O godzinie 14:40 za baryłkę ropy Brent płacono 83,40 dolary, czyli o 0,9% mniej niż przed weekendem. Pochodzącą z Teksasu lekką ropą handlowano po cenie 82,16 USD, a więc o 0,8% niższą niż w piątek.
Za spadek notowań „czarnego złota” odpowiadało lekkie umocnienie dolara – do godziny 14:40 kurs EUR/USD tracił 0,5%. To wydarzenie stanowiło sygnał to realizacji zysków z długich pozycji i sprzedaży naftowych kontraktów.
Jednakże w średnim terminie analitycy optymistycznie patrzą na perspektywy czarnego surowca. „Ropa w każdej sytuacji wygrywa. Słabsze dane makroekonomiczne stanowią wsparcie, ponieważ wzmagają oczekiwania na drugą rundę ilościowego luzowania polityki monetarnej. Z kolei dobre dane pobudzają oczekiwania na silniejszy wzrost gospodarczy” – tłumaczył reporterowi Reutersa Carsten Frisch, pracujący dla niemieckiego Commerzbanku.
Czynnikiem, który dziś mógł przyczynić się do spadku notowań ropy, mogły być też doniesienia z Chin. Według nieoficjalnych doniesień Ludowy Bank Chin zaostrzy politykę monetarną, podnosząc stawkę rezerw obowiązkowych dla największych banków komercyjnych. Ruch ten ma na celu „schłodzenie gospodarki”, która jest drugim na świecie konsumentem ropy naftowej.
K.K.




























































