Zagraniczne media o wyniku wyborów prezydenckich w Polsce

2020-07-13 10:00, akt.2020-07-13 15:31
publikacja
2020-07-13 10:00
aktualizacja
2020-07-13 15:31
fot. Adam Chełstowski / FORUM

Zagraniczne media komentują zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich 2020. PKW na podstawie danych z 99,97 proc. obwodów podała, że Andrzej Duda otrzymał 51,21 proc. głosów, Rafał Trzaskowski - 48,79 proc.

"Washington Post": Wynik wyborów to cios dla liberałów; pomoże PiS kontynuować twardą politykę

Wynik niedzielnych wyborów prezydenckich w Polsce, "które o włos wygrał prezydent Andrzej Duda, prawdopodobnie pomoże prawicowej partii rządzącej PiS kontynuować twardą politykę" – pisze na swej stronie internetowej amerykański dziennik "Washington Post". Gazeta zauważa, że rezultat wyborów to "cios dla liberałów".

"Washington Post" pisze, że wynik to "cios dla liberałów, którzy mieli nadzieję, że zwycięstwo (prezydenta Warszawy Rafała) Trzaskowskiego może przynieść oszałamiającą zmianę w polskiej polityce, pozwalając proeuropejskiemu Trzaskowskiemu wetować ustawy uchwalane przez prawicowy rząd, który ma większość" w Sejmie. Dziennik dodaje, że Trzaskowski obiecywał przywrócić w Polsce europejskie standardy w zakresie praworządności.

Dziennik tłumaczy, że w kontynuacji twardej polityki chodzi m.in. o "działania na rzecz wyparcia niezależnych sędziów, za co przez ostatnie pięć lat PiS był upominany przez Unię Europejską i organizacje praw człowieka".

Gazeta powołuje się na cząstkowe dane Państwowej Komisji Wyborczej po zliczeniu 99,97 proc. głosów. Zgodnie z nimi "populistyczny prezydent Duda – jak opisuje "WP" - sojusznik prezydenta USA Donalda Trumpa" - otrzymał 51,2 proc., a Trzaskowski 49,7 proc. Dziennik zwraca uwagę na rekordową frekwencję wynosząca 68,1 proc.

Wcześniejsza relacja "WP" z wyborów w Polsce skupiała się na sytuacji sprzed północy, kiedy prezydent Duda ogłosił zwycięstwo, a jego rywal wskazywał, że jest jeszcze za wcześnie, by mówić o wygranej, gdyż nie ma pełnych wyników.

Duda być może zechce sięgnąć po przywództwo na prawicy

Prezydent Andrzej Duda w drugiej kadencji może chcieć zabiegać o rolę przywódcy prawicy - ocenia w poniedziałek główny komentator czeskiego dziennika „Hospodarzskie Noviny” Martin Ehl. Jego zdaniem wysoka frekwencja odzwierciedla głębokie podziały w Polsce.

Według specjalizującego się w sprawach Polski i Europy Środkowej analityka linie podziału przebiegają między bardziej europejską i liberalną zachodnią częścią Polski a jej częścią wschodnią, w większym stopniu konserwatywną i narodową. Podział przebiega także między wielkimi miastami a mniejszymi ośrodkami.

Ehl zauważa, że Duda korzystał ze wsparcia rządzącej partii PiS, która "wykorzystała cały dostępny arsenał, w tym TVP, która została zmieniona w machinę propagandową”.

Zdaniem komentatora "HN" PiS być może będzie się starał przejąć media prywatne, które w większości popierają opozycję i są w rękach zagranicznych, głównie niemieckich i amerykańskich, prywatnych koncernów.

„W związku z zabiegami o utrzymanie przez polskich konserwatystów dobrych stosunków z USA będzie to operacja skomplikowana, ale nie można jej wykluczyć” – pisze Ehl. Jego zdaniem nie ulega też wątpliwości, że PiS będzie chciał dokończyć reformę wymiaru sprawiedliwości, która doprowadziła do sporów między rządem a Komisją Europejską.

„Bezsprzecznie partia Prawo i Sprawiedliwość będzie chciała w nowej sytuacji wzmocnić swoją siłę w podobnym stylu, jak się to udało zaprzyjaźnionej partii konserwatywnej Fidesz i jej przywódcy Viktorowi Orbanowi na Węgrzech” – ocenia Ehl.

