|
Kibice na stadionie przy ul. Reymonta już uwierzyli, że mecz zakończy się remisem. Radość była przedwczesna, gdyż wielką intuicją wykazał się menedżer Blackburn. Mark Hughes powtórzył manewr, który zastosował w ostatnim meczu Premiership z Liverpoolem (1:1), wprowadzając na ostatnie minuty Jasona Robertsa.
Tym razem jednak nie zdjął z boiska żadnego z napastników, lecz wprowadził swego jokera na prawą stronę pomocy. Zawodnik z egzotycznej piłkarsko Grenady stał się niejako „fałszywym”, trzecim napastnikiem, który stwarzał przewagę, gdy goście rozpoczynali akcję ofensywną tą stroną boiska.




























































