Pod wypracowaną marką H&M, międzynarodową ekspansją oraz współpracą ze światowej klasy projektantami kryje się ciemna strona, czyli niepokojące zjawisko wykorzystywania przy produkcji 14-letnich dzieci - pisze "The Guardian".
Szwedzka sieć odzieżowa Hennes & Mauritz, czyli dobrze nam znany H&M, jest jednym z największych detalistów światowego segmentu odzieżowego. Sieć rozwija się w bardzo szybkim tempie, publikując coraz wyższe wyniki finansowe. H&M w lipcu tego roku mogło pochwalić się 10 proc. wzrostem przychodów w stosunku do wyników uzyskanych w lipcu ubiegłego roku. Wynik ten podskoczył również względem miesiąca poprzedniego, ponieważ w czerwcu zarejestrowano wzrost na poziomie 8 proc. Szwedzi nie tylko generują coraz większe przychody, ale również prowadzą sukcesywną ekspansję. W tym roku posiadają już 4105 sklepów na całym świecie, co stanowi liczbę większą o 456 w porównaniu do zeszłego roku.
A co z polskim rynkiem…
Publikowane wyniki są powodem do radości dla Szwedów. Jednak w naszym kraju to nie H&M jest liderem rynku odzieżowego. Szwedzka firma znajduje się na podium, uzyskując trzecie miejsce pod względem wielkości uzyskiwanych wyników w nadwiślańskim kraju. Spółkę i jej osiągnięcia wyprzedzają dwa inne wielkie przedsiębiorstwa – LPP oraz Inditex. Przy porównaniu należy jednak zwrócić uwagę na istotny fakt, iż Szwedzi dysponują tylko jedną marką, a pod hiszpańską i polską spółką kryje się ich kilka. Przychody, jakie uzyskał szwedzki gigant w Polsce w 2015 roku, sięgnęły 2 mld złotych przy 154 sklepach. Dla porównania gdańska spółka LPP pochwaliła się przychodami w wysokości przekraczającej 3,25 mld i liczbą salonów, która w czerwcu przekroczyła tysiąc.
Druga strona medalu
Z drugiej strony wobec dobrych wyników, otwierania nowych sklepów, renomy i nawiązywania nowych kontraktów ze światowymi projektantami, jak chociażby Jimmy Choo, Versace czy ostatnio zawarta przez H&M współpraca z paryską marką Kenzo, jest też produkcja, o której się nie mówi albo mówi się bardzo mało.
Dla nikogo nie jest zaskoczeniem widok metki ubrania zakupionego w sieciówce, na której widnieje nazwa azjatyckiego kraju jako miejsca produkcji. Hennes & Mauritz posiada swoje fabryki tekstylne miedzy innymi w Mjanmie, a wiek zatrudnionych tam pracowników – według dziennika "The Guardian" - rozpoczyna się zaledwie od 14 lat, a ich zarobki równe są minimalnemu wynagrodzeniu. W ubiegłym roku rząd Birmy ustawił minimalną płacę wynoszącą - 3600 kiat (około 2,65 euro) za 8-godzinny dzień pracy, co kwalifikuje zarobki w Birmie do jednych z najniższych na świecie.
Pracę w zakładach w Birmie opisuje mająca premierę w Szwecji książka "Modeslavar", której tłumaczenie ze szwedzkiego to - Niewolnicy Mody. Autorzy książki Moa Kärnstrand i Tobias Andersson Akerblom opowiadają o 14-letnich dziewczętach w Birmie, których dzień pracy trwa około 12 godzin, czasami do godziny 22.00,co narusza krajowe przepisy i międzynarodową konwencję prawa pracy.
Zatrudniony jest każdy, kto chce pracować – mówi Zu Zu, jedna z dziewcząt, które rozpoczęły pracę w wieku 14 lat. H&M poinformowało o podjęciu odpowiednich działań odnośnie niepokojących zjawisk w zakładach produkcyjnych. Jednym z nich miał być brak odpowiednich kontroli wieku pracowników, którzy legitymowali się fałszywymi dowodami tożsamości. Stanowisko firmy w sprawie zatrudniania nieletnich jest jednoznaczne. Szwedzki gigant utrzymuje, że nie toleruje pracy dzieci w żadnej formie tj. poniżej wieku określonego standardami MOP.
Tak niski wiek nie jest jednak przestępstwem, zgodnie z zasadami Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP), które mówią o możliwości zatrudnienia od 14 roku życia w krajach, których gospodarka i instytucje edukacyjne nie są jeszcze dostatecznie rozwinięte. MOP podkreśla znaczenie niewykluczania tej grupy wiekowej z podjęcia pracy w Mjanmie.
Również inni brytyjscy detaliści posiadają swoje zakłady produkcyjne w Birmie. Są to między innymi Marks & Spencer, New Look i Primark. Pierwszy z nich twierdzi, że jego dostawcy zatrudniają tylko pracowników, którzy ukończyli 18 rok życia. Natomiast dwie kolejne spółki informują, iż fabryki z którymi współpracują nie zatrudniają osób poniżej 16 lat – co poddawane jest częstej weryfikacji.


























































