

Damy radę — tak sceptykom odpowiada Jerzy Podsiadło, prezes państwowego Węglokoksu, odpowiedzialnego za ratowanie przynajmniej sześciu z czternastu kopalni Kompanii Węglowej. Sceptyków przybyło po tym, jak w weekend rząd podpisał porozumienie ze związkami zawodowymi działającymi w bankrutującej Kompanii Węglowej.

Rząd zrezygnował w nim z likwidacji najsłabszych kopalni, odwołał plan zwolnień wśród pracowników dołowych, a pracownikom administracji i przeróbki obiecał wyższe odprawy. Ponadto zmiękczył stanowisko w spawie wprowadzenia sześciodniowego tygodnia pracy (dla kopalni, bo górnik nadal pracowałby pięć dni w tygodniu), pozostawiając go do dalszych negocjacji.
— Nie jesteśmy Caritasem. Już od czterech lat nasza strategia zakłada zakup kopalni, bo rozwój produkcji to naturalny etap rozwoju dla firmy handlowej, jaką jesteśmy. Zakładamy przy tym, że do końca 2015 r. sześć zakupionych przez nas kopalni będzie mieć łączny wynik w okolicach zera — deklaruje Jerzy Podsiadło.
To ambitne zapowiedzi. Plan naprawczy dla KW zakłada, że Węglokoks (a konkretnie spółka zależna Węglokoks Kraj) kupi od KW dwie kopalnie: Piekary i Bobrek (plus ewentualnie Ruch Makoszowy z kopalni Sośnica- Makoszowy), które w 2014 r. miały odpowiednio ok. 81 mln zł i 141 mln zł straty (głównie ruch Centrum, czyli część kopalni Bobrek). Ponadto Węglokoks obejmie 100 proc. udziałóww specjalnej spółce tzw. Nowej Kompanii Węglowej, do której w pierwszej kolejności (prawdopodobnie do końca maja) trafią cztery kopalnie rybnickie: Marcel, Rydułtowy- Anna, Jankowice i Chwałowice.
Więcej na ten temat - w dzisiejszym "Pulsie Biznesu"



























































