„Żyć lepiej, wydawać mniej” to hasło, pod którym mogą się podpisać przedstawiciele trendu frugality. Nie są subkulturą ani sformalizowanym ruchem społecznym. Łączy ich podobne podejście do stylu życia – nowoczesna wersja antykonsumpcjonizmu.

Źródło: Thinkstock
Słowo „frugality” tłumaczy się jako „skromność” lub
„oszczędność”. Bycie frugal oznacza uodpornienie się na konsumpcyjne pokusy,
oszczędzanie na codziennych wydatkach, racjonalne podejście do zarządzania
finansami osobistymi.
W internecie nie brakuje serwisów i blogów, w których zwolennicy frugalizmu dzielą się receptami na oszczędne życie. Czasem przybierają one dość ekstremalne formy, np. sposobów na domową produkcję proszku do prania, ale najczęściej pokazują, jak znaleźć równowagę pomiędzy pogonią za pieniądzem a bardziej satysfakcjonującym, spokojnym stylem życia. Porady koncentrują się najczęściej wokół kilku wspólnych wątków.
Zobacz także
Rezygnacja z pogoni za modą
Producenci różnych dóbr stale zachęcają nas do kupowania rynkowych nowości. Telefon sprzed 3 lat jest przestarzały, stroje z zeszłego sezonu są niemodne, a kupując nowe produkty, zwracamy uwagę przede wszystkim na markę. Zastępy specjalistów od marketingu pracują nad tym, żeby w świadomości konsumentów postawić znak równości pomiędzy logo firmy a dobrym życiem.
Projektując przedmioty codziennego użytku, zakłada się, że ich okres życia będzie krótki. Nowoczesnej pralki nie opłaca się naprawiać – często jest skonstruowana w taki sposób, że niektóre jej elementy są jednorazowe. Producenci świadomie również dążą do tego, żeby ich produkty zużywały się moralnie. Telewizor bez funkcji 3D i połączenia z internetem wydaje się przestarzały, mimo że jeszcze 3 lata temu mógł uchodzić za szczyt techniki.
![]() | » Banki promują automatyczne oszczędzanie |
Zrób to sam
Idea DIY („do it yourself”) jest blisko spokrewniona z niechęcią do masowego marketingu. Zamiast kupować, można samodzielnie zaspokoić konsumpcyjną potrzebę, a przy okazji zyskać nowe hobby i doświadczenia. Powrót do samowystarczalności to oczywiście utopia, ale niektórzy wierzą, że można się chociaż częściowo uniezależnić od przymusu wydawania pieniędzy.
Blogi zwolenników frugality wypełniają porady dotyczące hodowli własnych ziół, prowadzenia przydomowych ogródków, samodzielnej produkcji środków czystości, wykorzystania niepotrzebnych przedmiotów do nowych zastosowań. Amerykańscy frugaliści wiele uwagi poświęcają żywności. Samodzielne gotowanie to nie tylko sposób na przyjemne spędzenie czasu, ale także oszczędzająca pieniądze recepta na uzależnienie od fast foodów i jedzenia sprzedawanego na wynos.
Pozbądź się niepotrzebnych rzeczy
Na amerykańskich blogach karierę robi słowo „decluttering”, oznaczające pozbycie się nadmiaru. Zwolennicy frugality opowiadają się za minimalizmem. Obsesyjne otaczanie się coraz to nowymi przedmiotami to skutek uboczny życia w kulturze zachęcającej do konsumpcji. Prędzej czy później niepotrzebne rzeczy zaczynają nas krępować, zabierać życiową przestrzeń, domagać się uwagi – mówią frugaliści.
![]() | » Gdzie najlepiej oszczędzać? |
Frugality przyjdzie do Polski?
W Polsce, kraju „na dorobku”, zwolenników radykalnego oszczędzania jest wciąż niewielu. W sieci znaleźć jest jednak kilka blogów, w których autorzy opowiadają o wyzwaniach, jakie stwarza życiowy minimalizm. Moda na frugality zapewne dotrze do nas z opóźnieniem, w miarę jak zacznie nam dotkliwie doskwierać wszechobecne nakłanianie do konsumpcji.
Złośliwi powiedzą, że na antykonsumpcjonizm stać tylko zamożne społeczeństwa. Biedniejsi na co dzień chwytają się różnych sposobów, by związać koniec z końcem i nawet nie wiedzą, że są „frugal”. Oszczędzanie może być koniecznością albo życiowym wyborem. Trend frugality to zdecydowanie to drugie.
Michał Kisiel, analityk Bankier.pl
m.kisiel@bankier.pl
https://www.facebook.com/mkisiel.bankierpl



























































