REKLAMA

„Zielone” przepisy i „eko” finanse

2011-07-10 08:00
publikacja
2011-07-10 08:00
Zielone floty rozwiną się w Polsce tylko przy szerokich, stymulowanych przez rząd, stabilnych i długofalowych działaniach w kluczowych dziedzinach związanych z motoryzacją i transportem.

Pomijając rozwój technologii - produkcję aut przyjaznych dla środowiska - do niezbędnych zmian należy zaliczyć rozwój i modyfikację przepisów prawnych i fiskalnych, budowę zaawansowanych systemów komunikacyjnych, upowszechnienie szkoleń z ekojazdy czy wreszcie rozsądną produkcję ekologicznych paliw. Ostatnim, choć nie mniej ważnym aspektem, jest budowa społecznej świadomości związanej ze zrównoważonym rozwojem transportu i ochroną środowiska.

Prawny zakaz wjazdu


Bariery prawne to zdecydowanie najważniejszy czynnik, który hamuje rynek samochodów przyjaznych dla środowiska. Ich popularność jest obecnie niska i raczej nie stanie się trendem, do momentu wprowadzenia ulg podatkowych dla firm inwestujących w ekologiczne napędy. Trzeba bowiem pamiętać, że są to auta dużo droższe, które nie generują dużych oszczędności we flotach.



Zarówno firmy, jak i indywidualni użytkownicy aut nie są rozpieszczani przez polskie prawo: wciąż brakuje stabilnych i przewidzianych na lata programów chroniących środowisko, a zakup ekologicznych pojazdów nie jest premiowany w żadnej formie. W przypadku firm takim pozytywnym bodźcem byłoby umożliwienie przedsiębiorcy odliczenia pełnego podatku VAT od ekosamochodów, o co niejednokrotnie apelował PZWLP. Przy wciąż mikroskopijnej sprzedaży aut hybrydowych, budżet państwa nie straciłby ani grosza, a przeciwnie zyskałby na podatkach i opłatach związanych z transakcjami o dużo wyższej - czasem dwu-trzykrotnie - wartości niż zakup samochodu napędzanego tradycyjnym paliwem. Z tego względu ulgi podatkowe (lub system dopłat) powinny objąć więcej aspektów firmowej księgowości niż wyłącznie VAT. Także preferencyjne stawki ubezpieczeniowe stanowiłyby istotne wsparcie dla posiadaczy „zielonych” aut.

Przykładem państwa promującego takie rozwiązania jest Szwecja, gdzie zakup ekologicznego pojazdu jest całkowicie zwolniony z podatku. Z kolei w Hiszpanii nabywca otrzymuje dopłatę do każdego nowo nabytego ekosamochodu. W przypadku firm, które stosują konsekwentną politykę proekologiczną - czy w Polsce, czy w innych krajach Unii - dochodzi jeszcze kwestia wizerunku „odpowiedzialnego społecznie przedsiębiorstwa”.

Ekopodatek na zakręcie


Wciąż nieuregulowana jest też sprawa podatku ekologicznego od aut niespełniających norm emisji spalin, czyli mówiąc wprost - starych pojazdów, wciąż masowo sprowadzanych do Polski. Według założeń naszych ustawodawców, wysokość tego podatku będzie zależała od stopnia zanieczyszczania środowiska przez dany samochód. Korzystanie z ekologicznej floty w niedługim czasie powinno więc przynieść firmom finansowe oszczędności lub możliwość uniknięcia dodatkowych kosztów. Regulacje prawne chroniące środowisko z czasem będą coraz bardziej restrykcyjne, co już możemy zaobserwować w niektórych krajach Europy - szczególnie w Skandynawii - gdzie nie uda się zarejestrować samochodu niespełniającego określonych ekonorm.

Wyboiste statystyki


Polski rząd - idąc śladem Niemiec - powinien także wprowadzić dopłaty do zakupu nowych samochodów dla osób decydujących się na złomowanie pojazdów starszych niż osiem lat. Takie rozwiązanie byłoby zresztą korzystne dla całego polskiego sektora motoryzacyjnego. Dopłaty złomowe, wprowadzone w latach 2009-2010 w kilkunastu państwach Europy, miały doraźnie ochronić zagrożone kryzysowym upadkiem krajowe rynki motoryzacyjne i doskonale się sprawdziły. Co więcej, nabywcy dużo częściej wybierali samochody tańsze, z niższego segmentu i z mniejszymi, oszczędnymi silnikami, a tym samym - bardziej przyjazne dla środowiska.

Chcesz ubezpieczyć samochód » Sprawdź naszą ofertę



Odmłodzenie aut jeżdżących po polskich drogach oznaczałoby też zmniejszenie liczby i skutków wypadków drogowych, dzięki coraz bardziej zaawansowanym systemom bezpieczeństwa instalowanym w nowych samochodach. W europejskiej „czarnej” statystyce Polska wiedzie prym, a przecież jedna ofiara śmiertelna - obok tragicznych i trudnych do oceny skutków dla rodziny, przyjaciół i najbliższych - to koszt społeczny przekraczający półtora miliona złotych. Ochrona środowiska łączy się więc w tym przypadku z ochroną naszego życia i zdrowia, a przy okazji - naszych kieszeni.

Światło w tUnElu


Wprowadzenie w Polsce ekologicznych rozwiązań jest realne, choć część z nich będzie nam narzucona, podobnie jak wszystkim krajom członkowskim Unii Europejskiej. Sektor transportowy jest odpowiedzialny za jedną czwartą emisji dwutlenku węgla na Starym Kontynencie, a w duecie z branżą energetyczną jest źródłem ponad 60% emisji tego gazu. Komisja Europejska pracuje więc obecnie nad kwestią efektywnego ekorozwoju unijnego przemysłu. Szczególną uwagę komisarzy przykuwa branża motoryzacyjna i wdrażanie kompleksowej, wspólnej strategii rozwoju rynku pojazdów przyjaznych środowisku. Organem doradczym Komisji jest powołana pod koniec 2010 r. w Leaseurope - organizacji skupiającej firmy leasingowe z kilkudziesięciu krajów starego kontynentu - Grupa CARS 21 (ang. Competitive Automotive Regulatory System for the 21st Century). Członkami Grupy zostali m.in. przedstawiciele producentów samochodów, organizacji handlowych, organizacji pozarządowych, przedstawiciele Komisji Europejskiej i innych organów UE.

Jedziemy na zielonym


Istnieją proste metody obniżania emisji spalin, które z niezrozumiałych względów nie zostały jeszcze wprowadzone we wszystkich miastach w naszym kraju. Jedną z nich jest optymalizacja ruchu dzięki „zielonej fali” sygnalizacji świetlnej, stosowana od lat w europejskich aglomeracjach. Przykłady z kilku polskich miast wskazują, że większość kierowców jest w stanie w krótkim czasie zaakceptować i świadomie stosować jazdę ze stałą prędkością, np. 50 km/h. Mają świadomość, że jest to rozwiązanie sprawiedliwe dla wszystkich kierujących, ponieważ każdego w kolumnie pojazdów obowiązują te same zasady. Są również w stanie ocenić, że do celu dojeżdżają szybciej i taniej, spalając mniej paliwa przy płynnej jeździe. Jadą też bezpieczniej - wolniej i bez niepotrzebnej nerwowości: nagłych zmian pasa, popędzania jadących „za wolno” czy pozdrawiania innych kierowców „przyjaznymi” gestami. Krótko mówiąc - zieleń uspokaja…


W europejskich miastach - i tu również przoduje Skandynawia - coraz częściej wyznacza się także „zielone strefy” (ang. green zones), zwykle w centrum lub w jego okolicach, w których bezpłatnie mogą się poruszać wyłącznie samochody przyjazne dla środowiska. Takie pojazdy są też często zwolnione z opłat w strefach płatnego parkowania.

Finanse na drodze z pierwszeństwem


Ochrona środowiska w naszych realiach jest ściśle powiązana z koniecznością rozsądnego wyboru między ekologią a ekonomią. Czy mamy jeden samochód, czy użytkujemy park kilkuset aut - optymalizacja finansowa jest zawsze kwestią decydującą.

W polskiej branży wynajmu długoterminowego pojazdów coraz większe zainteresowanie przedsiębiorców budzą tzw. floty ekologiczne. Pod tym określeniem kryją się również nieliczne ekopojazdy, jednak dużo częściej chodzi o wdrażanie przemyślanej polityki flotowej i motywacyjnej. Działania te obejmują budowanie świadomej odpowiedzialności firmowych kierowców oraz szkolenia z prowadzenia samochodu w sposób najmniej uciążliwy dla środowiska. Przyczyną popularności takich programów - w porównaniu do zakupu ekologicznych aut do firmowej floty - są niskie koszty ich wdrożenia oraz rzeczywiste korzyści ekonomiczne. Konsekwentni ekokierowcy mogą zmniejszyć zużycie paliwa nawet o 30-35% w porównaniu do agresywnego i o 15-20% w porównaniu do typowego, mieszanego stylu jazdy. Wynik niższy o 10% każdy kierowca może osiągnąć bez szczególnego wysiłku, stosując jedynie kilka podstawowych zasad ekojazdy.

Spróbujmy wykonać prostą analizę, uwzględniając aktualne ceny paliw.

Litr oleju napędowego to koszt ok. 5,10 zł brutto, czyli 4,20 zł netto.

Przyjmijmy, że służbowy samochód przejeżdża rocznie 35 000 km, zużywając średnio - przy oszczędnym silniku diesla i w jeździe mieszanej - 7 litrów paliwa na 100 km.

Daje to w ciągu roku 2450 litrów i koszt 10 300 zł netto.

Przy obniżeniu zużycia paliwa o całkowicie realne 10%, na jednym samochodzie rocznie można zaoszczędzić przynajmniej 1000 zł netto.

Przy flocie 50 pojazdów - oszczędność wynosi 50 000 zł, a przy 100 autach - 100 000 zł.

W przypadku samochodu z silnikiem benzynowym oszczędności zwiększą się o kolejne 30-35%.


Atomowe tankowanie


Przyszłość motoryzacji bez wątpienia należy do samochodów w pełni elektrycznych. Pozostaje tylko kwestia kosztu produkcji i dostępu do energii. W krajach, takich jak Francja, używanie elektrycznych pojazdów jest ekonomicznie i ekologicznie uzasadnione. Ponad 90% francuskiego prądu pochodzi z elektrowni atomowych, czyli najczystszego dla środowiska źródła energii. Tragiczne wydarzenia w Japonii zachwiały jednak oceną metod pozyskiwania i bezpieczeństwem energii atomowej. Z kolei w przypadku Polski - gdzie prąd pochodzi z mało nowoczesnych elektrowni opartych na węglu, a każdy wat okupiony jest zanieczyszczeniem atmosfery - auta elektryczne w najbliższych latach również będą miały pod górkę.

Nakaz jazdy prosto


Działania chroniące środowisko są obecnie istotnym elementem rozwoju każdej branży, a motoryzacja nie stanowi tu wyjątku. Z tej drogi nie ma odwrotu, choć zanim stanie się ona prostą trzypasmową autostradą, czeka nas jeszcze wiele zakrętów. Jakie byłoby idealne paliwo zarówno dla „Kowalskiego”, jak i dla „zielonych” flot? Odpowiedź próbują znaleźć wynalazcy, którzy w ostatniej dekadzie udanie eksperymentują z silnikami napędzanymi parą wodną. Brzmi to na razie nierealnie, ale czy nie byłoby wygodniej, taniej i przyjaźniej dla środowiska zatankować nasz samochód nie z dystrybutora na stacji benzynowej, ale prosto z konewki?


/Leszek Pomorski, prezes Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Advertisement

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~Kloss
Przyszlosc transportu w Polsce to na dzien dzisiejszyu ROWER. Energia z elektrownii atomowych to najgorsze rozwiazanie z mozliwych. Dziwi jeszcze ze po katastrofie w Japonii sa jeszcze zwolennicy takich rozwiazan. A moze pan autor chcialby kupic dzialke nieopodal budowanej tam elektrowni atomowej?????????????????????????????????Zreszta Przyszlosc transportu w Polsce to na dzien dzisiejszyu ROWER. Energia z elektrownii atomowych to najgorsze rozwiazanie z mozliwych. Dziwi jeszcze ze po katastrofie w Japonii sa jeszcze zwolennicy takich rozwiazan. A moze pan autor chcialby kupic dzialke nieopodal budowanej tam elektrowni atomowej?????????????????????????????????Zreszta jaki matol buduje dzis E.A??????????????Przeciez wystarczy jedna bombka i gospodarka kraju NIE ZYJE!!!!!!A moze by tak mozni tego swiata pomysleli o ograniczeniu zuzycia energii? W wielu krajach marnuje sie jej cala masa. Mozna by tez pomyslec a jakis innych sensownych sposobach korzystania z innych zasobow energii odnawialnych.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki