Ostatnie podrygi?
Mijający tydzień, nie należał do udanych. WIG20 w przeciągu ostatnich pięciu sesji stracił względem zeszłotygodniowego zamknięcia aż 4,5%. Oczywiście zdarzyły się rodzimym inwestorom ułańskie szarże na północ, lecz podaż bardzo szybko tłumiła wzrostowe „powstania“. Czy oznacza to, że na rodzimym rynku już na dobre zagoszczą wyprzedaże? Niekoniecznie! Przyjrzyjmy się ostatnim poczynaniom WIG20 nieco bliżej.
Nie ukrywam, że wyznaję zasadę „trend is you friend“, dlatego też w pierwszej kolejności staram się szukać wszelkich pro wzrostowych aspiracji rynku, gdyż jesteśmy obecnie w średniookresowym trendzie wzrostowym. Aby to sprawdzić wystarczy otworzyć wykres WIG20 za ten rok, wziąć linijkę i zaznaczyć dołek z lutego oraz miejsce, w którym aktualnie znajduje się rynek. Uważam również, że mamy obecnie do czynienia z ostatnimi podrygami wzrostowymi indeksu(ów). Zanim jednak nadejdą silne spadki wydaje mi się, że jeszcze trochę urośniemy. Przejdźmy jednak do sedna sprawy, mianowicie do analizy technicznej WIG20.
Spójrzmy na godzinowy wykres WIG20. w20i Ostatnie poczynania indeksu kształtem przypominają układ elliottowskiego prostego ABC (w którym dołek C wypada dokładnie w zniesieniu 41,4% poprzedzającego ruchu wzrostowego) z małym 1-2. Co ten tajemniczy zapis oznacza? Otóż oznacza to ni mniej ni więcej tylko tyle, że jeżeli rzeczywiście mamy do czynienia ze wspomnianym układem, to w perspektywie najbliższych kilku sesji powinniśmy ruszyć w kierunku północnym.
Zanim jednak ruszymy w kierunku nowych szczytów, obecna korekta musi się gdzieś skończyć. Aktualnie rynek znajduje się na poziomie 2144,13 pkt., czyli w okolicach zniesienia 70,7% (rejony 2150 pkt.), które jest bardzo silnym wsparciem geometrycznym. Jeżeli rynek jest silny, to już w poniedziałek powinien spróbować się odbić z tych rejonów. Muszę przyznać, że patrząc na nastroje panujące obecnie na parkiecie wcale bym się nie zdziwił, gdyby rynek spadł znacznie niżej. Kolejnymi mocnymi wsparciami są zniesienia 78,6% (ok. 2135 pkt.) i 88,6% (rejony 2210 pkt.) hipotetycznej pierwszej fali.
Z drugiej strony, jeżeli rynek spadnie poniżej dołka fali C (2087,15 pkt.), wówczas na rychłe odbicie bym nie liczył. Prędzej spodziewałbym się przyspieszenia tempa spadków. Istotnym wsparciem na jakie natrafiłby wówczas rynek jest zniesienie połowy ruchu wzrostowego z okresu pierwsza połowa lipca – koniec sierpnia br.






















































