REKLAMA
KRK'26

Alibańka uniosła się nad Wall Street

Krzysztof Kolany2014-09-22 12:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2014-09-22 12:00
Alibańka uniosła się nad Wall Street
Alibańka uniosła się nad Wall Street
fot. Digital Vision / / Thinkstock

„Sezamie otwórz się” – rzekł Jack Ma. Na to hasło ze skarbców amerykańskich funduszy popłynęła gotówka, która napompowała kolejną bańkę spekulacyjną. Czyli Alibańkę.

Zgodnie z zapowiedziami piątkowy debiut akcji Alibaba Group Holding okazał się rekordowym IPO w historii USA. Inwestorzy kupując walory po 68 dolarów za sztukę, wyłożyli w sumie 21,8 mld dolarów, nieznacznie przebijając rekord z 2008 roku należący do Visa Inc. Dziś już wiadomo, że zrealizowane zostaną opcje subemitentów na kolejne akcje Alibaby, zwiększając wartość oferty do 25 mld USD. W ten sposób pobity zostanie rekord świata z 2010 roku należący do Agricultural Bank of China.

Lp.

Spółka

Ticker

Kapitalizacja

C/Z

Stopa dywidendy (%)

1

Apple Inc.  

AAPL

604,5

16,3

1,85

2

Exxon Mobil Corporation  

XOM

414,2

12,37

2,86

3

Google Inc  

GOOGL

406,3

30,66

-

4

Microsoft Corporation  

MSFT

391,6

18,06

2,66

5

Berkshire Hathaway Inc.  

BRK.A

347,3

16,48

-

6

Johnson & Johnson  

JNJ

304,6

19,96

2,61

7

Wells Fargo & Co  

WFC

278,6

13,17

2,63

8

General Electric Company  

GE

263,8

17,99

3,36

9

Wal-Mart Stores, Inc.  

WMT

247,6

16,07

2,52

10

Chevron Corporation  

CVX

237,0

11,91

3,45

11

Alibaba Group Holding Ltd  

BABA

231,4

-

-

12

JPMorgan Chase & Co.  

JPM

229,9

15,78

2,61

13

The Procter & Gamble Company

PG

228,7

21,59

3,06

Źródło: Google Finance.

Na piątkowym debiucie kurs akcji Alibaba podskoczył o 38% (!), na zamknięciu sięgając 93,89 dolarów. Przy takiej cenie wartość rynkowa chińskiej spółki (precyzyjnie: zarejestrowanej na Kajmanach spółki holdingowej czerpiącej zyski z działalności w Chinach) wynosi 231 miliardów dolarów. To więcej niż kapitalizacja banku JP Morgan Chase czy koncernu Procter & Gamble. Następne na liście jest naftowy gigant Chevron oraz Wal-Mart (największa sieć handlowa w USA).

Jeśli to nie jest bańka, to co nią jest?

Alibaba została wyceniona na blisko 40-krotność oczekiwanych zysków i 27-krotność przychodów ze sprzedaży za ostatnie cztery kwartały. Jeśli mierzyć klasycznymi wzorcami analizy wskaźnikowej, są to poziomy niebotyczne, charakterystyczne dla bańki spekulacyjnej.

Zobacz też: Jack Ma: jak nauczyciel został miliarderem

Zwłaszcza, że Alibaba na kilka dni przed giełdowym debiutem pokazała nadzwyczajnie dobre wyniki za drugi kwartał. Zysk netto wzrósł trzykrotnie i sięgnął dwóch miliardów dolarów, a przychody zwiększyły się o 46% i wyniosły 2,54 mld USD. Oznacza to imponującą, 78-procentową marżę zysku. Przy takich parametrach Alibaba przypomina kurę znoszącą złote jajka. I to na skalę przemysłową!

Tyle że poprzednie kwartały nie były aż tak udane. Marża brutto wynosiła 40-45% (co i tak jest rewelacyjnym wynikiem), a zysk z reguły nie przekraczał miliarda dolarów. To były bardzo dobre wyniki, ale i tak bledną przy fenomenalnych rezultatach raportowanych za drugi kwartał. Kluczową kwestią jest to, czy Alibaba utrzyma tak znakomite wyniki w następnych kwartałach.

To „nowa gospodarka”, głupcze!

Zwolennicy (czytaj: akcjonariusze) Alibaby mają jednak kilka argumentów na obronę tak wysokiej wyceny. Po pierwsze, spółka ma faktyczny monopol na chińskim rynku, kontrolując ok. 80% sprzedaży internetowej w Państwie Środka. Oznacza to możliwość pobierania prowizji od chińskiego handlu internetowego, którego wartość szacuje się na ponad 300 mld dolarów. Obecnie dostęp do (cenzurowanego) internetu ma 632 mln Chińczyków, z czego niemal połowa regularnie korzysta z usług Alibaby. Według władz ChRL w przyszłym roku liczba internautów ma wzrosnąć do 850 mln. Wraz ze wzrostem zamożności Chińczyków rosnąć ma także znaczenie handlu internetowego, który obecnie odpowiada za zaledwie 8% sprzedaży detalicznej.

Liczby te wraz z ambitnymi prognozami wzrostu musiały zrobić wrażenie na amerykańskich inwestorach. Imponują także rozmiary działalności chińskiej spółki, która dostarcza sześć miliardów paczek rocznie i wypracowuje większe zyski niż Amazon i eBay razem wzięte. Nie dziwi zatem premia, jaką amerykańscy inwestorzy są gotowi zapłacić za udział w zyskach z chińskiego rynku e-commerce.

Historia nauczycielką pokory

Tyle że takie „historie” już kiedyś słyszeliśmy. To był rok 1999, gdy „nowa gospodarka” w internecie miała definitywnie wyprzeć „stary ład” oparty na fabrykach, elektrowniach i kopalniach. 15 lat temu inwestorzy byli gotowi zapłacić każdą cenę za kompanię, która miała „.com” w nazwie. Teraz jest podobnie: rynek bardzo wysoko ocenia globalnych gigantów internetu, którzy w międzyczasie opletli cały świat i wiele firm (Google, Facebook, Amazon) nauczyło się na nim zarabiać miliardy dolarów.

Jednakże skala oczekiwań względem internetowych gigantów zdaje się być oderwana od rzeczywistości. Internet nie jest już nową technologią i okres dynamicznego wzrostu ma już za sobą. Owszem, nadal można w nim dobrze zarobić, ale to już nie jest świat, w którym co roku podwaja się zyski. Wielu chyba jeszcze nie zauważyło, że internet stał się częścią „starej gospodarki”.

Podobnie z Chinami. Okres najszybszego rozwoju Państwo Środka ma już za sobą i nie utrzyma dynamiki z poprzednich trzech dekad. Zwłaszcza że nad Chinami niczym miecz Damoklesa wisi groźba pęknięcia kredytowego bąbla na rynku nieruchomości i konieczność spisania na straty tysięcy błędnych inwestycji. Chiny A.D. 2014 do złudzenia przypominają Japonię z roku 1989. Ćwierć wieku temu Amerykanie bali się, że Japończycy ich wykupią i teraz podobne lęki wiążą się z Chińczykami. Jak grzyby po deszczu mnożą się prognozy, że w roku 2020 Chiny „przegonią” Amerykę i staną się największą gospodarką świata. Dokładnie tak samo w drugiej połowie lat 80-tych mówiono o Japonii.

Oczywiście nie można wykluczyć, że za 10 lat wszyscy będziemy kupować na portalach należących do Alibaby. Niewykluczone, że spółka ma przed sobą świetlaną przyszłość i że powtórzy swój sukces na innych rynkach azjatyckich, na których jest jeszcze dużo miejsca na ekspansję. Wszystko jest możliwe. Ale stawianie na takie scenariusze poważnych pieniędzy wydaje mi się co najmniej lekkomyślnością.

Gdy pod koniec XX wieku inwestorzy zachwycali się „dotcomami”, Warren Buffett kupował rafinerie i elektrownie – niechciane relikty „starej gospodarki”. Kilka lat później eksplodowała hossa na rynkach surowcowych, większość internetowych balonów zbankrutowała, a Nasdaq do dziś nie powrócił do szczytu sprzed 15 lat. Teraz „wszyscy” chcą mieć w swoich portfelach akcje Alibaby, Facebooka czy Twittera. A w największej niełasce inwestorów są obecnie... złoto i srebro (4-letnie minimum), które w ostatnich tygodniach były sprzedawane, aby ustąpić miejsca akcjom Alibaby.

Krzysztof Kolany

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Wybierz Orange Flex UNLMTD dla firm z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł – Tak O!
Wybierz Orange Flex UNLMTD dla firm z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł – Tak O!
Advertisement

Komentarze (22)

dodaj komentarz
~pije_bo_lubie
Libor usd m12 to jakieś 0,6% a 40-o krotność oczekiwanych rocznych zysków to 100/40=2,5%. Rozważmy 2 inwestycje: 100usd na niedoścignionym liborze który co prawda można osiągnąć np portfelem kontraktów symulujących 'free risk rate', oraz naszą drugą inwestycję czyli zakup za 100usd udziałów w Alibabie na 2,5% rocznie. Na Libor usd m12 to jakieś 0,6% a 40-o krotność oczekiwanych rocznych zysków to 100/40=2,5%. Rozważmy 2 inwestycje: 100usd na niedoścignionym liborze który co prawda można osiągnąć np portfelem kontraktów symulujących 'free risk rate', oraz naszą drugą inwestycję czyli zakup za 100usd udziałów w Alibabie na 2,5% rocznie. Na kontraktach wyciskamy po roku ale za to 'jak w banku' 60centów, a u Pana Ma 2,5 dolara... W czasach tak niskich stóp nawet te 2 dolary za ryzyko ponad stopę wolną od ryzyka na każde 100usd to całkiem niezły zysk, tym bardziej że już pożyczyliśmy na naszą inwestycję kasę na 0,6% rocznie... ;) ...A jak zbudujemy sobie dobrze zdywersyfikowany portfel z kilku takich inwestycji to tylko pozostanie nam wybrać jakieś malownicze miejsce w którym będziemy mogli sobie do woli robić zdjęcia z miejscowymi laskami, palmami, drinkami, czy kto tam co lubi. :)
~foxi
Akcje spadły już o 2,54% ... ( 87 $/szt.) ,,,
~takijeden
niesamowite, Bessa! Bessa! ahahaha
~Kuba
Bańką jest Amazon z C/Z: 845. Inna sprawa, że autor jest laikiem bo nie zdaje sobie sprawy, że wskaźnik C/Z ma inną średnią dla różnych branż, więc porównywanie tylko do średniej całego rynku jest dużym nadużyciem.
~jasnowidz
Panie Krzysztofie , gratulacje , niestety duża część czytelników nie nadążają i są całkowicie uśpieni przez mas media. Są ludzie mający zdolność przewidywania zdarzeń w ekonomi, problem w tym że nie raz objawiają swoje tezy Leszczą za wcześnie, oraz działając emocjonalnie sami też moczą bo w dzisiejszej ekonomi nie ma logiki jest Panie Krzysztofie , gratulacje , niestety duża część czytelników nie nadążają i są całkowicie uśpieni przez mas media. Są ludzie mający zdolność przewidywania zdarzeń w ekonomi, problem w tym że nie raz objawiają swoje tezy Leszczą za wcześnie, oraz działając emocjonalnie sami też moczą bo w dzisiejszej ekonomi nie ma logiki jest tylko chciwość. Dobrym , przykładem tego jest Krzysztof Rybiński, profesor i rektor Akademii Finansów. http://www.jasnowidz.e-blogi.pl/
~and
A za co te gratulacje? Kolony jak Rybiński nigdy nic trafnie nie przewidział, choć jeżeli nie zmieni swojego czarnowidztwa to w końcu trafi, i będzie a nie mówiłem? (od x lat).Analityk powinien trafnie prognozować kursy i trendy a nie to samo powtarzać "w kółko Macieju", latami pomimo że od lat są wzrosty. Tego nie potrafił A za co te gratulacje? Kolony jak Rybiński nigdy nic trafnie nie przewidział, choć jeżeli nie zmieni swojego czarnowidztwa to w końcu trafi, i będzie a nie mówiłem? (od x lat).Analityk powinien trafnie prognozować kursy i trendy a nie to samo powtarzać "w kółko Macieju", latami pomimo że od lat są wzrosty. Tego nie potrafił przewidzieć.
~MacGawer odpowiada ~and
Artykuł to bardzo dobra analiza oparta na logice i historii. Jak rozumiem krytykując powyższy tekst Krzysztofa Kolanego uznajesz w/w za błedne. Inaczej mówiąc z wielka chęcia staniesz się właścicielem firmy przynoszącej np. 1 mln zł dochodu płacąc za to 40 mln zł?
~Pusty_pieniądz odpowiada ~and
analityk analizuje dane z przeszłości... i ewentualnie wysnuwa wnioski. Wnioski K.Kolanego są tak boleśnie prawdziwe, że umysł gawiedzi je odrzuca, wierząc brednie finansjery. Ale zawsze możesz polecieć po kredyt i zakupić troszkę tych świetnych akcji opierając się na argumencie, że zarobisz i zarobisz! bo brak zarobku i banię wszech analityk analizuje dane z przeszłości... i ewentualnie wysnuwa wnioski. Wnioski K.Kolanego są tak boleśnie prawdziwe, że umysł gawiedzi je odrzuca, wierząc brednie finansjery. Ale zawsze możesz polecieć po kredyt i zakupić troszkę tych świetnych akcji opierając się na argumencie, że zarobisz i zarobisz! bo brak zarobku i banię wszech i wobec wieszczy Pan Kolany.
~and odpowiada ~Pusty_pieniądz
Analityk nie wysnuwa ewentualnie wniosków na podstawie starych danych, tylko MUSI wysnuwać wnioski, za to mu płacą, na podstawie wszystkich danych, także bieżących.A co do historycznych danych to np Google jak debiutował w 2004 to c/z i stosunek przychodów do kapitalizacji miał jeszcze gorsze, co zresztą o niczym nie świadczy.PS Analityk nie wysnuwa ewentualnie wniosków na podstawie starych danych, tylko MUSI wysnuwać wnioski, za to mu płacą, na podstawie wszystkich danych, także bieżących.A co do historycznych danych to np Google jak debiutował w 2004 to c/z i stosunek przychodów do kapitalizacji miał jeszcze gorsze, co zresztą o niczym nie świadczy.PS Znacie jakieś prognozy Kolonego które się sprawdziły?
~Pusty_pieniądz odpowiada ~and
Kolany vs. JP Morgan, Deutsche bank, Goldman Sachs, Barclays i inni. Banki same grają w kasynie i jeszcze prowadza rachunki innych, a więc są najlepiej poinformowanymi graczami, więc są wstanie przedłużać agonię wypaczając zdroworozsądkowe opinie poparte danymi. Dalej twierdzę, że jeżeli uważasz, że jest tak dobrze i lepiej niż w Kolany vs. JP Morgan, Deutsche bank, Goldman Sachs, Barclays i inni. Banki same grają w kasynie i jeszcze prowadza rachunki innych, a więc są najlepiej poinformowanymi graczami, więc są wstanie przedłużać agonię wypaczając zdroworozsądkowe opinie poparte danymi. Dalej twierdzę, że jeżeli uważasz, że jest tak dobrze i lepiej niż w pamiętnym 2008 to zadłuż się i odcinaj kupony z giełdy. Teraz właśnie zaczęło się materializowanie teorii ostatniego durnia.

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki