REKLAMA

EBC nie spełnił oczekiwań

2012-06-06 15:20
publikacja
2012-06-06 15:20
Europejski Bank Centralny nie podjął dodatkowych działań zmierzających do ustabilizowania sytuacji w strefie euro. Rynki źle przyjęły bierność frankfurckiej instytucji.



Inwestorzy wiązali duże nadzieje ze środowym posiedzeniem Europejskie Banku Centralnego. Presja na podjęcie dodatkowych działań przez władze monetarne rosła wraz z eskalacją kryzysu w Hiszpanii oraz wciąż niepewnej przyszłości Grecji. Sytuacja w tych krajach wciąż zagraża integralności unii monetarnej.

Ponadto za zwiększeniem zaangażowania frankfurckiej instytucji w walkę z kryzysem przemawiają niepokojące raporty gospodarcze. Produkt krajowy brutto w pierwszym kwartale zmalał o 0,1 proc. wobec poprzedniego roku. Ponadto indeksy koniunktury dla kluczowych krajów pokazały pogorszenie koniunktury do poziomu obserwowanego ostatnio przed trzema laty. Fatalnie wygląda sytuacja na rynku pracy. Bezrobocie w strefie euro osiągnęło poziom 11 proc. Jest to najwyższy poziom w historii unii monetarnej.



Mimo silnej presji i nadziei wiązanych z dzisiejszym posiedzeniem EBC władze monetarne nie dostarczyły inwestorom oczekiwanych informacji.

Podczas konferencji prasowej prezes Mario Draghi ocenił, że obie operacje LTRO miały pozytywny wpływ na system bankowy, zabezpieczając go przed załamaniem rynku kredytowego. Równocześnie szef EBC ocenił negatywnie sytuację na rynku międzybankowym. Odnosząc się do decyzji w sprawie stóp procentowych, powiedział, że nominalne stopy są niskie a realne ujemne. W dodatku ocena gospodarki z perspektywy EBC jest negatywna.

» Europejski Bank Centralny nie zaskoczył analityków

Dzisiaj EBC zdecydował o utrzymaniu stopy procentowej na dotychczasowym poziomie. Główna stopa wynosi obecnie 1 proc.

Największe znaczenie miał jednak fakt, że prezes EBC nie przedstawił projektu żadnych nowych instrumentów, które mogłyby zostać wykorzystane, aby wspierać rynek obligacji oraz system bankowym. Tymczasem inwestorzy oczekiwali na zapowiedź trzeciej operacji LTRO.

Rynek walutowy zareagował negatywnie na wystąpienie prezesa EBC. Euro zareagowało spadkiem z poziomu powyżej 1,25 dolara do 1,2440 dolara. Następnie europejska waluta zaczęła zyskiwać na wartości. Natomiast złoty zareagował spokojnie. Po 15.00 za dolara płacono 3,47 złotego a za euro prawie 4,33 złotego. Frank kosztował niewiele ponad 3,60 złotego a funt 5,36 złotego.

Rada Polityki Pieniężnej, podobnie jak EBC, zdecydowała o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Polskie władze zdecydowały się na akceptowanie podwyższonej inflacji ze względu na zagrożenie spowolnieniem gospodarki. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami inwestorów, dlatego nie miała większego znaczenia dla postawy złotego.

Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl





Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Advertisement

Komentarze (7)

dodaj komentarz
~Prym
Jak może Pan pisać z uznaniem o polskiej RPP i niepodnoszeniu stóp procentowych z obecnego, absurdalnego poziomu i przyrównywać to do oczekiwań i działań na całym świecie ? Świat widzi,że trzeba stymulować wzrost gospodarczy, poluźniać politykę pieniężną i łagodzić napięcia społeczne a nasza RPP przed tygodniem podniosła stopy. Jak może Pan pisać z uznaniem o polskiej RPP i niepodnoszeniu stóp procentowych z obecnego, absurdalnego poziomu i przyrównywać to do oczekiwań i działań na całym świecie ? Świat widzi,że trzeba stymulować wzrost gospodarczy, poluźniać politykę pieniężną i łagodzić napięcia społeczne a nasza RPP przed tygodniem podniosła stopy. Nie zauważa Pan dysonansu. Świat się pomylił czy my ?
Do du... z naszą RPP i naszymi ekonomistami bankowymi, z Balcerowiczem na czele !!!
~bob
prawie wszyscy mają już świra, tylko rozwoj i stymulowanie, rozwój i stymulowanie za wszelką cenę, a nic nie rośnie wiecznie, musi spaść żeby znowu urosło, z resztą historia to już pokazała wielokrotnie i jeżeli ktoś tego nie rozumie to jest zwykłym głupcem, o przepraszam "współczesnym człowiekiem" któremu należy sie wszystko prawie wszyscy mają już świra, tylko rozwoj i stymulowanie, rozwój i stymulowanie za wszelką cenę, a nic nie rośnie wiecznie, musi spaść żeby znowu urosło, z resztą historia to już pokazała wielokrotnie i jeżeli ktoś tego nie rozumie to jest zwykłym głupcem, o przepraszam "współczesnym człowiekiem" któremu należy sie wszystko tu i teraz bez ogladania się na nic i nikogo
~Stymulator odpowiada ~bob
nie chodzi o żadną stymulację. tylko o ROZWODNIENIE (maksymalne) długów najbardziej zadłużonej nacji świata. Plan jest realizowany na wielu poziomach. I TYLKO szkoda, że kraje o zrównoważonych budżetach (stanowiące alternatywę dla zaparkowania w chaosie kapitału) się temu opierają.

I tu boli "ekonomistów" zza wody
nie chodzi o żadną stymulację. tylko o ROZWODNIENIE (maksymalne) długów najbardziej zadłużonej nacji świata. Plan jest realizowany na wielu poziomach. I TYLKO szkoda, że kraje o zrównoważonych budżetach (stanowiące alternatywę dla zaparkowania w chaosie kapitału) się temu opierają.

I tu boli "ekonomistów" zza wody wątroba.


Stymulacja? to eufemizm dla nigdy nie oddam zaciągniętego kiedyś długu.
~TARPLEY
Europa musi podjąć walkę przeciwko atakowi spekulacyjnemu USA i Wielkiej Brytanii. #1
Webster G. Tarpley, Ph.D., 
TARPLEY.net
USA
2011-10-04
Ekonomia
Atak spekulacyjny banków i funduszy hedgingowych z Wall Street i londyńskiego City przeciwko europejskim krajom, bankom i euro osiąga szczytowy moment. Obecny
Europa musi podjąć walkę przeciwko atakowi spekulacyjnemu USA i Wielkiej Brytanii. #1
Webster G. Tarpley, Ph.D., 
TARPLEY.net
USA
2011-10-04
Ekonomia
Atak spekulacyjny banków i funduszy hedgingowych z Wall Street i londyńskiego City przeciwko europejskim krajom, bankom i euro osiąga szczytowy moment. Obecny kryzys europejski nie wynika głównie z fundamentów gospodarczych, ale stanowi cynicznie zaplanowany atak przeprowadzony przez anglo-amerykańskich finansistów, których filozofią jest tradycyjna strategia Beggar My Neighbor - „Przerzuć problem na sąsiada”. Celem jest przesunięcie epicentrum światowego kryzysu gospodarczego i finansowego z Londynu i Nowego Jorku na Europę kontynentalną - ta operacja częściowo już się udała. Londyn i Nowy Jork eksportują do UE swoją własną depresję gospodarczą spowodowaną derywatami. Robią to za pomocą swapów ryzyka kredytowego (CDS), skorumpowanych agencji ratingowych i całego wachlarza brudnych sztuczek finansowych. Nie mamy tu do czynienia z normalnym funkcjonowaniem rynków - mamy do czynienia z otwartą wojną gospodarczą.

Zombie-banki z Wall Street obrały za cel doprowadzenie do chaotycznego rozpadu strefy euro z zamiarem wykupienia później starego kontynentu po okazyjnych cenach. Szakale z londyńskiego City starają się doprowadzić do rozbicia strefy euro, aby w ten sposób tchnąć nowe życie w dogorywający funt brytyjski i zamaskować fakt, że Wielka Brytania jest bardziej zbankrutowana od większości państw członkowskich UE. Anglo-Amerykanie dążą również do zniszczenia euro jako ewentualnego konkurenta dla dolara w roli światowej waluty rezerwowej, w której ustalana jest cena ropy naftowej, prowadzona działalność międzynarodowych instytucji kredytowych i spełniającej wiele innych funkcji. Dolar jest aktualnie tak słaby i niestabilny, że może przetrwać tylko dzięki upadkowi wszystkich innych alternatywnych walut.
~Normalny
w koncu ktos to napisal bez ogrodek, dzieki
~ptasiek
Dalej spekulanci mają nadzieję, że obłowią się na rzekomym kryzysie Euro. A złoty jak tracił tak traci, widać więc kto tu jest celem presji spekulantów, bo Euro jakoś nie traci na wartości pomimo tego, że wedle naszej pracy są w stadium bankructwa! A drobni inwestorzy tracą i tracą bo wierzą amerykańskim spekulantom a nie swemu zdrowemu Dalej spekulanci mają nadzieję, że obłowią się na rzekomym kryzysie Euro. A złoty jak tracił tak traci, widać więc kto tu jest celem presji spekulantów, bo Euro jakoś nie traci na wartości pomimo tego, że wedle naszej pracy są w stadium bankructwa! A drobni inwestorzy tracą i tracą bo wierzą amerykańskim spekulantom a nie swemu zdrowemu rozsądkowi.
~gosc
Wszystko idzie w dobrym kierunki >
Jak w 1818 i 1929 oraz w 1939. Mam nadzieję że konsekwencje dla elit będą bardziej dotkliwe niż za tamtych czasów.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki