Czy Christine Lagarde ocali strefę euro?

główny analityk Bankier.pl

Mario Draghi odchodzi w wątpliwej glorii "zbawcy" eurolandu. Christine Lagarde nie ma doświadczenia w bankowości, a stanie przed wyzwaniami równie trudnymi co jej poprzednik.

Wybór nowego szefa Europejskiego Banku Centralnego odbył się zaskakująco szybko - na blisko cztery miesiące przed zakończeniem kadencji Mario Draghiego. Włoch swoją deklaracją ("zrobimy wszystko, co trzeba") i późniejszym bezprecedensowym poluzowaniem polityki monetarnej przedłużył żywot strefy euro przynajmniej o kilka lat.

Kto z nas, może pani, pani Krystyno?

Zanim przyjrzymy się postaci nowej szefowej EBC, warto zwrócić uwagę na to, jak dokonał się wybór najważniejszego bankiera Europy. Wszystko odbyło się w zakulisowych negocjacjach w gronie kilkunastu europejskich polityków i było częścią transakcji wiązanej, w ramach której decydenci rozdzielali najważniejsze stołki w Unii Europejskiej.

Trudno uciec od wrażenia, że tak ważna figura jak prezes EBC na szachownicy Merkel i Macrona została wyceniona jak pionek. I została darowana Francuzom w zamian za objęcie sterów Komisji Europejskiej przez Niemkę Ursulę von der Leyen. Były to niejawne targi niemające nic wspólnego z demokratycznym głosowaniem. Trochę wyglądało to jak w piosence Kazika "Panie Waldku". Tyle że nie tak śmiesznie.

Faworytem w wyścigu na szefa frankfurckiej instytucji kontrolującej europejski system bankowy był bowiem Niemiec Jens Weidmann. Monetarny "jastrząb", przeciwnik niestandardowych rozwiązań monetarnych (tj. QE i ujemnych stóp procentowych), uznana (nomen omen) "marka" i prezes niemieckiego Bundesbanku. Pani Lagarde nieposiadająca wykształcenia ekonomicznego i żadnego doświadczenia w bankowości jeszcze w czerwcu znajdowała się w ogonie stawki o schedę po Draghim. Jej wybór był możliwy, ponieważ kanclerz Merkel chciała bezpośrednio kontrolować Komisję Europejską - czyli unijny quasi rząd i zarazem faktyczny organ prawodawczy. A w takim układzie EBC musiał wziąć przedstawiciel Francji (bo Włoch i Holender już byli, a Hiszpana nie było w stawce). Ale nie wiemy, dlaczego akurat wybrano Lagarde, choć pod uwagę byli też brani bardziej kompetentni w tej materii Francuzi: szef Banku Francji Francois Villeroy de Galhau i członek zarządu EBC Benoit Coeure.

Kim jest Christine Lagarde

(FORUM)

Urodzona w 1956 roku Lagarde będzie pierwszą kobietą na stanowisku prezesa istniejącego od 20 lat Europejskiego Banku Centralnego. Ta seksistowska uwaga nie ma jednak znaczenia. Poprzednią przewodniczącą Rezerwy Federalnej była Janet Yellen - także pierwsza kobieta na tym stanowisku. I pani Yellen udowodniła, że płeć nie odgrywa tu żadnej roli. Bo na tym stanowisku liczą się przede wszystkim poglądy na politykę pieniężną, charyzma oraz odporność na wpływy polityków i bankierów.

Rodzice Christine Lagarde byli nauczycielami akademickimi. Jako nastolatka Lagarde z sukcesami uprawiała pływanie synchroniczne - była wicemistrzynią Francji oraz członkiem reprezentacji narodowej. Po maturze wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie przez rok uczęszczała do Holton-Arms School, żeńskiej szkoły przygotowującej do studiów. Szkołę tę w podobnym czasie ukończyła m.in. córka ówczesnego prezydenta USA Gerarda Forda, a w przeszłości Jacqueline Kennedy - żona prezydenta Kennedy'ego. Lagarde chyba już wtedy miała pociąg do polityki, bo została asystentką wówczas młodego republikańskiego kongresmana William Cohena, późniejszego sekretarza obrony Stanów Zjednoczonych w administracji... demokraty Billa Clintona.

Po powrocie do Francji dwukrotnie i bez powodzenia starała się o przyjęcie do Narodowej Szkoły Administracji - prestiżowej francuskiej uczelni będącą kuźnią politycznych elit. Zamiast tego ukończyła prawo na Université Paris Nanterre oraz politologię na Institut d'études politiques d'Aix-en-Provence.

Młodej Lagarde bez dyplomu Narodowej Szkoły Administracji nie udało się znaleźć satysfakcjonującego stanowiska we Francji. Dlatego w roku 1981 zaciągnęła się do amerykańskiej firmy prawniczej Baker & McKenzie. Już wtedy była to duża międzynarodowa spółka mająca 26 biur w 20 krajach. Francuzka zrobiła tam błyskawiczną karierę i już po 6 latach dosłużyła się stanowiska partnera i została szefową na Europę Zachodnią. W 1995 r. zasiadła w komitecie wykonawczym, a cztery lata później została wybrana na prezesa całej firmy.

Prywatnie jest rozwódką i ma dwóch dorosłych synów. Według Wikipedii jest stroniącą od alkoholu "zdrowotnie świadomą wegetarianką". Lubi uprawiać sport, w tym ćwiczenia gimnastyczne, jazdę na rowerze i pływanie. Publicznie potępiała "męski sposób zarządzania” i uchodzi za orędowniczkę promocji kobiet w biznesie.

- Gdyby to były Lehman Sisters, a nie Lehman Brothers, to świat mógłby wyglądać inaczej - napisała Christine Lagarde już jako szefowa MFW.

Choć polityczne Lagarde powiązania są nominalnie "prawicowe", to jej wypowiedzi o gospodarce można określić bardziej jako lewicowe i mieszczące się w tzw. głównym nurcie polityki gospodarczej.

Z biznesu do polityki i MFW

Jako szefowa Baker & McKenzie zaczęła się pojawiać na słynnym Forum Ekonomicznym w Davos, co dało jej dostęp do czołowych francuskich polityków: ministrów, premierów etc. Te znajomości zaprocentowały w 2005, gdy premier Dominique de Villepin zaproponował jej tekę ministra handlu zagranicznego. Lagarde zajmowała się tam promocją francuskiego eksportu w czasach kredytowego boomu i wielkiej ekspansji gospodarczej tzw. rynków wschodzących. Dwa lata później w rządzie Francoisa Fillona (który w 2017 r. spektakularnie przegrał wybory prezydenckie z Emanuelem Macronem i Marine LePen) Cristina przez miesiąc była ministrem rolnictwa, ale szybko przeskoczyła do super-ważnego resortu finansów, gospodarki i zatrudnienia.

Paradoksalnie Lagarde na szczyty światowego establishmentu wyniosła "rozporkowa" intryga, w jaką wrobiony został ówczesny dyrektor wykonawczy Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominique Strauss-Kahn, którego oskarżono o napaść seksualną na pokojówkę. Zarzuty wobec Strauss-Kahna zostały wycofane wobec uznania przez prokuratorów zeznań pokojówki za niewiarygodne. Zanim jednak do tego doszło, Francuza na stanowisku szefa MFW zastąpiła Christine Lagarde.

I pozostała na nim przez osiem lat. W wyborze Francuzki na drugą kadencję nie zaszkodził nawet skazujący wyrok francuskiego sądu, który uznał ją za winną zaniedbań, które doprowadziły do niewłaściwego wykorzystania funduszy publicznych. Lagarde nie poniosła jednak żadnej kary! Szefowa MFW była sądzona w związku z ugodą finansową, w wyniku której biznesmen i były socjalistyczny minister Bernarda Tapie otrzymał od podatników 285 mln euro odszkodowania. Snuto przypuszczenia, że ugoda z Tapie była nagrodą za jego poparcie w wyborach prezydenckich Nicolasa Sarkozy'ego.

Lagarde w ogniu kryzysu eurolandu

Gdy Francuzka przejmowała stery w MFW, Europą już targał kryzys PIIGS. Grecja była faktycznym bankrutem, a w jej ślady szybko podążyły Irlandia i Portugalia. Na krawędzi niewypłacalności znalazły się Hiszpania i Włochy. Pewna swoje losu nie mogła być nawet Francja. MFW po raz pierwszy w swej historii zaangażował się w awaryjne pożyczki dla kraju uznawanego za rozwinięty. Do tej pory Fundusz interweniował tylko w gospodarkach rozwijających się.

Lagarde nie zmieniła instrumentarium Funduszu. MFW przybył "ratować Europę" ze swym klasycznym miksem tanich pożyczek udzielanych rządowi w zamian za reformy gospodarcze, sprzedaż państwowych przedsiębiorstw, podwyżki podatków, cięcia wydatków i przywrócenie równowagi budżetowej. Tylko że to, co lepiej lub gorzej sprawdzało się w Azji czy Ameryce Łacińskiej, kompletnie zawiodło w Grecji uwiązanej przez euro. Zresztą tak naprawdę od początku nie chodziło o żadne "ratowanie Grecji", lecz o bailout francuskich i niemieckich banków, które pożyczyły dziesiątki miliardów euro greckiemu państwu.

W negocjacjach z Grekami Christine Lagarde ponoć była jednocześnie sympatyczna i twarda, obwieszczając pobratymcom Zorby "czas zapłaty" za lata życia ponad stan. Ale jej podejście ewoluowało w czasie. W 2015 roku podczas ostatniej (jak dotąd) odsłony greckiego kryzysu Lagarde apelowała do europejskich rządów o darowanie Grecji części długu, zasadnie argumentując, że w obecnej wysokości jest on po prostu niespłacalny. W 2016 roku MFW wycofał się z kredytowania Hellady.

Kolejny prawnik kierujący bankierami

Od listopada dwoma najważniejszymi bankami centralnymi na świecie będą kierowali prawnicy. To pokazuje, że współcześnie rola banków centralnych znacznie wykracza poza politykę pieniężną. "Władcy pieniądza" po roku 2007 uzurpowali sobie nowe uprawnienia i w świecie Zachodu stali się potężniejsi od wybieranych demokratycznie premierów czy prezydentów.

Christine Lagarde nie ma żadnego doświadczenia w bankowości i nie posiada formalnego wykształcenia ekonomicznego. Zapytana o poglądy na gospodarkę odparła, że są takie, jak Adama Smitha, "czyli liberalne". Przywołanie ojca współczesnej ekonomii było zabiegiem bezpiecznym, choć trącące nieco ignorancją. To trochę tak, jakby na pytanie o ulubionego skoczka narciarskiego ktoś powiedział, że najmocniej kibicuje Adamowi Małyszowi.

Braki w rozumieniu procesów gospodarczych Lagarde będzie musiała rekompensować radami doradców. Będzie też pozbawiona posłuchu i kreatywności Mario Draghiego, który zawsze potrafił zręcznie obronić nawet najgłupszą decyzję EBC. W tym kontekście może znacznie wzrosnąć rola Philipa Lane'a, bardzo "gołębio" nastawionego głównego ekonomisty EBC. Zresztą MFW pod kierownictwem Francuzki został opanowany przez ekonomistów neokeynesowskich, którzy na każdy problem mają tylko jedną receptę: więcej pieniędzy, więcej długu i więcej wydatków rządowych.

Nowej szefowej EBC zapewne nie brakuje inteligencji, ambicji, międzynarodowego obycia i doświadczenia w wielkim biznesie. Jej poglądy na gospodarkę raczej mieszczą się w granicach rozsądku i nie wykraczają poza główny nurt. Ale przez ostatnie 15 lat Lagarde stała się rasowym politykiem i można obawiać się o utrzymanie i tak już wątpliwej niezależności Europejskiego Banku Centralnego. Trudno ocenić jej odporność na polityczne naciski, w których przez lata celowali kolejni prezydenci Francji.

Christine Lagarde będzie drugą obywatelką Francji kierującą Europejskim Bankiem Centralnym. Jednak o ile Jean-Claude Trichet dał się poznać jako ostoja monetarnego rozsądku (pod jego kierownictwem EBC stronił od QE i nawet próbował podnieść stopy procentowe), to poglądy Lagarde na politykę pieniężną są zdecydowanie "gołębie". Wielokrotnie popierała ona skrajnie-ekspansywne posunięcia Mario Draghiego. Jest więc przeciwieństwem Jensa Weidmanna, uważanego za czołowego "jastrzębia" eurolandu.

Sztandar wyprowadzić

Strefa euro okazała się niezbyt udanym eksperymentem politycznym. Jedna waluta i takie same stopy procentowe dla gospodarek tak różnych jak Niemcy i Grecja nie mogły dla wszystkich skończyć się dobrze. Dla europejskiego Południa euro jest walutą zdecydowanie zbyt mocną. A dla Północy zbyt słabą i generującą bańki spekulacyjne na rynku nieruchomości. To problem strukturalny, którego nie rozwiąże żaden szef EBC.

Pytanie tylko, w którą stronę ma iść strefa euro. Czy EBC ma stać się pożyczkodawcą ostatniej szansy dla takich bankrutów jak Włochy czy Portugalia? Czy też ma stać na straży stabilności siły nabywczej euro tak, jak kiedyś Bundesbank odpowiadał za wartość niemieckiej marki? Wydaje się, że ta druga opcja została już definitywnie pogrzebana. Zwłaszcza po tym, jak w czerwcu Mario Draghi zapowiedział jeszcze większe poluzowanie polityki monetarnej.

Możliwe więc, że Christine Lagarde będzie tą, która "wyprowadzi sztandar" euro z Frankfurtu. Jeśli EBC ostatecznie pogrąży się w odmętach monetarnego szaleństwa, to z punktu widzenia Niemiec i kilku innych krajów euro przestanie być warte funta kłaków. Rozpad europejskiego bloku walutowego za kadencji Francuzki wydaje się więc dość prawdopodobną opcją. I to nie ze względu na błędy, które może popełnić, ale z powodu beznadziejności obecnego układu, w którym polityka ma prymat nad ekonomią.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 karroryfer

ciekawa jak zwykle analiza - także dlatego że większość PL traktuje tą nominację jako zwycięstwo Macrona a to chyba jednak nie do końca

! Odpowiedz
0 9 piano350

Dziękuję za artykuł autorowi - jak zwykle odważny.

! Odpowiedz
6 31 search

Co by nie pisal pan Kolany ta rurka potrafi sie ustawic jak nie MFW to teraz w EBC

! Odpowiedz
3 57 modulometer

Tak się zastanawiam czemu autor sugeruje że przyczyną powstania baniek na nieruchomościach jest słaba waluta w np Niemczech. Wydaje mi się że bańki na nieruchomościach tworzą się nie dlatego że waluta jest silna lub słaba tylko tworzą się tam gdzie mamy z realnym niszczeniem oszczędności obywateli utrzymując oprocentowanie depozytów poniżej oficjalnej inflacji. To czy waluta jest słaba czy mocno to jest jakaś relacja miedzy jedną walutą a drugą i zwykły człowiek kupujący mieszkanie nie spekuluje czy ma słabą czy mocną walutę tylo jeśli nabywa nieruchomość zwykle w celu ochrony kapitału lub jego pomnożenia. Jeśli Niemiec ma ujemne oprocentowanie depozytu (jeśli byłyby takie oferowane), ujemne rentowności bunda to co ma zrobić? Zabiera kasę z banku i kupuje cokolwiek - dom, samochód, nowe meble itd... To trochę Republika Weimarska tyle ze w druga strone - oficjalna inflacja jest niziutka bo zakłamywana, ale efekty rynkowe sa dokładnie te same. Pierdyliony za metr kwadratowy bo ktoś z oszczędności ludzi robi śmieci mimo że bułki i chińskie trampki w sklepach nie drożeją.
Lagarde już raz ogarniała kryzys. Być moze wybrano ją - polityka de facto - jako osobę gotową ogarnąć jeszcze raz. Będzie działać jak polityk i minister finansów a nie jako bankier centralny. Czego chce polityk? Zamiatania problemów pod dywan - będziemy mieli niekończący się dodruk w strefie Euro aż ukryta inflacja zroluje długi. Nie można jednak nie zauważyć że Francuzi mają wyjątkową predylekcję do obsadzania swoimi ludźmi stanowisk kluczowych w światowym systemie finansów. Od lat wszędzie gdzie tylko mogą - we wszystkich instytucjach bankowych i regulacyjnych wciskają swoich banksterów . To jest forma rywalizacji z Amerykanami. Francuzi mają mocarstwowe kompleksy i stąd te ich dziwne wolty z Nato, twardym jądrem UE, rywalizacją o najwyższe stołki w funduszach walutowych i tym podobnych. Tyle że Amerykanie nawet tego nie muszą robić bo mają WallStreet

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 8 open_mind

Tak szczerze to wysiliłeś się ale rozwodzisz się nad pośrednimi przyczynami. A główne to chciwość zarówna bankierów jak i nas samych do tego cyklicznie doprowadza, że cięgle mamy chęć na coś więcej aby się „ uszczęśliwić” i chcemy posiadać a banki jak mogą tylko nam to umożliwiają. I tak już od początku świata, gdzie w historii złoto zdeponowane w bankach z powodu nadmiernej ilości pożyczko biorców zastąpiono „certyfikatami”. Tak że czas abyśmy się sami uderzyli w pierś.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
USD/PLN -0,53% 3,8649
2019-11-15 22:59:00
EUR/PLN -0,31% 4,2691
2019-11-15 22:59:00
EUR/USD 0,27% 1,1052
2019-11-15 22:59:00
CHF/PLN -0,74% 3,9025
2019-11-15 22:59:00
Porównywarka kantorów internetowych

Kupuj walutę taniej >>

Chcę
Kupić
Sprzedać
Płacę

Wymień walutę taniej

Znajdź profil