Prezydent USA zaoferował rozwiązanie problemu Strefy Gazy, ale jeśli inne kraje są skłonne zrobić to same, zachęcam je do tego - powiedział w czwartek sekretarz stanu USA. Podczas konferencji prasowej w stolicy Dominikany Marco Rubio stwierdził, że terytorium to "nie nadaje się do zamieszkania".


"Donald Trump chciał przyczynić się do rozwiązania kwestii Strefy Gazy, ale jeśli inne kraje zechcą zrobić to same, to byłoby wspaniale. Na razie jednak chyba nikt nie wydaje się śpieszyć, żeby to zrobić" - powiedział Rubio podczas wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Dominikany Luisem Abinaderem.
Sekretarz stanu odniósł się w ten sposób do pytania na temat wtorkowej propozycji Donalda Trumpa, by USA przejęły kontrolę nad Strefą Gazy, "zrównały ją z ziemią" i stworzyły tam "riwierę Bliskiego Wschodu". Rubio stwierdził, powołując się na stan faktyczny, że Strefa Gazy jest "niezamieszkiwalna", a Palestyńczycy będą musieli opuścić to terytorium na czas jego odbudowy i oczyszczenia z niewybuchów i pozostałości innej broni.
"Jeśli inne kraje są gotowe podjąć się tego zadania, to zachęcam je do tego. Wydaje mi się jednak, że na świecie jest wiele państw, które chętnie wyrażają zaniepokojenie sytuacją w Strefie Gazy i losem narodu palestyńskiego, ale bardzo niewiele z nich jest skłonnych zrobić w tej sprawie coś konkretnego. Myślę więc, że prezydent Trump próbuje coś zrobić i wywołać reakcję ze strony krajów, które mają zarówno potencjał ekonomiczny, jak i technologiczny, by przyczynić się do rozwoju regionu" - dodał Rubio.
Podobną interpretację propozycji Trumpa - która według "New York Timesa" zaskoczyła nawet jego własny zespół, jak również Izrael - w środę zaprezentował doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Mike Waltz. Sugerował, że jest to sposób na zmuszenie państw arabskich do działania.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt stwierdziła natomiast, że Trump nie zobowiązał się do wysłania do Gazy amerykańskich żołnierzy, choć sam prezydent nie wykluczył takiego rozwiązania. Premier Izraela Benjamin Netanjahu, który w czwartek odwiedził Kapitol, zapytany, czy obecność amerykańskich żołnierzy w Gazie będzie konieczna, odpowiedział natomiast jednym słowem: "nie".
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ piu/





























































