Zamieszanie na rynkach walutowych
Wydarzeniem wczorajszego dnia było niewątpliwie obniżenie przez Bank Centralny USA stóp procentowych (najważniejszej z nich o 50 pkt. bazowych). Już po tej decyzji na wszystkich rynkach walutowych świata (no prawie na wszystkich) lekko się zakotłowało. Dolar zyskał na wartości i do jena i do euro i do złotego. W efekcie kurs euro spadł do 0,9279 na koniec wczorajszego dnia (dzień wcześniej 0,9496) czyli o ponad 2%. U nas dolar wzrósł z 4,0753 (na koniec wtorku) do 4,120 na koniec wczorajszego dnia. W ciągu dnia zanotowano nawet transakcje po kursie 4,1400!.
Euro wzrosło nieco mniej z 3,8533 (zamkniecie wtorku) do 3,8987 (zamkniecie wczorajsze). W sumie dzięki tym wzrostom koszyk walutowy zbudowany po połowie z dolara i euro zyskał na wartości 1,14% rosnąc z 3,9643 do 4,0093 (zamkniecie dnia do zamknięcia dnia). Na razie trudno mówić o zakończeniu trwającym od 2 miesięcy trendu umacniania się złotego, ale myślę, że najbliższe dni upłyną pod znakiem stabilizacji koszyka. Mówię celowo koszyka, gdyż w jego obrębie mogą zachodzić znaczne fluktuacje wywołane dużymi zmianami na rynku euro-dolar. Jeszcze raz potwierdziło się, że okres euforii jest najlepszym okresem do zajmowania przeciwnych pozycji... no ale to tylko dla super ryzykantów. Jeżeli rynek złotego ustabilizuje się przez kilka dni na obecnym poziomie 4 złotych za koszyk, i później zacznie isć w górę, to otrzymamy sygnał zmiany kierunku trendu (może jeszcze nie długiego trendu). Na razie więc warto jeszcze poczekać, bo równie dobrze złoty może wzmocnić się względem koszyka do 3,8 złotego za koszyk. (JM)

























































