Kryzys imigracyjny i kwestie energetyczne - to tylko niektóre tematy zaplanowane na spotkanie premierów Danii i Polski. Lars Lokke Rasmussen przybywa dziś z oficjalną wizytą do Warszawy. Ma zaplanowane rozmowy między innymi z premier Beatą Szydło.
Kwestia imigrantów to poważny problem dla duńskiego rządu. Na początku roku władze w Kopenhadze przywróciły kontrole na granicy z Niemcami. Oficjalnie będą one trwały tak długo, jak to będzie niezbędne. Premier Lars Lokke Rasmussen mówił kilka miesięcy temu, że nie chce znowu widzieć migrantów i uchodźców na autostradach. Władze Polski i Danii mają podobne poglądy dotyczące relokacji uchodźców.
Lars Lokke Rasmussen pod koniec listopada ubiegłego roku ogłosił, że zobowiązanie podjęte we wrześniu przez Danię wobec Unii Europejskiej do przyjęcia 1000 uchodźców z innych krajów jest już nieaktualne. Tłumaczył, że rozlokowanie 160 tysięcy uchodźców zapowiedziano pod warunkiem, że problem ich napływu zostanie opanowany. Tak się jednak nie stało. Grecja i Włochy nie uszczelniły swoich granic. W 2015 roku wnioski o azyl w Danii złożyło 21 tysięcy osób. W tym roku Dania spodziewa się 25 tysięcy takich wniosków. Pod względem liczby uchodźców przypadających na jednego mieszkańca kraj ten zajmuje obecnie piąte miejsce w Europie.
Dla polskich władz z kolei ważnym tematem jest również budowa podmorskiego gazociągu. Do końca roku opracowane mają być możliwości realizacji połączenia między polskim i duńskim systemem przesyłowym. Ułożony na dnie Bałtyku 300-kilometrowy gazociąg Baltic Pipe, który miałby przebiegać ze Świnoujścia wprost do wybrzeża w okolicach Kopenhagi, otworzyłby drogę do gazu ze złóż norweskich. PGNIG zakłada, że w 2022 roku będziemy mogli importować 7 miliardów metrów sześciennych "błękitnego paliwa".
IAR/ Tomasz Majka/moc /pbp

























































