REKLAMA
ZAGŁOSUJ

Jack Ma: od nauczyciela do miliardera

Maciej Kalwasiński2014-09-19 06:37analityk Bankier.pl
publikacja
2014-09-19 06:37
Jack Ma: od nauczyciela do miliardera
Jack Ma: od nauczyciela do miliardera
fot. Eastnews / / EastNews

Gdy w 1999 roku mówił, że zakładana przez niego firma rzuci wyzwanie eBayowi i Amazonowi, ludzie pukali się w czoło i określali go mianem szaleńca. Dziś Jack Ma uderzy w dzwon na nowojorskiej giełdzie, a świat będzie prawdopodobnie świadkiem największego debiutu w historii - Alibaba może pozyskać z IPO nawet 25 miliardów dolarów.

Aktualizacja 22.09: Oferta publiczna chińskiej spółki była warta 21,8 mld dolarów, czyli najwięcej w historii USA. Jeśli subemitenci (m.in. Goldman Sachs) zdecydują się wykorzystać opcje kupna dodatkowych akcji, wartość ta wzrośnie do 25 mld. Według doniesień Reutersa z 22.09 banki wykorzystały tę możliwość i IPO Alibaby było największe w historii. Na debiucie ceny spółki poszybowały w górę - od początku giełdowej sesji za jedną akcję płacono 92,70 dolara, czyli o ponad jedną trzecią więcej niż wynosiła cena emisyjna ($68). W ciągu pierwszych 15 minut sprzedano 127 milionów akcji. Na koniec sesji akcje Alibaby osiągnęły poziom 93,89 dolara (+38,07%). Wartość rynkowa spółki przekroczyła 230 miliardów dolarów.

Na ten moment inwestorzy czekali od dawna - już dziś w ich ręce mogą trafić akcje największej chińskiej spółki technologicznej. Popyt na nie był podobno tak duży, że w niektórych zakątkach globu już dawno przestano przyjmować zlecenia zakupu. I to pomimo wielokrotnych ostrzeżeń amerykańskiego Kongresu o dużym ryzyku tego typu transakcji.

 Skąd tak wielkie zainteresowanie inwestorów i światowych mediów? W Polsce Alibaba nie jest zbyt dobrze znana, ale w Chinach odpowiada za 80% handlu odbywającego się w internecie. Ma setki milionów użytkowników i wypracowuje większe zyski niż Amazon i eBay razem wzięte. A wzrost zamożności chińskiego społeczeństwa i popularyzacja internetu dają nadzieję na jeszcze lepsze wyniki.

Twórcą sukcesu Alibaby jest Jack Ma. Niepozorny, mierzący 1,62 m wzrostu Chińczyk jest już porównywany do Steve'a Jobsa i Billa Gatesa. Świat zachwyca się jego charyzmatycznymi i pełnymi energii wystąpieniami, podczas których śpiewa piosenki z "Króla Lwa" czy występuje przebrany za księżniczkę. Ma przeszedł niesamowitą drogę od dziecka wychowanego w czasach Rewolucji kulturalnej do jednego z najbogatszych ludzi na świecie.

fot. Eastnews / / EastNews

Angielskiego uczył się od turystów, nie chcieli go w KFC

Ma urodził się 50 lat temu w Hangzhou we wschodnich Chinach. Dorastał w latach komunistycznej rewolucji kulturalnej, w wyniku której śmierć poniosły miliony Chińczyków (dokładna liczba wciąż pozostaje "tajemnicą państwową"), a naturalna przedsiębiorczość mieszkańców Państwa Środka została zdławiona.

Mimo to po śmierci Mao Zedonga Ma Yun (pod takim nazwiskiem jest znany w Chinach) zaczął się uczyć angielskiego. W wieku 12 lat regularnie dojeżdżał na rowerze do największego hotelu w mieście, w którym mieszkali obcokrajowcy i służył im za przewodnika. Przez dziewięć lat poznawał w ten sposób język, otwierał się na świat i zawiązywał znajomości. Wszystko miało już wkrótce zaprocentować.

Jednak zanim do tego doszło, Ma poniósł kilka bolesnych porażek - dwukrotnie nie dostał się na studia w rodzinnym mieście (z powodu problemów z matematyką), nie chciało go zatrudnić KFC ani miejscowa policja. W końcu dostał się na anglistykę, którą ukończył w 1988 roku, po czym został nauczycielem. Zarabiał "oszałamiające" 120 juanów miesięcznie, czyli około 15 dolarów.

Nie porzucał jednak marzeń o własnej działalności. Korzystając z rosnącego chińskiego boomu eksportowego, założył firmę językową, która ułatwiała kontakty między przedsiębiorcami z Państwa Środka i Zachodu.

Czytaj dalej: Alibaba: podróż z Hengzhou na Wall Street

Przełom nastąpił w 1995 roku, gdy Ma po raz pierwszy odwiedził USA. Tam odkrył internet. Gdy okazało się, że po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła "piwo" nie pojawił się ani jeden wynik z Chin, Ma dostrzegł, jak wielki potencjał ma pomysł rozwoju biznesu internetowego w domu.

Po powrocie założył "Chińskie Strony" uważane za pierwszą internetową firmę w Państwie Środka. Na sukces było jednak za wcześnie, a do Ma zgłosił się rząd z zadaniem kierowania państwową spółką technologiczną. Wkrótce Jack Ma wrócił jednak do rodzinnego miasta i podjął kolejną próbę założenia własnej firmy. Tak narodziła się Alibaba.

Alibaba: podróż z Hengzhou na Wall Street

W 1999 roku Jack Ma zebrał od znajomych 60 tysięcy dolarów i rzucił wyzwanie światu. Chciał konkurować nie tylko z państwowymi firmami, ale także przedsiębiorcami z Doliny Krzemowej i rodzącymi się gigantami technologicznymi jak eBay czy Yahoo.

Strona Alibaba.com rozpoczęła działanie na zasadach znanych polskim użytkownikom Allegro - chińscy eksporterzy zamieszczali listę swoich produktów, a ich zagraniczni kontrahenci dokonywali zakupów. Pomysł docenili bankierzy z Goldman Sachsa i Japończycy z Softbanku, którzy zainwestowali w nowo powstały biznes odpowiednio 5 i 20 milionów dolarów.

Pierwsze lata nie należały jednak do najłatwiejszych - na przełomie wieków pękać zaczęła bowiem bańka internetowa. W 2001 roku Jack Ma musiał zwolnić wszystkich swoich zagranicznych pracowników.

Jednak już rok później Alibaba miała milion użytkowników i zaczęła przynosić zyski. Ma postanowił dalej rozbudowywać biznes: w kolejnych latach powstały TaoBao (chiń. Poszukiwanie skarbów) - czyli serwis aukcyjny dla konsumentów - i Alipay - internetowa platforma płatnicza. Z obu korzystają obecnie setki milionów Chińczyków. Do największych spółek grupy należą także AliExpress i Tmall.

W połowie poprzedniej dekady spełniło się kolejne marzenie Ma - na chiński rynek wszedł amerykański eBay. Po trzech latach amerykański gigant wycofywał się jednak z Państwa Środka z podkulonym ogonem. Grupa Alibaba miała już w Chinach zbyt silną pozycję.

Inny internetowy mocarz - Yahoo - zdecydował się nabyć udziały w chińskiej spółce. Część z nich (ponad 22% Alibaby) wciąż znajduje się w portfelu spółki, która mocno zyskuje na wartości przed dzisiejszym IPO.

Alibaba (ticker "BABA") wyceniła w czwartek swoją jedną akcję na 68 dolarów. Pozwoli to zebrać z rynku blisko 22 miliardy dolarów, czyli więcej niż poprzednie największe IPO w USA (Visa 2008). Jeśli banki zrealizują również dodatkowe opcje, uda się pozyskać nawet 25 miliardów, czyli pobić światowy rekord innej chińskiej spółki - Agricultural Bank of China (22,1 mld USD, Hongkong i Szanghaj 2010). Wartość rynkowa spółki przekroczy 165 miliardów dolarów.

Czytaj dalej: Wizjoner, showman, szef - kim jest Jack Ma?

Wizjoner, showman, szef - kim jest Jack Ma?

Jack Ma podchodzi do zarządzania firmą w sposób nietypowy dla chińskich przedsiębiorców. Przyznaje się, że nie najlepiej orientuje się w nowoczesnych technologiach. Mówi szczerze i nie wstydzi się żartować z samego siebie. Stosuje mieszankę zachodnich technik motywacyjnych, ale nie waha się zacytować Mao Zedonga.

Pozwala sobie również na luz i ekstrawagancję. W 10. rocznicę powstania Alibaby zaśpiewał przez 16 tysiącami pracowników firmy zgromadzonymi na stadionie w Hengzhou piosnkę "Can You Feel The Love Tonight" Eltona Johna. Na scenie pojawił się w peruce, skórzanej kurtce i okularach przeciwsłonecznych, a usta pomalował szminką. Każdego maja prowadzi również masowe ceremonie ślubne dla pracowników Alibaby - w ostatniej wzięło udział ponad sto par.

Pomimo że należy do najbogatszych ludzi świata - jego majątek jest wyceniany na ponad 20 miliardów dolarów - nie zrezygnował z dawnych hobby: gry w pokera z przyjaciółmi czy medytacji w górach. Uwielbia też książki o przygodach mistrzów kung fu - nie tylko je czyta, ale także pisze, a nauki z nich wynikające stara się przekazać pracownikom firmy.

Co do samego majątku, Ma również wypowiada się nietypowo: "Jeśli masz parę milionów, jesteś bogaty. Jeśli masz 10 do 20 milionów masz kapitał. Ponad 100 milionów to już zasoby społeczne. To nie są moje pieniądze. Nie sądzę, bym mógł je wydać. Mogę spać tylko w jednym łóżku. Mogę zjeść tylko trzy posiłki. To wszystko. Do czego służą pieniądze?"

Alibaba odniósł gigantyczny sukces głównie dzięki umiejętnościom i cechom charakteru swojego szefa. To on potrafił stworzyć i zrealizować pomysł internetowego biznesu w Chinach. To on zainspirował - i wciąż inspiruje - tysiące pracowników Alibaby i miliony Chińczyków do ciężkiej pracy na własny sukces. To jego kariera jest realizacją amerykańskiego snu, o którym marzą miliardy ludzi na całym świecie. Za sprawą takich ludzi jak Jack Ma ten sen coraz częściej staje się rzeczywistością w Państwie Środka.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Inspirujące pomysły na urządzenie pomieszczeń dla firm

Inspirujące pomysły na urządzenie pomieszczeń dla firm

Komentarze (25)

dodaj komentarz
~fj
Musiał mieć bardzo bogatych przyjaciół, skoro uzbierał 60 tysięcy dolarów. Swoją drogą, Hangzhou to jest chińska stolica finansowa, podobnie jak Chengdu - chińska stolica technologiczna.
~mietek
Kilka bolesnych porazek- niezatrudnie w kfc ? Dramat!Panie redaktorze ogarnij sie pan
~dr-Zaraza
A mnie cieszy to , ze nie musze niczego tam kupować .
~grzes79
Nawet jest polskie forum kupujących na aliexpress (albaba) http://telchina.pl tam sie dokształcaja sprzedawcy z allegro i drobni kupujący, a na prawde sie opłaca tam kupować
~rodezja
Jack Ma czy Abramow jeden pikuś. Ten z nadania Pekinu, a ten z nadania Moskwy. To figuranci i tyle. Kiedy narażą się swoim mocodawcom znikną. Tak jak Bieriezowski w rosji i hektary chińskich ,,biznesmenów''
~hiena
Mierzy 1,62m i pomimo tej intelektualnej niepełnosprawności osiągnął szczyty biznesu... Autor najwyrażniej uczył się dziennikarskiego fachu od Szpakowskiego. Dlatego Jackie Ma jest na szczycie a Maciej kalwasiński na dole.
~dizzzzy
Ali.... serwis zrzeszający oszustów, naciągaczy i piratów .... 99% rzeczy tam sprzedawanych to podróby, kopie pirackie itp... ale ludzi ciągnie jak muchy do gó....a
~zeb2569
............. czy to nie jest Rysiek Czarnecki ?

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki