Co oznacza znaczący wzrost podaży pieniądza?

Ignacy Morawski2020-05-26 09:59założyciel SpotData.pl
publikacja
2020-05-26 09:59
fot. Stockcrafterpro / Shutterstock

Ilość pieniądza w polskiej gospodarce znacząco wzrosła w minionym miesiącu. Ale Polska to jeszcze nic – w USA to dopiero zalewają wirusa pieniądzem! Oczywiście trochę wyolbrzymiam, by podkręcić temat i wzbudzić zainteresowanie mechanizmami walki z kryzysem gospodarczym.

Rosnąca podaż pieniądza pokazuje po prostu, jak znacząco wzrosło zadłużenie publiczne. Pieniądz to dług, a dług tworzy się dzięki kredytom. Jeżeli jakieś pytanie mnie nurtuje, to o stabilność tego zadłużenia w przyszłości. Wiążę z tymi niekonwencjonalnymi działaniami zarówno nadzieje jak i obawy.

W Polsce podaż pieniądza (M2) wzrosła w kwietniu o 14,7 proc. rok do roku, czyli w tempie niemal połowę wyższym niż na początku roku (kiedy wzrost wynosił niecałe 10 proc.). Był to najwyższy wzrost od czerwca 2009 r. Co to oznacza w praktyce? Pieniądz to gotówka i rachunki/depozyty bankowe (te drugie stanowią zdecydowaną większość), więc wzrost podaży pieniądza oznacza po prostu wzrost wartości tych kategorii. Ważniejsze jest pytanie, skąd się to bierze? Musi za tym stać rosnące zadłużenie w jakimś miejscu gospodarki. Nie są to ani firmy, ani gospodarstwa domowe, bo te mają raczej ograniczony dostęp do nowego kredytu. Jest to po prostu rząd i jego agencje. Pomoc finansowa dla firm oraz spadek dochodów podatkowych zmusiły rząd oraz Polski Fundusz Rozwoju do gigantycznych emisji obligacji.

Ale to co dzieje się z podażą pieniądza w Polsce to jeszcze pikuś. W USA podaż pieniądza (M2) wzrosła w kwietniu o 17,5 proc. rok do roku, co było najwyższym wzrostem od początku lat 80. (od kiedy dostępne są porównywalne dane). Dane większej częstotliwości pokazują, ze w połowie maja roczna dynamika przekraczała już 20 proc. W USA na wzrost podaży pieniądza wpływa zarówno mocny wzrost zadłużenia publicznego (rządowego), jak też rosnąca pomocowa akcja kredytowa dla firm stymulowana przez Fed.

/ SpotData

Rosnąca podaż pieniądza często budzi obawy o inflację. Ale raczej wyłączyłbym myślenie o tym, że rosnąca ilość pieniądza sama w sobie prowadzi do inflacji. Tak uważano w XIX wieku, a jesteśmy jednak trochę dalej w czasie. Dziś wiemy, że ilość pieniądza może przyspieszać (czy to bezwzględnie, czy to w relacji do PKB) przy spadającej inflacji, lub zwalniać przy rosnącej inflacji. Nie ma mocnego i bezpośredniego związku między ilością pieniądza i inflacją. Dla inflacji najważniejsze jest to, co z tym pieniądzem się dzieje – czy wpływa na takie zmienne jak wynagrodzenia, inwestycje, konsumpcja oraz oczekiwania ludności dotyczące przyszłych cen. A wpływ na te zmienne ma tak naprawdę nie sama ilość pieniądza, ale jego cena (stopy procentowe) oraz polityka fiskalna. 

To, o czym powinniśmy intensywnie myśleć, to rosnące zadłużenie. To jest kluczowa kategoria, która powinna nas obchodzić. Z-A-D-Ł-U-Ż-E-N-I-E. Nie P-I-E-N-I-Ą-D-Z.

Zakładam, że potężne programy pomocowe rządów pomogą gospodarkom podnieść się z kolan i odbudować po kryzysie. To jest makroekonomiczny standard – korzystamy z przyszłych strumieni dochodów, by zapewnić sobie wygładzenie konsumpcji dziś i zapobiec katastrofie zdrowotnej i społecznej. Jeżeli jakaś forma korzystania z długu jest uzasadniona, to właśnie taka (plus taka, kiedy dług finansuje nakłady na środki trwałe; gorzej z sytuacjami, gdy dług finansuje konsumpcję na górce cyklu).

