Poniedziałkowy poranek przyniósł kolejne wielomiesięczne rekordy słabości złotego. Cena euro osiągnęła najwyższy poziom od stycznia 2017 roku.


Polska waluta ma za sobą katastrofalny maj i bardzo słaby czerwiec. Tylko od połowy kwietnia euro podrożało o 23 grosze, dolar o 41 groszy, a frank szwajcarski o 32 grosze.
Walutom rynków wschodzących nie sprzyja polityka Rezerwy Federalnej, która podnosząc stopy procentowe, „zasysa” kapitał z powrotem do USA. Negatywnie na złotego wpływa także pogorszenie nastrojów inwestycyjnych, co zniechęca globalnych inwestorów do utrzymywania długich pozycji w aktywach postrzeganych za ryzykowne.
ReklamaZobacz także
Stąd też poniedziałkowy poranek przyniósł kontynuację historii, którą znamy od ponad dwóch miesięcy. O 8:40 kurs euro rósł o blisko dwa grosze, przekraczając poziom 4,38 zł. Dolar drożał o niemal trzy grosze i kosztował ponad 3,76 zł. Frank szwajcarski, po zwyżce o 2,5 grosza, zbliżał się do poziomu 3,80 zł, celując w lokalny szczyt z końcówki maja.
KK
























































