W Zatoce Petrodolarów najlepiej już było [Tam mieszkam]

zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

Nie pij alkoholu, nie zakładaj szortów, nie noś krzyżyka na szyi. Mimo dominacji nie znoszącego sprzeciwu islamu, Arabia Saudyjska przekonała do siebie i ściągnęła do pracy kilka milionów obcokrajowców z całego świata. Powoli jednak każe im się pakować.

Z mapy atrakcyjnych zarobkowo krajów powoli znika jeden z opłacanych petrodolarami punktów nad Zatoką Perską. Nowa wizja ma zachęcić obywateli KSA [ang. The Kingdom of Saudi Arabia, Królestwo Arabii Saudyjskiej] do pójścia do pracy. To zwrot w gospodarczej strategii, dotąd podpartej głównie rękami ekspatów. Jeszcze niedawno szacowano, że z powodu nowego podejścia do 2020 roku kraj może opuścić 670 tysięcy mieszkających tam specjalistów z różnych krajów. Tylko w ciągu ostatniego półtora roku wyjechało ich 800 tysięcy. Pożegnania z Arabią nie uniknie też przynajmniej część z pracujących tam Polaków. – Wyraźnie widać tendencję do zastępowania drogich ekspatów z Zachodu wykwalifikowanymi, ale tańszymi pracownikami z Azji - Indii, Pakistanu czy Filipin – mówią niektórzy z pracujących tam rodaków.

(fot. FAISAL AL NASSER / FORUM)

Przyszłość odcedzona z ropy

Przez ostatnie kilka lat termin „saudyzacja” [w uproszczeniu: nacjonalizacja miejsc pracy kosztem zmniejszania udziału obcokrajowców w zatrudnieniu] odmieniano w mediach przez wszystkie przypadki. Nic dziwnego, skoro kraj stał się tymczasowym domem dla, jak się szacuje, około 10 mln obcokrajowców. W pierwszym kwartale br. statusem zatrudnionego w tym kraju mogło się wylegitymować 13,33 mln osób, z czego jedynie 3,15 mln stanowili Saudyjczycy (w tym dwa razy więcej mężczyzn niż kobiet). Według najnowszych dostępnych statystyk, bezrobocie wśród Saudyjczyków na początku tego roku wzrosło do poziomu 12,9 proc. (30,9 proc. wśród kobiet). Dwa lata wcześniej wynosiło 11,5 proc.

Dlaczego Saudyjczycy nie pracują? Posiadacz największych na świecie złóż ropy naftowej przez lata przyzwyczajał swoich obywateli do majętnego życia, nie wymagającego parania się pracą inną niż wygodne, urzędnicze stanowiska. Brak podatków, darmowa edukacja i opieka zdrowotna tylko pogłębiały przeświadczenie, że nawet niewiele robiąc, można dobrze żyć. Żeby jednak podlewana ropą gospodarka mogła się rozwijać, potrzeba rąk do pracy. Skoro nie było ich w kraju, szukano ich za granicą. Popyt na doświadczonych specjalistów i atrakcyjne zarobki przez lata wygrywały u obcokrajowców z obawami o komfort życia w kraju na wskroś przesiąkniętym islamem, gdzie do niedawna kobietom nie wolno było nawet prowadzić samochodów.

– Przyjazd do Arabii wiąże się z wyrzeczeniami – mówi Anna (imię zmieniono na prośbę bohaterki), która od ponad dwóch lat mieszka w Rijadzie. – Obowiązuje całkowita prohibicja, nie można oficjalnie kupić żadnych produktów alkoholowych, nawet w hotelach dla obcokrajowców. Wszystkie kobiety wciąż mają nakaz noszenia abai - luźnej długiej sukni zasłaniającej ciało od stóp do głów. Rozrywki i życie towarzyskie są bardzo ograniczone. Wszystkie restauracje mają oficjalny podział na sekcje dla kawalerów (single section) i na sekcje dla rodzin i kobiet (family section). W przestrzeni publicznej praktycznie nie ma możliwości mieszania się osób przeciwnej płci, niespokrewnionych ze sobą. Również w biurze kobiety pracują w części oddzielonej od mężczyzn. Wszystkie te czynniki powodują, że decyzja o wyjeździe do Arabii wciąż wiąże się z wieloma ograniczeniami. Stąd atrakcyjne wynagrodzenia – dodaje.

I może nic nie zagrażałoby im jeszcze latami. Ale spadły ceny ropy.

Model doskonałości

– Wstrzymano lub zaprzestano wielu rządowych projektów związanych z infrastrukturą, administracją, szkolnictwem itd. Pracuję w sektorze infrastrukturalnym i tutaj skutki kryzysu dało się odczuć. Na skutek oszczędności lub wręcz zaprzestania finansowania przez rząd, pracę straciło wielu ekspatów – opowiada tylko o zeszłorocznych problemach Polka pracująca jako inżynier przy budowie metra w Rijadzie.

Gospodarczy kryzys wymusił na tej części świata zmianę ekonomicznej optyki. W zeszłym wprowadzono nową opłatę dla ekspatów utrzymujących w tym kraju niepracujących członków rodziny, jej bieżąca wysokość to 200 riali saudyjskich miesięcznie (niespełna 200 zł) za każdą taką osobę, a docelowo 400 SAR w 2020 roku. Od tego roku w nieprzyzwyczajonej do tego rodzaju danin Arabii Saudyjskiej wprowadzono podatek VAT. Nową daniną obciążono też przedsiębiorstwa, które zatrudniają w tym kraju więcej obcokrajowców niż Saudyjczyków (400 SAR miesięcznie za każdego pracownika "z zewnątrz" - docelowo 800 SAR w 2020 roku).

W tle wszelkich działań pozostaje ogłoszona w 2016 roku następcę saudyjskiego tronu „Wizja 2030”. Kilkudziesięciostronicowa deklaracja poszukiwania nowej perspektywy kraju do tej pory zapatrzonego głównie w ropę. W dokumencie, który dosłownie od pierwszego zdania każe wyczekiwać globalnego modelu doskonałości, jest też szereg mniej poetycko brzmiących stanów docelowych. Między innymi bezrobocie obniżone do 7 proc., zwiększony udział kobiet w rynku pracy czy wzrost wpływu sektora prywatnego na gospodarkę. Symptomatyczne jest zwłaszcza to ostatnie założenie, mające odzwyczaić Saudyjczyków od wygodnych miejsc pracy w budżetówce. „Starsze pokolenie miało łatwiej. Wychodziłeś z uniwersytetu i z marszu dostawałeś etat w sektorze publicznym. Teraz trzeba się postarać. Odpowiedzialność  spoczywa na naszych barkach” – mówił jeden z młodych Saudyjczyków na łamach „The New York Times”.

Rijad - stolica Arabii Saudyjskiej
Rijad - stolica Arabii Saudyjskiej (fot. Faisal Nasser / FORUM)

Żeby zwiększyć odsetek obywateli na etacie, resort pracy obwieścił listę 12 branż, w których nie ma już miejsca dla obcokrajowców. Pierwszeństwo będzie przysługiwało Saudyjczykom m.in. w punktach sprzedaży dywanów, materiałów budowlanych i części motoryzacyjnych, zegarków, mebli czy ubrań dla dzieci. – Firmy są zobowiązane do obsadzania stanowisk obywatelami KSA, co najmniej w ilościach określonych przez rząd. Każdego roku te wymagania są podwyższane – mówi Anna.

Woltę Saudyjczyków trafnie uzasadniają liczby. W pierwszym kwartale 2018 roku w sprzedaży pracowało 296 tysięcy obcokrajowców i 253 tysiące rodowitych Saudyjczyków. Skala rozbieżności drastycznie wzrasta w przypadku innych gałęzi gospodarki – gdy w usługach zatrudnienie znalazło 3,8 mln obcokrajowców, to tylko 361 tysięcy obywateli KSA. Oficjalne statystyki potwierdzają też, że znacznie więcej ekspatów niż autochtonów zatrudnionych jest na stanowiskach specjalistycznych i technicznych. Żeby sprzyjać poprawie proporcji, w międzyczasie skrócono wymiar wiz dla obcokrajowców pracujących w sektorze prywatnym z dwóch lat do dwunastu miesięcy.

Ograniczenia wizowe to dla zagranicznych mieszkańców kraju jednoznaczny sygnał powrotu do siebie. – Prawdą jest również – choć nie jest to niemożliwe – że trudno jest zmienić pracę – tłumaczył w cyklu "Tam mieszkam" pracujący w przeszłości w Arabii Saudyjskiej Paweł Wolny. – Sprowadzenie i wdrożenie "zachodniego" ekspaty wiąże się z pokaźnymi kosztami i pochłania mnóstwo czasu (...) Po trzech miesiącach okresu próbnego albo firma, albo pracownik może zrezygnować bez konsekwencji. Wtedy zabawa z rekrutacją zaczyna się od nowa. Dlatego firmy bardzo niechętnie "puszczają" pracowników, którzy się sprawdzili, bo kolejny jest wielką niewiadomą. Wszyscy wolą zatrudniać osoby mające już doświadczenie w KSA z przyczyn oczywistych - jest już na miejscu i odpowiada mu kraj, klimat i warunki pracy – wyjaśniał.

Arabia (już nie taka) Zarobkowa

– Osobiście doświadczyłem pogorszenia jako pracownik w delegacji, ponieważ moja firma zredukowała dodatek (tzw. location premium) za pracę w Arabii Saudyjskiej. Tym samym warunki płacowe zrównały się z tymi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA) – mówi Piotr Krzoska, który przez kilka miesięcy mieszkał i pracował nad Zatoką Perską. – Otrzymałem również ofertę pracy lokalnie w Rijadzie, na stanowisku menadżerskim, wynagrodzenie było na podobnym poziomie jak w ZEA, ale pracodawca nie oferował żadnego dodatku, np. accommodation allowance czy darmowych biletów lotniczych do domu – uzupełnia.

Sąsiednie Emiraty pojawiają się w tych rozmowach wielokrotnie, także jako przedmiot czysto matematycznych porównań, u podstaw decyzji o wyjeździe na kontrakt do tego regionu świata. Krzoska ma za sobą doświadczenia związane z pracą w ZEA. – Uważam, że praca w Arabii Saudyjskiej jest nieopłacalna ze względu na porównywalne zarobki i zupełnie inną jakość życia codziennego. Mimo pozornych reform, kraj jest nadal bardzo konserwatywny, obcokrajowców obowiązuje przestrzeganie zasad ramadanu, nie ma swobód wyznania ani wyrażania swoich poglądów na tematy religijne czy polityczne. Czas wolny ograniczony jest do wizyt w centrach handlowych i restauracjach. Dodatkowo sytuację komplikuje konflikt z Jemenem i zagrożenie atakami terrorystycznymi (np. wszechobecne patrole i kontrole na ulicach Rijadu) – mówi. – Moim zdaniem jedynym walorem pracy w Arabii Saudyjskiej może być tylko dużo wyższe wynagrodzenie (o co najmniej 50 proc.) niż w sąsiednich krajach Bliskiego Wschodu, co niejako zrekompensuje dużo trudniejsze warunki życia niż przykładowo w ZEA – dodaje.

Na pytanie o powody, dla których obcokrajowcy mieliby nadal chcieć pracować w Arabii, tak samo odpowiada Anna. – Zdecydowanie zarobki. Wynagrodzenia w porównaniu do kosztów życia wciąż bywają znacznie wyższe niż np. w Dubaju - w mojej branży nawet dwukrotnie wyższe. Wynika to głównie z faktu, że kraj nie ma dobrej opinii na arenie międzynarodowej oraz że mimo wszystko życie jest tutaj w dużym stopniu regulowanie przez państwo. Mimo to, nie wszystkim się powiedzie. – Słyszę, że kilka lat temu było tu łatwiej o pracę specjalistom z Europy i USA, dzisiaj trzeba wykazać się umiejętnościami, których brakuje wśród azjatyckiej, tańszej kadry – opowiada Polka.

W Rijadzie chciałaby zostać co najmniej do wiosny przyszłego roku. Pozytywnie zaskoczyła ją współpraca z Saudyjczykami. Mówi, że większość ma wielki szacunek to kobiet i chętnie współpracują z nimi na płaszczyznach zawodowych. – Nie mają problemu z zaakceptowaniem kobiety na kierowniczym  stanowisku – dodaje. Piotr wrócił już do Polski. Jak mówi, nie nadaje się do życia wyłącznie pomiędzy biurem – mieszkaniem a centrum handlowym. Kiedy zarobki zrównują się z konkurencyjnymi rynkami w okolicy, znaczenie komfortu życia uwypukla się jeszcze mocniej. – Pobyt w Arabii uniemożliwiał mi swobodne funkcjonowanie. Wpływały na to np. ograniczenia związane ze wstępem do sklepów i restauracji (zamykanie sklepów na modlitwę kilka razy dziennie), brak kościołów i tolerancji dla chrześcijaństwa, brak rozrywek i ciekawych możliwości spędzania wolnego czasu, banicja na alkohol, bardzo ograniczone możliwości poznania innych ekspatów, okropny klimat i brak zieleni (w Rijadzie wszystko jest szaro-beżowe i brzydkie) – uzasadnia decyzję o wyjeździe.

Etaty dla niezainteresowanych

Sceptycy mają wątpliwości co do zasadności, a tym bardziej doskonałości planu saudyzacji. Bo jak zachęcić do efektywnej pracy tych, którzy latami nie wiązali jej ani z ekonomiczną koniecznością, ani z ambicjonalną potrzebą. – Spotkałem się z tym problemem podczas pracy dla klienta, który zlecił nam analizę efektywności personelu sklepów. Wyniki były jednoznaczne, Saudyjczycy byli o kilkadziesiąt procent mniej wydajni od imigrantów z krajów azjatyckich podczas wykonywania tych samych zadań. Zagraniczne sieci handlowe mają ogromne obawy związane z saudyzacją, bo problemem jest wyszkolenie i utrzymanie standardów obsługi, bazując na obywatelach, poza tym należy im płacić więcej niż imigrantom za pracę na tych samych stanowiskach – wyjaśnia Piotr Krzoska. – Nie inaczej jest w korporacjach, gdzie Saudyjczycy mają wyraźnie mniejszą motywację do rozwoju osobistego, np. powszechna jest nieznajomość języka angielskiego i nowoczesnych technologii. Prowadziłem szkolenie z obsługi systemu informatycznego w Dubaju oraz Rijadzie. O ile zespół oparty o pracowników z Azji w Dubaju był bardzo zaangażowany, o tyle Saudyjczycy w Rijadzie nie byli zainteresowani, bawili się telefonami, wielokrotnie wychodzili na modlitwę, potrzebowali tłumacza na język arabski – opowiada.

– Nie twierdzę że problem niskiej efektywności Saudyjczyków dotyczy wszystkich, ale w 80 proc. przypadków wyraźnie ustępują imigrantom na tych samych stanowiskach pracy, pobierając znacznie wyższe wynagrodzenia – dodaje.

"Wszystkie historie sukcesu zaczynają się od wizji" - głosi książę ibn Salman. A plan jest planem. Na koniec marca br. w Arabii Saudyjskiej pracowało o 234 tysiące mniej obcokrajowców niż rok wcześniej.

Malwina Wrotniak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
5 9 ajwaj

Lipa - nie ma kasy w Ar. Saudyjskiej. :)
Zabili Jamala KHASHOGGI 4 mld $$$. Raczej przedobrzyli w pieszczotach. Mieli go zawiezc do Ar.Sa. Reporterem to on czasem i byl. W ostatnim czasie handlarz broni i posrednik dla sluzb=intels zach > wiadomo kogo
Obazil K. paru z 7 panujacych klanów szczepów i 15 bylo w Turcji i go juz 2 tyg. nie ma, wszedl do ambasady Ar. Saud. i nie wyszedl. Zona

To rodzina ostatniej "osoby towarzyszacej" ks. Dianie czyli Dodi Al-Fayeda przed smiercia przed 20 laty > wujki
Super wejscia do demsów, gazet, polityków USA i Europy itd.

I tu jest problem Ar. Saud. - ma swoich terrorystów w Idlibie, a otoczyli Idlib (osatni dobrzy obcinacze glów w Syrii) > Turki i Rosjanie. Teraz Turki maja w garsci Ar. Saudyjska (konsul uciekl), za zbrodnie w ich Konsulacie. Moga zadac kasy, albo, zeby Ar. Saud. wziela se swoich dobrych terrorystów, albo cós co chca.

I bedzie OK, choc sa jeszcze z Chin Muzulmanie Ujgurzy - na paszportach tureckich. Ale tych maja na celowniku komandosi chinskich przyjaciól. I wtedy bedzie juz calkiem OK. :)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 0 open_mind

BREAKING: The First Lady’s plane is returning to Andrews AFB due to “mechanical failure”, haze of smoke reported coming from the plane.

! Odpowiedz
5 84 bankierkomentuje

Kajakarzy i śniadych nierobów powinny w EU tak samo rygorystyczne zasady obowiazywac jak Europejczykow w Arabii.
Powinny chodzic do kosciola, jesc mieso - obowiazkowo schabowy w niedziele a burke i sukmany zostawiac w domu dla kochanka oraz zakaz modlitw na ulicy czy jakimkolwiek publicznym miejscu.
Jak równo to dla wszystkich.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 27 misiura

Nie mają wyjścia. W 1955 r. ten kraj liczył 3,5 mln ludzi a teraz zbliża sie do 35 mln! Ludzka fala której nie zatrzyma nawet ropa po 100 $. Wyże demograficzne z lat 80 i 90 zaraz rozwalą cały system.

! Odpowiedz
15 90 sel

Jak to się dzieje ,że w Katarze Arabii Saudyjskiej i Kuwejcie mieszka i pracuje 3 razy więcej imigrantów niż miejscowych i nie ma problemu z imigrantami? ich kulturą? kościołami itp itd a w Europie jest może kilka procent z krajów Islamskich i wszędzie są z nimi problemy?

! Odpowiedz
1 126 furgas

Problemu nie ma pewnie dlatego, że jakbyś chciał zaprezentować swoją kulturę to byś trafił za kratki...

! Odpowiedz
1 16 and00

W Europie jest więcej imigrantów niż kilka %, a przynajmniej w tych krajach które mają z tym problem.
Poza tym, nie znam dokładnych danych, ale w tych krajach też może występować stosunek 3 emigrantów na 1 miejscowego, tyle że wśród bezrobotnych :)

! Odpowiedz
2 13 idillamz

Oni swoją cywilizację, kulturę, tradycje i obyczaje szanują, my je zwalczamy w ramach rewolucji ideologicznej.

! Odpowiedz
4 88 wektorwg

Kraj surowcow. Koniec surowca spiwrotem do namiotów na pustynie „syriana"

! Odpowiedz

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.