Tam mieszkam: Wyspy Owcze cz. 2

redaktor naczelna Bankier.pl

Najdroższe nieruchomości? Te na najbardziej odizolowanych wyspach, gdzie żyje się niczym na końcu świata. Nikt nie stoi tu w kolejkach po deweloperskie mieszkania, mimo że o kredyt hipoteczny nie trudno.

O życiu w miejscu, gdzie funkcjonuje tylko jeden fast food, a na większe zakupy lata się do Kopenhagi lub Londynu opowiada Polka - Kinga Eysturland.

Bankier.pl: Abstrahując od politycznej niezależności od Danii, Wyspy Owcze są samowystarczalne?

Kinga Eysturland: Mój mąż powiedziałby, że tak. Ja twierdzę, że nie. Społeczeństwo farerskie jest w tej sprawie podzielone. Uważam, że Wyspy mają potencjał i szansę na niepodległość, o ile w okolicy archipelagu uda się znaleźć ropę. Odwierty prowadzone są już od około 15 lat, jednak póki co ropy jak nie było, tak nie ma i być może nigdy nie będzie. Największy sektor gospodarki bezsprzecznie stanowi rybołówstwo, które jest też sektorem niepewnym. Wyspy Owcze nie posiadają żadnych surowców naturalnych, które można by eksploatować, a następnie eksportować i które zapewniłyby bezpieczeństwo finansowe kraju.

"Oczywiście Wyspy mogłyby postawić na bankowość i ulgi podatkowe dla zagranicznych inwestorów, jednak..."
"Oczywiście Wyspy mogłyby postawić na bankowość i ulgi podatkowe dla zagranicznych inwestorów, jednak..." (fot. iStockphoto / Thinkstock)



Oczywiście Wyspy mogłyby teoretycznie obrać kierunek taki, jak chociażby Andora czy Liechtenstein i postawić na bankowość i ulgi podatkowe dla zagranicznych inwestorów, jednak byłby to krok zupełnie sprzeczny z mentalnością tutejszego społeczeństwa, w którym królują uczciwość i protestancki etos pracy. Ponadto na Wyspach brakuje ludzi wykształconych, a możliwości edukacyjne w zakresie szkolnictwa wyższego są tu bardzo ograniczone.

Kinga Eysturland - Polka na Wyspach Owczych
Kinga Eysturland - Polka na Wyspach Owczych (Kinga Eysturland)

W stolicy kraju - Tórshavn - funkcjonuje skromny uniwersytet, zaś w Klaksvik mieści się szkoła dla marynarzy. Większość Farerczyków chcących zdobyć wyższe wykształcenie decyduje się na wyjazd do Danii lub Wielkiej Brytanii. Problem tych wyjazdów polega jednak na tym, że połowa absolwentów nie ma ochoty wracać na Wyspy po ukończeniu studiów. Nic dziwnego – atrakcje Kopenhagi lub życie kulturalne Londynu są dla młodych ludzi dużo bardziej atrakcyjne niż plotkowanie czy robienie na drutach.


Pokaż Tam mieszkam na większej mapie

Jednak nie zaprzeczam, że niepodległość przyniosłaby za sobą również wiele pozytywnych zmian. Z pewnością korzystnie wpłynęłaby na rozwój turystyki, która wciąż jeszcze raczkuje. Należałoby też spodziewać się napływu inwestycji z zewnątrz, gdyż Wyspy Owcze stałyby się wówczas centrum samym sobie, a nie tylko dalekim kolonialnym przedmieściem duńskiej metropolii.

Na pewno nie mają się czego wstydzić. To jedno z najbardziej urokliwych miejsc w Europie. Skąd ta zieleń na dachach?

Farerska przyroda jest rzeczywiście przepiękna i majestatyczna. Krajobraz nie jest tu może tak zróżnicowany jak na Islandii, ale tutejsze wioski z pewnością są bardziej malownicze od tych islandzkich. Gdy pierwszy raz przyjechałam na Wyspy, największe wrażenie zrobiła na mnie wysokość gór i bliskość morza. Mój tata odwiedzając mnie w zeszłym roku powiedział, że Wyspy Owcze to takie połączenie Zakopanego z Norwegią, zaś nocna panorama Klaksvík skojarzyła mu się z Monako (!).