Widzę nawet szansę, że odbudowa popytu po kryzysie mogłaby być procesem bardzo dynamicznym. Gdyby epidemię udało się kontrolować w taki sposób, że nie wpływałaby ona już istotnie na nastroje ludności i swobodę globalnego przepływu osób, to stymulacja fiskalna mogłaby nawet podnieść trwale ścieżkę PKB ponad trend sprzed epidemii. Bo w wielu miejscach na świecie ewidentnie brakowało takiej mocnej stymulacji fiskalnej – dotyczy to szczególnie krajów strefy euro. Choć aż tak pozytywny bieg wydarzeń dziś może wydawać się nadmiernie optymistycznym scenariuszem.

Ale oczywiście nie jest tak, że z rosnącym zadłużeniem nie wiążą się żadne ryzyka. Jeżeli recesja będzie się przedłużać, wyjście z niej będzie powolne, a wskaźniki zadłużenia będą narastać, to w przyszłości obsługa zadłużenia może stanowić ciężar dla gospodarek. I tu rzeczywiście otworzy się pole do wyższej inflacji, jeżeli nie będzie innego sposobu, by obniżyć wskaźniki długu. 

Innymi słowy, to korzystanie z przyszłych dochodów w formie podnoszenia długu ma swoje limity. Dyskusja na temat tego, gdzie takie limity się znajdują, to pewnie jedna z ciekawszych debat ekonomicznych dziś. Część ekonomistów twierdzi, że limity są tak wysoko, że prawie nie obowiązują (to słynna już MMT – modern monetary theory), choć oni na razie są w mniejszości. Inni uważają, że limit to ok. 30-40 pkt proc. PKB dodatkowego długu publicznego (np. Olivier Blanchard, znany francuski ekonomista wykładający w USA). Jeszcze inni twierdzą, że limity są dużo niżej i już wchodzimy w niebezpieczny obszar. Najbliższy rok to będzie dobry okres do przetestowania tych teorii.

Kliknij, żeby zapisać się na webinar Bankier.pl » / Bankier.pl

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
założyciel SpotData.pl

Ignacy Morawski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekonomistów rynkowych. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty odpowiedzialnego za analizy makroekonomiczne. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach prognostycznych, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez Narodowy Bank Polski i „Rzeczpospolitą”. Był również członkiem zespołu przygotowującego prognozy makroekonomiczne w Polskiej Akademii Nauk, pracował także w think tanku WiseEuropa. Karierę rozpoczynał jako reporter ekonomiczny „Rzeczpospolitej”. Jest absolwentem ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (18)

dodaj komentarz
dave72
Jeżeli wg autora korzystanie z długu, żeby wygładzić konsumpcję jest uzasadnione - to jest to już lewicowy bełkot.
dave72
Przesadny optymizm. Światowa gospodarka się odbuduje za 10 lat. A w międzyczasie czekają nas wielkie zmiany (być może nawet monetarne).
Nie ma co liczyć na powrót do świetności w kształcie V lub U.
dave72
Jeżeli gospodarka zwolni (a zwolni) to zadłużenie w relacji do PKB wzrośnie. Nawet, jeżeli w międzyczasie nie dodrukowanie ani centa.

Dlatego, proszę nie uspokajać że dodruk jest niegroźny
dave72
100 lat temu, w Szczecinie już to było, podczas trwania Republiki Weimarskiej.
1. Czasy były niepewne, skończyła się IWŚ
2. Ludzie nie wydawali, i trzymali forsę spodziewając się jeszcze gorszych czasów.
3. Państwo drukowało na potęgę
4. W pewnym momencie, ruszyła lekka inflacja.
5. Ludzie zrozumieli,
100 lat temu, w Szczecinie już to było, podczas trwania Republiki Weimarskiej.
1. Czasy były niepewne, skończyła się IWŚ
2. Ludzie nie wydawali, i trzymali forsę spodziewając się jeszcze gorszych czasów.
3. Państwo drukowało na potęgę
4. W pewnym momencie, ruszyła lekka inflacja.
5. Ludzie zrozumieli, co się dzieje, że ceny rosną, i rzucili się do wydania swoich oszczędności.
6. Hiperinflacja i Game over
denim292
Jak i dlaczego dojdzie do dużych wzrostów inflacji

