W środę po południu Sejm rozpoczął prace nad projektami ustaw, autorstwa PiS oraz KO, dot. zmian w ustawie o ochronie zwierząt. Projekt PiS zakłada m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych, wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych.


Projekt został w środę skierowany do prac w komisji rolnictwa. Wcześniej posłowie nie zgodzili się na odrzucenie go w pierwszym czytaniu. Wniosek taki złożył Krzysztof Bosak z Konfederacji.
Wniosek Konfederacji o odrzucenie projektu poparło 63 posłów, przeciw zagłosowało 339, 18 posłów wstrzymało się od głosu.
Suski: Ta ustawa to wielka chwila w historii Polski
Ustawa o ochronie zwierząt to wielka chwila w historii Polski - podkreślił w środę w Sejmie poseł PiS Marek Suski. Zapowiedział jednocześnie przygotowanie poprawki dotyczącej uboju rytualnego, "która pozwoli zrekompensować ludziom straty w branży".
Sejm w środę debatuje nad projektami zmian w ustawach autorstwa posłów PiS i KO o ochronie zwierząt.
Suski poinformował, że klub PiS popiera projekt o ochronie zwierząt. "W pracach w komisjach z pewnością pochylimy się nad poprawkami proponowanymi przez posłankę KO Katarzynę Piekarską" - oświadczył.
Zdaniem Suskiego "ta ustawa to wielka chwila w historii Polski". "Nasz kraj od wielu lat zmienia się, niestety czasem za wolno, ale zmienia się w dobrą stronę" - mówił.
"W wymiarze humanitarnym człowiek, który kocha zwierzęta, kocha ludzi. (...) Państwa, które szanują zwierzęta, szanują ludzi, bo miłość jest kierowana do wszystkich gatunków" - mówił. "Hodowla zwierząt jest dla zabawy. Czym jest futro w dzisiejszych czasach? Dzisiaj są takie ubrania, które nie muszą być z futer zwierzęcych. To jest ten dzień, w którym Polska idzie w kierunku państwa humanitarnego i przestrzega międzynarodowych zasad, bo w Unii Europejskiej przestrzega się tych zasad" - podkreślił poseł PiS.
Jak zaznaczył, "miłość do zwierząt nie jest lewicowa ani prawicowa". "Każda miłość pochodzi od Boga, także do zwierząt" - podkreślił Suski.
Przedstawił też dane dotyczące branży futrzarskiej. "Tak naprawdę do ferm futerkowych państwo polskie dopłaca, bo więcej wypływa z podatku do tych przedsiębiorstwa niż wpływa z podatków do budżetu państwa, więc państwo polskie utrzymuje te biznesy. A jak patrzymy na strukturę zatrudnienia, ok. 800 osób, to około połowa jest obywatelami zza granicy" - stwierdził poseł.
"Jeśli chodzi o ubój rytualny, myślę, że na tym posiedzeniu Sejmu spróbujemy zaproponować poprawkę, która pozwoli, aby zrekompensować ludziom straty w branży" - zapowiedział Suski.
Jego wystąpienie kilkakrotnie przerywali posłowie Konfederacji. "Przecież w UE tego rodzaju przepisy już obowiązują. Wiem, że może nie chcecie być w UE, ale większość Polaków chce, jest to wyznacznik aspiracji i przystąpienia do cywilizacji. Całkowity lub częściowy zakaz hodowli zwierząt na futra jest już w 16 krajach Europy. Wiem, że byście woleli być z Moskwą, nie raz to deklarowaliście, ale my wolimy być w Unii Europejskiej" - zwrócił się Suski do posłów koła Konfederacji.
Projekt PiS zakłada m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych, wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych. Projekt KO zakłada, oprócz zakazu wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych, także rozwiązania na rzecz godnej egzystencji zwierząt wycofanych ze służby (np. psów policyjnych lub ratowniczych).
Dworczyk: Wpływy do budżetu z branży futrzarskiej to ok. 11 mln zł
Wpływy do budżetu państwa z tytułu podatków z branży futrzarskiej to ok. 11 mln zł rocznie - poinformował szef kancelarii premiera Michał Dworczyk, który odpowiadał na pytania posłów w trakcie debaty nad projektem ustaw dot. zmian w ustawie o ochronie zwierząt.
Dworczyk stwierdził, że efekty przyjęcia ustawy PiS będą efektami "humanitarnymi", w wyniku których zakazane będzie trzymanie zwierząt na uwięzi, używanie kolczatek, organizowanie i prowadzenie występów cyrkowych z udziałem zwierząt. Dodawał, że celem jest zapewnienie lepszego traktowania zwierząt oraz m.in. zwiększenie kontroli samorządów nad schroniskami dla zwierząt.
"W ocenie Rady Ministrów zmiany zaproponowane w projekcie należy uznać za zasadne, a w konsekwencji Rada Ministrów rekomenduje przyjęcie projektu omawianej ustawy" - mówił Dworczyk.
Szef KPRM odpowiedział również na dwa pytania posłów dotyczące wpływów do budżetu z branży futrzarskiej oraz relacje funkcjonowania ferm na cenę mięsa.
Dworczyk poinformował, że wpływy z tytułu podatków z branży futrzarskiej do budżetu państwa rocznie to ok. 11 mln zł., natomiast wpływ funkcjonowania ferm norek na cenę mięsa w Polsce ocenił jako "w granicach błędu statystycznego".
Lewica: nie trzeba krzywdzić zwierząt, żeby zarabiać pieniądze
Nie trzeba zabijać zwierząt, by zarabiać pieniądze - podkreśliła w środę w Sejmie posłanka Lewicy Beata Maciejewska podczas debaty nad projektami mającymi zwiększyć ochronę i dobrostan zwierząt. Lewica chce jednak rekompensat, dla tych, którzy stracą na nowych przepisach.
Wiceprzewodnicząca klubu Lewicy Beata Maciejewska mówiła, że środa w Sejmie jest szczególnym dniem, ponieważ "politycy mówią słowem empatii i mogą stanąć po stronie zwierząt".
Według niej proponowane rozwiązania w radykalny sposób zmienią los milionów zwierząt w Polsce. Podkreśliła, że rocznie ok. 6 mln zwierząt jest zabijane na futra, a dziesiątki tysięcy trafia do schronisk. "Jesteśmy po stronie zwierząt. Nie musimy nosić futer, żeby dobrze wyglądać - karmić się cierpieniem innych" - zaznaczyła.
Posłanka Lewicy przekazała, że oprócz poparcia rozwiązań, które znalazły się w obu projektach ustaw, jej klub postuluje stworzenie urzędu Rzecznika Praw Zwierząt, który miałby stać na straży praw zwierząt, a także mógł szybko reagować w razie ich łamania. Podziękowała też organizacjom ekologicznym oraz zwykłym ludziom za to, że od lat starają się walczyć o prawa dla zwierząt, o ich dobrobyt.
Odnosząc się do proponowanych rozwiązań, posłanka zwróciła jednak uwagę, że oprócz dobrostanu zwierząt trzeba również dbać o dobrobyt ludzi. Jej zdaniem państwo powinno finansowo się włączyć w ewentualne przebranżawianie ludzi, którzy zajmowali się np. hodowlą zwierząt na futra. "Nie trzeba krzywdzić zwierząt, żeby zarabiać pieniądze" - podkreśliła.
Jej kolega klubowy Marcin Kulasek dodał, że państwo powinno przygotować wsparcie finansowe dla rolników, którzy odczują konsekwencje zmian w prawie.
Sawicki: Potrzebny okres przejściowy
Klub Koalicji Polskiej nie poprze projektu ustawy o ochronie zwierząt w obecnym kształcie – powiedział w środę w Sejmie Marek Sawicki. Poparł wygaszenie hodowli zwierząt na futra, ale w perspektywie 10 lat.
"Na pewno mój klub Koalicja Polska nie zagłosuje za projektem PiS w tej formule, którą teraz zaproponowaliście" - powiedział Sawicki, wyrażając zadowolenie z zapowiedzi skierowania projektu do komisji.
Według działacza PSL posłowie PiS, którzy występowali wcześniej w debacie, "sprytnie próbowali sprowadzić swój projekt do problemu ferm (zwierząt futerkowych - PAP), prześlizgując się po kwestii związanej z ubojem religijnym".
Według Sawickiego hodowlę zwierząt na futra "trzeba humanizować, trzeba z tego zrezygnować", ale nie nagle, lecz wprowadzając na 10 lat okres przejściowy lub wypłacając przez ten czas odszkodowania za utracone korzyści.
Zarzucił rządowi nieskuteczność w egzekwowaniu obecnych przepisów w warunkach, w jakich można hodować zwierzęta, wytknął nieobecność w Sejmie ministrów rolnictwa i środowiska. "Jeśli stwierdza się haniebne warunki, to gdzie inspekcja weterynaryjna? Macie narzędzia, korzystajcie z nich, pilnujcie, żeby dobrostan zwierząt był zgodny z wymogami prawa" – apelował.
"Dzisiejszy protest rolników to sprzeciw wobec likwidacji kolejnej gałęzi produkcji; polscy rolnicy są na granicy wyczerpania ich cierpliwości" – dodał, nawiązując do środowej demonstracji w Warszawie. Zwrócił uwagę na trwający od lat spadek cen w skupie, w tym kwot płaconych rolnikom za zwierzęta i rzepak.
Według Sawickiego choć w debacie nad projektem mówi się głównie o zakazie hodowli zwierząt na futra, to ograniczenia związane z ubojem rytualnym mogą spowodować spadek hodowli jagniąt i bydła oraz drobiu, co miałoby skutki dla rolników uprawiających rośliny pastewne. Przestrzegał, że wobec konieczności odbudowy gospodarki po kryzysie związanym z pandemią koronawirusa potrzebne są także korzyści płynące z hodowli.
Argumentował, że rozwój wymaga pracy, ziemi i kapitału. "Dobrobyt i rozwój biorą się z produkcji i z handlu, a premier i prezes PiS próbują nam udowodnić, że dobrobyt nie bierze się z produkowania, lecz drukowania pieniędzy" – mówił.
"Rozmawiajcie z muzułmanami, z żydami, może zgodzą się na inną formę uboju, nie będzie ograniczania produkcji" – apelował do rządzących.
"Gdyby PiS było uczciwe, zaproponowałoby ten projekt dwa lata temu, ale wycofaliście się, bo szły wybory. Teraz wychodzicie z tym projektem, bo przez trzy lata głosy rolników, producentów nie będą wam potrzebne" - powiedział, nawiązując do złożonego przez PiS w 2017 r. projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, który nie doczekał się uchwalenia.
Bosak: Składamy wniosek o odrzucenie "gniota"
Składamy wniosek o odrzucenie "gniota", jakim jest projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt - oświadczył w środę z mównicy sejmowe poseł Konfederacji Krzysztof Bosak. Uzasadniał, że proponowane prawo "dobije" polskich hodowców, którzy przez epidemię koronawirusa znaleźli się w kryzysie.
W środę po południu Sejm rozpoczął prace nad dwoma projektami ustaw, autorstwa PiS oraz KO, dotyczącymi zmian m.in. w ustawie o ochronie zwierząt. Projekt PiS zakłada zakaz hodowli zwierząt na futra, wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, dopuszcza ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych.
Bosak, w trakcie sejmowej dyskusji mówił, że zabijanie zwierząt jest "etycznym sposobem utrzymania i tworzenia miejsc pracy i zarobkowania, wbrew fałszowaniu etyki chrześcijańskiej, na której zbudowana jest nasza cywilizacja".
"Zgłaszam wniosek w imieniu koła Konfederacji o odrzucenie tego +gniota+ w pierwszym czytaniu" - oświadczył. Jego zdaniem proponowane prawo jest "szkodliwym, antypolskim, antywolnościowym, antyrolniczym i antyhodowlanym". "Projekt nie dotyczy tylko smyczy, łańcuchów czy zwierząt futerkowych (...). Dotyczy całego rynku mięsa" - stwierdził.
"Rozmawiałam z przedstawicielami branży. Dowiedziałem się, że kontrahenci już w tej chwili wstrzymali realizację zakupów mięsa z polski, antycypując spadek cen mięsa. 40 procent eksportu w sektorze drobiu, w sektorze wołowiny to jest ubój rytualny. Ten popyt zostanie obsłużony przez inne państwa. Jeżeli my nie obsłużymy tego popytu, będziemy mieć nadpodaż i załamanie cen mięsa na rynku wewnętrznym" - mówił Bosak.
Zwrócił uwagę, że epidemia koronawirusa spowodowała w branży mięsnej spadek zamówień, a to obniżyło rentowność produkcji. Ocenił, że proponowane zmiany "dobiją" polskie hodowle, które przez epidemię koronawirusa znalazły się w kryzysie. "Cała branża jest w szoku. Opamiętajcie się" - dodał Bosak, zwracając się do posłów.
Z kolei poseł Michał Urbaniak ocenił, że dyskusja na temat nowego prawa jest "festiwalem hipokryzji", a autorzy projektów chcą "zarżnąć" jedną z branż polskiej gospodarki.
Co przewiduje projekt
Nowe prawo ma zakazać również trzymania zwierząt domowych na uwięzi na stałe oraz używania kolczatek, zaś w przypadku tymczasowego uwiązania długość uwięzi musi wynosić min. 6 m i zapewniać zwierzęciu korzystanie z powierzchni co najmniej 20 m kw.
Przeczytaj także
W projekcie znalazł się również zapis dotyczący utworzenia Rady ds. zwierząt przy ministrze właściwym do spraw administracji publicznej. W jej skład mają wchodzić przedstawiciele stowarzyszeń ochrony zwierząt, schronisk, instytucji naukowych, lekarze weterynarii oraz hodowcy. Organ ma składać roczne sprawozdania na temat dobrostanu zwierząt.
Uwagi w związku z pracami nad projektem dotyczącym ochrony zwierząt przekazał kierownictwu PiS i parlamentarzystom minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Wskazał, że to ustawa o ochronie zwierząt może mieć ogromny wpływ na kondycję polskiego rolnictwa.
Polityk Porozumienia, europoseł Adam Bielan oświadczył, że Porozumienie nie zajęło jeszcze stanowiska ws. projektu ustawy o ochronie zwierząt. Podobnie wypowiedział poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski. Jak poinformował, "w sprawie ustawy o ochrony zwierząt jeszcze nie podjęliśmy decyzji". "Po 12 lipca pan minister Zbigniew Ziobro i Solidarna Polska komunikuje, że podstawowym naszym zobowiązaniem jest zobowiązanie wobec naszych wyborców, a więc także kwestia szacunku dla polskiej wsi" - podkreślił Kowalski.
W środę wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS) podkreślił, że "w klubie obowiązuje dyscyplina". "Przypuszczam, że wszyscy posłowie zagłosują za ustawą" - dodał Terlecki.
We wtorek szef PO Borys Budka zapowiedział, że klub Koalicji Obywatelskiej poprze projekt PiS zmian w ustawie o ochronie zwierząt, ale zaproponuje do niego szereg poprawek. Jak poinformował, poprawki będą dotyczyły wsparcia dla branż, których ewentualnie dotkną planowane ograniczenia. Kolejne poprawki mają zmierzać do uzupełnienia projektu PiS o rozwiązania prawne - chodzi m.in. o obowiązkowe czipowanie zwierząt domowych i tworzenie ich rejestrów, co miałoby ograniczyć zjawisko bezdomności np. psów i kotów.
Dariusz Joński (KO) zapowiedział, że złoży poprawkę, aby na drodze do Morskiego Oka nie były wykorzystywane konie; zaproponuje wprowadzenie np. meleksów elektrycznych.
Pozytywnie o projekcie PiS wypowiadali się także politycy Lewicy. Poseł Andrzej Rozenek podkreślił, że "to temat, który wszystkim obrońcom praw zwierząt leży na sercu od bardzo dawna". "Jeszcze w VII kadencji Sejmu walczyliśmy o zakaz chowu futerkowego i o zakaz uboju rytualnego. Wtedy udało się ponad podziałami politycznymi osiągnąć konsensus i na rok został zakazany ubój rytualny" - dodał.
Z kolei PSL zapowiedziało szereg poprawek do projektu PiS. Szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że popiera rozwiązania zmierzające do poprawy dobrostanu zwierząt, np. zakaz trzymania psów na łańcuchu. Przeciwny jest jednak pomysłom zmierzającym m.in. do ograniczenia tzw. uboju rytualnego, którymi - jak to ocenił - prezes Kaczyński "dał w twarz polskiemu rolnikowi".
Natomiast posłowie koła Konfederacji oświadczyli, że nie poprą projektu ustawy. Zdaniem posłów tego ugrupowania projekt uderza w polskie rolnictwo, eksport i w konsumentów, bo ceny mięsa mogą wzrosnąć. Według wiceszefa koła Konfederacji Krzysztofa Bosaka, PiS "postanowiło zaskoczyć wszystkich" i z nikim go nie konsultowało.
Sejm zajmie się także projektem KO dot. ochrony zwierząt. Projekt zakłada, oprócz zakazu wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych, także rozwiązania na rzecz godnej egzystencji zwierząt wycofanych ze służby (np. psów policyjnych lub ratowniczych).(PAP)
autorka: Iwona Pałczyńska
ipa/ mrr/



























































