Kolejny dzień przynosi kolejny rekord słabości liry. Turecka waluta z dnia na dzień pogłębia historyczne minima. Znad Bosforu trwa odpływ kapitału przestraszonego nierównowagą makroekonomiczną i ryzykiem politycznym.


W czwartek rano za dolara płacono ponad 4,15 lir. Dzień wcześniej cena amerykańskiej waluty w porywach przekraczała 4,19 lir. Za jedno euro Turcy muszą płacić już ponad 5,14 lir, choć jeszcze na początku roku europejska waluta kosztowała ok. 4,50 lir.
Przez ostatnie pół roku lira straciła niemal 12 proc. względem dolara, a przez poprzednie trzy lata skala deprecjacji tureckiego pieniądza sięgnęła 36 proc. Zagraniczny kapitał ucieka z Turcji. Władze kraju prowadzą bowiem katastrofalną politykę gospodarczą – bank centralny ma związane ręce i z powodu nacisków politycznych nie może podnosić stóp procentowych mimo przekraczającej 10 proc. inflacji CPI.
Turcja zmaga się też z poważną nierównowagą makroekonomiczną. Choć dynamika PKB w IV kwartale 2017 roku sięgnęła imponujących 7,3 proc., to stopa bezrobocia ani myśli spadać i od roku utrzymuje się na dość wysokim poziomie 10-11 proc.
Ponadto Turcja notuje nadmierne deficyty na rachunku obrotów bieżących, co w przypadku kraju rozwijającego się zazwyczaj stanowi prostą receptę na kryzys walutowy. Od marca 2017 do lutego 2018 ujemne saldo na rachunku bieżącym wyniosło 53,3 mld USD, podczas gdy rok wcześniej 12-miesięczna suma krocząca tego wskaźnika ukształtowała się na poziomie 34,1 mld USD.
Dodatkowo na niekorzyść Turcji działa wielka geopolityka. W środę Donald Trump zagroził interwencją militarną w Syrii, w której zresztą turecka armia od miesięcy prowadzi walki przeciwko siłom kurdyjskim. Kombinacja błędnej polityki gospodarczej oraz agresywnej polityki zagranicznej sprawiają, że lira stanęła na krawędzi „deprecjacyjnej spirali”, która może pogrążyć w głębokim kryzysie 17. co do wielkości gospodarkę świata.
Najbliższym testem dla Turcji będzie zaplanowana na 25 kwietnia decyzja banku centralnego. Jeśli nie dokona on zdecydowanej podwyżki stóp procentowych, to kolejni inwestorzy mogą utracić zaufanie do tureckiej waluty i obligacji.
„Rynki w tym momencie naprawdę chciałyby zobaczyć podwyżkę stóp procentowych w banku centralnym. Byłby to znak, że wciąż jest to instytucja godna zaufania i że traktuje swój cel inflacyjny na poważnie i jest gotowa oprzeć się naciskom ze strony rządu” – tak nadzieje zagranicznych inwestorów wyraził William Jackson, ekonomista Capital Economics cytowany przez Reutersa.
Krzysztof Kolany



























































