NIE PRZEGAP

Czy to dobry moment na inwestowanie?

2022-07-20 09:30
publikacja
2022-07-20 09:30
Czy to dobry moment na inwestowanie?
Czy to dobry moment na inwestowanie?
fot. Ground Picture / / Shutterstock

O tym, jak mądrze inwestować i jakie będą kolejne kroki Rady Polityki Pieniężnej, rozmawiamy z Bartoszem Pawłowskim, Chief Investment Officerem w mBanku.

Bankier.pl: Ostatnie miesiące nie są najłatwiejsze dla inwestorów: rosnące stopy procentowe, bessa na giełdach... To dobry moment, żeby zacząć inwestować? A może, skoro teraz oprocentowanie rośnie, a groźba recesji wisi nad rynkami, lepiej oszczędności przetrzymać na depozytach?

Bartosz Pawłowski, Chief Investment Officer w mBanku: Dla mnie inwestowanie nie jest kwestią, którą należy rozpatrywać w kategoriach tego, co wydarzy się w najbliższym miesiącu, trzech czy sześciu. W długofalowym podejściu czasami będą się zdarzać recesje, a czasami okresy prosperity. Trudniejszy okres nie znaczy, że nie należy inwestować. Co więcej, historia bogactwa Amerykanów, Anglików, Szwajcarów czy Francuzów mówi, że najwięcej zarabia się w najtrudniejszych okresach gospodarczych, a w takim niewątpliwie teraz jesteśmy. Dlatego prawdopodobna recesja nie jest powodem, żeby rezygnować z inwestowania, a wręcz przeciwnie. To są zwykle momenty, kiedy długofalowo pojawiają się najlepsze okazje inwestycyjne.

W takim razie jak to robić? Jakie są najważniejsze zasady dobrego inwestowania?

Przede wszystkim trzeba mieć określony horyzont inwestycji. Do tego najlepiej wyznaczyć sobie cel, w jakim inwestujemy. Dobrze, żeby to był cel długoterminowy. Badania wskazują, że krótkoterminowy handel na rynkach jest bardzo trudny, niewielu osobom się to udaje. W długim okresie jest łatwiej, bo korzystamy z tego, że gospodarka generalnie się rozwija.

Gdy już określimy dłuższy horyzont inwestycyjny, np. inwestujemy na emeryturę, która dla wielu z nas będzie za 10, 20, 30, a czasami i 40 lat, oczywiście pojawia się pytanie "w co". Dobra wiadomość jest taka, że obecnie polski inwestor może inwestować dokładnie tak samo jak jego odpowiednik w Nowym Jorku, Tokio czy Londynie. Rynki są zglobalizowane. Dlatego ja stanowczo i zawsze rekomenduję, żeby tworzyć coś, co się szumnie nazywa zdywersyfikowanym globalnie portfelem inwestycyjnym. To taki portfel, w którym nie stawiamy wszystkiego na jedną kartę, tylko staramy się odzwierciedlić to, co dzieje się na świecie.

Możemy tak robić, są w Polsce rozwiązania, są fundusze inwestycyjne, które to robią. Nie musimy ograniczać się do polskich akcji. Szczególnie że wartość wszystkich spółek WIG20 jest zdecydowanie mniejsza niż Samsunga czy Toyoty, nie wspominając już o Tesli czy Apple’u. Statystyczny inwestor amerykański nie budzi się rano i nie zastanawia, co się stanie na warszawskim, praskim czy tureckim parkiecie. Myśli, co się stanie na nowojorskiej giełdzie, ewentualnie europejskich albo azjatyckich parkietach. Kupienie biletu na pociąg, który nazywa się światowy wzrost gospodarczy, może być odpowiedzią na potrzebę zabezpieczenia przyszłości lwiej części społeczeństwa.

Czy regularność w tym procesie jest ważna?

Tutaj wracamy do kwestii „czy to jest dobry moment na inwestowanie, czy może trzeba przeczekać?”. To są naturalne pytania, które słyszymy codziennie. Muszę przyznać, że nie mam pojęcia, czy dzisiaj jest ten najlepszy moment. Może jutro będzie jeszcze taniej, a może już będzie tylko drożej. Nie wiemy tego i ktoś, kto mówi, że wie, mija się z prawdą albo zgaduje. To, co my sugerujemy - zwłaszcza dla początkujących inwestorów - to przygotowanie planu.

Plan mógłby wyglądać w ten sposób. Mam na koncie pieniądze, które leżą tam od dłuższego czasu. Część z tych środków potraktujmy jako poduszkę bezpieczeństwa na czarną godzinę. Np. może to być kwota odpowiadająca naszym 6-miesięcznym wydatkom. Jej nie należy inwestować, te pieniądze powinny być pod ręką i do tego dobre są depozyty, ostatnio lepiej oprocentowane. Natomiast wszystko ponad to to już można rozważyć, co z tym zrobić.

Dobrą zasadą jest, żeby zacząć od nieco większej kwoty – kilka, kilkadziesiąt tysięcy, w zależności od tego, ile kto ma – a potem ustawić sobie regularny plan dopłacania co miesiąc. Czy to będzie 100, 500 czy 5000 zł dla zasobniejszych osób, to już kwestia indywidualna. Regularne inwestowanie - co miesiąc, co kwartał - sprawia, że uniezależniamy się od tego, czy akurat jest dołek czy górka na giełdzie. Bo czasami trafimy na dołek, a czasami na górkę.

W długim okresie giełdy światowe mają tendencję do wzrostu, dlatego powinniśmy systematycznie w tym partycypować. Systematyczność i cel są dla inwestorów o wiele ważniejsze niż gonienie akcji spółek, które akurat dzisiaj albo wczoraj rosły.

Wpływ na bieżące wyceny ma m.in. polityka monetarna.

Mamy do czynienia ze swego rodzaju szokiem monetarnym. Nie mieliśmy takiej sytuacji od lat. Ostatnio Fed podniósł stopy o 75 pb., co poprzednio zdarzyło się ok. 30 lat temu. To są wydarzenia, które są „naj” od jakiegoś czasu. Wiadomo, że one zmieniają optykę patrzenia na nasze pieniądze.

Rok temu depozyty w bankach były oprocentowane na 0, dziś jest to 5-6 proc. To się wszystko zmienia, dostosowując się do sytuacji. Z inwestycyjnego punktu widzenia to jest absolutnie kluczowe, bo tak samo dostosowała się do podwyżek stóp procentowych rentowność obligacji skarbowych. Inwestując w ten instrument, który przez ostanie 12 miesięcy miał bardzo zły okres, w tej chwili kupujemy obligacje, które dają 7,8, a czasami 9 proc. bieżącej rentowności. To nie oznacza oczywiście, że mamy gwarantowany zysk, ale podwyżki stóp proc. sprawiają – w moim głębokim przekonaniu – że po raz pierwszy od długiego czasu widać wartość na rynku obligacji.

To jest istotne, bo w ostatnich latach narzekaliśmy, że dla bardzo konserwatywnych inwestorów nie ma alternatyw. Depozyty były na 0, fundusze obligacji nie zarabiały. W tej chwili nagle pojawia się okazja, która jeszcze nie zdołała zachęcić zbyt wielu osób. Ale jestem zdania, że na rynku obligacji przed nami lepsze czasy.

Cykl zacieśnienia zbliża się do końca, więc dołek obligacji też już jest blisko, a może w nim jesteśmy?

Tak mi się wydaje, oczywiście nie mogę być pewien. Tutaj jest bardzo istotna różnica. Jeżeli teraz założę lokatę czy depozyt na 3 czy 6 miesięcy i później nastąpią obniżki stóp procentowych, po 3 czy 6 miesiącach lokata nie będzie już tak atrakcyjnie oprocentowana. Tymczasem w tej chwili na rynku jestem w stanie kupić 2-, 3-, 4-letnie obligacje, np. w formie funduszu inwestycyjnego, które taką rentowność będą trzymały przez cały okres. To jest możliwość „zarezerwowania” sobie zysków na nieco dłużej.

Jednocześnie kawa nie wyklucza herbaty. Sam fakt, że depozyty są oprocentowane wysoko, należy traktować jako możliwość zabezpieczenia sobie tzw. poduszki bezpieczeństwa, ale trzeba pamiętać, że rynek kapitałowy również dostosowuje się do nowej sytuacji i tam również są atrakcyjne oczekiwane stopy zwrotu, w tym z obligacji skarbowych.

Do jakiego poziomu Pana zdaniem RPP podniesie stopę referencyjną?

Wierzę w prognozy naszych ekonomistów z mBanku – w tej chwili mówimy o stopie referencyjnej rzędu 7 proc., może nieco wyżej. Naszym zdaniem ten cykl agresywnych podwyżek stóp procentowych zbliża się ku końcowi. Sytuacja gospodarcza na tyle się pogorszyła – mówię tu o prognozach dla PKB – że wydaje się, że inflacja może jeszcze parę miesięcy rosnąć, ale już widać ewentualny zakręt.

Jakie będą konsekwencje agresywnego cyklu podwyżek? Nie obawia się Pan recesji?

Od wielu miesięcy mówię, że prawdopodobieństwo recesji w Polsce i na świecie w związku z podwyżkami stóp procentowych jest bardzo wysokie. Walka z inflacją, którą w tej chwili toczą banki centralne, z definicji polega na tym, żeby gospodarkę schłodzić, żeby tę inflację okiełznać. Spowolnienie lub recesja to nie jest wypadek przy pracy, tylko, brutalnie mówiąc, cel banków centralnych. Ewidentnie tak będzie, tak funkcjonują stopy procentowe, tak to zawsze działało i tym razem nie będzie inaczej.

Czy jest prawdopodobne, że RPP zakończy cykl podwyżek w III kwartale, a dalej będzie trwał cykl zacieśnienia Fedu czy EBC?

EBC dopiero zaczyna podwyżki stóp procentowych, Fed podniósł już kilka razy, ale zapewne jeszcze to zrobi. My zaczęliśmy wcześniej i byliśmy o wiele bardziej agresywni. W tej chwili stopy rynkowe wyceniają 7-8 proc., a zaczynaliśmy z 0. Nie jest koniecznością, żebyśmy robili to samo co Rezerwa Federalna. Dotychczas tego nie robiliśmy i wcale tak nie musi być. Jak najbardziej scenariusz, w którym my kończymy trochę wcześniej niż inni, ma sens.

Czy wpływ na postawę RPP będą miały decyzje Czechów lub Węgrów, którzy ostatnio podnieśli stopy procentowe mocniej, niż oczekiwał rynek?

Nie. Polska, Czechy, Węgry, a do pewnego czasu też Rumunia, były traktowane dość koszykowo, tzn. bardzo podobnie. I rzeczywiście: my podnosimy stopy, oni też podnoszą. Ale myślę, że to nie jest tak, że jeden ogląda się na drugiego. To są mimo wszystko trzy zupełnie inne etapy cyklu koniunkturalnego, trzy zupełnie inne zestawy problemów. Sam fakt, że pewnego dnia czeski albo węgierski bank centralny podwyższy trochę więcej albo obniży, to nie jest przekaz do RPP, że musi zrobić to samo.

Kiedy w takim razie stopy procentowe w Polsce zaczną spadać?

Jeszcze nie skończyły się podwyżki, więc trudno powiedzieć. Mogę powiedzieć, że rynek finansowy wycenia, że w II połowie 2023 r. możemy mieć do czynienia z rozpoczęciem cyklu obniżek. Ale tu jest tyle ruchomych części – nie do końca uzależnionych od nas – np. ceny ropy naftowej czy żywności, że trudno stwierdzić. Sam fakt, że rozmawiamy, kiedy ewentualna obniżka, moim zdaniem uprawdopodabnia scenariusz, że ten cykl podwyżek stóp procentowych jest już bliżej niż dalej końca.

Źródło:Materiał we współpracy
Tematy
Załóż konto osobiste – bez zbędnych opłat i zgarnij do 250 zł za jego założenie

Załóż konto osobiste – bez zbędnych opłat i zgarnij do 250 zł za jego założenie

Komentarze (15)

dodaj komentarz
lukaszslask
teraz to juz chrzanicie....
a kiedy chcecie te akcje kupowac???jak urosna o 100%???czy jak dostaniecie jasny drogowskaz,ze idzie hossa i wzorsty??to kazdy tak chce!!!
inwestujcie samemu,nie patrzcie na analitykow,akcje moga wzrosnac jak i spasc,ale na dzien dzisiejszy to USA moze pomarzyc o takich dywidendach jak na GPW i o
teraz to juz chrzanicie....
a kiedy chcecie te akcje kupowac???jak urosna o 100%???czy jak dostaniecie jasny drogowskaz,ze idzie hossa i wzorsty??to kazdy tak chce!!!
inwestujcie samemu,nie patrzcie na analitykow,akcje moga wzrosnac jak i spasc,ale na dzien dzisiejszy to USA moze pomarzyc o takich dywidendach jak na GPW i o takich wskaznikach tych Firm....
ale kazdego decyzja....
oczywsicie sa Spolki nie doszacowane jak i przewartosciowane,ale poza gielda i krypto nie da sie zarobic nic powyzej....
xiven
bill gates inwestuje w ziemie rolną...
polonu
Ameryka podbija , ciekawe co oni wykręcą z tą giełdą dolarem , ustawiają jak chcą jak na razie .
stanislaw2200
Jak na portalach zaczynają się pokazywać artykuły zachęcające do "inwestowania" to znak że czas się zawijać z rynku.
prezestak
Grubasy wyjdą i na jesień wodospad
tomitomi odpowiada prezestak
...i ja czekam na to !
wtedy kupuję , jak inni sprzedają !
'''Wrzesień miesiącem oszczędności ! ''' - pamiętacie to ?
... w tym roku też czekam na wrzesień ,....... i tak co roku ,
Pozdrawiam kumatych ;-))))
lobotomek odpowiada tomitomi
To był październik. Ale zwała była zwykle albo we wrześniu albo w październiku.
tomitomi odpowiada lobotomek
racja , :-))
na jesień zawsze sadzę ,aby po pierwszym półroczu zbierać ,,,,( po wynikach rocznych i za I kw )
.... technika , i tylko tyle , a powtarzalność co roku 100 % ,
pozdrawiam , tomitomi .
bokis
Mamy 40k włożone w udział w nieruchomościach biurowych w Warszawie. Jak ktoś ma tego rzędu oszczędności to warto popatrzeć na oferty typu PT Management itd. Popyt na przestrzeń biurową maleć nie będzie, a i zwrot sensowny przez 5 lat gwarantowany.
itso_elityelityhellokity
to nie inwestycja

Powiązane: Oszczędzanie i inwestycje

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki