Rynek usług ochroniarskich kontrolują osoby związane z byłymi i obecnymi służbami specjalnymi. To nie dziwi. Jednak liczne nieprawidłowości na tym rynku i niezgodne z prawem działania pracowników spółek nie interesują prokuratorów. Przykładów jest wiele.
Naftor - jedyna w Polsce państwowa spółka ochroniarska, która legitymuje się świadectwem bezpieczeństwa przemysłowego umożliwiającym wykonywanie kontraktów na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa związanych z dostępem do informacji niejawnych o najwyższej klauzuli "ściśle tajne" ma coraz poważniejsze kłopoty finansowe. Z dokumentów spółki wynika, że za 2008 rok zanotowała ona pół miliona złotych straty. W tym roku straty mogą być jeszcze większe. A w 2007 roku zysk Naftoru wyniósł ponad milion złotych.
Bez certyfikatu
Jak ustaliliśmy, pogorszenie kondycji finansowej ma związek z tym, że służby specjalne nie chcą wydać szefom firmy certyfikatu upoważniającego do dostępu do informacji niejawnych. Do dziś certyfikatu nie uzyskał Andrzej Madera - obecny prezes zarządu spółki. Postępowanie wobec niego toczy się od ponad roku i rezultatu wciąż nie ma.
- Nie możemy informować o szczegółach postępowania sprawdzającego – mówi ppłk Katarzyna Koniecpolska - Wróblewska, rzeczniczka Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, certyfikatu spółce nie chce przedłużyć również Służba Kontrwywiadu Wojskowego. A to jest konieczne, jeśli firma miałaby chronić obiekty wojskowe.
Sam Madera mówi, że nie ma wpływu na długotrwałość postępowania. - Wszystkie dokumenty złożyłem i wciąż czekam na decyzję - tłumaczy.
Smaku sprawie dodaje fakt, że Andrzej Madera został wymieniony w raporcie z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych jako współpracownik WSI, który działał w celach sprzecznych z interesem państwa.
Według raportu, był zarejestrowany jako TW "Charon". - Wystąpiłem z pozwem sądowym przeciwko Ministerstwu Obrony i czekam na wyrok - odpowiada Madera. - Nie mam wątpliwości, że zostanę oczyszczony z zarzutów.
Prezes nie zaprzecza, że współpracował z WSI, ale wypiera się jakichkolwiek działań wbrew interesowi państwa.
Certyfikatu dostępu do informacji niejawnych nie ma również Kryspin Kakitek – dyrektor zarządzający spółką, odpowiedzialny m.in. za pion ochrony.
- Fakt, że takie stanowiska w tej specyficznej spółce zajmują ludzie, którzy nie mają prawa dostępu do informacji niejawnych stwarza ryzyko wycieku tych informacji do osób niepowołanych - mówi Zbigniew Wassermann, w czasach PiS koordynator tajnych służb. - W oczywisty sposób podważa to również wiarygodność tej spółki.
Państwowa spółka
Naftor to spółka o kapitale instytucjonalnym. Powstała w roku 2004 na zasadzie wyoutsourcowania ze spółki Operator Logistyczny Paliw Płynnych wewnętrznych służb ochrony oraz służb ratowniczych OLPP (dawne Naftobazy). OLPP zajmuje się magazynowaniem paliw płynnych w 22 magazynach rozmieszczonych na terenie całego kraju. Wcześniej Naftor był zależny od Nafty Polskiej, dziś jest Samodzielną spółką Skarbu Państwa. Zapewnia ochronę fizyczną tych magazynów oraz ochronę przeciwpożarową.
O spółce Naftor głośno było dwa razy. Ostatnio w 2008 roku, kiedy "Dziennik" napisał, ze Piotr Woyciechowski otrzymał 400 tys. zł odprawy, a Tomasz Macierewicz za pieniądze spółki państwowej zwiedzał świat. Obaj byli menadżerowie zaprzeczyli temu i skierowali sprawę do sądu. Dokumenty finansowe Naftoru nie potwierdzają tez dziennikarzy. W 2007 roku, w czasach rządów PiS, media poinformowały, że do zarządu weszli Piotr Woyciechowski - były szef komisji likwidacyjnej WSI, oraz Tomasz Macierewicz, bratanek posła PiS Antoniego Macierewicza. Media piętnowały to jako przykład nepotyzmu. Dokumenty finansowe spółki wskazują, że pod ich rządami, firma bardzo dobrze się rozwijała. Pozyskała wówczas kilku ważnych klientów m.in. Zakłady Azotowe w Tarnowie i Kędzierzynie - Koźlu, obiekt Żandarmerii Wojskowej na warszawskich Powązkach, oraz Regionalny Zarząd Infrastruktury w Szczecinie - wyspecjalizowaną jednostkę Wojska Polskiego. W 2009 roku RZI w Szczecinie wypowiedział kontrakt ze względu na to, że Naftor i członkowie zarządu nie otrzymali certyfikatu bezpieczeństwa. A od początku swojego urzędowania, obecny zarząd spółki, kierowany przez Maderę, nie pozyskał ani jednego nowego kontraktu. Co ciekawe: według naszych informacji, Madera został szefem spółki z polecenia ministra skarbu Aleksandra Grada. TW „Charon”
Andrzej Madera jest z wykształcenia doktorem nauk prawnych. W raporcie z weryfikacji WSI czytamy o nim: w latach 1994-2000 był współpracownikiem WSI ps. CHARON. Pozyskany w czasie, kiedy był dziennikarzem gazety „Nowiny” w Rzeszowie oraz tygodnika „Ład” w Warszawie. Zajmował się głównie typowaniem osób do współpracy z Zarządem Wywiadu WSI. Przeszkolony na spec. kursie dla agentury WSI. Współpracę z CHARON-em rozwiązano formalnie we wrześniu 1999 r. w związku z jego zaangażowaniem w działalność polityczną w strukturze jednej z partii prawicowych, skupiającej się wokół osoby byłego Prezydenta RP – Lecha Wałęsy. W materiałach brak jest jakiejkolwiek informacji o zakomunikowaniu współpracownikowi faktu zerwania z nim współpracy. W latach 2005-2006 Andrzej MADERA pozostawał w zainteresowaniu Departamentu Przeciwdziałania Korupcji ABW.
Ludzie Sobotki
Na rynku prywatnych form ochroniarskich jednym z liderów jest spółka EKOTRADE z siedzibą przy ulicy Wałbrzyskiej w Warszawie. Spółka powstała w 1991 roku i wtedy też otrzymała koncesję MSWiA na działalność. Wśród założycieli spółki byli m.in. dr Jerzy Jerschina, w latach 70 i 80. rezydent wywadu PRL we Wiedniu i Berlinie, oficjalnie zatrudniony jako dyrektor w Polskiej Akademii Nauk, później nagrodzony przez gen. Czesława Kiszczaka za wybitne sukcesy werbunkowe. Dziś dr Jerschina jest członkiem Rady Nadzorczej spółki. Obok niego, w radzie nadzorczej zasiadali m.in. jego żona Zofia Jerschina, oraz Zbigniew Sobotka – były wiceminister spraw wewnętrznych skazany za udział w tzw. „aferze starachowickiej” (później ułaskawiony przez Aleksandra Kwaśniewskiego w ostatnim dniu jego urzędowania), oraz Andrzej Piłat, jeden z mazowieckich baronów SLD, o którym głośno było w związku ze sprawą uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika.
Miliony z Kancelarii Premiera
Od samego początku, EKOTRADE specjalizowała się w ochronie obiektów państwowych. Na długiej liście jej klientów były ministerstwa (rolnictwa, zdrowia, edukacji narodowej), sądy, prokuratury, spółki Skarbu Państwa. W 2006 roku spółka podpisała lukratywny kontrakt na ochronę Gospodarstwa Pomocniczego Kancelarii Premiera. Za ochronę dwóch niewielkich budynków (przy ul. Wiertniczej i w podwarszawskim Serocku) miała inkasować rocznie 7,5 mln zł, co było kwotą bardzo dużą (według naszych ocen kilkakrotnie przekraczało wartość rynkową tego typu usług). Co ciekawe: kontrakt z EKOTRADE podpisał w imieniu Kancelarii Premiera dyrektor Gospodarstwa Pomocniczego Andrzej Szeląg. W lutym 2007 roku Szeląg w raporcie z weryfikacji WSI został wskazany jako tajny współpracownik WSI. Sam Szeląg odszedł z Kancelarii Premiera i dziś pracuje w prywatnym biznesie.
Na liście klientów EKOTRADE było też Centrum Giełdowe przy ulicy Książęcej w Warszawie. W jego radzie nadzorczej zasiadał Robert Rzesoś - wieloletni dyrektor Centrum Bankowo – Fnansowego „Nowy Świat” mieszczącego się w dawnym „Domu Partii”. Rzesoś, podobnie jak Szeląg, został wymieniony w raporcie z weryfikacji WSI. – Tak, współpracowałem z WSI – potwierdził w 2007 roku Rzesoś. – Współpraca ta zaczęła się w 1979 roku, kiedy oficerowie wojskowych służb powiedzieli, że jeśli nie będę współpracował to nie dostanę paszportu i nie będę mógł wyjeżdżać za granicę. Rzesoś podkreśla, że nigdy nie robił czegokolwiek wbrew interesowi państwa.
Jak ustaliliśmy, Rzesosia i Jerschinę łączy nie tylko biznesowa znajomość. W maju 2005 roku obaj byli negatywnymi bohaterami awantury rodzinnej w mieszkaniu przy ul. Wańkowicza w Warszawie. W notatce policyjnej z interwencji, czytamy: „Robert Rzesoś był mocno pobudzony, arogancki, agresywny. Poinformował, że poprzez swoje koneksje doprowadzi do zwolnienia nas z pracy”. Z zeznań policjantów wynika, że Rzesoś powoływał się na znajomość z Ryszardem Kaliszem – ówczesnym szefem MSWiA.
Sam Kalisz potwierdza, że zna Rzesosia, jednak nigdy nie pozwalał mu powoływać się na siebie. Prokuratura nie wszczęła jednak sprawy przeciwko Rzesosiowi o powoływanie się na wpływy.
Wcześniej, prokuratura na Żoliborzu umorzyła śledztwo dotyczące powoływania się przez Rzesosia na wpływy w Kancelarii Prezydenta. Rzesoś rzekomo szantażował przedsiębiorcę Włodzimierza Sz., żądając, by ten wyprowadził się z kamienicy na Mariensztacie, gdzie prowadził sklep (przejęciem kamienicy zainteresowany był polityk SLD z Warszawy).
Na etacie niejawnym
Jak ustaliliśmy, prokuratura prowadziła wiele śledztw dotyczących osoby Jacka Jerschiny, prezesa EKOTRADE. Dotyczyły one znęcania się nad rodziną, prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu i grożenia bronią osobom trzecim. Akta tych śledztw wskazują, że były one prowadzone w sposób skandaliczny. Jedną z decyzji o umorzeniu podpisała prokurator, która (według raportu komisji śledczej ds. PKN Orlen) powinna odpowiadać karnie za przekroczenie uprawnień w związku z zatrzymaniem Andrzeja Modrzejewskiego.
– Mój mąż wielokrotnie chwalił się tym, że ma niejawny etat w ABW i może się nie obawiać wymiaru sprawiedliwości – mówi była żona Jerschiny, Barbara. Sam prezes EKOTRADE nie chciał się zgodzić na oficjalną rozmowę.
- Spółki ochroniarskie zawsze chętnie zatrudniały byłych policjantów i funkcjonariuszy tajnych służb – zwraca uwagę Jerzy Dziewulski, były szef warszawskich antyterrorystów. – I zawsze są też cennym źródłem informacji dla służb o tym kto, kiedy i dokąd wchodzi, kto gdzie i z kim się spotyka. Dziewulski zwraca uwagę, że ochroniarze często dysponują kluczami do biur i pomieszczeń, które pilnują i mają do nich dostęp 24 godziny na dobę. Dla służb takie możliwości to prawdziwa gratka.
Leszek Szymowski
























































