Ataki na zasoby wodne i odsalarnie wody w regionie Zatoki Perskiej stanowiłyby jedno z największych zagrożeń dla stabilności tej części świata - oceniła we wtorek agencja AP. Do niewielkich uderzeń na tego typu obiekty doszło już w ubiegły weekend, a Iran oskarżył o to siły USA.


Woda na pustyni
Ponad 400 odsalarni wody, rozstawionych na wybrzeżach krajów regionu Zatoki Perskiej, od Zjednoczonych Emiratów Arabskich po Kuwejt, umożliwia funkcjonowanie i rozwój jednego z najbardziej dotkniętych niedoborem wody obszarów na świecie. Według analiz opublikowanych w styczniu w magazynie „Nature”, spośród 25 państw na świecie, borykających się z ekstremalnie wysokim niedoborem wody (tj. zużywających co najmniej 80 proc. swoich odnawialnych zasobów wody), aż 15 znajduje się na Bliskim Wschodzie.
W Zjednoczonych Emiratach Arabskich około 42 proc. wody pitnej pochodzi z odsalania, w Kuwejcie - 90 proc., w Omanie - 86 proc., a w Arabii Saudyjskiej - do 70 proc. Dane World Resources Institute (WRI) wskazują na to, że 83 proc. populacji Bliskiego Wschodu zmaga się z poważnym niedoborem wody, przy czym wzrost liczby ludności, szybki rozwój gospodarczy, niezrównoważone zarządzanie wodą i wyzwania społeczno-polityczne tylko pogarszają sytuację.
Jak zauważył portal katarskiej stacji Al-Jazeera, odsalanie odegrało kluczową rolę w umożliwieniu rozwoju gospodarczego w regionie. Zyski z ropy, zwłaszcza związane ze skokiem cen, wywołanym kryzysem naftowym z 1973 r., pozwoliły na sfinansowanie budowy zakładów odsalania wody. Nie wiadomo jednak, na ile te obiekty są dzisiaj bezpieczne - podkreślił brytyjski dziennik internetowy Independent. Przypomniał, że depesza Departamentu Stanu USA z 2008 r., ujawniona później przez WikiLeaks, ostrzegała, że przypadku poważnego uszkodzenia głównej instalacji, zaopatrującej w wodę stolicę Arabii Saudyjskiej, Rijad, miasto musiałoby zostać ewakuowane w ciągu tygodnia. Natomiast analitycy CIA oceniali w 2010 r., że większość instalacji odsalających jest „wyjątkowo podatna na sabotaż lub działania militarne”.
Dlaczego odsalarnie są ważniejsze od rurociągów?
Dlatego bezpieczeństwo wodne stało się kwestią o kluczowym znaczeniu i kamieniem węgielnym bezpieczeństwa narodowego w tym regionie, a instalacje odsalania wody należą do najważniejszych elementów infrastruktury krytycznej.
Zdaniem Davida Michela, eksperta ds. bezpieczeństwa wodnego w amerykańskim think tanku Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), ataki na odsalarnie zasygnalizowały „chęć i strategię przeciwników (Iranu), aby wystawiać tę krytyczną infrastrukturę cywilną na ryzyko”. Ocenił, że w miarę trwania konfliktu tendencje te mogą się wzmocnić - przekazał we wtorek Independent.
Ehsan Moslemi, irański ekonomista, napisał na w serwisie społecznościowym, że byłoby lepiej „dla wszystkich stron”, gdyby nie angażowały się w niszczenie infrastruktury krytycznej. „Ci, którzy mieszkają w szklanych domach, powinni powstrzymać się od rzucania kamieniami” – ostrzegł.
Atak na infrastrukturę wodną państw arabskich pozwoliłby jednak Iranowi na zadanie precyzyjnego ciosu swoim przeciwnikom. Blokowanie cieśniny Ormuz wymierzone jest w całą społeczność międzynarodową, w tym także w sojusznika Teheranu, Chiny. Atak na odsalarnię stanowiłby ukierunkowaną eskalację, która mogłaby doprowadzić do nacisków na władze państw regionu ze strony ludności cywilnej – powiedział Michel. - Jeśli nie masz wody i martwisz się, skąd ją weźmiesz, może to być argument skłaniający ludność do żądania zakończenia działań wojennych - podkreślił ekspert.
W przeszłości dochodziło już do ataków na odsalarnie w regionie Zatoki Perskiej. Najpoważniejsze nastąpiły w 1991 r., gdy Irak zaatakował większość takich zakładów w Kuwejcie, paraliżując tam produkcję wody pitnej. Sytuację uratował wówczas import wody z Arabii Saudyjskiej i Turcji.
Strona, która podjęłaby atak na wodę sąsiadów, ryzykowałaby jednak wiele. - Celowe ataki Iranu na infrastrukturę odsalania wody morskiej w sąsiednich państwach Zatoki Perskiej byłyby krokiem, o którym rządy regionu nie mogłyby łatwo zapomnieć - powiedział dziennikowi „Financial Times” Robert Mogielnicki, ekspert Arab Gulf States Institute.
Izrael i USA rozpoczęły 28 lutego naloty na Iran, zabijając m.in. najwyższego przywódcę tego państwa Alego Chameneia. Teheran w odpowiedzi zaatakował Izrael i kilka państw Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i w obiekty cywilne.
Szef Pentagonu Pete Hegseth zapowiedział, że wtorek będzie najbardziej intensywnym dniem ataków na Iran. Sekretarz obrony oświadczył, że USA nie zakończą wojny z tym państwem, dopóki reżim w Teheranie nie zostanie całkowicie pokonany. (PAP)
os/ rtt/

























