Wszędzie programy pomocowe, czyli usług i produktów nie wytwarzają, ale pusta kasa w postaci programów pomocowych płynie do ludzi i obajwi się to w gospodarkach kiedy one ruszą.
Obecnie stopy procentowe są na minimach, prawie na zerach i co gorsza relana inflacja
Jak i dlaczego dojdzie do dużych wzrostów inflacji

Wszędzie programy pomocowe, czyli usług i produktów nie wytwarzają, ale pusta kasa w postaci programów pomocowych płynie do ludzi i obajwi się to w gospodarkach kiedy one ruszą.
Obecnie stopy procentowe są na minimach, prawie na zerach i co gorsza relana inflacja na poziomie rzeczywistym to coś bliżej 10%-12% niż oficjalne statystyki na ok. 5%. W 2008r.-2012r. w cenach mieszkań była duża deflacja, a w realnej gospodarce w 2012r.-2016r.  była też ogromna deflacja i stopy w tamtych okresach na poziomie 6% potem przez lata zaczęły dopiero spadać coraz niżej więc było oczywiste że w czasie kryzysu nikt nie chciał wydawać kasy tylko bezpiecznie trzymać na lokatach dających realnie 7-8%. Zauważcie że spadek stóp procentowych spowodował run na mieszkania i teraz będzie to trwało dalej (po chwilowych zastojach), gdyż realnie na stracie będzie coraz większa część oszczędności zalegających w bankach na nieoprocentowanych kontach - tego jest setki miliardów złotych (w samej tylko Polsce a przecież jesteśmy biednym krajem) - zwykłe oszczędności ludności a do tego jeszcze kasa zwykłych firm handlowych itp., firm inwestycyjnych, czy ogromnych konglomeratów finansowych itp. itd. Już to widzę jak cała ta kasa grzecznie będzie sobie leżała w bankach na 1% przy rzeczywistej inflacji 10% a to jeszcze nie jest ostatnie słowo inflacji i możliwe że będzie więcej.
A co do kasy trafiającej bezpośrednio do ludzi to właśnie to teraz mamy, bo w 2008 roku nic w tym względzie nie zrobiono Tusk tylko wyszedł i gadał że jesteśmy zieloną wyspą a Rostowski dodawał swoje "piniędzy ni ma i nie będzie" i tyle.
Teraz rządy będą tworzyć pieniądz w sposób wykraczający poza wszelkie ograniczenia bilansowe czy pozabilansowe. Warto zwrócić uwagę, że Niemcy wykorzystały do tego celu agencję rządową, nie zaś swój budżet. W Polsce tym zajmuje się PFR - jak pisze Bloomberg PFR zajmuje się dystrybucją części związanej z kryzysem pomocy państwowej skierowanej do firm. W jej ramach w mniej niż dwa tygodnie przekazał 11,5 mld złotych dla ponad 56 tys. przedsiębiorstw, a niebawem oczekuje, że ta liczba niedługo osiągnie 100 tys. Prezes PFR podkreśla, że część z tej pomocy to pożyczki, które zostaną umorzone w przyszłym roku.
Czy system jest aż tak zniszczony, czy wytrącony z równowagi, że sytuacja musi się pogorszyć, zanim będzie mogła nastąpić poprawa? Odpowiedzi na to pytanie niech szukają inni. Jesteśmy jednak przekonani, że po zakończeniu 2020 r. podjęte działania polityczne uruchomią zdecydowane siły inflacyjne, które mogą nawet wskazywać na ryzyko stagflacji.
Cały świat drukuje pusty pieniądz, USA, UE, Japonia, Australia, Chiny itp. nawet
Narodowy Bank Polski (a także m.in. banki centralne w Europie środkowej jak Rumunii i Chorwacji i za chwilę więcej innych) już zaczęły skupować obligacje państwowe (czyli luzowanie ilościowe), a kolejne kraje pójdą w ich ślady. Stwarza to ryzyko negatywnych efektów drugiej rundy - gwałtowny wzrost inflacji w 2021 i wycofanie się banków centralnych z poluzowania polityki pieniężnej lub jeżeli tego nie dokonają - do wzrostu inflacji w dalszej przyszlści do monstrualnych rozmiarów zwanych hiperinflacją.

denim292
Dlaczego będzie hiperinlacja i komu jest to na rękę?

Będzie jak po II wojnie. Góra długów, inflacja i reforma systemu


Podstawową zaletą inflacji jest to, że działa jak bomba atomowa: natychmiast i bardzo szeroko. Po wojnie Francja zlikwidowała cały swój wojenny dług publiczny w przeciągu czterech
Dlaczego będzie hiperinlacja i komu jest to na rękę?

Będzie jak po II wojnie. Góra długów, inflacja i reforma systemu


Podstawową zaletą inflacji jest to, że działa jak bomba atomowa: natychmiast i bardzo szeroko. Po wojnie Francja zlikwidowała cały swój wojenny dług publiczny w przeciągu czterech lat, wiązało się to z tym, że inflacja oscylowała wtedy wokół 50 procent - z dr. Pawłem Bukowskim z London School of Economics rozmawia Grzegorz Sroczyński.


Jesteśmy obecnie świadkami bezprecedensowej interwencji państw w gospodarkę nie widzianej od czasów II wojny światowej. Słusznej interwencji, nie mam wątpliwości. Ale zadłużenie budżetów po tym wszystkim może być wyższe niż w 1945 roku po wielkiej wojnie. I to właśnie ta góra długów wymusi zmiany...


I co się stanie z tą górą długów?
Są dwie drogi spłacania długów budżetowych: albo poprzez zwiększanie podatków, albo poprzez inflację.


Inflację?
Ona już się czai. To zjawisko ma podstawową zaletę, na przykład - jak mówiłem - pozwala spłacić państwom długi.


W jaki sposób?
Państwa sprzedają obligacje skarbowe, czyli pożyczają od kogoś określoną kwotę i zobowiązują się, że będą ją spłacać przez 10 czy 20 lat. Sęk w tym, że to zobowiązanie jest wyrażone w kwotach nominalnych: ktoś kupuje obligacje za 1000 zł, tyle pożycza państwu, więc będzie dostawał od państwa po sto złotych przez najbliższe 10 lat. I jednym ze sposobów, żeby zlikwidować to obciążenie, jest zwiększyć inflację. Co powoduje inflacja z punktu widzeniu budżetu państwa? Rosną ceny, za nimi rosną też płace, a więc rosną dochody rządu, bo podatki - np. VAT - są liczone od tych coraz wyższych cen. Tymczasem do zwrotu budżet ma nadal sto złotych co roku. To tak, jakbym pożyczył od pana tysiąc złotych, szybko coś za te pieniądze kupił, a potem mógł nacisnąć magiczny guzik do wywołania solidnej inflacji - na przykład 80-procentowej - przed zwrotem długu. Wtedy ja zyskam, a pan na tym straci.


Przecież obligacje państw są jakoś oprocentowane?
Tak. Ale to oprocentowanie jest z reguły niższe niż inflacja, obecnie - bliskie zeru


https://next.gazeta.pl/next/7,151003,25916371,bukowski-bedzie-jak-po-ii-wojnie-gora-dlugow-inflacja-i-reforma.html

anna_domagalczyk
Wklejasz to od dłużzego czasu pod każdym artykułem dotyczącym mieszkań z (dosyć komicznym) przesłaniem, że teraz trzeba kupować, bo mieszkania są panaceum na hiperinflację. A tu na co namawiasz?
lipsk
Podażą pieniądza zastępuje się zakłady produkcyjne które wyprowadzono z usa i ue do chin. Na razie się to udaje . Ale jak długo jeszcze ? Robi się coraz ciekawiej . Koronawirus jeszcze dołożył do pieca . Ale jak .......... ,to chowaj się kto może.
eszton
Cały świat zadłuża się i w związku z tym warto zadać dwa pytania:
1.Kto jest wierzycielem?
2.Kto to będzie spłacać?
meryt
eszton "Cały świat zadłuża się i w związku z tym warto zadać dwa pytania:
1.Kto jest wierzycielem?
2.Kto to będzie spłacać?"

Wierzycielem jest ten, który nie otrzymuje należności (Argentyna).
Spłata zawieszona (Argentyna).

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki