REKLAMA

„Przez 10 lat w bankach niewiele się zmieniło”. Sprawdzamy

Michał Kisiel2020-01-09 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2020-01-09 06:00

Ten sam bank 10 lat temu i dziś. Jak dużo zmieniło się z punktu widzenia klienta? Sprawdziliśmy na konkretnym przykładzie. Malkontent powie, że nie widać rewolucji. Ale podróż w czasie do 2010 roku oznaczałaby pożegnanie z wieloma udogodnieniami, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić.

Nordea Bank, Kredyt Bank, Dominet Bank, Multibank – te nazwy nic nie mówią osobom, które dziś zastanawiają się nad założeniem pierwszego rachunku bankowego. Na początku poprzedniej dekady na rynku bankowości detalicznej można było wybierać z propozycji blisko 30 bankowych marek. Dziś zostało ich zaledwie 15. To tylko jedna z wielkich przemian, jakie zaszły w ciągu ostatnich 10 lat. Najważniejsze trendy widoczne w twardych danych podsumował ostatnio Wojciech Boczoń na łamach Bankier.pl.

/ Bankier.pl

Czy równie dużo zmieniło się z perspektywy przeciętnego klienta banku? Porównaliśmy ofertę kont osobistych anno domini 2020 i 2010 w jednej z instytucji. Nasz wybór padł na zeszłorocznego zwycięzcę „Złotego Bankiera” w kategorii ROR – Santander Bank Polska. Przed dekadą działał pod szyldem Banku Zachodniego WBK, z innym (irlandzkim) właścicielem, a na witrynie santander.pl jeszcze w 2008 roku można było odnaleźć informacje o… hodowli rasowych psów.

„Klocki” zamiast 9 kont do wyboru

Pierwszą ważną różnicę widać już na pierwszy rzut oka – oferta jest znacznie prostsza niż przed dekadą. BZ WBK w 2010 r. proponował aż 9 typów kont osobistych, w tym rachunki prowadzone we współpracy z portalem Money.pl oraz Grono.net (jedną z pierwszych rodzimych platform społecznościowych). Klienci mogli wybrać np. „Konto na obcasach” (dla kobiet) lub rachunek „Aktywni 50+”.

Dziś bank promuje przede wszystkim jeden typ konta – rachunek, do którego można dokupić kilka pakietów-rozszerzeń. W ofercie znajdziemy także ROR dla młodszych klientów, podstawowy rachunek płatniczy (wymagany przez regulacje prawne) oraz pakiet dla zamożniejszych. Upraszczanie oferty to trend widoczny nie tylko w Santander Banku, w ostatnich latach na taki krok zdecydowało się wiele instytucji. Zmiana podejścia to wynik nie tylko marketingowej mody, ale także m.in. większego nacisku na kontrolę kosztów. Wybór dziś jest zatem nieco prostszy, a rachunek można wyposażyć w dodatkowe funkcje (np. usługę wielowalutową) w dowolnym momencie i na potrzebny okres.

Wszystko już było?

Przyglądając się ofercie sprzed dekady można odnieść wrażenie, że podstawowe elementy pakietu towarzyszącego rachunkowi osobistemu są takie same jak w 2020 r. Klient BZ WBK mógł skorzystać z karty z funkcją płatności zbliżeniowych, bankowości internetowej, bankowości mobilnej, płatności za zakupy w sieci przez pay-by-link, lokat terminowych zakładanych online, usługi cashback, doładowań telefonów prepaid. Diabeł jednak tkwi w szczegółach – to one pokazują, jak wiele zmieniło się w ciągu ostatniego dziesięciolecia.

Karty zbliżeniowe w 2010 r. nadal były rynkową nowinką. Przyjmowano je w zaledwie kilku tysiącach punktów. Dziś sieć akceptacji to ponad 400 tys. lokalizacji. Bezstykowo płacić można także bez użycia plastikowej karty - telefonem (Apple Pay, Google Pay), zegarkiem (np. Apple Pay, Garmin Pay) lub opaską (Fitbit Pay).

Bankowość mobilna w BZ WBK w 2010 r. dostępna była w bardzo uproszczonej formie – jako tzw. serwis light. Szczęśliwi posiadacze telefonów „z zainstalowaną mobilną przeglądarką” (jak pisał bank, dodając „rekomendujemy korzystanie z telefonów z minimalną rozdzielczością 240 px”) mogli sprawdzić saldo rachunków, historię operacji i zlecić przelew własny. Przelewy na rachunki w innych bankach możliwe były tylko dla zdefiniowanych odbiorców i z zachowaniem sztywno ustalonych limitów.

Dziś m-banking pozwala Santandera pozwala na niemal pełną obsługę większości funkcji rachunku osobistego. W aplikacji można także zamówić taksówkę, zapłacić za parking, kupić bilet komunikacji miejskiej. Bankowość mobilna zmieniała się wraz z oszałamiającym rozwojem telefonii komórkowej. Dziś smartfon jest dla wielu klientów banków pierwszym, a nierzadko jedynym, narzędziem zarządzania osobistymi finansami. Bankowe aplikacje pełnią nie tylko rolę pulpitu sterowania domowym budżetem, ale także powiadamiają o ważnych zdarzeniach w czasie rzeczywistym (np. poprzez komunikaty push o transakcjach).

Bankowość internetowa zmieniła się nie tylko wizualnie. W 2010 r. BZ WBK umożliwiał już (jako jeden z pionierów) potwierdzanie operacji jednorazowymi hasłami SMS. Nadal na rynku królowały jednak sprzętowe tokeny i papierowe listy haseł. Dziś Santander, podobnie jak konkurenci, proponuje także mobilną autoryzację, a tokeny odeszły w przeszłość wraz z nowymi regulacjami prawnymi PSD2.

W bankowości internetowej można dziś kategoryzować i analizować operacje na koncie – narzędzia zarządzania finansami osobistymi stały się standardowym dodatkiem, a przed dekadą traktowano je jeszcze jako ciekawostkę. Serwis transakcyjny pozwala na dostęp do niemal wszystkich produktów, nie tylko tych podstawowych, najczęściej używanych (jak rachunki, depozyty, rozliczenia). Witryny w wielu instytucjach dopasowane są także do różnych urządzeń, dzięki technologii RWD. Przypomnijmy, że pierwszy iPad miał premierę właśnie w 2010 r. i zwiastował nadejście nowej ery „wielu ekranów”.

Za czym tęskniłby podróżnik w czasie?

Cofając się o 10 lat, musielibyśmy zapomnieć o kilku usługach bankowych, które ułatwiają nam dzisiaj życie. Rzut oka na ofertę BZ WBK sprzed dekady pozwala zauważyć najważniejsze „braki” – innowacje traktowane obecnie jako standardowy element pakietu ROR.

Przelewy natychmiastowe w 2010 r. dopiero raczkowały jako rozwiązanie jeszcze niezintegrowane z bankowością internetową. Na system płatności BLIK musielibyśmy poczekać kilka lat, a przelewy na telefon pojawiały się jako ciekawostka tylko w ramach pojedynczych banków. Płatności NFC dopiero testowano, a do idei „mobilnego portfela” było jeszcze daleko.

Rachunki bankowe rzadko wyposażano w opcje przydatne dla podróżujących. Karty wielowalutowe i internetowe kantory połączone z rachunkiem osobistym były zupełnie nieznane, a konta walutowe traktowano raczej jako mało istotny element oferty.

Wybór narzędzi umożliwiających płatności w sieci też pozostawiał wiele do życzenia. Elektroniczne portfele takie jak Masterpass czy Visa Checkout miały dopiero nadejść. Nie było Google Pay, Apple Pay, a w polskich e-sklepach raczej nie spotykało się opcji „card on file” (zapisania danych karty dla kolejnych transakcji – jak dziś np. w PayU czy aplikacjach typu Uber, Netflix).

Co ciekawe, w ciągu 10 lat podejście do opłat i prowizji nie zmieniło się znacząco. Banki nadal premiują zwolnieniem z opłat klientów aktywnych – przelewających wynagrodzenie na konto i korzystających z płatności. Na niższe stawki mogą liczyć użytkownicy kanałów elektronicznych, a banki zrezygnowały np. z opłat za przelewy zlecane w sieci (w 2010 r. BZ WBK życzył jeszcze sobie za taką operację 50 groszy). Mniej więcej przed dekadą rozpoczął się także na dobre trend promowania ROR-ów nagrodami pieniężnymi. Mechanizm sprawdził się lepiej niż inne narzędzia i banki nadal chętnie sięgają po niego w poszukiwaniu nowych klientów.

Bankowość dziś jest wygodniejsza, szybsza, mniej angażująca dla przeciętnego użytkownika. Jeśli warto byłoby wspominać coś z nostalgią, to chyba tylko lokaty z dzienną kapitalizacją dające (bez podatku!) ponad 5 proc. rocznie.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy

Otwórz konto sobie i dziecku i zyskaj 200 zł w promocji na zakupy u naszych partnerów.

Komentarze (8)

dodaj komentarz
taniepozyczki
Jeżeli ktoś z Państwa szuka pewnego i szybkiego kredytu zapraszam na www.taniepożyczki.eu
szejknet
A ja tęsknię za starym serwisem transakcyjnym mbanku który był prosty i szybki. A nie to co teraz - pierdyliard wodotrysków i innych niepotrzebnych rzeczy przez co na szybszym komputerze działa gorzej niż kiedyś na starym złomie.
karbinadel
A ostatnia zmiana pulpitu to już totalna porażka, żeby dojść do tego samego co przedtem trzeba trzy razy więcej klikać
wnr
100% racji - kiedyś interfejs użytkownika w mbanku to był wzór przejrzystości i domyślności, a teraz...Podobnie a Aliorze, albo jeszcze lepiej, kantor Alior banku, Tak się zastanawiam jaki w tym jest cel, bo na pewno nie chodzi o wygodę użytkownika..:/
1as
Jedno i najważniejsze pozostaje niezmienne: w bankowości podstawa to mieć kasę. Reszta to zabawki.
karbinadel
A ja dorzucę jeszcze dwa aspekty:
1. Znacząca redukcja liczby placówek i stanowisk obsługi
2. Obniżenie limitów wypłat gotówkowych w bankomatach (np. Euronet do 1000 zł)
kris105
Co ty za głupoty tu piszesz . 1000 zł to sugeruje bankomat Euronet . Ty możesz wypłacić ile chcesz. A ta sugestia jest po to że jak wypłacisz 5 razy po 1000 to Euronet zarobi więcej jakbyś wypłacił od razu 5000
karbinadel odpowiada kris105
Oczywiście że miałem na myśli wypłatę jednorazową, chyba logiczne. Jeśli lubisz stać przy bankomacie i robić kilka wypłat pod rząd, to twoja sprawa - ale to nie ja piszę głupoty :)

Powiązane: Tylko u nas

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki