Wczoraj wypadło miejsce modelowe USDPLN i nastąpiło dramatyczne umocnienie złotówki w stosunku do dolara, pociągając za sobą w dół również EURPLN. Zasadnicze znaczenie ma przebieg wydarzeń na rynku globalnym.
W kraju po serii czarnych raportów z gospodarki Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 25 punktów, co nie może być i nie jest żadnym zaskoczeniem. Przez media przewinęło się wiele komentarzy bazujących na wzroście PKB w kraju rok do roku. Nie dajmy się jednak zmanipulować sposobem prezentacji krajowych statystyk. Jedno jest pewne, że gdy wyniki ekonomiczne nie są zgodne z chciejstwem, wtedy winę ponosi ten, kto statystyki przygotowuje, a jeżeli i on jest niewinny, to winna jest statystyka jako całość. Nie słyszę jednak, aby statystykę zaczęto usuwać z programów zajęć. Już wiele razy podkreślałem, że widzenie rzeczywistości w diametralnie różny sposób staje się diabelnie niebezpieczne przy przechodzeniu przez jezdnię i tutaj niestety pokazują to właśnie badania statystyczne. A jednak.
Umocnienie złotówki do wszystkiego, co się rusza jest kamieniem do szyi polskiego eksportu, jedynego parowozu naszego wzrostu gospodarczego. Tak więc zapytam Państwa wprost, czy przy kursie euro/złotego na poziomie 3.9800 z perspektywą jeszcze niżej, stymuluje to eksport czy nie? Mówiąc dokładniej, nie podzielam optymizmu polityków. Których? No zacznijmy od litery A. Nie bardzo przychodzi coś do głowy. Więc przejdźmy do litery B. A tu już trafiliście Państwo jak w dziesiątkę. Produkcja dramatycznie spadła, zapasy są na niskim poziomie, eksport dostanie nowej czkawki a kraj zaleje towar kupowany za granicą, bo będzie tańszy za złotówkę, pogorszy się bilans handlu zagranicznego, pojawi się (paradoksalnie) wyższa inflacja. Wiadomo, że zagrożone jest wykonanie wpływów budżetowych. To zagrożenie będzie większe, jeżeli będziemy opierać zaopatrzenie rynku na importowanych produktach. Bezrobocie nie zmaleje, dwieście tysięcy młodych ludzi wyjechało za granicę i będzie wyjeżdżać więcej, inwestycje nie ruszyły z kopyta, spożycie wewnętrzne jest coraz słabsze. Rosnące ceny paliw prawdopodobnie spowodują w końcu wzrost cen konsumpcyjnych, zahamują wydatki konsumpcyjne i spowolnią wzrost gospodarczy. Dlatego mówienie, że będzie lepiej jest na razie zwykłym pobożnym życzeniem. Przy obecnych rekordach cen ropy naftowej, która w ciągu miesiąca września może osiągnąć poziom 80 dolarów za baryłkę, będzie dobrze jak nie będzie gorzej. Po 16 miesiącach od wejścia do Unii Europejskiej sytuacja gospodarcza i społeczna wygląda najgorzej od 1 maja 2004.
Rynek walutowy dyskontuje szereg nowych czynników, z których na pierwszy plan wysunęło się tąpnięcie Chicago PMI, na drugie przesunęła się Indonezja. Kryzys walutowy w Indonezji może stać się sprawą najważniejszą, gdy ten ulegnie pogłębieniu, inwestorzy zaczną uciekać w popłochu, gdy okaże się jak szybko kurczą się rezerwy banku centralnego i jak zaczyna brakować dolara. Indonezja jest jedynym członkiem OPEC, który jest jednocześnie importerem netto ropy naftowej. Paliwa są tam dotowane przez budżet państwa. Dzisiaj nie mam dla Państwa dobrych, czy lepszych wiadomości. Rupia indonezyjska ponownie uległa silnemu osłabieniu w stosunku do środy, chociaż już nie tak bardzo jak we wtorek.
Wczoraj do zmiany sentymentu potrzeba było, aby euro/dolar przeszedł powyżej 1.2216 po otwarciu Nowego Jorku. Ten warunek został spełniony i dzisiaj po ogromnych przetasowaniach na pozycjach spekulacyjnych i ku zadowoleniu Warrena Buffetta euro/dolar jest notowany w okolicy 1.2370. Na rynku mamy długie pozycje otwarte @ 1.2246. Warren Buffet mieszka w domu, który kupił za 31.500 dolarów i jada skromne posiłki, często z MacD popijane CocaColą i jedyną jego słabością jest latanie luksusowymi samolotami. Gdybyście Państwo zainwestowali 10,000 dolarów w fundusz Berkshire Hathaway 30 lat temu, mielibyście teraz ponad 50 milionów dolarów. Trudno znaleźć kogoś podobnego do Buffetta, który po raz pierwszy zagrał na giełdzie mając 11 lat, a w wieku 14 lat wydał 1200 dolarów na zakup 40 akrów ziemi w Nebrasce. Czym się różni Buffet od reszty funduszy najlepiej zrozumieć dzwoniąc do któregoś z wielkich ubezpieczycieli po aktualną wycenę swojej polisy. Nawiasem mówiąc radzę nie dzwonić, żeby niepotrzebnie się nie denerwować.
Złotówka umocniła się dzisiaj do poziomu 3.2130 w przypadku USDPLN i 3.9758 w przypadku EURPLN. EURPLN był już przejściowo powyżej linii trendu wzrostowego, czyli powyżej 4.0600, jednak nie miał siły utrzymać zdobyczy i na dziennych wystąpiły na otwarcie już dwie luki spadkowe dziennych. Na razie euro/złoty zatrzymał się na wsparciu ciągniętym od dołka z lutego tego roku.
Paweł Koszarny
Analityk FMA
ECM
1.09.05
Źródło:Euro Consulting & Management
























































