ES-System, jeden z liderów polskiego rynku oświetlenia profesjonalnego, coraz mocniej skupia swoją uwagę na produktach LEDowych. O rynku, ukraińskich problemach oraz planach spółki w rozmowie z Bankier.pl opowiada Bogusław Pilszczek, prezes Zarządu ES-System.


Adam Torchała, Bankier.pl: Czy mógłby Pan przybliżyć czym dokładnie spółka się zajmuje?
Bogusław Pilszczek, prezes Zarządu ES-System: Działamy w obszarze profesjonalnego oświetlenia. Profesjonalne oświetlenie różni się od zwykłego – takiego, które mamy w domu – tym, że jest ono związane z realizacją projektów inwestycyjnych . Za tym idą dodatkowe normy, przepisy i wymagania, które należy spełnić, aby na tym rynku funkcjonować.
Sama nazwa spółki ES-System pochodzi od skrótu energy saving, czyli oszczędzanie energii. Od początku naszej działalności stawiamy na takie technologie i rozwiązania oświetleniowe, które są zgodne z naszym hasłem. ES przełożyło się na nasze kierunki rozwoju: zaczynając od wysoko zaawansowanych świetlówek, przez coraz lepsze źródła metalohalogenowe, po technologie LED, w której my, jako jedna z pierwszych firm w Europie, zaczęliśmy działać profesjonalnie już w 2004 roku. Do nas należały pierwsze wielkie projekty europejskie w technologii LED, takie jak np. oświetlenie mostu Svinesund łączącego Szwecję z Norwegią.
Interesujemy się przede wszystkim szeroko rozumianym rynkiem budowlanym, głównie związanym z obiektami architektonicznymi w kraju i Europie. W minionym roku przykładowo zrealizowaliśmy m.in. projekt Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie, Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Krakowie, czy Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku.
Na rynku jesteśmy obecni od 25 lat. Zaczynaliśmy od zera, z jednym komputerem i dobrą wiedzą o oświetleniu, dzisiaj jesteśmy spółką, tworzącą grupę kapitałową, która ma blisko 800 pracowników, dwa zakłady produkcyjne i jest notowana na giełdzie od 2007 roku.
Działają Państwo również poza Polską, jednak w ostatnim czasie udział eksportu w strukturze Państwa przychodów spada. Co jest tego powodem i czy trend ten się utrzyma?
Głównym rynkiem działalności ES-SYSTEM jest Polska. W ostatnich latach rynki eksportowe stanowiły miedzy 20-25% udział w strukturze sprzedaży i były to głównie kraje unijne oraz rynki wschodnie. W ostatnim roku skomplikowała się niestety sytuacja polityczna na Ukrainie i w Rosji, która przełożyła się na istotne wyhamowanie strumienia zamówień. Rekompensujemy to wchodząc na nowe rynki z tamtych obszarów, nieco dalsze, a więc Kazachstan oraz Azerbejdżan. Staramy się także być bardziej aktywni na rynkach krajów nadbałtyckich.

Czyli z rysowanych w 2013 roku planów podboju Rosji i Ukrainy raczej nici?
Rynki te to obecnie większe ryzyko biznesowe, które należy ograniczać. Jednak z zachodniej Ukrainy i Rosji zamówienia ciągle spływają. Mam nadzieję, że rynki te w 2015 roku będą w lepszej sytuacji politycznej.
Niedawno dokonali Państwo istotnych zmian organizacyjnych: połączeniu uległy spółki z grupy, przeniesiono również produkcję. Czy wszystkie zakładane przed tą operacją korzyści udało się osiągnąć?
Generalnie tak. Dokonując tego połączenia mieliśmy na celu przede wszystkim dalszy rozwój technologii LED-owej oraz eliminowanie produktów ze starego portfolio. Od 2014 roku zamknęliśmy produkcję 160 tradycyjnych typów produktów i sukcesywnie w to miejsce wprowadzamy produkty LED-owe. Odbywa się to głównie w dwóch zakładach: w Dobczycach oraz w Wilkasach. Pierwszy jest zakładem nowym, drugi to swego rodzaju historia polskiej branży oświetleniowej kupiona przez nas w 2000 roku i odpowiednio zmodernizowana.

Powoli zbliża się termin publikacji raportu rocznego. W połowie roku zapowiadali Państwo, że drugie półrocze będzie zdecydowanie lepsze od pierwszego. Czy udało się dotrzymać słowa?
W każdym roku ze względu na sezonowość sprzedaży i produkcji oświetlenia, pierwsze półrocze jest gorsze od drugiego. Dla nas jest to sytuacja wymagająca z punktu widzenia organizacji produkcji: jeżeli w najsłabszym miesiącu roku wykazujemy sprzedaż o połowę mniejszą niż w najmocniejszym, to jest to najlepszy dowód pokazujący, że nasza elastyczność musi być na wysokim poziomie.
Po trzech kwartałach mieliśmy 121 mln zł sprzedaży co dawało rok do roku wzrost na poziomie 7,3%. Ten pozytywny trend, który był widoczny w trzecim kwartale, poprzez to, że udało nam się zamknąć wszystkie istotne dla nas projekty, został utrzymany. Mogę więc powiedzieć, że mamy nadzieję, iż rok 2014 był lepszy niż 2013. Rynek nam sprzyjał.
Czy akcjonariusze mogą liczyć na kontynuację polityki dywidendy?
Tak, pozostajemy spółką dywidendową.
Jakie perspektywy i plany stoją przed spółką w 2015 roku?
Kluczowe dla naszych planów na 2015 rok będzie otoczenie makroekonomiczne m.in. sytuacja za naszą wschodnią granicą i jej przełożenie na gospodarkę. Warto jednak pamiętać, że kryzysy nie są nam obce i udowodniliśmy już, że potrafimy sobie z nimi radzić. Przykładowo w budownictwie kubaturowym rynek względem najlepszego okresu skurczył się już o blisko 60%, a my nadal pokazujemy stabilne wyniki i dzielimy się zyskami z akcjonariuszami, realizując jednocześnie na bieżąco potrzebne inwestycje rozwojowe. Patrzymy więc z optymizmem w przyszłość.
Rozmawiał: Adam Torchała


























































