Szef Pentagonu Pete Hegseth oświadczył, że w wojnie z Iranem siły amerykańskie nie będą okazywać litości ani brać jeńców. Cytowani w sobotę przez telewizję Al-Dżazira przedstawiciele organizacji broniących praw człowieka i eksperci alarmują, że takie zapowiedzi łamią prawo międzynarodowe, w tym Konwencję Haską.


- Będziemy naciskać. Będziemy napierać, posuwać się naprzód. Żadnych jeńców, żadnej litości dla wrogów – powiedział w piątek dziennikarzom Hegseth, komentując trwającą operację USA i Izraela.
Słowa te spotkały się z ostrym potępieniem ekspertów. Brian Finucane z International Crisis Group ostrzegł w rozmowie z Al-Dżazirą, że „bezprawna retoryka” szefa Pentagonu może przekładać się na zbrodnie na polu walki. Zgodnie z prawem konfliktów zbrojnych, w tym amerykańską ustawą z 1996 roku, deklarowanie odmowy brania jeńców jest nielegalne.
Sarah Yager z Human Rights Watch oceniła wypowiedź jako „poważny sygnał alarmowy”, kształtujący atmosferę przyzwolenia na okrucieństwo wśród żołnierzy. Krytycy wiążą promowane przez Hegsetha „zasady maksymalnej śmiercionośności” z rosnącą liczbą ofiar cywilnych, w tym z niedawnym nalotem na szkołę żeńską, w którym zginęło ponad 170 osób. Senator Jeff Merkley nazwał sekretarza obrony „niebezpiecznym amatorem”.
Według szacunków trwająca od 28 lutego wojna w Iranie pochłonęła już co najmniej 1444 ofiary śmiertelne.
Ceny paliw mogą oszaleć. USA zbombardowały wyspę Chark
Prezydent USA Donald Trump poinformował w piątek, że amerykańskie siły przeprowadziły „jedno z najsilniejszych bombardowań w historii Bliskiego Wschodu”, niszcząc „wszystkie cele militarne” na irańskiej wyspie Chark w Zatoce Perskiej. To irański naftowy hub eksportowy.
krp/ sp/



























































