Bankowy mówi "Dopłacam"
Dziś UNFE oficjalnie podało średnią ważoną stopę zwrotu uzyskaną przez wszystkie działające na rynku 18 funduszy emerytalnych. W ciągu ostatnich dwóch lat (od 30 września 1999 do 28 października 2001) zgodnie z wyliczeniami UNFE tak wyliczona średnia stopa zwrotu wyniosła 18,091%. Zgodnie z przepisami wymagana do osiągnięcia minimalna stopa zwrotu wyniosła połowę tej wartości. Oznacza to, iż fundusze które w ciągu minionych dwóch lat nie uzyskały stopy zwrotu wyższej niż 9,046%, zmuszone zostały do dopłacenia do interesu ze środków własnych. Po raz drugi takim pechowcem okazał się OFE Bankowy. O ile trzy miesiące temu fundusz ten musiał dopłacić "tylko" 3,7 miliona złotych, o tyle obecnie dopłata ta sięgnie aż 35,4 miliona złotych. W ten sposób wartość jednostki uczestnictwa skokowo zwiększy się o około 80 groszy.
Co ciekawe część osób widząc zbliżającą się porażkę OFE Bankowego postanowiła skorzystać z okazji i przeniosła swoje oszczędności w ramach transferu właśnie do tego funduszu. W parę tygodni można było w ten sposób osiągnąć ponadprzeciętną stopę zwrotu po podniesieniu wyceny jednostki uczestnictwa. Nie polecam jednak tego typu zagrań. Nie dlatego, abym był przeciwny "kopaniu leżącego" czy też "dobijaniu rannego", ale z czysto prozaicznej przyczyny. Takie przenosiny dają co prawda wymierną korzyść w postaci skokowej zwyżki jednostki uczestnictwa, a co za tym idzie kapitału zgromadzonego na koncie, ale z drugiej strony traci się na prowizji pobieranej od każdego przelewu. Stając się nowym członkiem OFE Bankowy trafiamy na najwyższą prowizję i tracimy przywileje, które zaczęliśmy osiągać w dotychczasowym funduszu.
No tak, ale tak naprawdę to wyniki jakie zaprezentowały w ostatnim czasie OFE są żenujące. Piszę o tym już od dłuższego czasu. I nie wiedzę tutaj żadnej obrony dla poczynań zarządzających aktywami. Nie będę się teraz powtarzać. Za tydzień postaram się przeanalizować struktury portfeli wszystkich OFE oraz zmian w tych strukturach jakie zaszły w ciągu ostatniego miesiąca.
Zobacz także
Dziś za to jeszcze raz małe przypomnienie na temat tego, jak szybko narasta kapitał przy systematycznym oszczędzaniu. Warunek jest jeden - trzeba uzyskiwać stopę zwrotu wyższą niż poziom inflacji. Im wyższa taka realna stopa procentowa, tym bardziej stromo rośnie krzywa zgromadzonego kapitału. Powiem wręcz, że nie wielkość dokonywanych wpłat na rachunek (bankowy, inwestycyjny, itp.), lecz długość trwania takich oszczędności oraz uzyskiwana stopa zwrotu w decydującym stopniu wpływa na naszą przyszła emeryturę, lub rentę kapitałową - jak kto woli.
Spójrzmy. Inwestując samodzielnie w obligacje Skarbu Państwa, albo lokując pieniążki na lokaty bankowe, moglibyśmy osiągnąć wyższą stopę zwrotu niż te osiągane przez specjalistów w dziedzinie zarządzania inwestycjami w papiery wartościowe. Dodajmy, że stopa zwrotu wynikająca z przyrostu wartości jednostek uczestnictwa nie oznacza dokładnie tych samych zysków dla nas. Należy jeszcze bowiem odjąć prowizję od przelewanych składek z ZUS do OFE. Po odliczeniu tych prowizji często okazuje się, że nasza bieżąca wartość konta w funduszu emerytalnym jest niższa, niż suma przelanych składek z ZUS do OFE w naszym imieniu. Taka przynajmniej jest w moim przypadku - być może jestem pechowcem ...
Warto zastanowić się, jakiej emerytury moglibyśmy oczekiwać, gdybyśmy przez kolejne miesiące sami inwestowali swoje pieniądze kupując obligacje lub otwierając depozyty bankowe. Wszystko oczywiście zależy od tego jak wielki kapitał uda się nam zgromadzić na koniec okresu oszczędzania. Chciałbym w tym miejscu podać wzór, który pozwoli nam w przybliżeniu określić wielkość emerytury, gdybyśmy sami oszczędzali co miesiąc określoną stałą kwotę pieniędzy. Jest to połączenie wzorów na systematyczne oszczędzanie oraz na rentę kapitałową, które można znaleźć w większości podręczników z finansów:
We wzorze tym przyjąłem następujące oznaczenia:
C1 - stała kwota miesięcznych oszczędności,
n1 - liczba miesięcznych wpłat (ilość miesięcy oszczędzania),
r - miesięczna realna stopa procentowa (powyżej inflacji),
n2 - liczba miesięcznych wypłat (ilość miesięcy korzystania z oszczędności),
C2
- stała miesięczna kwota wypłat po zakończeniu okresu oszczędzania - nasza niewiadoma.Wzór ten wygląda dość skomplikowanie, lecz jak się zaraz przekonamy wystarczą proste obliczenia z wykorzystaniem kalkulatora, aby otrzymać wynik.
Przyjmijmy, że pewna osoba ma 35 lat i co miesiąc będzie odkładać na emeryturę 100 złotych (C1 = 100 złotych). Osoba ta oszczędzać będzie przez 30 lat (n1 = 360 miesięcy - 30 lat razy 12 miesięcy), czyli do czasu osiągnięcia wieku 65 lat. Roczna realna stopa zwrotu (powyżej inflacji) wyniesie 9 procent (r = 0,75 procent - 9 procent podzielić przez 12 miesięcy). Przyjmijmy, że osoba ta żyć będzie bardzo długo (100 lat), co oznacza, że od momentu zakończenia oszczędzania żyć będzie jeszcze 35 lat (n2 = 420 miesięcy - 35 lat razy 12 miesięcy). Mamy w ten sposób wszystkie potrzebne dane. Podstawmy do równania. Niewiarygodne ... otrzymany wynik to 1435 złotych i 30 groszy. Oczywiście gdyby wpłacać co miesiąc nie 100 złotych, lecz 500 złotych, to nasza wartość miesięcznej emerytury wyniosłaby pięć razy więcej, czyli 7176 złotych i 45 groszy.
Pamiętajmy, że otrzymany wynik uzyskaliśmy po wyłączeniu spadku wartości pieniądza pod wpływem inflacji. Innymi słowy przyszła wielkość wypłaty miesięcznej będzie miała wartość odpowiadającą dzisiejszym 1435 złotych i 30 groszy. Zada ktoś pytanie, co się stanie, gdy osoba ta nie dożyje 100 lat, lecz umrze wcześniej. Wtedy to niewypłacone pieniądze (niewypłacone, gdyż ostatnią wypłatę powinno się pobrać po dożyciu 100 lat) odziedziczą w spadku dzieci i wnukowie. Można oczywiście wyliczyć ile pieniędzy pozostanie na koncie w przypadku wcześniejszej śmierci, ale o tym innym razem. Podobne obliczenia można zrobić dla innej osoby (młodszej, lub starszej). Dla tych, którzy chcieliby poćwiczyć zamieszczam tablice mnożnikową emerytury z której można odczytać wysokość miesięcznej wypłaty w zależności od uzyskiwanej rocznej stopy zwrotu oraz wieku osoby rozpoczynającej oszczędzanie.
Jak czytać tablicę? Przykładowo osoba rozpoczynająca oszczędzanie ma 45 lat i spodziewa się uzyskiwać tylko 3 procentową realną stopę zwrotu z inwestycji rocznie. W takiej sytuacji przyszła wielkość wypłaty miesięcznej będzie wynosiła 1,263 razy kwota obecnych wpłat. Jeżeli wpłacamy 100 złotych miesięcznie, to wypłata będzie równa 126 złote i 30 groszy. Ten oraz poprzedni przykład zostały wyróżnione w tablicy. Warto zwrócić uwagę, jak szybko wzrasta wartość wypłat przy małej zmianie stopy zwrotu.
Jak na razie fundusze emerytalne osiągnęły dużo niższą realną stopę zwrotu niż się wszyscy spodziewali. Jeśli odjąć od tego jeszcze koszt prowizji i zarządzania naszymi aktywami, to wynik będzie mizerny. Na domiar złego ZUS cały czas zadłuża się u funduszy, nie przesyłając na czas naszych składek. Obawiam się, że nasze przyszłe emerytury z obydwu źródeł (ZUS i OFE) mogą być bardzo niskie. Może więc czas, by dodatkowo samodzielnie odkładać 200-300 złotych miesięcznie kupując nasze papiery skarbowe lub wpłacając pieniądze systematycznie do banku?
Na zakończenie wykres obrazujący zmieniającą się wartość mojego indeksu IFE-10. Jest to indeks ważony aktywami poszczególnych OFE. U mnie indeks ten (czyli średnia ważona stopa zwrotu) wyniosła 16,885%, czyli mniej niż średnia wyliczona przez UNFE (18,091%). Różnice biorą się ze sposobu wyliczania wag potrzebnych do obliczenia średniej. U mnie wagi zmieniają się co miesiąc skokowo (na skutek zmian wartości aktywów - z raportów miesięcznych) oraz co dzień (na skutek zmian wartości jednostek uczestnictwa). UNFE wzięło pod uwagę tylko dwa momenty czasu - początek i koniec okresu dwóch lat. W ten sposób obliczono udział każdego z OFE w całych aktywach wszystkich OFE razem wziętych w dniu 30 września 1999 roku oraz w dniu 28 października 2001 roku. Każdy OFE miał więc dwie wartości udziału. Z tych dwóch liczb policzono średnią arytmetyczną, która stała się właśnie wagą danego OFE potrzebna do wyliczenia ważonej średniej stopy zwrotu.
Różnica pomiędzy moimi obliczeniami a obliczeniami UNFE wynosi 1,206 punktu procentowego. Myślę, że różnica ta nie odgrywa aż tak wielkiego znaczenia. Fakt pozostaje faktem, iż OFE nie mają powodów do dumy. A nasze pieniążki póki co trafiają do worka i być może nie doczekamy się obiecanych "złotych gór" po przejściu na emeryturę. Dlatego jeszcze raz namawiam do samodzielnego troszczenia się o swoją przyszłość.
Jacek Maliszewski























































