Adam Glapiński kandydatem prezydenta na prezesa NBP

Adam Glapiński kandydatem prezydenta na urząd prezesa Narodowego Banku Polskiego – poinformowała Kancelaria Prezydenta. Glapiński zastąpi Marka Belkę w przyszłym miesiącu.

Prof. Adam Glapiński, kandydat na prezesa NBP
Prof. Adam Glapiński, kandydat na prezesa NBP (fot. Marek Wiśniewski / Bankier.pl)

Niespodzianki nie było. Prezydent Andrzej Duda wskazał Adama Glapińskiego na nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego.

- Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda przekaże do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej wniosek o powołanie prof. Adama Glapińskiego na stanowisko Prezesa Narodowego Banku Polskiego - czytamy na stronie kancelarii.

Kandydata wskazanego przez głowę państwa zatwierdzić będzie musiał jeszcze Sejm. Kadencja prezesa NBP trwa 6 lat, ta sama osoba może sprawować maksymalnie dwie kadencje.

Faworyt prezesem

Na medialnej giełdzie nazwisk Adam Glapiński szybko objął pozycję zdecydowanego faworyta. Przez ostatnie sześć lat Glapiński był członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Po odejściu z RPP, objął stanowisko członka zarządu NBP. Na to, że z funkcji tej płynnie przeskoczy na fotel prezesa, wskazywały zarówno poprzednie wypowiedzi samego Glapińskiego, jak i komentarze Belki, którego kadencja kończy się 11 czerwca tego roku.

Nominacja dla Adama Glapińskiego zakończy tegoroczne wielkie zmiany personalne w Radzie Polityki Pieniężnej. W skład RPP wchodzą obecnie powołani przez Sejm Grażyna Ancyparowicz, Eryk Łon i (powołany osobno) Jerzy Żyżyński, powołani przez Senat Marek Chrzanowski, Eugeniusz Gatnar i Jerzy Kropiwnicki oraz powołani przez prezydenta Łukasz Hardt i Kamil Zubelewicz.

Skład uzupełniają Marek Belka oraz Jerzy Osiatyński, który w 2013 r. został powołany przez prezydenta w związku ze zrzeczeniem się funkcji członka RPP przez Zytę Gilowską.

Profesor Adam Glapiński urodził się 9 kwietnia 1950 r. w Warszawie. W 1972 r. ukończył Szkołę Główną Planowania i Statystyki w Warszawie (obecnie SGH) i od 1974 r. związany jest zawodowo z tą uczelnią jako wykładowca. 

W latach 80. działał w „Solidarności”, w latach 90. był członkiem Porozumienia Centrum, Ruchu Odbudowy Polski, Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego oraz Akcji Wyborczej Solidarność.

W 1991 r. Glapiński został ministrem budownictwa i gospodarki przestrzennej w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego. Rok później objął funkcję ministra ds. współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie Jana Olszewskiego. W latach 1991-1993 zasiadał w Sejmie, a w latach 1997-2001 w Senacie.

Glapiński ma za sobą także karierę w przedsiębiorstwach. Przewodniczył radom nadzorczym Banku Rozwoju Eksportu, Centralwings i KGHM SA. W latach 2007-2008 kierował Polkomtelem.

Glapiński będzie piątym prezesem Narodowego Banku Polskiego w III RP. Poprzednio urząd ten sprawowali Hanna Gronkiewicz Waltz (1992-2000), Leszek Balcerowicz (2001-2007), Sławomir Skrzypek (2007-2010) i Marek Belka (2010-2016). Pełny poczet prezesów NBP (od 1945 r.) liczy 14 osób.

Michał Żuławiński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~leonorlikowski

Kontynuacja czy reorientacja polskiej polityki bankowej?

1. Profesor Adam Glapiński, kandydat na prezesa Narodowego Banku Polskiego w obszernym wywiadzie, którego udzielił Markowi Chądzyńskiemu oraz Grzegorzowi Osieckiemu ("Specjalista od twórczej destrukcji" w "Dziennik Gazeta Prawna", 13 - 15 maja 2016), definiuje, jak postrzega przyszłe wyzwania na proponowanym mu stanowisku przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę. Aczkolwiek redaktorzy już na wstępie relacji z wywiadu zapowiadają, że "Płynne przejście od ery Belki do ery Glapińskiego będzie bezkolizyjne", ponieważ "w dużym stopniu profesor (Glapiński) gwarantuje kontynuację polityki ustępującego szefa NBP", bo ta polityka "miała dobrą prasę u uczestników rynku, ekonomistów i zagranicznych analityków" (podkreślenie LO). Jednak uważny czytelnik rozumie i odbiera poszczególne wypowiedzi profesora Glapińskiego zupełnie inaczej, aniżeli sugerują mu to redaktorzy wywiadu!
Oto już na wstępie wywiadu profesor Glapiński deklaruje: "Najważniejsze zadanie przed polskim sektorem bankowym i polskimi finansami, jakie widzę na najbliższe lata, to repolonizacja sektora bankowego". Tymczasem Marek Belka, chociaż po wybuchu w 2008 roku kryzysu na rynku kredytów hipotecznych osobiście doświadczył szkodliwego "uzależnienia banków działających w Polsce od zagranicznych central", które "w latach 2009 - 2010, kiedy zaczął się kryzys w Europie ... gwałtownie obniżyły finansowanie" naszej gospodarki, nic jednak w tym temacie nie zrobił. Mówił tylko, "że dobrze jest mieć zróżnicowany system bankowy, a (według niego) właściwa proporcja kapitału krajowego do zagranicznego (w bankowości - LO) to fifty-fifty, może 60 do 40 proc." Gdy w 2011 r. składał sprawozdanie z działalności NBP w Sejmie, to "unikał słowa "repolonizacja" i wolał mówić o "udomowieniu", dowodząc, że to nie pochodzenie kapitału jest kluczowe, ale centrum decyzyjne". Mydlił posłom, że gdyby kapitał zagraniczny został rozproszony w kraju (w jaki sposób? - LO), to centrum decyzyjne będzie w kraju i bank jest "domowy" (?!).


Przypomnijmy, że aż 3/4 kapitału bankowego w Polsce należy do zagranicznych właścicieli, czyli na każdą jedną złotówkę polskiego kapitału bankowego, przypadają aż trzy złotówki kapitału zagranicznego. W tej sytuacji, jak Marek Belka wyobraża sobie „rozproszenie kapitału zagranicznego” w Polsce i jego „udomowienie”? Przecież, gdyby kapitał zagraniczny, ulokowany w polskiej bankowości został równomiernie „rozproszony” we wszystkich działających w kraju bankach, to uzyskałby w nich absolutną przewagę w stosunku 3:1. Wtedy Polska pozbyłaby się zupełnie jakiegokolwiek wpływu na politykę bankową w kraju. Straciłaby swoją decyzyjność na rzecz kapitału obcego nawet w takich bankach jak PKO BP oraz Bank Gospodarstwa Krajowego. O polityce bankowej w Polsce decydowaliby właściciele i zagraniczni rezydenci. Czy Markowi Belce o to chodziło, czy też po prostu zabrakło mu politycznej wyobraźni?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~leonorlikowski

2.Brakiem wyobraźni w tym temacie skompromitowali się również transformatorzy polskiej gospodarki, którzy okazali się niekompetentni w jej przekształcaniu na rynkową. Posłuchali bałamutnych podszeptów zagranicznych doradców i oddali obcemu kapitałowi nie tylko przytłaczającą część polskiej bankowości, ale też większość dobrze prosperujących i skutecznie konkurujących na rynkach światowych przedsiębiorstw. Wyprzedawali je obcemu kapitałowi za bezcen, za symboliczną złotówkę. Na takich warunkach kapitał obcy mógł wykupywać i wykupywał przede wszystkim te przedsiębiorstwa, które stanowiły konkurencyjne zagrożenie dla jego rodzimej produkcji tylko po to, aby likwidować tę konkurencyjną mu polską produkcję, a zwalniani przez niego pracownicy byli kierowani na tzw. wcześniejsze emerytury. Były też takie liczne przypadki, że za symboliczne złotówki były sprzedawane obcym kapitalistom przedsiębiorstwa wyposażone w nowoczesne maszyny i urządzenia zaimportowane za kredyty zaciągnięte w okresie gierkowskim. Maszyny i urządzenia te były potem demontowane, wywożone i instalowane w ich zakładach rodzimych np. w fabrykach niemieckich, a państwo polskie musiało spłacać zaciągnięte na ich zakup zagraniczne kredyty.

Ze skutkami niekompetencji przeprowadzających polską transformację ustrojową (czy tylko niekompetencji?) Polacy zmagają się już trzecią dekadę! Do tych skutków należy też powstanie problemu kredytów we frankach. Można przypuszczać, że gdyby nie było tak wysokiego udziału zagranicznej bankowości w Polsce, to nie udałoby się aż 700 tys. Polaków namówić i zapędzić do wzięcia kredytów w obcych walutach, przede wszystkim w szwajcarskich frankach (http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/782471,kredyty-we-frankach-szwajcarska-ruletka-w-ktora-zagralo-700-tys-polakow.html). Perfidia gry w frankowym kredytowaniu polegała na tym, że działające w Polsce zagraniczne banki faktycznie nie udzielały kredytów we frankach, a kreowały i udzielały kredyty w złotówkach, które były tylko denominowane we frankach. Żaden polski kredytobiorca nie otrzymał bowiem do rąk własnych franków a tylko złotówki. Jeszcze bardziej bulwersujący jest fakt, że chociaż banki te kreowały i wypłacały polskim kredytobiorcom złotówki, to pobierały jeszcze wysokie tzw. spread. To marża banku, na kupnie i sprzedaży waluty, czyli są to koszty związane z wymianą franków na złotówki, którymi jest obciążany kredytobiorca, a której to wymiany faktycznie nie było!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 (usunięty) odpowiada ~leonorlikowski

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 0 (usunięty) odpowiada (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 0 ~leonorlikowski odpowiada (usunięty)

Jestem zaskoczony faktem usunięcia 3 i 4 części mego komentarza "Kontynuacja czy reorientacja polskiej polityki bankowej?", ponieważ nie narusza on regulaminu. Zawiera on natomiast teoretyczne uzasadnienie dla frankowych kredytobiorców, którzy domagają się, aby denominowanym wtedy w obcych walutach kredytom przywrócić ich faktyczne źródło pochodzenia. Jak to pokazałem, podstawą dla udzielania tych kredytów była nadwyżka podaży, która była i jest wytworzona przez dynamicznie rozwijającą się polską gospodarkę. Jeśli moderator na ten temat ma inne zdanie, to powinien w uargumentowany sposób je uzasadnić. Innych powodów nie widzę.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 0 ~ksiadz

A mugl przeciez powolac ojca tadeusza lub innego kolesia ze szkolnych lawek i legitymacja PIS.

! Odpowiedz
1 0 ~jakotako

ksiadz od kolesi to byli poprzednicy .

! Odpowiedz
0 2 ~autor

Przecież powołał. Poczytaj o "koleżeństwie" Kaczyńskiego i Glapińskiego.

! Odpowiedz
3 7 ~podatnik

Takiej kandydatury nawet w PRL'u by nie wymyślono. Ten super znawca ekonomii takich umysłów jak Lenin, Marks, Engels z powodzeniem wprowadzi nową zmianę na lepsze tory czytaj EURO po 10 PLN?.
Ostatnią ustawę Glapińskiego wykorzystano do grabieży ziemi i powoływania tzw. czerwonych spółdzielni. Niech żyje PRL bis

! Odpowiedz
9 2 ~rer

Pierwsza postać "dobrej zmiany" na ważnym stanowisku z charakterem, wiedzą i niezależnością od polityki populizmu.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
MARKA 0,00% 0,50
2019-07-19 11:00:00

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% VI 2019
PKB rdr 4,7% I kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,3% VI 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 057,82 zł V 2019
Produkcja przemysłowa rdr -2,7% VI 2019

Znajdź profil