"Trawiaste dachy chwalił sam Bill Clinton, podkreślając ich ekologiczny charakter, praktyczność oraz nawiązanie do tradycji"
"Trawiaste dachy chwalił sam Bill Clinton, podkreślając ich ekologiczny charakter, praktyczność oraz nawiązanie do tradycji" (fot. iStockphoto / Thinkstock)

Co do trawiastych dachów, to stanowią one bardzo ciekawe rozwiązanie budowlane, chociaż zaczynają należeć do rzadkości. Chwalił je sam Bill Clinton (odwiedzający Wyspy w 2007 roku), podkreślając ich ekologiczny charakter, praktyczność oraz nawiązanie do tradycji.

Bo tutejsze lasy podobno naturalne nie są. To z racji wiatru?

Z geologicznego punktu widzenia, Wyspy Owcze to bazaltowe skały porośnięte trawą, która jest systematycznie „koszona” przez populację owiec. Oprócz tego tu i ówdzie rosną skromne krzaki kosodrzewiny, zaś kilka wiosek na Wyspach posiada sztuczne plantacje karłowatych drzew. Przebywanie w takim „lesie” ma dla mnie wydźwięk terapeutyczny, a prawdziwe drzewa to jedna z tych rzeczy, których najbardziej mi tu brakuje.

Poza tym znajdujemy się na środku Atlantyku, tak wiec wieje u nas przez większą część roku. Co jakiś czas Wyspy nawiedza silny sztorm, który nie tylko łamie drzewa, ale potrafi również niszczyć domy i samochody.

A na co dzień – jaka pogoda?

Fatalna! Pada praktycznie codziennie, latem temperatury rzadko kiedy przekraczają 15 st. C, a śnieg w maju to tutaj żadna sensacja. Na szczęście zimy są dużo łagodniejsze niż w Polsce i temperatura rzadko kiedy spada poniżej zera. Do tego dochodzi położenie geograficzne (62N), przez które daje się odczuć wpływ dnia polarnego, ale także ciemnej i długiej polarnej nocy, chociaż nie jest tu jeszcze aż tak dramatycznie, jak za kołem podbiegunowym.

Farerczycy nieustannie narzekają na pogodę, chociaż bywa, że ironizują, mówiąc na przykład: W tym roku lato było w środę. Na uwagę zasługuje również tutejszy szacunek do pogody. Wszystkie ostrzeżenia dotyczące wiatru lub stanu morza traktowane są z niezwykłą powagą. Wielu farerskich rybaków straciło życie na morzu, co jest przyczyną owego szczególnego respektu wobec matki natury.

Jest taki mit o Wyspach Owczych, który chciałaby Pani obalić?

Z pewnością jest to mit dotyczący polowania na wieloryby. Temat ten jest szeroko komentowany w mediach zagranicznych, nagłaśniany w formie skandalu i demonizowany poprzez wykorzystanie maksimum emocji i minimum rzetelności. Po pierwsze grindadráp, czyli owo polowanie, dotyczy tylko jednego konkretnego gatunku walenia z rodziny delfinowatych, tzw. pilot whale, który NIE JEST gatunkiem zagrożonym. Po drugie, liczba zabitych waleni jest naprawdę niewielka w porównaniu z ich ogólną populacją, więc równowaga ekosystemu nie zostaje w żaden sposób zachwiana. Po trzecie, upolowany wieloryb ginie w ciągu kilku sekund – nie ma więc mowy o znęcaniu się nad zwierzętami tudzież torturowaniu ich. Po czwarte, mięso i tłuszcz są sprawiedliwie dzielone pomiędzy mieszkańców wioski, w której grindadráp miał miejsce, tak więc dystrybucja ma charakter niekomercyjny.

Oczywiście trudno polemizować z komentarzami odnośnie do nieestetycznego widoku krwi w zatoce czy wielorybich cielsk leżących rzędem na plaży, jednak należy pamiętać, że świnie lub krowy często są zabijane w rzeźniach w dużo gorszych, choć mniej transparentnych warunkach.

"Wyspy Owcze to bazaltowe skały porośnięte trawą, która jest systematycznie koszona przez populację owiec"
"Wyspy Owcze to bazaltowe skały porośnięte trawą, która jest systematycznie koszona przez populację owiec" (fot. iStockphoto / Thinkstock)

Natomiast jeżeli chodzi o mity dotyczące samych Farerczyków, to warto chyba podkreślić fakt, że jest to społeczeństwo bardzo nowoczesne i pomimo izolacji Wysp, nie należy błędnie identyfikować ich mieszkańców jako zacofanych. Ludzie tutaj dbają o wygląd i są modnie ubrani, a wycieczki na zakupy do Kopenhagi czy Londynu nie są tu niczym ekskluzywnym. Farerczycy mają ładnie urządzone domy, a także lubią dobre samochody i gadżety. Jest to zatem prowincja o bardzo zachodnim charakterze.

Jak sobie radzą Farerowie z bankowością?

Na Wyspach funkcjonują 4 banki. Największy z nich - Bank Nordik - jest zarazem najpopularniejszy i ma swoje oddziały również w Danii, na Islandii i na Grenlandii. Pozostałe to Eik Bank, który obecnie jest w rękach państwa ze względu na ogłoszoną w 2011 roku upadłość oraz dwie kasy oszczędnościowe - Suðuroyar Sparikassi i Norðoya Sparikassi, które działają bardziej lokalnie.

Oferty bankowe są podobne do standardów oferowanych w Polsce. Do wyboru są kredyty hipoteczne, lokaty oszczędnościowe czy karty kredytowe. Bardzo dobrze funkcjonują konta internetowe, zaś na Wyspach pojawia się coraz więcej bankomatów. Płatność kartą kredytową nie jest tu jeszcze tak rozpowszechniona jak na Islandii, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Usługi bankowe są łatwo dostępne - siedziby banków istnieją we wszystkich większych wioskach, dodatkowo zawsze można liczyć na całodobowe wsparcie telefoniczne lub internetowe.

Kredyt hipoteczny też na wyciągnięcie ręki?

Na Wyspach Owczych stosunkowo łatwo go otrzymać. Wynika to przede wszystkim z zaufania, jakim darzą się Farerczycy oraz bliskich znajomości lub koligacji rodzinnych pomiędzy przedstawicielem banku a kredytobiorcą. Należy pamiętać, że przychodząc tu do banku, możemy oczekiwać obsługi ze strony żony sąsiada lub brata koleżanki z pracy, tak więc jakiekolwiek koloryzowanie czy kreatywna księgowość dotycząca własnych dochodów nie wchodzą w grę.

"Farerczycy nieustannie narzekają na pogodę, chociaż bywa, że ironizują mówiąc na przykład: W tym roku lato było w środę"
"Farerczycy nieustannie narzekają na pogodę, chociaż bywa, że ironizują mówiąc na przykład: W tym roku lato było w środę" (fot. iStockphoto / Thinkstock)

Praktycznie każda farerska rodzina posiada mniejszy lub większy kredyt hipoteczny oraz bierze pożyczkę na zakup samochodu, bez którego życie na Wyspach jest niemożliwe. Wielu młodych Farerczyków bierze na siebie obciążenie w postaci kredytu studenckiego, który często przeznaczają na studia za granicą lub uczestnictwo w wymianach studenckich. Jednak plaga niespłacanych kart kredytowych nie jest tu tak ogromna jak w USA czy nawet Polsce. Reasumując, tutejsze społeczeństwo można nazwać zadłużonym, ale bynajmniej nie tonącym w długach.

Rynek nieruchomości też trochę inny od tego, co znamy.

Nieznacznie różni się od unijnego, co wynika ze specyfiki tego miejsca. Przede wszystkim na Wyspach Owczych nie kupuje się mieszkań, tylko domy. Bloki mieszkalne znajdujące się na Wyspach można policzyć na palcach jednej ręki. Farerczycy nauczeni są mieszkania w domach, które ewentualnie piętrowo dzielą z rodziną lub współlokatorami. Kultura mieszkań praktycznie tu nie istnieje, czego przykładem może być najnowsza inwestycja kilku apartamentowców na przedmieściach Tórshavn. Pomimo dobrej reklamy i obniżenia cen mieszkań, chętnych brak.

Ciekawostką jest również geograficzny rozkład cen nieruchomości. Jak można się domyślać, najdroższe domy są w stolicy, ale także na... najbardziej odizolowanych wyspach na przysłowiowym końcu świata! Jest to spowodowane farerską modą na posiadanie domu letniskowego w pięknych i trudno dostępnych rejonach Wysp, a taka lokalizacja ma oczywiście swoją cenę. Ceny domów w stolicy zaczynają się od 2 mln koron duńskich i mowa tu oczywiście o przedmieściach. Z kolei mały domek letniskowy na odizolowanej wyspie Fugloy (wyspę zamieszkuje jedynie 15 osób) to wydatek rzędu 800 tysięcy koron. Nadmienię, że potencjalna niepodległość Wysp Owczych spowodowałaby wzrost cen nieruchomości.

Brzmi Pani dzisiaj, jakby mieszkała tu długie lata. Tym bardziej ciekawi mnie co okazało się tu zaskoczeniem, mimo - jak sądzę - dobrego przygotowania przed pierwszym przyjazdem na miesięczne stypendium.

Z pewnością pozytywnie zaskoczyli mnie ludzie. Przed przyjazdem tutaj nie posądzałam ich o tak silny indywidualizm kulturowy oraz językowy. Na Wyspach Owczych język duński jest stosunkowo niepopularny, a mieszkańcy porozumiewają się między sobą po farersku, któremu bliżej do islandzkiego niż duńskiego. Brakuje tu dwujęzyczności na poziomie chociażby Irlandii czy Finlandii. Wszystkie znaki informacyjne występują wyłącznie w języku farerskim. Farerczycy są także bardzo religijni, co również jest nietypowe dla zsekularyzowanych społeczeństw skandynawskich. Są to także ludzie bardzo rodzinni, a więzy krwi w dużym stopniu wpływają na relacje międzyludzkie.

Nie tęskni im się do kultury Zachodu, za którą goni reszta świata? Podobno otwarcie Burger Kinga kilka lat temu wywołało wielką radość?

Jak do tej pory na Wyspach jest tylko jeden Burger King, który mieści się w jedynym centrum handlowym SMS w Tórshavn, gdzie sąsiaduje z duńskim odpowiednikiem Subwaya i siecią kawiarni Baresso. Reakcje związane z wprowadzeniem na farerski rynek amerykańskiego giganta fast foodowego faktycznie były gwałtowne, a temat budził skrajne emocje. Straszono pandemią otyłości, amerykanizacją kultury farerskiej i obniżeniem jakości żywienia całego społeczeństwa. Na szczęście groźby nie ziściły się, a Burger King ma się świetnie, co jest też z pewnością spowodowane znikomą konkurencją.

"Ludzie tutaj dbają o wygląd i są modnie ubrani, a wycieczki na zakupy do Kopenhagi czy Londynu nie są tu niczym ekskluzywnym"
"Ludzie tutaj dbają o wygląd i są modnie ubrani, a wycieczki na zakupy do Kopenhagi czy Londynu nie są tu niczym ekskluzywnym" (fot. iStockphoto / Thinkstock)

Ilekroć jestem w SMS'ie, widzę długą kolejkę oczekujących na hamburgery i smażone na głębokim tłuszczu frytki. Chociaż w kraju o tak fatalnej kulturze kulinarnej chyba nie należy się dziwić fascynacji jedzeniem typu fast food. Póki co zachwyt niezdrową żywnością jeszcze nie minął, a wizyta w McDonald's czy KFC to obowiązkowy punkt każdej wycieczki za granicę.

Odwiedzała już Pani z Wysp Polskę? Które połączenie wybierać, skoro nie ma bezpośredniego?

Niestety takiego nie ma i najprawdopodobniej nigdy nie będzie! Podróż na Wyspy Owcze, a także wydostanie się z nich nie należy ani do najtańszych, ani do najłatwiejszych. Do wyboru jest Norrøna – prom farerskiego przewoźnika Smyril Line obsługujący trasę Dania – Wyspy Owcze – Islandia lub samolot farerskich linii lotniczych Atlantic Airways latający bezpośrednio do Kopenhagi, Bergen, Londynu, Reykjaviku i kilku innych – bardziej sezonowych miejsc. Podróż promem z Danii na Wyspy zajmuje 32 godziny, do których należy doliczyć kilkanaście godzin spędzonych na dojazd do Hirtshals na północy Jutlandii. Taka wyprawa ma jednak sens w przypadku podróży samochodem i dłuższego pobytu na kontynencie.

Osobiście najczęściej wybieram samolot, ze względu na ograniczenia czasowe oraz komfort podróży. Lot na trasie Wyspy Owcze – Kopenhaga – Gdańsk przy najkrótszym czasie przesiadki zajmuje około 4-5 godzin, zaś jego koszt to wydatek rzędu 2000 zł (za bilet w 2 strony, kupiony z trzymiesięcznym wyprzedzeniem). Niestety szyki potrafi czasami popsuć farerska pogoda, która szczególnie latem potrafi być bardzo zmienna. W skutek ruchów mas powietrza nad wyspami tworzą się często grube czapy chmur orograficznych, które złośliwie potrafią uniemożliwić start lub lądowanie samolotu. W zeszłym roku zdarzyło mi się lecieć na Wyspy Owcze 48 godzin!

Przeczytaj również: Tam mieszkam: Wyspy Owcze cz. 1

Malwina Wrotniak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 ~Inka1

Czytałam książkę R. Mroza (Logmansbo), której akcja toczy się na Wyspach Owczych w Westmannie, dlatego szukałam informacji o miejscu akcji. Nie wiem czy autor tam był. Jego opis farerskiej rzeczywistości i to co pani opowiada jest bardzo ciekawe, region urokliwy. Tym niemniej klimat zimny, deszczowy, wietrzny. Na dłuższą metę mógłby okazać się depresyjny. Serdecznie pozdrawiam.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 5 ~koala

Niedawno miałam przyjemność poznać Kingę. Bardzo fajna babeczka i wikipedia na temat Farojów.

! Odpowiedz
0 23 ~user

Świetna opowieść / wywiad. Bardzo konkretnie. Niemalże wzór tego jak można na dwóch stronach zawrzeć wszystko co najważniejsze.

! Odpowiedz
0 6 ~elzbietabudka

A praca przy owcach znalazła by się tam?/uwielbiam te zwierzaki/.POZDRAWIAM Ela.

! Odpowiedz
28 4 ~bubu

Może się wyglądają dobrze,ubierają się modnie ale zacofanie tkwi w ich chorych umysłach.Jak można zabijać bezbronne walenie,w imię czego?GŁUPOTY chyba tylko!ale mogę zrozumieć piękny opis tego rytuału(nieprawdziwy) jaki pani przedstawiła,wyszła pani za jednego z tych zacofanych morderców!

! Odpowiedz
0 9 ~Beata

Mieszkam w podobnym klimacie..na polnocy Irlandi w malej miejscowosci.teren bardzo zielony i ..wokoł gory...w tym roku niestety lato tez było tylko ,,w srode,, hehe....ale tutejsi ludzie rekompensują braki sloneczka...wywiad super..gratuluje ogolnej wiedzy:-)

! Odpowiedz
0 12 ~Kornela

Pani Kingo, oczarowała mnie pani tymi Wyspami!

! Odpowiedz
0 11 ~Maki-ta

Nejlepszy wywiad z cyklu tammieszkam!

! Odpowiedz
0 14 ~JoannaNowe

Pani Kingo, fajnie i rzeczowo opowiedziała Pani o Wyspach Owczych.
Uwielbiam Sigur Ros, ten bajkowo- familiarny klimat.
Dopisuję Wyspy Owcze do listy miejsc do odwiedzenia i dziękuję za te konkrety jakich zawsze brakuje w przewodnikach.
Pozdrawiam

! Odpowiedz
54 3 ~Czarna

Twoje wypowiedzi sa durne nie ktore sama mieszkam tutaj juz siedem lat i te twoje marudzenie ze jest drogo itp jak ci sie nie podoba to wracaj do Polski ...

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne