W ramach internetowych zbiórek w ciągu doby zebrano ponad 800 tys. dolarów dla pracownika Forda, który podczas wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa w fabryce krzyknął do niego, że broni pedofilów. Trump pokazał mężczyźnie środkowy palec i użył wobec niego wulgaryzmu. Pracownika zawieszono.


Do zdarzenia doszło we wtorek w stanie Michigan, gdzie Trump odwiedził zakłady Forda. Jak poinformowały media, gdy Trump przechadzał się po fabryce, jeden z pracowników krzyknął w jego stronę: „Obrońca pedofilów”. Najpewniej w ten sposób odniósł się do śledztwa dotyczącego przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina - zaznaczył w czwartek serwis News Nation.
Trump rzucił w odpowiedzi w stronę mężczyzny: „F*** you” („Sp*******j”) i pokazał mu środkowy palec.
Dziennik „Washington Post” napisał, że pracownik TJ Sabula został po tym incydencie zawieszony w obowiązkach. Mężczyzna powiedział gazecie, że nie żałuje tego, co zrobił.
Jak podał News Nation, w ciągu doby w ramach zbiórek internetowych zebrano dla niego ponad 800 tys. dolarów. W opisie jednej z nich podkreślono, że Sabula „jest patriotą”.
„Wariat wpadł w szał i dziko wykrzykiwał wulgarne przekleństwa, a prezydent udzielił stosownej i jednoznacznej odpowiedzi" - komentuje Biały Dom, nagranie, które właśnie robi furorę w sieci.
— Paweł Żuchowski (@p_zuchowski) January 14, 2026
Gdy w zakładach Forda w Detroit jeden z pracowników fabryki krzyknął w stronę Donalda… pic.twitter.com/RUo5NufwbJ
Przedstawiciel Białego Domu Steven Cheung ocenił, że reakcja prezydenta była odpowiednia. „Jakiś szaleniec w napadzie wściekłości krzyczał przekleństwa, a prezydent udzielił mu stosownej i jednoznacznej odpowiedzi” - przekazał Cheung w oświadczeniu dla serwisu Hill.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ rtt/




























