Zwraca uwagę na frakcje w PiS i próbę konsolidacji po wyborach obozu Zjednoczonej Prawicy. Podkreśla, że Duda nie ma w partii własnego zaplecza politycznego i nie stworzył też go wokół Kancelarii Prezydenta.

„Nie można wykluczyć, że może zacząć konkurować o objęcie roli przyszłego przywódcy polskiej prawicy i w tym sensie zacząć budować swoje historyczne dziedzictwo, chociaż brakuje mu charyzmy politycznego wodza i nie ma do rozdania stanowisk w firmach państwowych, co jest w Polsce zwyczajowym sposobem pozyskiwania wpływowych sojuszników i środków do realizowania własnej polityki” – napisał Ehl.

Hiszpańska prasa: Polacy ożywili się politycznie

Po drugiej turze wyborów prezydenckich w Polsce media hiszpańskie wskazują, że po stosunkowo niskiej frekwencji w poprzednich dekadach tym razem w głosowaniu uczestniczyło blisko 70 proc. uprawnionych do tego osób.

Dziennik „ABC” wskazuje, że wysoką frekwencję odnotowano w trudnych warunkach spowodowanych panującą na świecie pandemią koronawirusa. Przypomina, że polskie władze z powodu licznych zakażeń koronawirusem zdecydowały się wcześniej na przełożenie terminu wyborów, zaplanowanych pierwotnie na 10 maja.

Wydawana w Madrycie gazeta wskazała, że większość Polaków poparła w niedzielę wizję Polski opartej na tradycyjnych wartościach, takich jak rodzina i patriotyzm. Odnotowując liczne programy społeczne wdrażane przez PiS w ostatnich latach, stołeczny dziennik nazywa to ugrupowanie mianem „socjalistycznego”.

„Program Andrzeja Dudy bazował na znaczących wydatkach społecznych oraz inwestycjach publicznych” - napisał „ABC”, przypominając m.in. o podniesieniu w ostatnich latach przez obóz polityczny prezydenta płacy minimalnej w Polsce oraz o obniżeniu wieku emerytalnego.

Z kolei agencja EFE uznaje wynik Rafała Trzaskowskiego w drugiej turze za zaskakujący. Wskazuje, że znaczący wzrost poparcia dla niego nastąpił krótko po pierwszej turze, w której przegrał z Andrzejem Dudą różnicą aż kilkunastu punktów procentowych.

Także dziennik „El Mundo” pisze, że Trzaskowskiemu na finiszu niemal udało się pokonać urzędującego prezydenta.

Wydawana w Madrycie gazeta wskazuje, że po długiej nocy niepewności rano potwierdziło się zwycięstwo Dudy z wynikiem ponad 51,2 proc. głosów, a wyborcze rezultaty dowiodły silnego podziału, jeśli chodzi o polityczne przekonania Polaków. 

Wybory zaktywizowały skrajną prawicę i skrajną lewicę

Wybory prezydenckie zaktywizowały różne grupy – w tym skrajną prawicę i skrajną lewicę, które w II turze nie miały już swoich kandydatów - oceniło w korespondencji fińskie radio Yle, które na bieżąco relacjonowało przebieg wyborów w Polsce.

Urzędujący prezydent Andrzej Duda został wybrany na drugą kadencję, ale "nadzwyczaj wyrównany" wynik wyborów prezydenckich potwierdza, że przez Polskę przechodzą "zażarte linie podziału". - oceniają główne fińskie media.

Wybory prezydenckie odbyły się "w tak skłóconej atmosferze", że główni kandydaci przed wyborami odmówili nawet udziału we wspólnej debacie telewizyjnej – napisał dziennik "Ilta-Sanomat".

Fińskie radio Yle, które na bieżąco relacjonowało przebieg wyborów w Polsce podkreśliło, że o zwycięstwie Andrzeja Dudy zdecydowało kilkaset tysięcy głosów "w całkowicie podzielonym" społeczeństwie.

Wpływ na niemal "remisowy wynik" wyborczy – oceniono w korespondencji – miało to, że liberał Rafał Trzaskowski, obecny prezydent Warszawy, w ciągu kilku ostatnich miesięcy "nadał twarz i mocny głos opozycji" oraz zaproponował "wyraźną alternatywę" dla polityki promowanej przez partię PiS, jak i wspierającego ją prezydenta Dudę. Ponadto – przekazano – wybory zaktywizowały różne grupy – w tym skrajną prawicę i skrajną lewicę, które w II turze nie miały już swoich kandydatów.

Trzaskowski zebrał głosy – wylicza Yle – większych i największych miast, przekonał młodych, wykształconych i zamożnych. Z kolei poparcie dla Dudy jest mocne w mniejszych miastach, na obszarach wiejskich oraz wśród robotników przemysłowych. To za kadencji Dudy – wskazano – obniżono wiek emerytalny, podniesiono zasiłki społeczne, które zostały rozdzielone pomiędzy ludzi, którzy pozostali na marginesie dobrobytu by polepszyć im życie i to – podkreślono – jest silny elektorat prezydenta Polski.

Wydawany w Turku dziennik "Turun Sanomat" zwrócił uwagę, że wynik wyborów prezydenckich ma "duże znaczenie" dla relacji Polska-UE, w tym czy polski rząd kontynuować będzie "kontrowersyjne reformy wymiaru sprawiedliwości", "ataki" na media, opozycję czy działania przeciwko społeczeństwu obywatelskiemu.

Polskie wybory prezydenckie były w niedzielę i poniedziałek jednym z głównych relacjonowanych wydarzeń w niektórych fińskich mediach. Wskazywano przy tym na wysoką frekwencję – sięgającą 68 proc.

Sytuacja epidemiczna w kraju związana z koronawirusem oraz reżim sanitarny w lokalach wyborczych (m.in. maseczki, osłony, płyny dezynfekujące) – odnotowano – nie wpłynęła na gotowość wyborców do udziału w głosowaniu, którzy w niedzielę byli bardziej aktywni niż w pierwszej turze.

Brytyjska prasa: Gorzka, zażarta walka dwóch wizji kraju

Brytyjskie media dużo uwagi poświęcają drugiej turze wyborów prezydenckich w Polsce, choć z racji tego, że większość tekstów pisana była, gdy nie było jeszcze jasne, kto wygra, są one bardziej informacyjne niż komentarzowe. "Financial Times" zauważa, że Andrzej Duda postawił się w roli gwaranta programów socjalnych, które poprawiły życie polskich rodzin.

"Kampania wyborcza, prowadzona przez prawie pół roku po tym, jak pandemia koronawirusa wymusiła przełożenie głosowania z maja, stała się gorzką walką dwóch zderzających się wizji polskiej tożsamości" - ocenia "Financial Times".

Jak pisze gazeta, Andrzej Duda rozpoczął kampanię od przekonywania do dużych projektów infrastrukturalnych zaplanowanych przez Prawo i Sprawiedliwość, a także postawił się w roli gwaranta hojnych programów socjalnych partii, które znacząco poprawiły życie wielu biedniejszych polskich rodzin. Jednak w miarę jak wyścig się wyrównywał, coraz częściej szukał poparcia, przedstawiając się jako bastion przeciwko zagranicznym zagrożeniom dla tradycyjnych wartości katolickich w Polsce.

Rafał Trzaskowski - jak pisze "FT" - starał się odpierać ataki Dudy, w dużej mierze unikając tematu praw osób LGBT i obiecując, że nie zrezygnuje z programów pomocy społecznej wprowadzonych przez Prawo i Sprawiedliwość. Zamiast tego, obiecał niewielkie inwestycje "za rogiem". Obiecał także naprawić poszarpane stosunki Polski z UE i zaatakował Dudę za to, że nie przeciwstawiał się Prawu i Sprawiedliwości, powtarzając krytykę wielu liberalnych wyborców.

"The Times", nie znając jeszcze rozstrzygnięcia, pisał o bardzo wyrównanej walce. "Prezydent Polski Duda miał wczoraj w nocy minimalną przewagę w wyborach, których wynik jest na ostrzu i które mogą dodać odwagi Warszawie w jej starciu z Brukselą i podnieść na duchu populistów z całej Europy. Po długiej i pełnej żółci kampanii, sondaże exit polls sugerowały, że Duda utrzymuje minimalną przewagę. Jego kandydatura była traktowana jako referendum w sprawie populistycznej agendy rządu i jako wskaźnik siły społecznego konserwatyzmu w Europie" - pisze "The Times".

"Druga runda, której wynik był na ostrzu noża, była przedstawiana przez obie strony jako bitwa o przyszłość kraju. Duda obiecał kolejną kadencję popierania programu legislacyjnego rządzącej w Polsce populistycznej partii, a Trzaskowski zaproponował, że będzie twarzą innej Polski. Jego (Dudy - PAP) przewidywana wygrana da rządzącemu PiS kontrolę nad większością ośrodków władzy jeszcze przez kilka lat, co pozwoli mu kontynuować program, który doprowadził do erozji rządów prawa i niezależności sądownictwa, co wprowadziło Polskę na kurs kolizyjny z UE" - ocenia z kolei lewicowo-liberalny "The Guardian".

Konserwatywny "Daily Telegraph" zamieścił natomiast tylko informacyjny tekst z agencji AP z wynikami głosowania, bez żadnych własnych ocen.

Politico o kontynuacji radykalnego programu PiS

Sukces Andrzeja Dudy oznacza kolejną pięcioletnią kadencję i jest wielkim zwycięstwem PiS, które może kontynuować swój radykalny program restrukturyzacji Polski i poddać instytucje takie jak sądy i media ściślejszej kontroli politycznej - pisze Zofia Wanat z brukselskiego portalu Politico.

Brukselski portal ocenia, że wygrana obecnego prezydenta "oznacza również rosnące napięcia między Warszawą a Brukselą w związku z obawami, że Polska odstępuje od swojego zaangażowania w liberalną demokrację".

Autorka dwóch tekstów na temat wyborów w Polsce Zofia Wanat wskazuje, że niewielka różnica między głową państwa i kandydatem KO Rafałem Trzaskowskim, która uniemożliwiła ogłoszenie zwycięzcy na podstawie pierwszych sondażowych wyników, jest znakiem głębokim podziałów Polski.

"Kampania Dudy miała na celu ożywienie jego konserwatywnej bazy poprzez obietnicę kontynuacji hojnej polityki społecznej, przy jednoczesnym dodaniu +mięsa+, jakim były ataki na +ideologię LGBT+, oskarżenia o niemiecką ingerencję w sprawy polskie i bulwersowanie się żydowskimi wezwaniami do odszkodowań wojennych" - czytamy.

Trzaskowski - według Politico - w dużej mierze odwoływał się do osób zaniepokojonych działaniami PiS nakierowanymi na upolitycznienie instytucji takich jak sądy. Prezydent opozycji byłby w stanie zawetować inicjatywy partii rządzącej - przypomina portal.

Wanat zauważyła, że bliski wynik sondażu exit poll obu kandydatów nie powstrzymał ich przed ogłoszeniem zwycięstwa w niedzielny wieczór.

Włoska prasa: Podzielony kraj, starcie dwóch dusz narodu

„Podzielona Polska”, „starcie dwóch dusz" narodu - tak największe włoskie gazety podsumowują w poniedziałek wybory prezydenta RP. Zwracają uwagę na bardzo wysoką frekwencję.

„Corriere della Sera” tytułuje relację z Polski, odnosząc się do nieoficjalnych wyników wyborów i klimatu kampanii wyborczej: „Łeb w łeb wśród jadu”.

Prezydenta Andrzeja Dudę największa włoska gazeta nazywa „populistą”, a w tytule komentarza zaznacza, że „nie kocha demokracji”.„Z prezydenturą Andrzeja Dudy Polska gwarantuje sobie więcej stabilności niż demokracji” - ocenia autorka komentarza. Na łamach mediolańskiego dziennika zauważa się, że popularność obecnego prezydenta, którego przedstawia się jako „obrońcę narodowej suwerenności przed europejskimi ingerencjami” oraz rodziny, związana jest przede wszystkim z programem 500+.

Dziennik włoskiej opozycji - "Il Giornale" - zaznacza z kolei, że prezydent Duda deklaruje się jako obrońca tradycyjnego modelu rodziny i popiera "hojny program" polityki socjalnej rządu. Dzięki niej, jak pisze gazeta, "wiele polskich rodzin wyszło z ubóstwa" i "po raz pierwszy od końca komunizmu w 1989 roku czują one, że jest partia, która troszczy się o ich potrzeby". To ten aspekt w ocenie dziennika miał istotny wpływ podczas wyborów.

"Il Giornale" zwraca także uwagę na to, że Polska jest głęboko podzielona. I podkreśla, że wybory ukazały "dokładnie tak jak przed pięciu laty, pęknięcie wyborczo-geograficzne kraju" na bogatszy północny zachód, głosujący na siły liberalne i mniej rozwinięty wschód, popierający siły konserwatywne i narodowe" - konstatuje "Il Giornale", dziennik zbliżony do centroprawicowej Forza Italia Silvio Berlusconiego

„La Repubblica” pisze, że niedzielna druga tura wyborów to kolejny przykład „odwiecznego konfliktu dwóch dusz” Polski . „To batalia, która coraz bardziej polaryzuje wschodni kraj, należący do Unii Europejskiej i NATO”- zaznacza.

Lewicowa gazeta stwierdza, że było to „starcie prowadzone przez suwerenistyczną prawicę za pomocą bardzo gwałtownych ataków, zniesławienia, kampanii antyeuropejskiej, antyniemieckiej i homofobicznej”.

Według autora artykułu zatytułowanego „Łeb w łeb konserwatora i liberała” z jednej strony jest proeuropejska Polska młodzieży, klasy średniej i wykształconych mieszkańców miast, reprezentowana przez Rafała Trzaskowskiego, a z drugiej- kraj przywiązany do tradycyjnych wartości katolicyzmu i „często reakcyjnego nacjonalizmu”.

O „podzielonej Polsce” pisze „La Stampa”. To, jak stwierdza, podział na wieś, która masowo głosowała na urzędującego szefa państwa i wielkie miasta, które chcą „zmienić kurs Warszawy będącej w konflikcie z Unią Europejską”. Kładzie nacisk na to, że kampania ukazała dwie Polski: „ultrakatolicką” i przywiązaną do tradycyjnej rodziny oraz tę "bliską mniejszości seksualnych, otwartą na dialog i broniącą demokracji".

EUobserver: Zwycięstwo Dudy daje rządowi PiS możliwość kontynuowania walki z UE

Wyniki głosowania w II turze wyborów unaoczniły głębokie podziały w polskim społeczeństwie. Prezydenta Andrzeja Dudę poparli wyborcy ze wschodniej części kraju, liczący ponad 50 lat oraz głównie z obszarów wiejskich - pisze w poniedziałek rano portal EUobserver.

"Konserwatywno-nacjonalistyczny Andrzej Duda został ponownie wybrany na prezydenta Polski w ostrej walce wyborczej z proeuropejskim, centroprawicowym prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim" - relacjonuje portal.

Wskazuje, że w II turze frekwencja wyborcza była najwyższa od upadku komunizmu 30 lat temu, a po wyborach "zarówno Duda, jak i Trzaskowski ogłosili zwycięstwo".

Zdaniem autorki artykułu w EUobserver Eszter Zalan, zwycięstwo Dudy "daje rządowi PiS ciągłą kontrolę nad głównymi instytucjami politycznymi, pozwalając mu dalej osłabiać niezależność sądów", a także "kontynuować walkę z UE".

Autorka artykułu pisze, że Duda zwyciężył po tym, gdy "PiS zdominowało media publiczne i administrację państwową przed wyborami".

"W ciągu ostatnich kilku tygodni sojusznicy Dudy oskarżyli Niemcy o tworzenie niezgody za pośrednictwem mediów postrzeganych jako niezależne, ale które są współwłasnością niemieckich firm. Politycy PiS zarzucili także Trzaskowskiemu, że nie ma „polskiej duszy” ani „polskiego serca”, bo jest otwarty na dyskusję o restytucji mienia żydowskiego utraconego podczas II wojny światowej, a inne media publiczne sugerują, że Trzaskowski byłby kontrolowany przez żydowskie interesy. Duda zobowiązał się do obrony „wartości rodzinnych” i walki z „ideologią LGBT” w kampanii wypełnionej homofobiczną retoryką" - pisze Eszter Zalan.

"Kommiersant": Polska podzieliła się na dwie połowy

Polska podzieliła się na miasta i prowincję; głosy wyborców praktycznie rozdzieliły się po równo między dwoma kandydatami w niedzielnych wyborach prezydenckich - ocenia w poniedziałek rosyjski dziennik "Kommiersant" w komentarzu na stronie internetowej.

"Wybory prezydenckie w Polsce zakończyły się bezprecedensowym wynikiem. Głosy wyborców rozdzieliły się praktycznie po równo między obecnym szefem państwa Andrzejem Dudą i jego rywalem, prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim" - relacjonuje dziennik. Komentarz ukazał się po ogłoszeniu przez polską Centralną Komisję Wyborczą wyników po przeliczeniu 99,96 proc. głosów oddanych w II turze.

"Chociaż przed prezydentem Dudą tylko Aleksander Kwaśniewski pozostał na drugą kadencję, to obecne zwycięstwo świadczy o głębokim podziale w polskim społeczeństwie. Według danych CKW Rafał Trzaskowski uzyskał więcej głosów w dziewięciu z 16 województw, a jego oponent - w siedmiu województwach na południu kraju. Jednak zwycięstwo, choć z minimalną przewagą, zapewniły panu Dudzie głosy wyborców na prowincji. Na pana Trzaskowskiego (...) głosowali raczej wyborcy w wielkich miastach" - wyjaśnia "Kommiersant".

Gazeta zwraca również uwagę na frekwencję w wyborach, podkreślając, że jej poziom - 68 procent - "jest najwyższym wskaźnikiem w całej historii wyborów głowy państwa we współczesnej Polsce". Ocenia, że wiąże się to z możliwością głosowania korespondencyjnego.

"Le Soir: Wynik wyborów w Polsce umacnia pozycję PiS

Zwycięstwo prezydenta Andrzeja Dudy w II turze wyborów prezydenckich umacnia pozycję partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która sprawuje w Polsce władzę od 2015 r. - pisze belgijski dziennik "Le Soir" i podkreśla, ze wygrał kandydat "konserwatywny" z "liberalnym".

Belgijska gazeta informuje w poniedziałek rano na swoim portalu, że prezydenta Dudę "wspiera konserwatywna nacjonalistyczna partia PiS, podczas gdy prezydent Warszawy reprezentuje główną centralną partię opozycyjną Platformę Obywatelską (PO), która obiecała przywrócić więzi z Unią Europejską napięte od czasu dojścia przez PiS do władzy".

Gazeta wskazuje, ze różnica pomiędzy urzędującym prezydentem a kontrkandydatem była niewielka, jeśli chodzi o poparcie. Podkreśla też, że druga tura wyborów charakteryzowała się bardzo wysokim wskaźnikiem frekwencji, wynoszącym prawie 70 proc.

Portal Europejska Prawda: wybory ostatecznie podzieliły Polskę

Wybory prezydenckie ostatecznie podzieliły Polskę na pół - pisze w poniedziałek ukraiński portal Europejska Prawda. Podkreśla, że głosowanie zmieniło kraj i skutki tego może odczuć też Ukraina. Dodaje, że PiS utrzymał monopol na władzę co najmniej do 2023 r.

"Prawie jednakowe wyniki opozycji pokazują, że wybory ostatecznie podzieliły kraj" - oceniają autorzy artykułu, Jurij Panczenko i Stanisław Żelichowskyj.

"Podczas gdy jeszcze niedawno polska opozycja była aktywna, ale mało wpływowa, obecnie to się wyraźnie zmieniło. Prawie połowa Polaków jest gotowa do głosowania na kogokolwiek, byle nie na władzę" - dodają.

Ich zdaniem Prawo i Sprawiedliwość będzie coraz częściej spotykać się ze zdecydowanym oporem społecznym. "Tym bardziej, że społeczeństwo jeszcze nie do końca odczuło ekonomiczny szok z powodu obecnego kryzysu (wywołanego pandemią koronawirusa - PAP)" - dodają autorzy. "Nie przez przypadek władze tak kategorycznie sprzeciwiały się propozycjom przeniesienia obecnych wyborów na jesień (...)" - wskazują.

Co więcej - jak podkreślają - PiS "tradycyjnie proponował przed każdymi wyborami potężny pakiet socjalnych inicjatyw" i "te wybory też nie były wyjątkiem". "Choć wraz z rozwojem kryzysu związanego z koronawirusem obietnice socjalne zeszły na drugi plan, wygrana Dudy oznacza konieczność ich spełnienia, co będzie nader trudne w obecnych warunkach" - dodano. Według serwisu "niespełnienie tych obietnic może odwrócić od władzy jej bazowy elektorat".

Przypominają, że w 2023 roku odbędą się w Polsce wybory parlamentarne, a PiS, dzięki zwycięstwu popieranego przez siebie kandydata, utrzymało swój monopol na władzę na najbliższe trzy lata.

Według portalu PiS "prawdopodobnie zainicjuje szereg projektów ustaw, aby skonsolidować swoją władzę w Polsce, by nie dopuścić do utraty możliwości samodzielnego rządzenia krajem w okresie dwuletniego okresu między następnymi wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi". Takie próby spotkają się z silnym oporem - oceniają.

Jak zaznaczają, wybory pokazały, że dla Prawa i Sprawiedliwości znowu pojawiła się poważna konkurencja na prawym skrzydle. Według autorów są to "ultraprawicowa Konfederacja i niezależny kandydat Szymon Hołownia, który planuje stworzenie swojej siły politycznej".

"Takie zagrożenie zmusza PiS do walki o głosy prawego obozu - i jest to nieprzyjemna wiadomość dla Ukrainy" - czytamy. Według autorów publikacji PiS będzie zmuszone do przejęcia części haseł skrajnej prawicy. "Niewykluczone, że spowoduje to nowe konflikty z Ukrainą w kwestiach historycznych" - ocenili.

"Mimo wygranej urzędującego prezydenta wybory zmieniły Polskę. I skutki tego może odczuć także Ukraina" - podsumowują.

Krzysztof Strzępka, Łukasz Osiński, Sylwia Wysocka, Bartłomiej Niedziński, Natalia Dziurdzińska

Źródło:PAP
Tematy
Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Advertisement

Komentarze (33)

dodaj komentarz
prs
Bankier wybral syf nazywajac "zagraniczna prasa"..
panguzik
Zagraniczne media i ich lokalni słudzy to mogą Polaków pocałować w du..dę ....
minirekin
Bez tej zagranicy to byłaby bieda i będzie jak inwestorzy przestaną finansować polski dług!
przemek_opinia odpowiada minirekin
Polski dług jest inwestowany przez zagranicę? Tak samo jak dług USA przez Chiny, a dług Francji przez Arabię Saudyjską.

grzegorzkubik
Polska sienie podzieliła na dwie połowy są mapki w jakich powiatach i gminach wygrał Duda. widać silną pozycję PIS-u skoro wygrywa z połączoną lewicą i różnymi nurtami liberalnymi. Jednak sądzę, że rząd teraz weźmie się za media i doprowadzi do ich repolonizacji. Widać wyraźnie ile mediów często niepolskich Polska sienie podzieliła na dwie połowy są mapki w jakich powiatach i gminach wygrał Duda. widać silną pozycję PIS-u skoro wygrywa z połączoną lewicą i różnymi nurtami liberalnymi. Jednak sądzę, że rząd teraz weźmie się za media i doprowadzi do ich repolonizacji. Widać wyraźnie ile mediów często niepolskich sprzyja opozycji i jest to nierówna walka.
minirekin
TVPis Kurskiego niby polskie a dno totalne. Same szczucie, insynuacje, kłamstwa i niedomówienia. I z podatków które płacę idzie na propagandę zafajdanej zmiany!
przemek_opinia odpowiada minirekin
Dobra to zaczynaj. POdaj choć po jednym przykładzie dla każdego z przymiotników które wymieniłeś. Przeanalizujemy :)
ryszard_mlynarski
Nadzieja że jak wszyscy postępowcy pojadą do niemieckich mocodawców to Wermacht unieważni wybory i zaprowadzi porządek. Liczę tu na syna bohaterskiego funkcjonariusza Stanisława Grodzkiego, syna TW Justyna oraz Różę von Cośtam
piqecici
Tak, Duda stchorzyl. Ale to nic dziwnego gdy sie nie ma charakteru.

Powiązane: Wybory prezydenckie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki