Od początku marca suma bilansowa banku centralnego Stanów Zjednoczonych zwiększyła się o ponad bilion dolarów. To interwencja monetarna na skalę podobną do tego, co działo się jesienią 2008 roku.


Według stanu na 25 marca 2020 roku aktywa systemu Rezerwy Federalnej wynosiły 5 254 278 mln dolarów, czyli ponad 5,25 bilionów USD (1 bilion to 1 000 miliardów, czyli milion milionów). Przez tydzień zwiększyły się o 586 mld USD, a od początku marca Fed skupił papiery za przeszło bilion dolarów.
To pierwsze statystyki ujmujące ogłoszony w połowie miesiąca program kolejnego „ilościowego poluzowania” (ang. quantitative easing). W ramach QE Fed kupuje obligacje, płacąc za nie świeżo wykreowanymi USD (technicznie polega to na zwiększeniu rezerw banków na rachunkach Fedu). W poniedziałek 23 marca Rezerwa Federalna ogłosiła nieograniczone QE, deklarując zakup każdej ilości długu.
Przeczytaj także
Od miesiąca Fed kupuje więc wszystko, od wszystkich i po każdej cenie. To monetyzacja dolarowego długu na skalę do tej pory widzianą tylko raz: we wrześniu i w październiku 2008 roku, gdy bank centralny USA powiększył swój bilans o 1,2 bln USD w ciągu dwóch miesięcy po upadku banku Lehman Brothers. Wtedy był to potężny bail-out dla banków z Wall Street.
Dziś jest to ostateczna próba podtrzymania walącego się domku z kart, jakim jest współczesny system finansowy. Systemu, który bez nieustannej kreacji długu nie jest w stanie funkcjonować i który dba tylko o dłużników, tłamsząc oszczędzających. To system, który prawdopodobnie upada na naszych oczach. Będzie to upadek powolny i długotrwały, z którego dopiero po latach wyewoluuje nowy ład monetarny.
Krzysztof Kolany























































