Social lending w czasach wygody

Otrzymanie kredytu nie jest sprawą prostą, a perspektywę pożyczenia środków dodatkowo psuje horrendalnie wysokie oprocentowanie proponowane przez banki. Historia znana od zawsze. Od kilku lat komputerowi użytkownicy mogą jednak korzystać z alternatywnego rozwiązania.

Chodzi o social lending, polegający na pożyczaniu pieniędzy od innych ludzi za pośrednictwem specjalnych serwisów internetowych. Platformy, które znacznie ograniczyły opłaty i prowizje, odniosły już sukces m.in. w USA, Niemczech i Wielkiej Brytanii. Czy teraz przyszedł czas na Polskę?

Social lending, czyli w polskim tłumaczeniu „pożyczki społecznościowe”, to zjawisko, które pojawiło się na światowym rynku w 2005 roku. Ideą tego typu rozwiązania jest umożliwienie ludziom bezpośrednich pożyczek internetowych bez znaczącego udziału instytucji finansowych. Znaczy to tyle, że użytkownik zarejestrowany na portalu pozyskuje środki nie od banku lub innego rodzaju placówki kredytowej, lecz od osoby fizycznej, którą może być: zamożny biznesmen, właściciel firmy, ale też emeryt lub posiadający oszczędności student. Tylko z jednej strony chodzi tu o tanią pożyczkę, bo social lending to także forma nowoczesnej inwestycji.

A działa to tak


Na social lendingowych portalach użytkownicy sami ustalają, na jakich warunkach są gotowi wziąć pożyczkę. Platformy działają na podobnych zasadach, co popularne serwisy aukcyjne. Z tą różnicą, że przedmiotem transakcji nie jest telefon, książka czy płyta, lecz pieniądz. Osoby potrzebujące gotówki wystawiają więc ofertę pożyczki, określając: kwotę, wysokość oprocentowania oraz liczbę rat. Oferta, wraz z propozycjami innych pożyczkobiorców, jest do wglądu dla drugiej grupy użytkowników – inwestorów – którzy zapoznają się z jej szczegółami i podejmują decyzję o udzieleniu pożyczki.

Na stronach startowych portali pożyczek społecznościowych znajduje się także dodatkowe ułatwienie w postaci kalkulatorów, z pomocą których użytkownicy natychmiastowo dowiadują się o wielkości przyszłych spłat. Wystarczy więc, że określi się wymienione parametry, a kalkulator automatycznie pokaże całkowitą kwotę, którą trzeba oddać oraz ratę miesięcznych spłat.  – Dzięki innowacyjnym rozwiązaniom, jakie proponują platformy social lendingowe, użytkownik nie traci czasu na długotrwałe wyliczenia – pożyczkobiorca od razu wie, na jaki rodzaj pożyczki go stać, a inwestor, ile zarobi na inwestycji.  – mówi Szymon Mydlarz, prezes portalu pożyczek społecznościowych Pożycz.pl.

Za pomocą wyżej opisanego mechanizmu użytkownicy są w stanie wybrać atrakcyjne oprocentowanie, które w dużej liczbie przypadków jest zdecydowanie bardziej korzystne od tego oferowanego przez banki. Serwisy proponują w ten sposób z jednej strony wygodną metodę inwestowania przez Internet, z drugiej – pomoc w pozyskaniu środków osobom potrzebującym doraźnego zastrzyku finansowego lub tym, którzy nie mogą powstrzymać się od kupna wymarzonego od dawna gadżetu.

Pomysłowa Anglia, rozwojowe USA


Pierwszym serwisem pożyczek społecznościowych w Internecie była brytyjska Zopa.com, która powstała w 2005 roku. Portal szybko odniósł sukces na Wyspach, uzyskując niezwykle pozytywny odzew użytkowników.  Przez pierwsze dwa lata swojego istnienia, na Zopa.com zarejestrowało się ponad 170 tysięcy ludzi. Społecznościowa opcja pożyczania i inwestowania stała się tam bardzo istotną alternatywą dla kredytów bankowych, co widać szczególnie podczas ostatnich lat funkcjonowania portalu.

Serwis osiągnął swój największy przychód właśnie w 2009 i 2010 roku, kiedy za jego pośrednictwem udzielono ponad 250 tys. pożyczek o wartości przekraczającej 70 mln funtów. Brytyjczycy przekonali się do korzystania z platform social lendingowych, bo proponowały one znacznie niższe opłaty i prowizje niż instytucje finansowe. Zopa.com pobierała od swoich użytkowników 0,5-procentową prowizję od kwoty transakcji, co zdecydowanie konkurowało z wysokimi kosztami w bankach.

Wkrótce po debiucie Zopa.com kreowanie trendu na korzystanie z usług portali pożyczek społecznościowych na amerykańskim rynku rozpoczął serwis Prosper.com. Pomysłodawcy platformy także się nie zawiedli. Obecnie korzysta z niej ponad 1 milion osób, a kwota pożyczonych przez użytkowników pieniędzy przekroczyła już 220 milionów dolarów. Dzięki tym rezultatom Prosper jest największym na świecie graczem, proponującym społeczne pożyczki.

Bardzo dobre wyniki finansowe platform spowodowały ekspansję tego typu przedsięwzięć na całym świecie. Obecnie funkcjonuje ponad 100 serwisów typu social lending, których łączna suma pożyczonych pieniędzy wynosi obecnie prawie 6 mld dolarów.

Odepchnąć polski lęk


Idea opartych na zaufaniu pożyczkach zadomowiła się także w Polsce. Na naszym rynku funkcjonuje obecnie kilka portali typu social lending. Najstarszym z nich jest Kokos.pl, który działa od ponad 3 lat, a za jego pomocą użytkownicy pożyczyli ponad 40 mln złotych. Niewiele mniejszą sumą może pochwalić się również serwis Finansowo.pl – platforma pośredniczyła w operacjach o łącznej wartości bliskiej 35 mln złotych.

Część ekspertów uważa jednak, że to wciąż mało i tak naprawdę social lending w Polsce się nie przyjął. Argumentują to dużą liczbą niewykorzystanych obszarów. Przykład – wartość kredytów konsumpcyjnych w polskim sektorze bankowym, która wyniosła w 2009 roku ponad 154,5 mld złotych. Wartość udzielonych przez rodzime serwisy pożyczek społecznościowych pożyczek znacznie odbiega od tej sumy.

Oczywiście pojawia się kilka wątpliwości, odnoszących się do samej idei social lending. Jedną z nich jest brak możliwości renegocjowania oprocentowania pożyczki. Wystawiając ofertę, użytkownik deklaruje, że spłaci ją we wskazanych na portalu ratach. Może mieć to znaczenie, jeśli weźmiemy pod uwagę dłuższą pożyczkę, na przykład 3-letnią. Niezależnie bowiem od tego, co wydarzy się przez ten czasu na rynku, wielkość rat nie ulegnie zmianie. Problemem jest także przesył prywatnych danych – nikt nie lubi tego robić, ale ze względu na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa, jest to wymóg konieczny.

Wszystko to jednak nie zniechęca kolejnych podmiotów, wkraczających na nieutrwalony w świadomości konsumentów rynek. Jeszcze w ubiegłym roku swoją działalność rozpoczął serwis Sekrata.pl, a na początku obecnego – portal Pożycz.pl. Dużą rolę mogły odegrać w tym zakresie – mimo wszystko – dobre dla polskiego social lendingu ostatnie dwa lata, podczas których znacząco wzrosła liczba zainteresowanych korzystaniem z usług platform użytkowników.

Bezpieczeństwo i tworzenie społeczności


Właściciele nowych portali liczą, że social lending może zdobyć wkrótce w Polsce znaczącą grupę zwolenników, poszukujących coraz wygodniejszego pożyczania i inwestowania pieniędzy w sieci. Dlatego tak ważną rolę widzą w szerzeniu wiedzy na temat działania platform pożyczek społecznościowych.

 – Duża liczba użytkowników nie jest przekonana do korzystania z serwisów social lending, ponieważ dokładnie nie wie, na jakich zasadach one funkcjonują. Ludzie wciąż pytają o legalność tego typu transakcji, z niedowierzaniem zastanawiają się, w jaki sposób mieliby pożyczyć środki nieznanej osobie, w dodatku przy użyciu Internetu. I z tego powodu tak istotne jest przekazywanie im informacji o możliwych korzyściach finansowych, a przede wszystkim o wysokim bezpieczeństwie takich portali, porównywalnym do tego, jakie oferuje bank – podkreśla Szymon Mydlarz z Pożycz.pl.

Bezpieczeństwo inwestorów i pożyczkobiorców zapewnia współpraca portali z działającymi na polskim rynku Biurami Informacji Gospodarczej oraz firmami windykacyjnymi. Podobnie radzą sobie w tym zakresie komercyjne placówki bankowe. Standardami są także obowiązkowe weryfikacje, m.in. dokumentu tożsamości, indywidualnego konta bankowego, czy numeru telefonu. Wszystko po to, aby zapewnić maksymalną ochronę użytkownika.

Innym kluczowym zabiegiem, który ma rozpromować wśród użytkowników ideę bezpośrednich pożyczek w sieci, jest społecznościowy charakter portali. Za cel platform uważa się bowiem nie tylko korzystne pożyczanie i inwestowanie pieniędzy. Mają one także tworzyć trwałe grupy ludzi, którzy opierając się na wzajemnym zaufaniu, będą racjonalnie zarządzać swoimi środkami.

Polskie portale typu social lending starają się zachęcać do aktywnego udziału w swoich społecznościach.  Jednym z przykładowych zabiegów, które mają prowadzić do uściślenia się związków między korzystającymi z jednego serwisu użytkownikami, są organizowane przez portal Pożycz.pl webinaria, czyli cykliczne, internetowe spotkania z inwestorami i pożyczkobiorcami. Podczas nich twórcy starają się m.in. wyjaśniać, dlaczego social lending jest korzystnym rozwiązaniem oraz na czym polegają stosowane na portalu zabezpieczenia.

Czas na nas?


Idea social lendingu dopiero dojrzewa, ale perspektywiczne wyniki polskich portali pożyczek społecznościowych w ostatnich dwóch latach napawają optymizmem. Sceptyczne nastawienie części użytkowników jest zjawiskiem normalnym. Internetowy gigant, jakim jest serwis Allegro, także potrzebował czasu, zanim Polacy przekonali się, że zakupy w sieci nie zawsze wiążą się z otrzymaniem kartonu z ziemniakami zamiast zamawianego towaru. Podobna sytuacja dotyczyła bankowości elektronicznej, do której przekonano się dopiero po pewnym czasie. Ze społecznymi pożyczkami może być tak samo.

Aleksander Kutnik
 


Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne