REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

„Ścinane stopy procentowe zachęcają do podwyżek cen mieszkań”, ale koniec roku pod znakiem stabilizacji

Marcin Kaźmierczak2025-12-30 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2025-12-30 06:00

Po powrocie podwyżek cen mieszkań, który miał miejsce w III kw. 2025 r., szukający własnego „M” nie mają co liczyć na spadki stawek w IV kw. 2025 r. Pocieszeniem może być wyhamowanie tempa wzrostów, na co wskazują najnowsze odczyty indeksu urban.one. Do kontynuowania windowania cen skłania sprzedających rosnący popyt, za który odpowiadają m.in. ścinane stopy procentowe.

„Ścinane stopy procentowe zachęcają do podwyżek cen mieszkań”, ale koniec roku pod znakiem stabilizacji
„Ścinane stopy procentowe zachęcają do podwyżek cen mieszkań”, ale koniec roku pod znakiem stabilizacji
fot. Elena Kirey / / Shutterstock

W październiku odczyt indeksu urban.one dla całej Polski wyniósł 117,76 pkt i był o 0,24 pkt wyższy niż miesiąc wcześniej, wobec +0,45 pkt m/m we wrześniu i +0,52 pkt m/m w sierpniu 2025 r. Za sprawą wcześniejszych wzrostów, zwłaszcza notowanych w III kw. 2025 r., w ujęciu rocznym październikowy odczyt był o 2,75 pkt wyższy w ujęciu rocznym.

Wyhamował także wzrost indeksu urban.one dla największych polskich rynków sprzedaży mieszkań z wyjątkiem Warszawy, czyli w Krakowa, Wrocławia, Trójmiasta, Poznania i Łodzi. W październiku 2025 r. zanotowano 132,32 pkt i choć to najwyższy wynik w historii, to wzrost o 0,07 pkt m/m był drugim najniższym od roku. Dla porównania, w sierpniu i wrześniu pisaliśmy o wzrostach odpowiednio o 0,62 i 0,71 pkt. Względem października 2024 r. odczyt indeksu podniósł się o 3,8 pkt.

Bankier.pl

Choć w pierwszej połowie 2025 r. zapowiadało się na wyraźniejsze spadki cen mieszkań, to druga połowa dobiegającego końca roku zgasiła nadzieje szukających własnego „M”.

W hipotekach lepiej niż na dopalaczach

Wzrost zainteresowania mieszkaniami był szczególnie widoczny po stronie klientów posiłkujących się kredytami mieszkaniowymi, do czego z pewnością przyłożyły się taniejące hipoteki. Brak większych nadziei na obniżki nie przerodził się jednak w spadek popytu, zwłaszcza po stronie posiłkujących się kredytami mieszkaniowymi.

Zgodnie z danymi Biura Informacji Kredytowej, w październiku w Polsce udzielono 24,1 tys. kredytów mieszkaniowych – o 36,2 proc. więcej niż w analogicznym miesiącu ubiegłego roku i jednocześnie o 0,4 proc. więcej niż przed dwoma laty, gdy rynek hipotek rozgrzany był wnioskami w ramach „Bezpiecznego kredytu 2 proc.”.

Kolejny miesiąc, czyli listopad, przyniósł spadek tej statystyki – 19,7 tys. udzielonych kredytów mieszkaniowych. Wciąż mówimy jednak o wzroście w ujęciu rocznym o 22,4 proc.

Od początku roku banki udzieliły 216,2 tys. kredytów mieszkaniowych – o 11,5 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku i jednocześnie więcej niż w całym 2024 r., na który, przynajmniej w jego początkowej fazie, wpływ miał program dopłat do hipotek „Bezpieczny kredyt 2 proc.”.

Wyższy popyt na mieszkania widać także w danych sprzedażowych. Jak wynika z raportu Otodom Analytics, opisującego siedem największych polskich rynków pierwotnych – Warszawę, Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań, Łódź i Katowice – październik przyniósł ponad 4 tys. sprzedanych mieszkań – o 27 proc. więcej niż w analogicznym miesiącu 2024 r.

Promocje promocjami, ale ceny mieszkań wspinają się coraz wyżej

– Rynek nieruchomości w Polsce przeżywa ożywienie dzięki cyklowi obniżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Wzrost zdolności kredytowej klientów stymuluje popyt na rynku pierwotnym oraz wtórnym. Deweloperzy notują wyższe wolumeny transakcji. Ceny mieszkań się ustabilizowały, bez gwałtownych zmian mimo rosnącego zainteresowania, co daje kupującym przestrzeń negocjacyjną. Na finiszu 2025 roku deweloperzy, dysponując dużą ofertą, mogą wprowadzić rabaty i promocje, by przyśpieszyć sprzedaż i rozładować zapasy mieszkań gotowych – ocenia Małgorzata Wełnowska, starszy analityk ds. rynku nieruchomości w Cenatorium.

Choć możliwości negocjacyjne wciąż są wysokie, to wyraźnie rosną oczekiwania sprzedających. Zgodnie z danymi Cenatorium, na rynku wtórnym stawki rosły od niespełna 0,5 proc. m/m w Krakowie, przez 1,3 proc. w Warszawie do 1,7 proc. w Łodzi. Obniżki zanotowano we Wrocławiu (-1,9 proc. m/m) i Gdyni (-1,2 proc. m/m).

W obu miastach obniżyły się także przeciętnie ceny dyktowane przez deweloperów – odpowiednio o 0,9 i 3,0 proc. m/m. W Krakowie, Poznaniu, Gdańsku i Warszawie zanotowano jednak przeciętny wzrost stawek wpisywanych w ogłoszeniach.

Jak zauważa Małgorzata Wełnowska, do dalszego windowania cen – zarówno deweloperów jak i sprzedających mieszkania z drugiej ręki – zachęcił właśnie m.in. wspomniany cykl obniżek stóp procentowych. Przypomnijmy, że od maja w sześciu turach Rada Polityki Pieniężnej zredukowała stopy procentowe o 1,75 pkt proc.

Przed wyraźniejszym windowaniem stawek szukających własnego „M” wciąż chroni jednak wysoka podaż. W ciągu ostatniego roku o ponad 20 proc. w ujęciu rocznym wzrosła bowiem także dostępna oferta mieszkań. W październiku 2025 r. deweloperzy działający na siedmiu największych rynkach oferowali łącznie ponad 62 tys. mieszkań.

Tradycyjnie najwięcej dostępnych lokali można znaleźć w Warszawie – ok. 15 tys. Jak jednak zauważa ekspertka Cenatorium, w stolicy wciąż utrzymuje się równowaga podażowo-popytowa.

– Liczba sprzedanych mieszkań rośnie nieprzerwalnie od maja, a prognozy wskazują na utrzymanie tego trendu do końca roku – ocenia Małgorzata Wełnowska.

W tej równowadze średnie ceny ofertowe w stolicy wzrosły w ujęciu miesięcznym odpowiednio o 0,8 proc. na rynku pierwotnym oraz o 1,3 proc. na rynku wtórnym.

Wzrost cen obserwowanych w aktach notarialnych, przynajmniej w oparciu o październikowe dane, powinien być jednak mniej okazały od notowanego w III kw. 2025 r. (od 2 do 6 proc. k/k). W październiku indeks urban.one zatrzymał się na 129,91 pkt i był o 0,08 pkt wyższy niż we wrześniu. Dla porównania, w poprzednich pięciu miesiącach rósł on od 0,38 do 0,65 pkt w ujęciu miesięcznym.

Cały rok z rosnącymi cenami działek?

Najnowszy odczyt indeksu urban.one wskazuje także na dalszy wzrost stawek na rynku działek budowlanych. Przypomnijmy, że przeciętne kwoty płacone za parcele rosną nieprzerwanie od początku roku, a wzrosty sięgnęły 8 proc. r/r w największych miastach oraz 10,5 proc. w mniejszych miejscowościach, co koreluje z odczytami indeksu urban.one. W ciągu dziesięciu miesięcy 2025 r. tylko raz, w lipcu, byliśmy bowiem świadkami obniżki w ujęciu miesięcznym.

Bankier.pl

W październiku 2025 r. indeks nie parł w górę tak mocno jak w sierpniu i wrześniu ani tym bardziej w pierwszej połowie 2025 r. Odczyt był o 0,19 pkt wyższy od wrześniowego oraz o 5,26 pkt wyższy niż przed rokiem.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Polak wśród sukcesorów Credo Ventures. Maciej Gnutek będzie współzarządzał funduszem, który miał nosa do ElevenLabs
Marcin Kaźmierczak
Marcin Kaźmierczak
redaktor Bankier.pl

Redaktor Bankier.pl. Zajmuje się tematyką nieruchomości. Przygotowuje raporty dotyczące cen mieszkań, pisze o trendach na tym rynku, monitoruje najciekawsze inwestycje w Polsce i za granicą. Na co dzień śledzi także rynek motoryzacyjny, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w sekcji Moto portalu Bankier.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Tel. 539 672 383.

Tematy
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?

Komentarze (6)

dodaj komentarz
bha
Cóż.. Jakby na tym rynku mogłobyć szczególnie w detalu inaczej?.Jak tylko z ciągłymi wzrostami cen w Detalu co roku.
pilot_programista
Już przestańcie się kompromitować z tymi indeksami z fusów po kawie, co pokazują wieczne wzrosty, jak każdy może sprawdzić w publicznie dostępnych danych, raportach NBP, cenach ofertowych deweloperów, czy agregatorach ogłoszeń jak zametr.pl, że już od dłuższego czasu są niekwestionowane spadki, a wiele wskazuje że to dopiero preludium.Już przestańcie się kompromitować z tymi indeksami z fusów po kawie, co pokazują wieczne wzrosty, jak każdy może sprawdzić w publicznie dostępnych danych, raportach NBP, cenach ofertowych deweloperów, czy agregatorach ogłoszeń jak zametr.pl, że już od dłuższego czasu są niekwestionowane spadki, a wiele wskazuje że to dopiero preludium.
Właśnie przez takie tępe manipulowanie rynkiem przez lobby bankowo-deweloperskie, ludzie przejrzeli na oczy i teraz dla odmiany jadą jak walec pro-konsumenckie zmiany: dopłaty do kredytów zlikwidowane, wprowadzona jawność cen mieszkań deweloperskich, podatek od niesprzedanych pustostanów, uwolnienie RCN w trakcie, regulacja airbnb w trakcie, niedługo podatek katastralny dla kolekcjonerów mieszkań.
Poważny portal ekonomiczny to mógłby się pokusić o analizę co się wydarzy na rynku nieruchomości w przeciągu najbliższych 2 lat, kiedy:
- umrze wg. aktualnych trendów jakieś 820 tys. Polaków przy 480 tys. urodzeń
- oddanych zostanie jakieś 750 tyś nowych mieszkań, wg. tego co jest aktualnie w budowie
- na Ukrainie nastąpi jakiś rodzaj rozejmu i stabilizacji i spora część z 1,5 mln Ukraińców postanowi wrócić
go_ral
gdyby politykom zalezalo na obnizaniu cen to:
1. zmniejszyliby prawa najemcow a zwiekszyli prawa wynajmujacych (szczegolnie do szybkiej eksmisji nieplacacych najemcow)
2. wprowadziliby jedna linijke do prawa "Lokale mieszkalne mogą nabywać jedynie osoby fizyczne"
3. w kolejnym roku od wystawienia mieszkania do
gdyby politykom zalezalo na obnizaniu cen to:
1. zmniejszyliby prawa najemcow a zwiekszyli prawa wynajmujacych (szczegolnie do szybkiej eksmisji nieplacacych najemcow)
2. wprowadziliby jedna linijke do prawa "Lokale mieszkalne mogą nabywać jedynie osoby fizyczne"
3. w kolejnym roku od wystawienia mieszkania do sprzedazy deweloper ktory nie sprzedal mieszkania placi pelna stawke podatku od gruntu za takie mieszkanie
4. marza bankowa przy kredycie hipotecznym nie moze byc wyzsza niz srednia marza w UE za poprzedni rok.
dasbot
To co proponujesz to przemywanie wodą utlenioną drobnego skaleczenia wobec ciężkiej niewydolności sercowo-naczyniowej. Tylko zmiana systemu monetarnego może zatrzymać wzrost cen nieruchomości, które w większości są nabywane na kredyt, które banki komercyjne kreują z niczego, a na dodatek żądają od niego odsetek. Zalegalizowana lichwa To co proponujesz to przemywanie wodą utlenioną drobnego skaleczenia wobec ciężkiej niewydolności sercowo-naczyniowej. Tylko zmiana systemu monetarnego może zatrzymać wzrost cen nieruchomości, które w większości są nabywane na kredyt, które banki komercyjne kreują z niczego, a na dodatek żądają od niego odsetek. Zalegalizowana lichwa ma się znakomicie. Powrót do pieniądza suwerennego, a więc odebranie władzy komercyjnym w kreacji pieniądza i sprowadzenie ich do roli dystrybutora produktów finansowych, w długim okresie doprowadziłoby do urealnienia cen. Ewolucyjnie, wystarczyłoby ustawowo zmusić komercyjnych do możliwości udzielania kredytów do pewnego pułapu ich bazy depozytowej. Obecnie, po odprowadzeniu rezerwy obowiązkowej 3,5%, z każdej złotówki zdeponowanej u nich, komercyjni mogą wykreować nawet 27 zł. Oczywiście są regulacje, wymogi kapitałowe, ryzyko kredytowe, dostępność zabezpieczeń, etc. Będąc ultrakonserwatywnym, gdyby nawet znaleźli jeleni na tylko 5 zł kredytu, to zwrot 5x pieniądze każdy "pocałowałby" w ciemno. A oni jeszcze od tego odsetek żądają!!! I płaczą, że bez komercyjnych gospodarka nie będzie się rozwijać. No i bajki, że kredyty są udzielane z naszych depozytów. Kto zmieni ten system zmieni wszystko. Będzie wolniej, ale mądrzej, stabilniej i uczciwiej, bo aktualnie rządy są zakładnikami komercyjnych, którzy kokosy zarabiają na finansowaniu ich deficytów. I tak od 1913, choć prywatne banki centralne powstały o wiele wcześniej.............Clown world.
trpaslik
Demografia:
- starzenie się społeczeństwa - uwalnianie zasobów mieszkaniowych
- zmniejszająca się ilość osób czynnych zawodowo, zainteresowanych zakupem
- zmniejszająca się ilość studentów wynajmujących
a do tego podatek katastralny,
w ciągu kilku lat zrobią swoje.
Czy czeka nas model hiszpański z 2008 roku -
Demografia:
- starzenie się społeczeństwa - uwalnianie zasobów mieszkaniowych
- zmniejszająca się ilość osób czynnych zawodowo, zainteresowanych zakupem
- zmniejszająca się ilość studentów wynajmujących
a do tego podatek katastralny,
w ciągu kilku lat zrobią swoje.
Czy czeka nas model hiszpański z 2008 roku - się zobaczy.

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki