REKLAMA
BELKA ZA 2022 ROK

Fed kontra rynek. Kto wygra partię „cykora”?

Krzysztof Kolany2023-01-23 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2023-01-23 06:00

Przedstawiciele Rezerwy Federalnej postanowili zagrać w "cykora" z rynkiem finansowym. Doświadczenie ostatnich 30 lat uczy, że w takiej grze warto stawiać na rynek. Ale czy tak będzie także tym razem?

Fed kontra rynek. Kto wygra partię „cykora”?
Fed kontra rynek. Kto wygra partię „cykora”?
fot. EVELYN HOCKSTEIN / /  Reuters / Forum

– Po prostu uważam, że powinniśmy iść dalej i na następnym posiedzeniu będziemy dyskutować, ile jeszcze zrobić – powiedziała w zeszłym tygodniu Loretta Mester, szefowa Fedu z Cleveland w kontekście dalszych podwyżek stóp procentowych. Jej zdaniem docelowa stopa funduszy federalnych (FFR) powinna przekroczyć 5%. Obecnie wynosi 4,25-4,50%, co jest najwyższym poziomem od grudnia 2007 roku.

Rezerwa Federalna

W grudniowych „fedokropkach” większość członków Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) optowała za podwyższeniem FFR do przedziału 5,00-5,25% w 2023 roku. Oznaczałoby to łączną skalę tegorocznych podwyżek już „tylko” o 75 pb. Czyli tyle, ile w ubiegłym roku Komitetowi zdarzało się robić na jednym posiedzeniu.

Reklama

- Oczekuję, że stopa potrzebuje pójść w górę jeszcze odrobinę wyżej (niż zapowiedziane 5,00-5,25% - przyp. red.) – dodała prezes. Pani Mester nie jest w tym poglądzie odosobniona. Podobną opinię wyraził niedawno szef Fedu z St. Louis James Bullard, w dodatku dodał, że należałoby to uczynić „tak szybko, jak tylko możemy”.

Rynek nie wierzy w "jastrzębią" retorykę

Tak „jastrzębich” tonów płynących z banku centralnego USA inwestorzy nie słyszeli od ponad 40 lat, gdy na początku lat 80. Paul Volcker trwale stłumił inflację lat 70., podnosząc stopę funduszy federalnych w pobliże 20%. Jednakże kolejni przewodniczący Rezerwy Federalnej byli bardziej ulegli i zwykle grali pod dyktando oczekiwań Wall Street. Od czasów prezesury Alana Greenspana mówiło się wręcz o istnieniu „Fed put” – czyli nieformalnej ochrony ze strony banku centralnego dla wycen akcji.

Między innymi dlatego uczestnicy rynków finansowych zwyczajnie nie wierzą, że przedstawiciele Fedu zrealizują swoje zapowiedzi. Z wycen kontraktów terminowych na stopę funduszy federalnych wynika, że inwestorzy spodziewają się ledwie 25-puntkowej podwyżki 1 lutego oraz kolejnej 25-tki na posiedzeniu zakończonym 22 marca. Co więcej, na czwarty kwartał już nie tylko rynek terminowy, ale też rynek długu wycenia pierwsze OBNIŻKI stóp procentowych w USA.

Rynek ma w ręku mocne argumenty. Po pierwsze w danych widać, że od zeszłego lata presja inflacyjna wyraźnie słabnie. Inflacja CPI obniżyła się z 9,1% w czerwcu do 6,5% w grudniu. Nieco wolniej obniża się też tzw. inflacja bazowa, która swoje cykliczne maksimum najprawdopodobniej ustanowiła we wrześniu. A w ubiegłą środę dowiedzieliśmy się też, że jeszcze ostrzej hamują ceny producentów (PPI), których roczna dynamika spowolniła w grudniu do 6,2% wobec przeszło 11% notowanych jeszcze w czerwcu.

Oprócz widocznej gołym okiem dezinflacji coraz wyraźniejsze są też tendencje recesyjne. Odczyty ISM/PMI jednoznacznie wskazują na recesję w amerykańskim przemyśle. Rynek nieruchomości znalazł się w spadku swobodnym i już niedługo zobaczymy negatywne konsekwencje kredytowych ekscesów z ostatnich lat. Wielkie korporacje technologiczne zapowiadają liczone w dziesiątkach tysięcy etatów masowe zwolnienia, co przypomina krajobraz sprzed 20 lat po pęknięciu bańki internetowej. Masowo padają także przynoszące permanentne straty pseudoinnowacyjne start-upy będące dziećmi zerowych stóp procentowych z poprzedniej dekady. Dodatkowo główny motor napędowy postcovidowego ożywienia gospodarczego w USA – czyli konsumpcyjny amok Amerykanów – zdaje się od kilku miesięcy wygasać, o czym świadczą spadające już nawet w ujęciu nominalnym statystyki sprzedaży detalicznej. A to tylko kilka z całej palety sygnałów, które zwykle poprzedzały wystąpienie recesji w USA.

Strach przed latami 70.

Ale też Jerome Powell i jego ekipa wciąż dysponują mocnymi kartami. Fed najwyraźniej nie chce powtórzyć błędów z lat 70., gdy zbyt szybko poluzował politykę pieniężną, co doprowadziło do dekady stagflacji – czyli utrzymywania się podwyższonej inflacji i niskiego wzrostu gospodarczego. Powell od miesięcy cierpliwie tłumaczy tłustym kotom z Wall Street, że tym razem Fed nie będzie wspierał ich portfeli inwestycyjnych (i grubych premii „za zarządzanie”).

Teraz priorytetem numer jeden jest zdławienie inflacji, która w niespotykanym od dekad tempie eroduje siłę nabywczą Amerykanów. Chodzi też o to, aby uporać się z inflacją na tyle szybko, aby prezydent Biden miał jakąkolwiek szansę na reelekcję jesienią 2024 roku. – Jesteśmy silnie zdeterminowani, aby obniżyć inflację do naszego 2-procentowego celu – tak grudniową konferencję prasową rozpoczął przewodniczący Rezerwy Federalnej Jerome Powell.

– Przywrócenie stabilności cen zapewne będzie wymagało utrzymania restrykcyjnego nastawienia polityki monetarnej przez pewien czas – dodał Powell. – Pozostaniemy na kursie, dopóki nie wykonamy naszej roboty – zapewnił. Takie deklaracje teoretycznie wykluczają jakiekolwiek poluzowania polityki monetarnej w USA w najbliższym czasie.

Nie jest to czas na obniżki stóp. Uważamy, że będziemy musieli utrzymać restrykcyjne nastawienie w polityce monetarnej przez jakiś czas. Doświadczenia historyczne silnie ostrzegają przed przedwczesnym poluzowaniem polityki pieniężnej. Nie powiedziałbym, że rozważamy cięcia stóp – powiedział szef Fedu w odpowiedzi na pytanie o rynkowe oczekiwania obniżek stopy funduszy federalnych pod koniec 2023 roku.

Remis w grze w cykora

W teorii gier istnieje koncept zwany „grą w cykora” (ang. game of chicken), znany także jako gra jastrząb-gołąb, co chyba bardziej pasuje do jej zastosowania w polityce monetarnej. Klasycznym przykładem tej gry jest „zabawa”, w ramach której dwie osoby wsiadają do samochodów i z dużą prędkością jadą naprzeciwko siebie. Ten, kto pierwszy ustąpi (zejdzie z toru kolizyjnego lub zahamuje), jest "cykorem" i przegrywa. Problem pojawia się wtedy, gdy nikt nie ustąpi. Wtedy obaj uczestnicy tej zabawy giną i definitywnie wypadają z tego typu rozgrywek.

W obecnej sytuacji gra idzie o nieco niższą, lecz wciąż wysoką stawkę. Jeśli Fed nie ustąpi i wyniesie stopę funduszy federalnych, np. do 5,5-6,0%, to zapewne zdusi inflację, ale ryzykując głęboką i „pełnokrwistą” recesję ze wszystkimi jej konsekwencjami dla rynku pracy i wyników wyborów prezydenckich (bezrobotni wyborcy mogą nie zagłosować na urzędującego prezydenta). Rynki finansowe będą wtedy musiały zaakceptować rzeczywistość i pogodzić się z silną bessą na Wall Street. I być może także z dalszymi stratami na portfelu obligacji.

Jeśli jednak Powell i spółka stchórzą, to na krótką metę czeka nas zapewne euforia na giełdowych parkietach połączona z równoczesną hossą na rynku długu. Wzrośnie szansa na uniknięcie głębokiej recesji w USA, ale zwiększy się też ryzyko „zakotwiczenia się” wysokiej (np. rzędu 5-10%) inflacji CPI w następnych latach. Oznaczałoby to upadek wiarygodności Rezerwy Federalnej, co jest katastrofą dla banku centralnego.

Na razie każdy gra twardo. Fed mówi, że nie odpuści. Rynek mówi, że w to nie wierzy. Powell i spółka prawdopodobnie po cichu liczą, że inflacja jednak spadnie „sama” i że nie będą musieli wywołać regularnej recesji. Z kolei uczestnicy rynku zapewne spekulują, że pierwsze oznaki wyraźnego wzrostu stopy bezrobocia zmuszą Fed do „gołębiej” kapitulacji w końcówce roku. I że jako posiadacze papierów wartościowych (tak akcji i obligacji) na tym wszystkim zarobią. Ktoś się jednak musi na tym wszystkim przejechać.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

Tematy
MINI pełne dobrych ofert.

MINI pełne dobrych ofert.

Komentarze (14)

dodaj komentarz
zoomek
Wygrać może tylko drukarz kosztem ludu biernego wobec żydowskiego złodziejstwa FEDowskiego. Pozwoliliśmy (no nie Polacy - ludzie ogólnie na świecie) im na pieniądz bez pokrycia to bawią się w bogów. Bo mogą!
W doopie mają własną konstytucję. Syf!
...
http://biblioteka.sejm.gov.pl/wp-content/uploads/2015/03/USA-pol.pdf
.
Wygrać może tylko drukarz kosztem ludu biernego wobec żydowskiego złodziejstwa FEDowskiego. Pozwoliliśmy (no nie Polacy - ludzie ogólnie na świecie) im na pieniądz bez pokrycia to bawią się w bogów. Bo mogą!
W doopie mają własną konstytucję. Syf!
...
http://biblioteka.sejm.gov.pl/wp-content/uploads/2015/03/USA-pol.pdf
...
Arykuł I
Sekcja 10
"Żaden stan nie będzie mógł... - pozwalać na spłacanie długów innymi środkami niż walutą w złocie lub srebrze;"
Dziękuję za uwagę.
jenak
Dlaczego Yaro nie chce wypełnić 100 kamieni milowych i przyjąć tej pożyczki z grantami?
jenak
Mają niewielką inflację, do tego wg ich wyliczeń spadającą, stopy relatywnie wysokie. My wszystko odwrotnie.
A rynki wyceniają złotego, zważywszy te statystyczne informacje wysoko.

Poziomy 4, 3 na dolarze widziano już kilkakrotnie w naszym kraju, w tych okolicach był już w 2004?

W tym samym czasie płace w Polsce
Mają niewielką inflację, do tego wg ich wyliczeń spadającą, stopy relatywnie wysokie. My wszystko odwrotnie.
A rynki wyceniają złotego, zważywszy te statystyczne informacje wysoko.

Poziomy 4, 3 na dolarze widziano już kilkakrotnie w naszym kraju, w tych okolicach był już w 2004?

W tym samym czasie płace w Polsce potroiły się licząc w dolarach.

Laboga, bida, panie, bida. Do razu widać, że reŻYm, że człek ledwo dycha.
mirek6504
2025 dlug USA przekroczy 44 biliony ja sie pytam jaki rynek o czym wy klikacie
lipsk
Każdy kij ma dwa końce. Jak FED Pozwoli na osłabienie dolara to automatem drożeć będą surowce a to doprowadzi do następnej fali inflacji. I jeszcze jedno dawniej nie było Chin był tylko jeden hegemon a teraz Chiny to wielki odkurzacz na surowce wszelakiej maści i to deprymuje na pewno ludzi z fedu że nie będzie tak prosto jak już Każdy kij ma dwa końce. Jak FED Pozwoli na osłabienie dolara to automatem drożeć będą surowce a to doprowadzi do następnej fali inflacji. I jeszcze jedno dawniej nie było Chin był tylko jeden hegemon a teraz Chiny to wielki odkurzacz na surowce wszelakiej maści i to deprymuje na pewno ludzi z fedu że nie będzie tak prosto jak już kiedyś bywało. Do tego kryzys zadłużeniowy ma sie coraz lepiej.
polak1978
Do tego należy dołożyć "kosmiczne" zadłużenie rządu USA wynoszące ponad 31 bln, którego obsługa przy wysokich stopach jest bardzo problematyczna.
Sumując, inflacja podwyższona rzędu 5% jest sprzymierzeńcem i jedyną nadzieją rządu i nie tylko USA.
trpaslik
Nie można mieć ciastko i zjeść ciastko, tak jak nie można jednocześnie obniżać inflacji i wchodzić w trwały konflikt o prymat na świecie z Chinami. Przez dziesięciolecia transfer produkcji do Chin zapewniał niskoinflacyjny dynamiczny wzrost PKB i wzrost bogactwa cywilizacji zachodu. Ponieważ Chiny okazały się zbyt mądre żeby dać Nie można mieć ciastko i zjeść ciastko, tak jak nie można jednocześnie obniżać inflacji i wchodzić w trwały konflikt o prymat na świecie z Chinami. Przez dziesięciolecia transfer produkcji do Chin zapewniał niskoinflacyjny dynamiczny wzrost PKB i wzrost bogactwa cywilizacji zachodu. Ponieważ Chiny okazały się zbyt mądre żeby dać się skolonizować przez jankesów, trzeba będzie zapłacić odroczone koszty.
lebero654
Jaki rynek? Rynku nie ma. Są tylko wielcy i mali decydenci i ich decyzje. Ci wielcy spotykają się w Davos oraz innych kurortach i zastanawiają się, jak łupić tych małych, ale tak, żeby nie doszło do rewolucji. Ci mali + masa niewykształconych nieogarów stanowią plankton dla tych wielkich wielorybów.
dlaczemuktoszajalmojnick
Wszyscy czekają na obniżki stóp, Ci którzy chcą kupić mieszkanie, deweloperka, firmy planujące inwestycje, a przede wszystkim handlujący na giełdach surowcami. Przy obecnych cenach, obniżka stóp to od razu kolejny strzał inflacji, bo wszyscy od razu ruszą z tym co odłożyli na ten czas. Czy bankierzy centralni tego nie wiedzą? Nie Wszyscy czekają na obniżki stóp, Ci którzy chcą kupić mieszkanie, deweloperka, firmy planujące inwestycje, a przede wszystkim handlujący na giełdach surowcami. Przy obecnych cenach, obniżka stóp to od razu kolejny strzał inflacji, bo wszyscy od razu ruszą z tym co odłożyli na ten czas. Czy bankierzy centralni tego nie wiedzą? Nie wydaje mi się. Spadek inflacji będzie tylko przejściowy i czeka nas niestety kolejna górka za jakiś czas. Aczkolwiek może tym razem nie będą ich obniżać znowu do zera, więc może górka nie będzie aż taka jak ostatnio. W każdym razie kryzys naftowy wywołał 3 górki i każda następna była wyższa. 15 lat stagnacji i wysokiej inflacji. Przeplatanka wszystkiego co najgorsze, łącznie z kilkukrotną recesją. Ale przecież tym razem tak być nie może, bo wszyscy przyzwyczaili się, że jest tylko lepiej i lepiej:) A inflacja to taki wypadek przy pracy i tak samo szybko zniknie jak się pojawiła..

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki