznaczył te 30 tys. zł na spłatę naszych długów i aby zacisnął pasa tak by zlikwidować deficyt. Trudno rozumiem, że emeryci (w tym moi rodzice) stracili by na wysokości emerytur, renciści na wysokości rent ale moi drodzy jak nie zadbamy o tych którzy pracują to za kilka lat oni również trafią na listę wypłat Wolałbym aby nasz rząd przeznaczył te 30 tys. zł na spłatę naszych długów i aby zacisnął pasa tak by zlikwidować deficyt. Trudno rozumiem, że emeryci (w tym moi rodzice) stracili by na wysokości emerytur, renciści na wysokości rent ale moi drodzy jak nie zadbamy o tych którzy pracują to za kilka lat oni również trafią na listę wypłat ZUS i kto wtedy będzie na nich pracował ?

Nasz rząd zajmuje się głupotami, aborcjami, eutanazją, lasami, prywatą etc. a ja pytam kto zadba o ludzi którzy budują tą Polskę ? O grupę w wieku 18-36 lat, a więc osoby które koniecznie muszą mieć dzieci ale ich na nie nie stać ?

Mami się nas obietnicami zwolnień podatkowych, prywatyzacjami, wolnością, dostępem do broni etc. ale to wszystko to tylko temat zastępczy - kompletne bzdury !
Teraz do tego doszedł temat uchodźców - kolejna bzdura.
~Dim
Mam encyklopedię PWN z lat siedemdziesiątych i twoje Poco ? jest tam również tematem tabu.

Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sam.
~ministerfrank
Najrozsądniejsza wydaje się być propozycja pana prezydenta: utworzenie specjalnego funduszu do spraw frankowców. W zarządzie funduszu
należy zatrudnić samych przydupasów z PO z pensjami po 20 patoli miesięcznie. Myślę, że dużo lepszym rozwiązaniem byłoby utworzenie
specjalnego "Ministerstwa do spraw Frankowców". W
Najrozsądniejsza wydaje się być propozycja pana prezydenta: utworzenie specjalnego funduszu do spraw frankowców. W zarządzie funduszu
należy zatrudnić samych przydupasów z PO z pensjami po 20 patoli miesięcznie. Myślę, że dużo lepszym rozwiązaniem byłoby utworzenie
specjalnego "Ministerstwa do spraw Frankowców". W ministerstwie owym, wszelkie etaty obsadzić przydupasami z PO i PSL. Najniższa pensja też jakieś
25 patoli. Ministerstwo decydowałoby, czyj kredyt spłacić, a komu dać kopa z mieszkania. Łapówki mile widziane.
~AntyBankier
Chyba fundusz wsparcia banków publicznymi pieniędzmi. Bo jak ludzie nie splacaja to bank nie bedzie mial problemu...

Pieknie bankierzy wykąbinowali..
~Ads
Czytanie ze zrozumieniem... pomijam 'kąbinowanie'...

Banki się mają na to złożyć. Budżet tu nie da ani złotówki. Nawet obsługa przez BGK będzie płatna poprzez prowizję.

Poza tym - do cholery - banki nie pomagają, niedobrze. Banki mają pomagać? Jeszcze gorzej. Weźcie się trolle za naukę czytania ze zrozumieniem...
~bob odpowiada ~Ads
I za naukę pisania też niech się biorą... "KĄBINOWANIE" hahaha
~JA6969
"Fundusz Wsparcia Kredytobiorców"??? To niech nie biora kredytów lub je ubezpieczają. Dlaczego inni maja płacic za paru baranów którym się noga powineła?
Zawsze przecież mają mozliwość sprzedania lokalu lub zamiany na mniejsze i po problemie.
Czy zawsze w tym kraju wszystkie bzdury (szczególnie w ostatnim czasie
"Fundusz Wsparcia Kredytobiorców"??? To niech nie biora kredytów lub je ubezpieczają. Dlaczego inni maja płacic za paru baranów którym się noga powineła?
Zawsze przecież mają mozliwość sprzedania lokalu lub zamiany na mniejsze i po problemie.
Czy zawsze w tym kraju wszystkie bzdury (szczególnie w ostatnim czasie związane z kredytami mieszkaniowymi) muszą byc finansowane z naszych podatków?
Podobnie jak w funduszu będą siedzieć na ciepłych stołkach koledzy partyjni lub inni "zasłużeni" zarabiający krocie za picie kawki przez cały dzień?

Powiązane: Sejm

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki