REKLAMA
FORUM FINANSÓW

Skrajnie złe warunki w prywatnym zoo. Prokuratura ujawnia ustalenia biegłych

2026-10-19 16:00
publikacja
2026-10-19 16:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Ptaki przetrzymywane były w nieodpowiednich warunkach, w za niskiej temperaturze i bez dostępu do wody pitnej – to niektóre z wniosków zawartych w opiniach biegłych dotyczących kondycji zwierząt w zoo w Łącznej, które w poniedziałek przedstawiła prokuratura.

Skrajnie złe warunki w prywatnym zoo. Prokuratura ujawnia ustalenia biegłych
Skrajnie złe warunki w prywatnym zoo. Prokuratura ujawnia ustalenia biegłych
/ ZOO Łączna

W ubiegłym tygodniu prokuratura w asyście policji wkroczyła na teren prywatnego zoo w Łącznej koło Mieroszowa. Dokonano oględzin i zatrzymano pięć osób. Zwierzęta miały zostać zabrane do innych miejsc opieki; wywieziono łącznie 33 zwierzęta, część za granicę. Działania prokuratury były związane z toczącym się od wielu miesięcy postępowaniem. Sąd Rejonowy w Wałbrzychu nie uwzględnił wniosku prokuratury o aresztowanie właściciela placówki. Właściciel ogrodu i cztery inne osoby usłyszeli zarzuty znęcania się nad zwierzętami.

W poniedziałek podczas konferencji prasowej Prokurator Okręgowy w Świdnicy Marek Rusin przypomniał, że śledztwo w sprawie zoo w Łącznej prowadzone jest przez Prokuraturę Rejonową w Wałbrzychu. – To postępowanie prowadzone jest już od długiego czasu. Zanim doszło do przedstawienia zarzutów, prokuratura i policja zgromadziły materiał dowodowy, który w mojej ocenie – nie tylko zresztą w mojej – w wysokim stopniu uprawdopodobnił sprawstwo kilku osób w zakresie znęcania się nad zwierzętami – powiedział prokurator Rusin.

Przedstawił wstępne wnioski z opinii biegłych, które zostały sporządzone podczas oględzin w zoo w Łącznej we wtorek i w środę w ubiegłym tygodniu, gdy prokuratura z policją prowadziły czynności na terenie ogrodu.

Prokurator podkreślił, że część zwierząt została relokowana z zoo w Łącznej na podstawie opinii biegłych, którzy wskazali na złe warunki, w jakich były one przetrzymywane. – Mamy m.in. opinię biegłej zajmującej się ptakami egzotycznymi. Z tej opinii wynika, że ptaki były utrzymywane w skrajnie nieodpowiednich warunkach i w rażącym niechlujstwie. Wewnętrzne pomieszczenia dla ptaków były brudne, wilgotne i na ogół bez skutecznego ogrzewania. Wiele ptaków wymagających temperatury kilkunastu stopni utrzymywanych było w pomieszczeniach, w których temperatura była taka sama jak na zewnątrz – mówił prokurator. Dodał, że według tej opinii część ptaków była w wyraźnie złej kondycji, brakowało też karmy odpowiedniej dla konkretnych gatunków.

Scammingout

W innej opinii wskazano, że pozostałym zwierzętom też nie zapewniono stałego dostępu do wody. – W momencie rozpoczęcia oględzin liczne grupy zwierząt nie miały w ogóle dostępu do wody. Inne mogły korzystać jedynie z wody stojącej w rowach lub sadzawkach. Stwierdzono też brak odpowiedniej karmy dostosowanej do potrzeb konkretnych gatunków oraz brak zapasu karmy – mówił prokurator. Według biegłych zwierzęta były utrzymywane w ciasnych pomieszczeniach, a drapieżniki miały wybiegi obok swoich potencjalnych ofiar. Zwrócono też uwagę na łamanie przepisów BHP oraz prowizoryczny charakter ogrodzeń poszczególnych wybiegów.

Prokurator Rusin podkreślił, że zarówno przedstawiciele prokuratury i policji, jak i organizacji, które zajmowały się pomocą i relokacją zwierząt z zoo w Łącznej, spotkali się z „olbrzymią falą hejtu”. – Ten hejt dotyka również świadków i biegłych – mówił.

Prokurator przyznał, że akcja relokacji zwierząt „zakończyła się totalnym fiaskiem, zakończyła się źle wizerunkowo”. – Policja była przygotowana na prewencyjne zabezpieczenie zwierząt, gdyby zaszła taka konieczność po oględzinach. Ale dzień przed tymi czynnościami w mediach pojawiła się informacja od jednego z podejrzanych, że będą podejmowane czynności w tej sprawie wobec niego. Okazało się, że kiedy miały być one realizowane, spotkały się z protestami i hejtem. Doszło do rękoczynów oraz celowego naruszenia ogrodzenia zoo, mającego charakter sabotażu – mówił prokurator.

Dodał, że przez upublicznienie informacji o planowanym zatrzymaniu doszło do eskalacji. – Część osób, które miały teoretycznie przejmować zwierzęta, zupełnie się z tego wycofała. Co więcej, padła ofiarą hejtu – mówił prokurator Rusin.

Pracownicy zoo w Łącznej wrócili do ogrodu w piątek; w poniedziałek ogród pozostaje zamknięty. Na mocy zawartego porozumienia między prokuraturą, władzami Mieroszowa oraz pełnomocniczką właściciela zoo Martą Zając-Ossowską zwierzęta z zoo tymczasowo powierzono pod opiekę burmistrzowi Mieroszowa Andrzejowi Lipińskiemu. – Była to sytuacja, która zapewniała, że zwierzęta – przede wszystkim, jeżeli chodzi o postępowanie przygotowawcze – będą mogły być okazane każdemu biegłemu, który miałby potrzebę przyjechać, każdemu lekarzowi, każdemu podmiotowi, który by działał na zlecenie prokuratury czy też policji – powiedział zastępca Prokuratora Okręgowego Marcin Witkowski.

Zoo Łączna to prywatny ogród zoologiczny. Jako miejsce opieki nad zwierzętami działa od lat, a w 2012 r. otrzymało status ogrodu zoologicznego. Jak podają jego właściciele na swojej stronie internetowej, od tamtego czasu zaczęły się w nim pojawiać zwierzęta egzotyczne: tygrysy, kangury, jelenie milu i różne gatunki małp. Łącznie żyje w nim ok. 100 gatunków zwierząt. (PAP)

pdo/ agz/

Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
lolkoniecziutka
Rozpaczliwa próba ochrony DIOZu. Żórkowcy pogrążają się w tempie gotowania żurku.

Powiązane: Ochrona zwierząt

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki