"Rośnie presja, ale nie płace". Bankowcy o swojej pracy [Raport Bankier.pl]

analityk Bankier.pl

Coraz więcej obowiązków, rosnące plany sprzedażowe, spadający prestiż zawodu – bankowcy przepytani w czwartej edycji badania Bankier.pl skarżą się na realia pracy w konsolidujących się instytucjach. Pracownicy mający bezpośredni kontakt z klientem nie mogą liczyć na wzrost wynagrodzeń, a dodatkowo przeszkadza im bałagan związany z przekształceniami własnościowymi i wysoką rotacją zatrudnionych.

W II kw. 2019 r. przeprowadziliśmy już po raz czwarty badanie, w którym poprosiliśmy pracowników banków i osoby, które w ciągu ostatniego roku odeszły z bankowości, o podzielenie się swoimi doświadczeniami. Wiele wniosków wynikających z poprzednich edycji można powtórzyć niemal w całości – rozkład odpowiedzi w powtarzanych co roku pytaniach pozostaje prawie niezmienny. Dotyczy to zwłaszcza subiektywnych odczuć bankowców związanych z rosnącą presją na wydajność pracy.

Redakcja Bankier.pl ankietowała pracowników banków już po raz czwarty
Redakcja Bankier.pl ankietowała pracowników banków już po raz czwarty (fot. Krzysztof Feder / Bankier.pl)

W tegorocznej fali badania Bankier.pl udział wzięło 1764 respondentów, którzy wypełnili anonimowy kwestionariusz online. Wśród uczestników najliczniej reprezentowani byli obecnie pracujący w branży bankowcy (86 proc.), głównie w instytucjach komercyjnych (1534 osoby). Podobnie jak w trzech poprzednich edycjach badania „Jak się pracuje w bankach” dominowali pracownicy front office obsługujący klientów w placówkach (60 proc.).

Dwie trzecie respondentów obecnie pracujących w bankach związanych jest z obszarem bankowości detalicznej. 73 proc. ma staż na obecnym stanowisku przekraczający dwa lata, a kolejne 14 proc. – od roku do dwóch lat. Struktura grupy biorącej udział w badaniu jest bardzo zbliżona do reprezentacji uczestników wypowiadających się podczas poprzednich edycji.

Wymagania ciągle w górę

Kolejny rok z rzędu bankowcy biorący udział w badaniu sygnalizują wzrost obciążenia zadaniami w miejscu pracy. 80 proc. respondentów wskazuje, że w ostatnich 12 miesiącach przybyło im obowiązków, a 82 proc. odczuło zwiększenie wymagań dotyczących wyników pracy. Rozkład deklaracji respondentów jest niemal identyczny jak w poprzednim roku – grupa twierdzących, że nie doszło do znaczących zmian, to około 15 proc.

(Bankier.pl)

60 proc. uczestników badania twierdzi, że w ciągu ostatniego roku musieli poświęcać więcej czasu na obowiązki zawodowe niż wcześniej. W komentarzach częściej niż w poprzednich latach pojawiały się komentarze dotyczące zamieszania wprowadzanego przez zmiany własnościowe w bankach oraz rotację pracowników.

 „W gruncie rzeczy najbardziej do zmiany pracy przekonała mnie kolejna fuzja i związany z nią wzrost ilości obowiązków bez zwiększania ilości osób, które zajmują się tematem. Poza tym ile można pracować w miejscu, gdzie co roku jest jakaś migracja, a ilość systemów do ogarnięcia wcale się nie zmniejsza. Chaos, presja na wyniki, brak wizji, z jednej strony zmiany wprowadzanie z dnia na dzień, a z drugiej strony nie idzie się doczekać na poprawy ewidentnych baboli” – uzasadniał swoją decyzję o odejściu z bankowości jeden z respondentów.

„Lidl lub Biedronka mają zbliżone płace”

Za zmieniającymi się wymaganiami nie podążają rosnące płace. 64 proc. respondentów pracujących obecnie w bankowości wskazuje, że w ostatnim roku ich wynagrodzenie nie uległo zmianie. To najwyższy odnotowany odsetek w czterech edycjach badania od 2016 r. 23 proc. (najmniej we dotychczasowych falach sondażu) deklarowało wzrost zarobków. Taki stan rzeczy, w otoczeniu rosnących płac w innych sektorach, budził w badanych frustrację, której dawali wyraz w pytaniach otwartych. W komentarzach pojawiły się nawiązania do stawek proponowanych w Biedronce i Lidlu jako punktu odniesienia dla pracowników bankowego front office.

Badani podkreślali, że odczuwają niekorzystne zmiany w zmiennych elementach wynagrodzenia. Oczekuje się od nich lepszych wyników sprzedaży, a jednocześnie redukuje zachęty materialne w postaci premii i nagród. „Obcinka premii, plan sprzedażowy w ciągu roku wzrósł o 50%, ale bez udostępnienia nowych narzędzi (wręcz przeciwnie, zamknięcie kilku dróg dostępu do bazy zbudowanego wcześniej portfela). Codzienne spotkania z przełożonym, codzienne rozliczanie z czasu spędzanego w pracy. Mobbing i ciśnienie na wynik (niezależnie od metody sprzedaży) – najwyżej będzie reklamacja” – tak skomentował realia swojej pracy jeden z uczestników badania.

„W banku, w którym pracuję, występuje duża rotacja na moim stanowisku (doradca klienta). Zauważyłem również, że jest dużym problem, aby znaleźć na nie pracownika, brakuje po prostu chętnych na stanowisko doradcy a osoby, które zostają, rekrutowane są na zasadzie "mniejszego zła". Uważam, iż na przestrzeni lat spadł prestiż pracy w banku, a o premię jest coraz ciężej przez ciągłe zmiany w systemach premiowych, przez co spada również motywacja do pracy w banku” – konkluduje inny z badanych.

Michał Kisiel

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 46 skasowane_konto

prosty sposób żeby zniszczyć sobie psychikę i wpaść w depresję to praca w banku. A zdrowie jest tylko 1

W tych czasach jednak niektórzy bardziej cenią pieniądze niż takie wartości jak zdrowie, rodzina. I dobrze bo tak jak w zawodzie szambonurka - ktoś musi to robić. Dziękujmy że nie musimy robić tego my.

! Odpowiedz
2 115 smagi

Pracowałem 4 lata w banku na obsłudze klienta, 3 lata na detalu oraz 1 rok na kliencie zamożnym i scenariusz był taki sam, że jak wyrobiło się plan w kwartale to na następny kwartał plany były zwiększone a jak się nie zrobiło to plany stały w miejscu i oczywiście był wielki opierdziel od najlepszych przełożonych jakim to śmieciem nie jestem że nie realizuje planu. Na vipach to już groźby były od dyrektorki regionalnej ( niska blondyna, taki mały kundel co szczekał na wszystko, nazywałem ją smerfeta) że na moje miejsce jest 10 chętnych osób, de facto mówiła mi to wtedy gdy bezrobocie było 5,8 % więc świadczyło tylko o tym że jest tępa. Jak już złożyłem wypowiedzenie to ta sama smerfeta zaczęła się prosić żebym został że co mnie do takiej decyzji skłoniło.
Sprzedaż sprzedażą, trzeba sprzedawać bo z tego są pieniądze ale podejście kierownictwa i polityka wielu banków zostawia dużo do życzenia. Ja pracowałem w PKO BP niby porządny bank (tak by się mogło wydawać) a kazali takie kity wciskać klientom żeby tylko sprzedać gównianą kartę kredytową lub kredyt. Pamiętam jedną sytuacje i będę ją pamiętać do końca życia jak do placówki przyszedł chłopak który miał około 20 lat i już pracował na kopalni i chciał kredyt 2 tys. Miał tam jakiś inny kredyt trochę większy i oczywiście że pod naciskiem kierownictwa zrobiłem mu tak że zamiast wyjść z 2 tysiącami na umowie wyszedł mając 90 tys.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 49 zamknackw

Przecież to normalne, ty robisz na kierownika, kierownik na dyrektora regionalnego, a ten na prezesa. Zobacz ile towaru dookoła, samochody, mieszkania, wille z basenem. Każdy chce dostać swoją premię, yo.

! Odpowiedz
0 91 obywateltbg odpowiada zamknackw

Szkoda tylko że kierownik, dyrektor regionalny, prezes, często nic nie robią żeby ten pracownik na dole zarobił, to jak w tej bajce o mrówce:
"Bajka o pracowitej mrówce (autor nieznany)

Codziennie wcześnie rano, mała mrówka przybywała do pracy i natychmiast rozpoczynała wykonywanie swoich obowiązków. Produkowała dużo, a to co robiła dawało jej satysfakcję.

Szef lew był zdumiony widząc, że mrówka pracuje bez nadzoru. Pomyślał więc, że jeśli mrówka może wytwarzać tak dużo bez nadzoru, to czyż nie wytwarzałaby jeszcze więcej, gdyby miała nadzorcę?!
Zatrudnił więc karalucha, który posiadał szerokie doświadczenie jako nadzorca i znany był z pisania znakomitych raportów.
Pierwszą decyzją karalucha było wprowadzenie systemu kart zegarowych. Potrzebował także sekretarki, by pomagała mu pisać i drukować raporty oraz pająka do zarządzania archiwami i monitorowania wszystkich rozmów telefonicznych.

Lew był zachwycony raportami karalucha i poprosił go o sporządzenie dodatkowych wykresów, w celu opisania tempa produkcji i przeanalizowania trendów tak, by mógł je wykorzystać w prezentacji na zebraniach Zarządu.
Tak więc karaluch musiał kupić nowy komputer, drukarkę laserową i zatrudnić muchę do prowadzenia działu informatyki.

Mrówka, kiedyś tak produktywna i zrelaksowana, nienawidziła nadmiaru nowej papierkowej roboty i spotkań, które zabierały jej większość czasu.
Lew doszedł zatem do wniosku, że nadszedł czas mianowania osoby kierującej działem, w którym pracowała mrówka.
Stanowisko dał więc cykadzie, której pierwszą decyzją był zakup do biura nowego dywanu i ergonomicznego krzesła. Nowy kierownik cykada, również potrzebowała komputera i osobistego asystenta, którego wzięła ze sobą z poprzedniego działu po to, by pomógł jej przygotować Strategiczny Plan Optymalizacji Kontroli Pracy i Budżetu.

Dział w którym pracowała mrówka stał się smutnym miejscem, gdzie nikt się już nie śmiał, za to wszyscy byli nerwowi. W tym samym czasie cykada przekonała szefa lwa, co do absolutnej konieczności przeprowadzenia badania środowiska pracy.

Po przeglądzie kosztów funkcjonowania działu mrówki lew stwierdził, że efektywność uległa znacznemu zmniejszeniu. Zatrudnił więc sowę, prestiżowego i znanego konsultanta, by ta przeprowadziła audyt i zaproponowała rozwiązania.
Sowa spędziła w dziale trzy miesiące i przygotowała ogromny, wielotomowy raport, kończący się następującym wnioskiem: “W dziale jest przerost zatrudnienia”.

Zgadnijcie, kogo lew zwolnił jako pierwszego?
Oczywiście mrówkę, gdyż wykazywała „brak motywacji i negatywną postawę”.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 16 uczen_manueli_g

Kolego Smagi, jeśli możesz to napisz ,jaki średni zysk po 1 roku uzyskiwali vipowie z tego co bank im proponował , np +5% albo poziom inflacji i niewiele więcej a może i 30% ?
Czy uśmiechnięta smerfeta poza bankiem ,budziła zainteresowanie mężczyzn?

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.