

"Socjalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w żadnym innym ustroju" - te słynne słowa Stefana Kisielewskiego (niestety) pasują obecnie do sytuacji w wielu miejscach świata. W szczególny sposób cytat ten odnosi się do Wenezueli.

Co jest lepsze od dwupoziomowego systemu walutowego? System trzypoziomowy - taką dewizą zdają się kierować władze w Caracas. W ubiegły piątek zadebiutował Marginalny System Dewizowy (Simad), w ramach którego możliwy będzie legalny obrót obcymi walutami w oparciu o rynkową podaż i popyt. Cena dolara w ramach systemu Simad wynosiła początkowo 170 boliwarów.
To wciąż mniej od kursu czarnorynkowego (190 boliwarów), lecz daleko od preferencyjnych kursów obowiązujących przy zakupach żywności i leków (6,3 boliwara) oraz w ramach systemów Sicad I (12 boliwarów) i Sicad II (52 boliwary), które obejmowały zakupy innych dóbr.
Zobacz też: PRL po latynosku. Wenezuelskie prostytutki dorabiają jako cinkciarki
ReklamaZobacz także
- Mechanizm jest otwarty i pozwala nabywcom i sprzedawcom wymieniać oferty - powiedział w piątek wenezuelski minister finansów Rodolfo Marco.
Według nowych regulacji, co jakiś czas władze w Caracas organizować będą aukcje dewizowe dla konkretnych sektorów gospodarki. Według komentatorów dostęp do "twardej waluty" wciąż będzie jednak mocno utrudniony i obarczony ciężarem biurokracji i uznaniowości, na które skarżą się importerzy.
Zobacz też: W Wenezueli brakuje prezerwatyw
Dodatkowo nie wiadomo, ile dolarów zostanie sprzedane po preferencyjnych kursach, a ilu nabywców zostanie odesłanych do systemu Simad, w którym obowiązuje kurs wyższy. Wiadomo natomiast, że faktyczna dewaluacja boliwara odbije się także na interesach zachodnich korporacji działających w Wenezueli.



























































