Dziś w Polsce na jednego emeryta pracuje ponad trzy osoby. W roku 2060 będzie pracowała tylko jedna - wynika z prognoz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Nasze społeczeństwo coraz bardziej się starzeje, a za kilka lat obecny system emerytalny stanie się całkiem niewydolny.
Świat obiegła informacja, że władze jednego z najbogatszych niegdyś miast USA - Detroit - ogłosiły bankructwo. W ostatnich latach z miasta wycofały się największe koncerny, a młodzi ludzie uciekli za pracą do innych miejsc. Populacja spadła z 1,8 mln osób do 700 tys., z czego emerytów jest dwukrotnie więcej niż pracujących. Fundusze emerytalne, które inwestowały w miejskie obligacje, mają problem z wypłatą emerytur byłym pracownikom fabryk. Proponują 10 centów za każdego dolara. Jeśli ta propozycja przejdzie, emeryci dostaną 10 proc. środków, spodziewanych w ramach planów emerytalnych. Sytuacja może być dramatyczna.
Dziś Detroit, jutro Polska
Według Zakładu Ubezpieczeń Społecznych sytuacja demograficzna w Polsce jest "co najmniej niepokojąca". Eurostat prognozuje, że do roku 2060 populacja Polski zmniejszy się o 6 mln osób do 32,4 mln. Dziś - uwzględniając już podwyższony wiek emerytalny - osób zdolnych do pracy, czyli, jak to się określa w statystykach: "osób w wieku produkcyjnym", jest w Polsce 24,2 mln, a emerytów 7,1 mln. W 2060 roku liczby te będą wynosić odpowiednio 15,5 mln i 12,2. Warto przy tym pamiętać, że być może nawet 1-2 mln Polaków spośród obecnych 38 mln pracuje na emigracji. I wielu z nich już nie wróci, chyba że... na emeryturę.

O ile dziś na jednego emeryta pracuje 3,4 osoby, to za 47 lat będzie pracowało już statystycznie tylko 1,6 osoby. Wówczas obecny system emerytalny stanie się całkowicie niewydolny. Niepokojący jest mocno widoczny trend starzenia się społeczeństwa. Dziś mamy 7 mln osób w "wieku przedprodukcyjnym", w 2060 będzie już tylko 4,7 mln. I to przy założeniu, że lada moment już sześciolatki pójdą do szkół, więc wcześniej zasilą grupę osób w wieku produkcyjnym. Powoli wchodzimy właśnie w okres ujemnego przyrostu naturalnego i trend jest wyraźnie widoczny.

Przyrost naturalny ludności Polski w latach 1946-2012
Źródło: GUS
Fundusz na saldzie ujemnym
W analizie przeprowadzonej przez ZUS możemy przeczytać, że "we wszystkich prezentowanych wariantach przez wszystkie lata aż do końca horyzontu prognozy fundusz emerytalny osiąga ujemne saldo roczne. Oznacza to, że bieżące wpływy składkowe do funduszu emerytalnego nie pokrywają wydatków na emerytury finansowane z tego funduszu oraz części odpisu na ZUS (...). Miarą efektywności systemu emerytalnego jest jego wydolność. W żadnym z wariantów wydolność systemu emerytalnego nie osiąga pułapu 100%.".
![]() |
» Kolejne kontrowersyjne działanie ZUS-u |
Co to w praktyce oznacza? Że konstrukcja obecnego systemu emerytalnego jest niczym klasyczna piramida finansowa. Składki jednych klientów są przeznaczane na wypłatę świadczeń dla drugich. Piramida wali się wtedy, gdy nie starcza pieniędzy na wypłaty. Wcześniej czy później obecny system emerytalny będzie potrzebował gruntownej reformy.
Studnia bez dna
Rząd proponuje, by przenieść pieniądze zgromadzone dotychczas w OFE z funduszy do ZUS-u, czyli w zasadzie zlikwidować tę "prywatną" formę oszczędzania na emeryturę. Tyle, że będzie to w praktyce wyglądało tak, jakbyśmy dolali szklankę wody do wanny z wyciągniętym korkiem. Jeśli system nie zostanie zmieniony, obecni trzydziestolatkowie na emeryturze otrzymają jedynie symboliczne świadczenie. Być może, jak w Detroit, tylko 10 proc.? W tym kontekście oszczędzanie na własną rękę staje się nie tyle przywilejem, co koniecznością.
Wojciech Boczoń
Ekspert Bankier.pl



























































