Jeśli w grudniu zakończą się czasowe obniżki podatków na paliwa, inflacja w całym 2027 r. wyniosłaby średnio 4,2 proc. - prognozują analitycy Erste Bank Polska. Ich zdaniem nie można jednak wykluczyć przedłużenia programu Ceny Paliwa Niżej.


Analitycy banku stwierdzili, że perspektywy inflacyjne nadal się pogarszają.
Jak wyjaśnili, wynika to przede wszystkim m.in. z utrzymujących się na podwyższonych poziomach światowych cen surowców, przy braku wiarygodnych oznak deeskalacji napięć geopolitycznych, narastającej globalnej presji kosztowej oraz osłabienia krajowej waluty.
Analitycy zwrócili uwagę, że niedawna decyzja rządu o ponownym wprowadzeniu czasowych obniżek podatków na paliwa (program Ceny Paliwa Niżej) obniży inflację CPI o 0,7-0,8 pkt proc. w ostatnich miesiącach 2026 r. Ma on też zapobiec przekroczeniu przez inflację progu 4 proc. do grudnia 2026 r.
Tego rodzaju działania stanowią jednak jedynie doraźne rozwiązanie, a nie trwałą odpowiedź na problem inflacji. Co więcej, mogą one opóźnić powrót CPI do celu inflacyjnego, ponieważ tworzą efekt niskiej bazy, który ujawni się po 12 miesiącach - ocenili przedstawiciele banku.
Ich zdaniem to, co stanie się z inflacją w 2027 r., będzie w dużej mierze zależało od globalnych cen surowców, ale również od tempa wycofywania pakietu CPN oraz decyzji dotyczących taryf na prąd i gaz.

W scenariuszu bazowym Erste BP zakłada wygaśnięcie obniżek podatków na paliwa w grudniu oraz umiarkowany wzrost cen energii elektrycznej i gazu (o około 5 proc.) z nowym rokiem. Miałoby to podnieść inflację CPI do 5 proc. r/r w styczniu oraz do średnio 4,2 proc. w całym 2027 r.
„Nie można wykluczyć przedłużenia programu CPN po grudniu, jednak jego szacowany koszt, wynoszący około 5 mld zł na kwartał, sprawia, że w naszej ocenie jest mało prawdopodobne, aby miał być utrzymywany dłużej niż do marca 2027 r. W takim scenariuszu szczyt inflacji na poziomie 5 proc. zostałby odsunięty do czerwca, kosztem większego obciążenia fiskalnego oraz jeszcze dłuższego okresu utrzymywania się inflacji powyżej celu” - uważają analitycy.
Co zrobi RPP, gdy ceny znów wzrosną? Ekonomiści nie wykluczają podwyżek stóp
Wskazali też, że Rada Polityki Pieniężnej pozostaje w trybie „wait-and-see”, lecz jej retoryka staje się bardziej jastrzębia. Podkreślili, że bank centralny nie musi reagować natychmiast na pogorszenie perspektyw CPI, ponieważ inflacja powinna pozostać poniżej 4 proc. przynajmniej do końca bieżącego roku.
Analitycy Erste BP uważają, że przy założeniu braku dalszej eskalacji napięć na rynkach surowcowych polski bank centralny może przeczekać przejściowy wzrost dynamiki CPI i pozostawić stopy procentowe bez zmian nie tylko w tym roku, ale również w 2027 r. „Tym bardziej że w kolejnych kwartałach należy oczekiwać umiarkowanego spowolnienia wzrostu PKB oraz płac” - dodali.
Wskazali jednak, że ryzyko podwyżek stóp procentowych istotnie się nasiliło w ostatnich miesiącach i może się zmaterializować w przypadku m.in. dalszego wzrostu światowych cen surowców.
„Nawet jeśli RPP zdecyduje się zareagować na pogorszenie perspektyw inflacyjnych, naszym zdaniem skala podwyżek powinna być ograniczona i nie przekroczyć łącznie 50 pb, a następnie zostać odwrócona w okresie krótszym niż rok, gdyż przedłużający się szok podażowy w połączeniu z zacieśnieniem polityki pieniężnej ostatecznie negatywnie wpłynęłyby na perspektywy wzrostu gospodarczego” - dodali. (PAP)
jls/ pad/































































